FANDOM


Vanilla Unicorn był miejscem, gdzie jakoś zawsze wszyscy mieli okazję się spotkać. Mikhaln jużnawet nie pytał czemu to akurat burdel. Będąc w tym mieście od jakiegoś czasu zrozumiał, że nie warto pytań natury logicznej zadawać tutejszym mieszkańcom. Mag siedział przy stoliku razem z Przemkiem, Serkiem i jego córką, którą Mikhaln miał przed chwilą okazję poznać. Bananowy Hajs, imię dziwne, ale czego można się spodziewać po tatusiu. Bardziej zaskoczyło czarodzieja, że mała jest bogiem.

Do grupki dołączyła Mrs.Strange, siadając obok Przemka. Przyniosła ze sobą kieliszki napełnione jakimś trunkiem i szklankę soku dla Hajsik.

-Mikhaln?- zwróciła się do maga.- W końcu się jakoś lepiej poznamy.

-Cała przyjemność po mojej stronie- stwierdził mag, podnosząc kieliszek.- Jakoś tak się składa, że nigdy nie mamy czasy się dobrze poznać… co jest?

Nie słuchali już go. Ich spojrzenia były skierowane na jego rękę, trzymającą kieliszek, a raczej na jej brak.

-Szlak!- zaklął mag.- To już dziś?

Ręka czarodzieja leżała na stole. W kilka sekund uległa jakby przyspieszonemu rozkładowi. Sam kikut także zdawał się powoli zaczynać gnić.

-Wybaczcie- przeprosił Mikhaln. Przyjaciele patrzyli na niego nie wiedząc co się dzieje.- Equela silvum.

W zdrowej dłoni maga pojawiło się coś w rodzaju płynnego srebra, które „przelało się” na zniszczoną rękę formując dłoń. Nowa kończyna zdawała się falować przy najmniejszym ruchu.

-Muszę wracać- powiedział czarodziej, wstając od stołu.- Wybacz Strange, kiedy indziej porozmawiamy.

-O nie, nie, nie!- zawołała piratka.- Idziemy z tobą! Jeszcze się nam rozsypiesz po drodze.

Mag nie protestował.

 

...Wieża Maga...

Cała grupa patrzyła jak Mikhaln przygotowuje dziwaczną aparaturę na dachu wieży. Urządzenie składało się z platformy w kształcie koła i ułożonych wokół niej czterech filarów, które zwieńczone były sporych rozmiarami miedzianymi kulami. Mikhaln w dłoni trzymał dużych rozmiarów czerwony kryształ, który cały zdawał się być pokryty pęknięciami.

-Jesteście pewni, że chcecie to oglądać?- zapytał mag.- Bądź co bądź to nie będzie widok dla dzieci- Mikhaln spojrzał na Serka i jego córkę.

Wszyscy pozostali na swoim miejscu.

-Wyjaśnisz nam co tu się dzieje?- przerwał milczenie Przemek.

Mag westchnął.

-Wiecie, że poza magią zajmuję się alchemią. To dzięki niej wciąż żyję. To ciało, które widzicie, jest którymś z kolei stworzonym przeze mnie. To prawda, że potrafię się regenerować, ale to jak naprawa. W pewnej chwili nie opłaca się czegoś naprawiać. Trzeba to po prostu wymienić. Z góry mówię, że nie będę wyglądał zbyt przystojnie kiedy to się zacznie- dodał z ironicznym uśmiechem.

Zrobił kilka kroków do przodu i wyciągnął zdrową rękę przed siebie. Wielki kryształ uniósł się w powietrzu i zaczął intensywniej świecić, po czym rozpękł się na kilkaset mniejszych kawałków. Okruchy kryształu rozstawiły się wkoło urządzenia.

Mag opuścił ręce. Srebrna substancja, tworząca jego sztuczne ramię rozpłynęła się, pozostawiając kikut. Mag zaczął szeptać inkantacje. Po chwili z jego ciała wystrzeliły kryształy podobne do tych, które unosiły się wokół aparatury. Całe ciało maga pokryło się krwawymi szramami.

-Choćbym nie wiem jak często to robił, zawsze boli tak samo- syknął Mikhaln.

W jednej chwili ciało maga zaczęło się zmieniać. Wszystkie części ciała zaczęły po prostu gnić. Włosy zaczęły wypadać z głowy, pozostało raptem kilka pojedynczych siwych kosmyków. Gałki oczne wyschły pozostawiając puste oczodoły. A cała skóra przyjęła brązowo-zielony odcień. Mag w kilka sekund potwornie wychudł, uwidaczniając zarys kości. Wyglądał jak trup leżący od kilku już miesięcy w grobie. Przyjaciele patrzyli na całe zajście z lekkim strachem w oczach. Nagle głowa maga obróciła się w ich stronę. Hajsik pisnęła ze strachu.

-Spokojnie- powiedział Mikhaln.- Mówiłem, że nie jest to zbyt piękny widok, ale niestety tak właśnie wyglądam. Gdyby nie kilka sztuczek, które stosuje, to po CreepyTown chodziłby żywy trup.

Strange nie zwracała na to uwagi, tylko z przerażeniem patrzyła na Mikhalna.

-Nie sądziłem, że będziesz aż tak się bać…

-Nie o to chodzi…- przerwała mu syrena,- twoja dusza…

Mikhaln uniósł brwi, a raczej wykonał podobny ruch, gdyż ich nie posiadał.

-Widzisz to? Przemek, ty chyba też prawda?

Chłopak pokiwał głową.

-Ehh… takie są efekty przebywania w Pustce…

Ale co?!- ryknął Serek.

-Jego dusza- zaczęła Strange,- jest jakby w bliznach. Jakby kiedyś coś ją rozerwało…

Mag uśmiechnął się, ukazując pożółkłe zęby.

-Dokładnie tak było, a teraz wybaczcie. Zanim się rozsypię, zrobię sobie nowe ciało.

Mag wyciągnął dłoń przed siebie. Kryształy unoszące się cały czas wokół niego zaczęły mocniej świecić. Po chwili z każdego wyleciała czerwona energia, a same kamienie spadły na ziemie zmieniając się w czarny pył. Energia skumulowała się w dłoni maga. Kiedy ten zacisnął pięść dookoła niej zaczęły strzelać czerwone pioruny.

-Nie podchodźcie!- zawołał, wchodząc na platformę.

Kiedy stał na środku platformy uniósł dłoń w stronę nieba i wystrzelił wiązkę czerwonej energii. Nad wieżą momentalnie zebrały się chmury i rozpętała burza. Co dziwne pioruny były miały krwisto czerwony kolor.

Po chwili jeden z nich uderzył w miedzianą kulę umieszczoną na jednym z filarów. Energia rozeszła się po wszystkich kolumnach i w jednej sekundzie uderzyła w Mikhalna. Rozległ się wrzask maga. Unoszące się dookoła maszynerii Kamienie Filozoficzne skierowały się w stronę czarodzieja. Po chwili wszystkie wystrzeliły tym kierunku wbijając się w jego ciało.

Wszystkiemu towarzyszyło niezwykle jasne, oślepiające światło. Grupa przyjaciół zasłaniała oczy. Nagle Hajsik pobiegła w stronę maszyny.

-Co ty…?!- krzyknął za nią Serek.- NIE!!!

Dziewczynka znalazła się parę metrów od urządzenie. Smok próbował pobiec za córką, ale przeszkodziły mu w tym pioruny, wystrzeliwane, przez urządzenie. Błyskawice z nieznanych powodów omijały dziewczynkę.

Hajs wyciągnęła zegarek i skierowała jego tarczę w stronę maga. Z platynowego urządzenia wystrzeliła wiązka energii prosto w maga.

-Co ty robisz?!- krzyknęła Strange.

Natężenie światła nagle wzrosło. Wszyscy zasłonili oczy, chroniąc się przed ślepotą.

Po chwili wszystko ustało. Przemek, Serek i Strange patrzyli na Hajsik, która z dziwną nadzieją w oczach spoglądała na maszynerie Mikhalna.

Czarodziej leżał na platformie. Powoli zaczął wstawać. Coś było nie tak…

-Moje ubrania…- zaczął,- Co jest?

Mag zszedł z platformy.

-Czemu jesteście tacy wysocy? 

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki