FANDOM


- Prooooosimy!- krzyczeli członkowie Straszliwej Piątki jednocześnie.

- Ja pi#rdole, ale się uwzieli.- powiedziała Strange, jedną ręką trzymając parasolkę a drugą smarując swojemu chłopakowi plecy.

- Prooooooosimy, walczcie z nami na śmierć i życie!

- Aż bym się nad nimi zlitowała.- powiedziała Salai, używając swojej wielofunkcyjnej kłody jako czapki.- I spuściła wpi#rdol.

Rozpalona w oczach mieszkańców Federacji nadzieja miała zostać w ciągu sekundy zgaszona przez Mikhalna.

- Nie ma mowy, nie walczymy z nimi.- powiedział Mikhaln, leżąc w cieniu i analizując przeciwników.- Nie możemy się tłuc z każdym nowym jakiego napotkamy!

Salai prychnęła patrząc na maga z góry.

- A to nie tak że pierwsze twoje spotkanie z Lobo to napi#rdalanka?- spytała demonica.

- Sama się na mnie rzuciła!- bronił się mag.

- H-halo?- odezwał się Janusz.

- A my?- dodała Grażyna.

- A co z ostatnią walką z Vulausem?- spytała Bananowa, wspominając opowieść o pierwszym spotkaniu Mkhalna z członkiem Konklawe.

- To też inna sprawa!- zaczął rzucać sie Mikhaln.

- Oooooczywiście.- ironizowała Salai.

- Moglibyśmy prosić o uwagę?- spytał Heniek.

- A co, chcecie się bić?- spytał Mikhaln, wstając.

- Tak!- odkrzykneła Straszliwa Piątka jednocześnie.

- Nie wy, kretyni!- zakrzyknęła Salai po czym wzięła do dłoni pieniek.

- Ej, spokojnie bo was rozdziele!- zakrzyknął Serek, jak dotąd siedzący na swoim ręczniku z dala od przyjaciół.

- Zabawa!- zakrzyknęła Bananowa szykując się do walki.

- Co do cholery?- nie mógł się nadziwić Jarosław.

- A tylko któryś z was dotknie mi włosów to zabije!- zakrzyknęła Strange łapiąc parasol w obydwie dłonie.

- Nie zostaniemy w tyle, co nie partnerze?- spytał Przemek, szczerząc się.

- Jasne partnerze!- zakrzyknął Smąriusz.

- Jesteście wredni!!!- wydarła się cała piątka.

- Ze sobą się tłuczecie, a obcym to nie łaska?- spytała spokojnie, z kamienną twarzą Kryśka.

Przyjeciele uśmiechneli się do siebie nazwajem, po czym odetchneli spokojnie. Na chwilę zrobiło im się głupio.

- Przyjeciele nie powinni się ze sobą tłuc.- powiedział Janusz, łapiąc się teatralnie za pierś.

- Właśnie, przyjaźń polega na wspólnym spędzaniu czasu, żartach i wspieraniu się nawzajem.- powiedział Heniek, przecierając małą łezkę w swoim lewym oku.

- Poza tym, prawdziwi przyjaciele pomagają ukryć ciała, w razie jakby co.- powiedziała jak zwykle spokojna Kryśka.

- Ale przede wszystkim łączą siły by walczyć na śmierć i życie z bandą nieznajomych w garniturach którzy wyskoczyli im z krzaków.- powiedział Jarosław, jakby wzruszając się własnymi słowami.

- I co wy na to, CreepyTown?- spytała Grażyna.

Przyjaciele spojrzeli na siebie nawzajem, wymieniając osobliwe, z jednej strony szczęśliwe a z drugiej smutne spojrzenia. Uśmiechneli się w pewnym momencie do siebie nawzajem, jak gdyby właśnie skończyli porozumiewać się telepatycznie. Przestali się do siebie nawzajem rzucać i staneli w jednym rzędzie przed swoimi przeciwnikami.

- No dobrze, niech będzie.- powiedział Przemek.

- Jeśli to w imię naszej przyjaźni...- dodał Smąriusz.

- To skopiemy wam dupska tak jak nawet się wam nie śniło.- zakończył Serek.

Wśród Straszliwej Piątki zapanowało prawdziwe wzruszenie. Poza Kryśką wszyscy przelewali łzy nad pięknem przyjaźni swoich rywali.

- To takie piękne.- nie mógł się opanować Janusz.

- No dobra dobra, dosyć tych wzruszeń!- zakrzyknęła Salai, machając swoją nową tajną bronią na prawo i lewo.- Komu wj#bać najpierw?

- Chwilkę chwilkę!- zakrzyknął Jarosław.- Poczekajcie, muszą być jakieś zasady.

- Zasada nr. 1: Nikt nie spuszcza wpi#rdolu tak jak Salai!- zakrzyknęła demonica, przygotowując się do rzucenia się na Piątkę.

- Spokojnie, najpierw policzcie do 100.- powiedziała Kryśka z kamienną twarzą.

Wśród ekipy z CreepyTown zapanowało zdziwienie. Liczyć do 100? Oni mają się bić w epickiej bitwie dobra....nie no, mniejszego i większego zła, czy grać w chowanego?

- O czym wy...- Strange nie wiedziała nawet jak ułożyć pytanie.

- Nie będziemy z wami walczyć grupowo, to byłoby nie fair.- powiedziała Grażyna, uśmiechając się wrednie.- Pobiegniemy do lasu, a wy nas tam poszukacie. Jak znajdziecie, to będziecie walczyć. Ot, cała filozofia. Poznacie prawdziwą moc Magii Zabójców.

Nim ktokolwiek z CreepyTown zdążył wnieść sprzeciw lub jakkolwiek się odezwać, Straszliwa Piątka uciekła w stronę lasu. Hajsik zwróciła nagle wzrok w stronę Mikhalna. Arcymag po usłyszeniu o rodzaju magi jaką posługują się członkowie Piątki, nagle znieruchomiał. Wyglądało to tak jakby usłyszana przez niego informacja okazała się gorsza niż cokolwiek co mag zakładał.

- Magia Zabójców....- powtórzył Przemek, myśląc intensywnie.- Gdzieś już o tym słyszałem.

- Podejrzewam.- powiedział Mikhaln, patrząc na przyjaciół śmiertelnie poważnie.- Ciężko mi nawet wytłumaczyć działanie tej magii, bo i niewiele o niej wiadomo. Można powiedzieć że to magia, która daje użytkownikowi moc niszczenia konkretnych stworzeń i obiektów. Weźmy na przykład Zabójcę Wampirów, o którym czytałem w pewnej starej książce. Człowiek ten potrafił samym spojrzeniem zamieniać całe hordy tych neiumarłych w kurz.

- Powiało grozą...- powiedział Serek.

- Sam jak tylko usłyszałem historię smoków, sądziłem że Przemek posiada Magię Zabójcy tych stworzeń.- dodał Mikhaln.- Co więcej, z tą Magią zawsze wiąże się potężna moc magiczna. Jeśli każdy z nich jest magiem takiego typu, to z pewnością są potężniejsi niż na to wyglądają.

- Ciężko mi w to uwierzyć.- odezwał się Smąriusz.

- No cóż, nie szata zdobi człowieka, czy jak to tam mówią.- powiedział Przemek, ruszając w stronę lasu. Przyjaciele ruszyli za nim.- Podzielimy się na dwie grupy, okej? Ja, Smąriusz, Strange i Mikhaln w jednej, Hajsik, Salai i Serek w drugiej.

- Czy ty mnie nie słuchałeś?- spytał Mikhaln, podnosząc głos.- Oni są niebezpieczni.

Strange zaśmiała się lekko pod nosem.

- Sorki Mikhaln, ale jesteś u nas trochę za krótko żeby to zrozumieć, prawda?- spytała piratka.

Nagle mag zauważył coś dziwnego. Każdemu spośród jego przyjaciół, nawet małemu glutkowi i dziewczyne, zmieniło się nagle spojrzenie. Źrenice lekko się zmniejszyły i wydawały się świecić, a na ich twarzach ukazał się szaleńczy śmiech.

- To my tu jesteśmy niebezpieczni.- powiedział Serek wyszczerzajac kły.

Mikhaln początkowo był zdziwony, jednak to uczucie zostało zastąpione innym. Najzwyczajniejszym w świecie rozbawieniem.

- Wpi#rdol?- spytał Mikhaln uśmiechająć się ciepło.

- Wpi#rdol!- zakrzykneli przyjaciele idąc w kierunku lasu.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki