FANDOM


- Francuska filozofka, Simone Weil, powiedziała kiedyś że istnieje coś jak gdyby wcielenie Boga w świat, a piękno jest Jego znakiem- powiedział Przemek.- A czym jest piękno? Im więcej ludzi tym więcej opinii, każda jednocześnie inna i taka sama jak cała reszta. Dla mnie, piękno jest czystą abstrakcją...nie, raczej doświadczeniem. Doświadczeniem dzięki któremu ciało i dusza poddają się wyjątkowemu uniesieniu, możliwym tylko wtedy gdy ktoś obcuje z cudem.

- To naprawdę poetyckie i w ogóle kochanie.- powiedziała Strange, łapiąc chłopaka za głowę i odsuwając jego twarz od jej skrytych za kostiumem kąpielowym piersi.- Ale mógłbyś nie mówić tego patrząc na mój dekolt?

- Wybacz kotku, akurat złapała mnie inspiracja.- bronił się chłopak.

- To dobrze że chociaż ona.- stwierdziła dziewczyna uśmiechając się wrednie.- Bo ty dzisiaj nic nie złapiesz.

Śmiech pozostałej części ekipy tylko dopełnił rozpoczętę przez Strange dzieło zniszczenia, które na drobne kawałki zniszczyło pewność siebie niebieskowłosego chłopaka.

Świecące niemiłosiernie Słońce obejmowało swoim gorącym światłem całą ekipę, która postanowiła udać się na tę oddaloną od CreepyTown plażę. Autorka pomysłu, Noelle Strange, przyglądała się niezwykle czystej części CreepySea. Ubrana była w dosyć niezwykłe bikini, które stworzone zostało z łusek złapanych przez dziewczynę syren. Układały się w różnokolorowy wzór, odbijający światło słoneczne, paląc oczy tych którzy za długo się w nie wpatrywali niczym laser. Jedynie Przemek umiał dłużej wytrzymać i patrzeć się na strój swojej dziewczyny. Chociaż zachodziła u niego obawa że po prostu wypalił już sobię siatkówkę oka od zbyt długiego patrzenia. Nawet jeśli, to nie wydawał się tym zbytnio przejmować.

Niebieskowłosy rozłożył się wygodnie na przyniesionym przez siebie ręczniku i przeciągnął się. Ubrany był jedynie w jasno-niebieskie kąpielówki oraz białą czapkę, chroniącą jego głowę przed Słońcem.

- Jakim cudem nie zaszliśmy tutaj wcześniej?- spytała Salai, przyglądająca się wodzie która nijak nie przypominała ścieku, co było niespotykaną odmianą. Demonica ubrana w swoje standardowe ubranie, białą koszulkę i spodnie. Na koszulce napisane było małymi, czerwonymi literkami "Monte dziecka czas".- To miejsce jest świetne.

- No przecież Strange mówiła że odkryła to miejsce niedawno, kiedy szukała miejsca które możnaby ograbić.- powiedział Mikhaln, ukrywający się w cieniu przed wszechobecnym żarem. Ubrany był w czarne, sięgające kolan spodenki.

- Kiedy tu nie ma co okradać, ciociu!- zakrzyknęła Hajsik, ubrana w prosty, czarny strój jednoczęściowy. Tuż nad nią stał Serek, który z racji bycia smokiem, nie musiał się przebierać.

- Ja ograbiam wszystko, nawet jak nie ma nic do ograbiania.- powiedziała z dumą w głosie dziewczyna, powoli wchodząc do niemalże tak ciepłej jak otaczajace ich letnie powietrze wody i trzymając parasolkę, dzięki której ukrywała się przed szkodliwymi dla siebie promieniami słonecznymi.

Do piratki po chwili dołączył Przemek, a później Mikhaln. Salai z kolei siedziała na swoim czerwonym niczym krew ręczniku, zakopując w piasku wszystkie swoje odkryte części ciała. Bananowa zbierała się już żeby wbiec do wody, jednak zatrzymał ją Serek. Smok wpadł na niezwykły, jak na jego standardy niepojęty wręcz pomysł. Postanowił zachowywać się jak dobry ojciec, chociaż przez parę minut.

- Nie idziesz do wody póki się nie posmarujesz.- powiedział smok, trzymając w szponach krem do opalania.

- No ale ja nie chcę!- zaprotestowała dziewczynka.

- Nie możesz tam iść póki się nie posmarujesz!- warknął Serek.

- Ale ja jestem Bogiem i mogę.

- Nosz do jasnej...- ledwie powstrzymywał się przed przeklinaniem smok.- Daj, ja cię posmaruję!

W momencie gdy smok zaczął nakładać na swoją łapę krem, najwidoczniej-nie-spalone oko Przemka dostrzegło jeden mały, jak dotąd ignorowany przez wszystkich szczegół. Wszyscy ubrani byli w stroje kąpielowe, lub jak w przypadku Salai, w normalny strój. Wszyscy oprócz Serka, który, jak zwykle z resztą, paradował nago.

- Szwagier...może byś się tak ubrał?- spytał Przemek, dostając jednocześnie parasolką w łeb za nazwanie tak Serka.

I wtedy jakby wszystkich obecnych strzelił piorun. Przez te wszystkie lata mieli w swoim miasteczku nudystę, ale jakimś cudem nikt się tym nie przejął. Aż do teraz.

Pisk i ucieczka Hajsika były znakiem, że dziewczynka zrozumiała fakt że jej ojciec siedzi obok niej bez żadnych ubrań. Dziewczynka rozpłakana wbiegła do wody i wtuliła się w swoją zszokowaną ciocię.

- Ej, czekajcie, to nie tak!- zakrzyknął Serek, wstając z miejsca. Gdy tylko to zrobił, wszyscy natychmiast odwrócili wzrok.- No dajcie spokój!

Smok zaczął powoli zbliżać się do wody, czując się nagle dziwnie nieswojo. Kilka tysięcy lat chodzi tak swobodnie i nikt się nie czepia a teraz jeden komentarz i już traktują go jak...

- Zboczeniec!- zakrzyknęła Salai po czym uderzyła Serka leżącą niedaleko kłodą.- Ani się waż więcej zbliżać do tego biednego dziecka!

- Dobrze gada, takiemu to nie powinno się nawet dostępu do zwierząt dawać bo nie wiadomo co z nimi robi.- powiedział Przemek, uśmiechając się wrednie do Serka.

Smok chciał coś powiedzieć, jednak ponownie dostał kłodą z rąk Salai, tym razem w szczękę. Zirytowany Serek rozerwał ją swoimi pazurami na drobne wykałaczki i spojrzał wściekły na swoją przyjaciółkę.

- Raaaaatunku, gwałcom!!- krzyczała Salai, uciekając jak najdalej się da, z rękoma uniesionymi teatralnie ku górze.

- Na Odyna!- zakrzyknął Mikhaln.- Jak teraz o tym pomyślę to Serek był pierwszą osobą w tym mieście którą poznałem. Czyli od razu po przybyciu do miasta wzięło mnie na pogadanki z ekhibicjonistą!

- Nosz k#rwa bez przesady!- krzyczał Serek, biorąc żarty przyjaciół trochę zbyt poważnie.

Mikhaln również czerpał małą radość z całej tej zabawy, ale znikła ona nagle jakby za sprawą baśniowej, czarodziejskiej różdżki. Niezwykle wyczulone zmysły maga nagle oszalały- w ich otoczeniu znajdowało się źródło niezwykle potężnej i niszczycielskiej magii. Mag pokręcił głową, jakgdyby nie zgadzając się sam ze sobą. To nie było jedno źródło, a pięć.


Całej tej sytuacji przyglądało się schowane w krzakach kilkanaście metrów dalej pięć osób. Widoczne jedynie sylwetki ujawniły by każdemu kto spojrzał by w tamtą stronę wiek i płeć przyszłych przeciwników. Wszyscy schowani w krzakch byli nastolatkami a spośród grupy dało się wyróżnić trzech chłopaków i dwie dziewczyny.

- Czy to smok?- spytał jeden z chłopaków, drapiąc się po ledwie zarośniętej brodzie.

- Zapomnij o smoku, ten w czapce wygląda jak Lord Przemek!- podniosła lekko głos dziewczyna, oblizując jednocześnie trzymany przez siebie nóż.

- Ten z kolczykami w uszach wygląda na mądrego.- dodał inny chłopak czeszący sobie kruczoczarne włosy.- Łatwo mi z nim pójdzie.

- Nie mogę się doczekać żeby zobaczyć jakie skarby czekają, skrzętnie schowane za odzeniem tych pań.- powiedział kolejny chłopak, gryząc się w dolną wargę.

- Wszystkie te elementy nie mają najmniejszego znaczenia.- powiedziała najmniejsza osoba z całej grupy, dziewczyna z niskim głosem.- Teraz gdy jasne się stało że Armia Federacji nie zdołała zniszczyć CreepyTown, nadszedł nasz czas żeby zakończyć ich pracę. Ścieżki naszego przeznaczenia zetrą się teraz z tymi nie-ludźmi. Zwycięsca może być tylko jeden.

- Chwała Federacji.- powtórzyli wszyscy.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki