FANDOM


- To brzmi jak jakaś piła czy coś...- Stwierdziła Salai.

Przyjaciele siedzieli znowu w salonie, i rozmawiali o historii Jacka oraz tajemniczym zniknięciu drzwi. Wiadome było jedynie to, że porywacz chciał się "zabawić". Dizzy rzucił pomysłem że może chce on (porywacz nie Dizzy) nagrać jakieś porno.

-Chodźmy znaleźć tego gościa- Powiedział Mat.

-Im szybciej tym lepiej.- Przytaknęła mu Ins.

- I skopmy mu tyłek za ubranie mnie w to!- Jack wskazał na różową sukienkę.

Tym razem Wyjca nie wytrzymała i wybuchnęła śmiechem. Reszta się przyłączyła. Ich głośny śmiech, skutecznie zagłuszał cichy syk dochodzący od ścian. Nie pośmiali się za długo, bo wszyscy stracili przytomność.

Szkoda że nie wiedzieli, że cały czas są obserwowani. Gdzieś w ukrytym pokoju, pełnym ekranów i przycisków, siedziała zakapturzona postać w masce. Widziała wszystko.

Zdjęła swój mały paluszek z wielkiego czerwonego przycisku. Jej wzrok powędrował do ekranu przedstawiającego salon. Popatrzyła jak ludzie się tam znajdujący, leżą na ziemi.

-Czas zacząć grę- powiedziała do siebie, cichym dziecięcym głosikiem, i wyszła z pomieszczenia.

*********

Salai:

Delikatne pocałunki składane na jej szyi, sprawiły że się obudziła. Przez chwilę nie wiedziała co się dzieje. Uświadomiła sobie że nic nie widzi.

-Widocznie mam opaskę na oczach- pomyślała.

Poruszyła rękami, a następnie nogami, żeby sprawdzić czy są na swoim miejscu. Kiedy była już pewna, że jej nie pocięli a organów nie sprzedali na czarnym rynku, sięgnęła ręką do twarzy aby zdjąć opaskę. Serce zabiło jej szybciej, gdy usłyszała brzęczenie łańcuchów.

W jednej chwili uświadomiła sobie w jak kiepskiej sytuacji się znajduje. Przykuta do łóżka, ktoś ją całuje po szyi. Przez myśl przeszło jej, że Dizzy mógł mieć rację co do tego pornosa. Zdała sobie sprawę z czegoś jeszcze. Ktoś ciągle całował ją po szyi, na domiar złego zaczął wkładać jej rękę pod bluzkę.

-paszoł won kimkolwiek jesteś!- wrzasnęła, i odkopała go od siebie.

-Spokojnie kochanie...nie denerwuj się tak- Ten głos, znała go.

Nawiedzał ją w najgorszych koszmarach, które właśnie się spełniały. Jednym szybkim ruchem zdjęła z oczu opaskę. Oślepiło ją jasne światło, ale nad sobą....nad sobą zobaczyła JEGO. Oczy w dziwnym zielono-żółtym kolorze, czarne włosy, i rozpięty garnitur.

- N-nie....- wyjąkała- t-tylko nie ty...- Oblała ją fala panicznego strachu. W nagłym przypływie energi zerwała łańcuchy i odskoczyła od niego. Na łóżku siedział William.T. Spears.

-Nie zbliżaj się do mnie!- Krzyknęła, i chwyciła lampę stojącą na stole, a następnie rzuciła nią w Shinigami.

Ten tylko chwycił swoją kosę śmierci, i rozbił lampę na drobne kawałki. Salai dostrzegła na stole nóż. wzięła go i rzuciła się na mężczyznę, wbijając mu ostrze w serce.

Rozejrzała się po pokoju, dostrzegła drzwi. Otworzyła je. Stała teraz w szarym, wilgotnym (bez skojarzeń proszę) i zimnym korytarzu. Było tam pełno drzwi. otworzyła pierwsze z nich. Jej oczom ukazał się pokój taki sam jak poprzedni. Na łóżku siedział pół nagi William, z różą w zębach. Szybko zamknęła drzwi, i oparła się o nie plecami. Zrobiło je się słabo.

Zajrzała do kilku następnych pomieszczeń. Wszędzie znajdywała to samo. w końcu zrezygnowana usiadła pod ścianą i zaczęła płakać.

Jack:

-Cola czy wódka/- Zastanawiał się na głos Jack.

Obudził się zaledwie pięć minut temu. Musiał się pospieszyć. W jego żyłach płynęła właśnie trucizna. Dowiedział się tego z kartki leżącej na stole, o następującej treści:

"Drogi Jacku. W twoich żyłach płynie właśnie trucizna. Na stole stoją dwie butelki z Colą i Wódką. W jednej z nich znajduje się odtrutka, w drugiej trucizna, która zabije cię od razu. Wybieraj mądrze."

Zostały mu jeszcze 4 minuty. Czas mijał a on nie wiedział co robić. Do tego, nadal był w różowej sukience.

3 minuty. Jak się nie pospieszy to zginie...w sumie jak wybierze złą to tez zginie. Jego mózg pracował na najwyższych obrotach.

2 minuty. zrezygnowany sięgnął po butelkę.

Strange:

Strange obudziło kołysanie statku. Stała przywiązana do jakiegoś masztu. Rozejrzała się. Nie zobaczyła ani jednej żywej duszy. Była za to mała kolorowa papuga. Dziewczyna uwolniła się za pomocą ukrytego ostrza, i podeszła do ptaka.

-Cześć mała...-przywitała sie.

-Witaj- powiedziała papuga ludzkim głosem.

-Słucham?- piratka była skołowana. Zazwyczaj zwierzęta nie mówią ludzkim głosem.

-Wiem że jest taka rzecz, której nigdy byś się nie pozbyła. Ale czy jesteś w stanie ją poświęcić żeby uratować przyjaciół?- papuga odleciała.

Strange postanowiła przeszukać statek. Chodziła w tą i z powrotem, szukając chociaż jednej osoby, lub kawy. Weszła do kajuty kapitana. Na stole leżał mały błyszczący przedmiot, a obok niego kartka z napisem "Jesteś w stanie ją poświęcić?". To były nożyczki.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki