FANDOM


Jaźń Serka

- Coś ty powiedział?- spytał smok.- Zabójców? Nie wciskaj mi kitu, to ty jesteś Zabójcą Smoków!

- Nigdy nie twierdziłem że jest inaczej.- powiedział Przemek.- Po prostu nie byłem jedyny. Można powiedzieć że byłem jednym z trzech "oficjalnych" Smoczych Zabójców.

Stojący za Przemkiem i Serkiem młody chłopak wyrwał jedną z łusek martwego smoka i schował ją do torby. Rzutem oka Serek zorientował się, że takich łusek było więcej.

- To jest pierwszy Zabójca Smoków.- powiedział Przemek. Po chwili młodzieniec odszedł od smoka i ruszył przed siebie, przechodząc niczym duch przez Serka- A raczej wizja jednej z jego akcji.

- Mam mętlik w głowie.- stwierdził Serek, wkurzony że nie może nawet uderzyć Przemka. Technicznie mógł, ale to nie miało sensu.- Wytłumacz mi to od początku.

- Po to tutaj jestem.- powiedział Przemek i otoczenie znowu się zmieniło. Tym razem obydwoje wylądowali na pokrytych rzadką roślinnością stepach. Obok nich widać było mały, zbudowany z gliny dom. Przed domem z kolei siedział młody, mogący mieć najwyżej 12 lat chłopiec, siedzący z zamkniętymi oczami i oddający się medytacji.- Od samego początku.

Medytujący chłopiec niespodziewanie otworzył oczy i spojrzał na Serka, uśmiechając się pod nosem.

- Jakoś nie spodziewałem się tutaj gości.- powiedział chłopak, nie odrywając wzroku od Serka.

- On mnie widzi?- spytał smok.

- Nie.- odpowiedział Przemek, a na jego twarzy zagościł dokładnie taki sam uśmiech, jaki KaSZuB widział u 12-latka.

- Pozwoli szanowny młodzieniec że się wproszę?- usłyszał Serek za swoimi plecami i oczy niemalże wyszły mu z orbit. Stał za nim człowiek z bardzo odległej przeszłości. Młodszy o połowę, żywszy i bez siwizny we włosach, ale smok od razu go rozpoznał. To był jego mistrz, Blakłud.

- Wie pan, w tych okolicach spotyka się jedynie pustelników i bandytów.- powiedział młodzieniec.- A gdyby pan był tym pierwszym, to nie próbowałby ze mną rozmowy.

- Wyszczekany jak na swój wiek.- powiedział Blakłud po czym podszedł do młodzieńca i podał mu swoją dłoń.- Na imię mi Blakłud i pragnę złożyć ci niezwykłą propozycję.

- Mimo że nie wie pan kim jestem?- spytał młodzieniec, ściskając dłoń w powitaniu.

- Ależ wiem, Przemyśle0002. A skoro podałem ci swoją dłoń, to i ty wiesz kim dokładnie ja jestem.

- Tak.- powiedział Przemysł0002, po czym zabrał dłoń i odszedł od Blakłuda.- Nie mam najmniejszego szacunku do ludzi parających się czarną magią. Ani tym bardziej morderców.

- No chyba sobie jaja robisz!- krzyczał Serek, nie kryjąc zdziwienia.- I ja mam w to uwierzyć?

- Pokazuję ci historię pod tytułem: "Jak zostałem drugim Zabójcą Smoków".- powiedział Przemek.- Czas na pytania przyjdzie później, teraz oglądaj.

- Param się różnymi rodzajami magii.- powiedział Blakłud.- Co w tym złego?

- Spaczyłeś swoją duszę przez kontakt z Baphometem.- powiedział Przemysł0002, patrząc na swojego gościa z pogardą.- Wynoś się, Smoczy Zabójco. W moim domu nie ma miejsca dla takich jak ty.

Blakłud uśmiechnął się i wyszeptał kilka pozornie nic nie znaczących słów pod nosem. Nim Przemysł się zorientował, padł nieprzytomny na ziemię.

- Teraz sie lepiej przygotuj.- powiedział Przemek.

Nim Serek zdążył spytać na co, krajobraz zmienił się całkowicie. Smok nagle znalazł się w samym środku spalonego ogniem pustkowia. Niebo było czarne od dymu a nozdrza Serka piekły od zapachu palonego mięsa. KaSZuB zorientował się, że jest tutaj całkiem sam, więc zaczął chodzić po tym nieprzyjemnym miejscu, poszukując kogoś z kim mógłby pogadać. Z każdym krokiem słyszał pod swoimi stopami pęknięcia, jakby rozdeptywał orzeszki. Myśl była absurdalna, ale z jakiegoś powodu Serek nie chciał spojrzeć, po czym stąpa. Powtarzał sobie że to po prostu orzeszki. Jednak za którym krokiem zachaczył o coś i padł na ziemię. Jego oczom ukazała się ludzka, przypalona czaszka. Smok odsunął się przerażony i zobaczył, że znajduje się na polu pełnym ludzkich kości.

- NIEEE!!! NIEEEEEE!!!!- smok usłyszał mrożący krew w żyłach krzyk jakiejś kobiety. Rozprostował swoja skrzydła i poleciał w stronę źródła hałasu.

Z góry krajobraz przerażał go jeszcze bardziej. Obraz pełen ruin, ognistych pożarów, a w niektórych miejscach kałuże krwi tak wielkie, że Serek mógł je z góry doskonale zobaczyć. Po jakimś czasie jakaś niewidzialna siła kazała Serkowi zejść na dół i smok wylądował pomiędzy opuszczonymi ruinami całkiem sporych budynków. Wszedł do szerokiej uliczki pomiędzy nimi i od razu pożałował. Leżały tam ciała, setki ciał. Mężczyźni i kobiety, starcy i dzieci, wszyscy położeni obok siebie. Niektórzy brutalnie pozbawieni kończyn, inni rozerwani na strzępy, spora część ciał była zwyczajnie spalona. Najstraszniejsze było jednak to, że w gdzie niegdzie smok był w stanie usłyszeć ciche modlitwy, czy płacz niemowlatków. Chciał nawet tam podejść, coś zrobić, ale wtedy usłyszał ryk. Bezsprzecznie był to smoczy ryk. Po chwili zobaczył nad sobą cień i tuż za KaSZuBem wylądowało ogromne cielsko smoka. Smok ten miał czarne łuski i niebieskie oczy a od jego pyska, wzdłuż ogromnego brzucha po nogi spływała strużka krwi.

- Co tu się dzieje, do ch#ja nędzy?!- zakrzyknął przerażony Serek.

Czarny smok uśmiechnął się a pomiędzy jego kłami widać było ludzkie szczątki, lub tylko wystające części ciała. Czarny otworzył szeroko paszczę i po chwili wizja Serek został przez niego pożarty. Smok był dręczony, przeżuwany i na koniec trwaiony. Nie wiedział ile to trwało, wiedział jedynie, że czuł niemożliwy do wytrzymana ból. Każda jego łama kość, każda sekunda wdychania odoru śmierci z paszczy smoka bolała tysiąc razy bardziej, niż rany odniesione w walce z Przemkiem. Nie mówiąc już o prwadziwym horrorze, jakim było bycie trawienionym przez smoka. Każdy centymetr ciała Serka, rozpuszczany był przez naprawdę długi czas. Wydawałoby się że jego mękom nie będzie końca, jednak gdy soki trawienne dotarły do jego serca, wizja nagle znikła. KaSZuB znalazł się ponownie na stepie, cały spocony i dyszący. Cały ból nagle zniknął, ale jego serce waliło jak szalone.

- Niezbyt miła perspektywa, co?- spytał Przemek, kucając przy smoku.- Oddychaj spokojnie. Już po wszystkim. Wdech i wydech....wdech...wydech.

Ku zaskoczeniu Serka, głos Przemka nawet go uspokajał. Chodziło pewnie o fakt, że chłopak powiedział że już po wszystkim. KaSZuB nie miał zamiaru przeżywać tego horroru ponownie.

- Co to było?- spytali jednocześnie Serek i Przemyśł0002. Przemek wskazał palcem na swoją młodszą wersję i kazał słuchać dokładnie.

- Przyszłość.- powiedział Blakłud.- Przyszłość naszego gatunku. I to niezbyt odległa perspektywa.

- N-niemożliwe!- krzyczał Przemysł, któremu wydawało się, że serce zaraz przestanie bić.- Smoki są z natury dobre, pomagają ludziom.

- Nic nie trwa wiecznie, dopiero opanowałeś reinkarnację, więc jeszcze tego nie wiesz.- powiedział Blakłud.- Ja jestem czarnoksiężnikiem i będę żył przez długi czas. Jednak nie wiecznie, potrzebuję kogoś kto pomoże mi dokonać dzieła.- na lewo od czarnoksiężnika pojawiła się coś na kształt złotej kuli a na prawo pojawiła się biała.- Baphomet i Azazel, istoty starsze i większe niż ty czy ja. Pokazali mi podobną wizję i zlecili to zadanie. Ja teraz zlecę je tobie. Proszę, zostań Zabójcą Smoków i pomóż mi ocalić ludzkość!

Przemysł nie zastanawiał się długo. Urodził się Słowianinem, człowiekiem szanującym naturę i innych ludzi. Lubił również smoki, ale jeśli miały zaburzyć naturalny porządek rzecz i znisczyć ludzkość...Nie było nad czym się zastanawiać.

- Zgadzam się.- powiedział Przemysł.

Przemek wraz z Serkiem powrócili znowu do czarnej i pustej przestrzeni. Smok patrzył wstrząśnięty na trzęsące sie ręce a niebieskowłosy westchnął głośno.

- Podejrzewam że masz masę pytań.- powiedział Przemek.

- A żebyś k#rwa wiedział.- odpowiedział KaSZuB.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki