FANDOM


- Dobra, ja ręce ty nogi.- powiedział Przemek łapiąc wbitą w ziemię Salai za ręce.

- Jasne.- powiedział Serek, łapiąc demonicę za nogi.

Cała czwórka przybyła do posiadłości demonicy kilka minut po tym jak zrobił to Vulaus. Początkowo uznali że wszystko jest w jak najlepszym porządku, przynajmniej jak na Salai. Wszędzie były Yaoi- czyli coś co było więcej niż spodziewane. Ilość co prawda sprawiała że Mikhaln sugerował wysłanie dziewczyny do lekarza specjalisty, ale koniec końców wszystko wydawało się być na swoim miejscu.

Wtedy jednak zobaczyli leżącego plackiem, nieprzytomnego Beasta i wbitą w ziemię Salai. Wnioski były dwa: albo demonica odkryła w sobie skrzętnie ukrywany potencjał kreta albo przechodził tędy Vulaus.

- Raz....dwa....trzy!!- zakrzyknęli w jednym momencie Przemek i Serek, ciągnąc do siebie kończyny demonicy z całych sił. Niestety, bez większych skutków.

- No już, dobrze.- powiedziała Neko-Strange, podając leżącemu Beastowi trochę przezroczystego proszku i głaszcząc go po głowie.- Biedaczek.

- Wiesz Strange, ja bym uważał.- powiedział Mikhaln podnosząc swoją mocą jedno z pisemek demonicy i z niemałym zdziwieniem dostrzegając w postaciach podobieństwa do samego Arcymaga i Przemka.- W postaci kota raczej nie podchodziłbym do psa.

Piratka odsunęła się od bestii przyjaciółki. Miał w sumie trochę racji- nie chciała żeby wyzwanie Serka spełniło się w takich okolicznościach.

- Ała ała ała ała!!- krzyczała spod ziemi Salai.- Urwiecie mi kończyny debile! Czym będę podawać ciasteczka?!

W jednym tym samym momencie niebieskowłosy i smok puścili dziewczyne, padając na ziemię.

- W sumie to nie pogardziłbym ciastkami.- powiedział Przemek, podnosząc się.

- Mleko też masz?- spytał smok, drapiąc się po głowie.

- A może byście mnie najpierw wyciągnęli?!- krzyczała Salai. Ciężko jej było zapanować nad emocjami gdy jej głowa znajdowała się pod ziemią.

- Dobra szwagier, ciągnij.- powiedział Przemek, ponownie łapiąc demonicę za ręce.

- Nie mów takich rzeczy kiedy jesteśmy otoczeni porno-gazetkami Salai.- poprosił Serek, łapiąc dziewczynę za nogi.

- Czytam dla fabuły.- powiedziała Salai.- No i hardcore Yaoi porno scen.

- Ech, że też musicie się tak męczyć.- powiedziała Neko-Strange, kucając przy Salai i jednym, nagłym ruchem wyciągając jej ciało spod ziemi.

- W końcu...tfu...tfu!- powiedziała dziewczyna, wypluwając kawałki ziemi z ust.

- Wow, silna jest.- stwierdził z uznaniem Mikhaln, przyglądając się triumfującej Strange.- Wiedzieliście że ma tyle krzepy?

- Taaa...- powiedzieli w jednym momencie Przemek i Serek, patrząc się ze zrezygnowaniem na ziemie. Ich męska duma bardzo mocno w tym momencie ucierpiała.

Z resztą, co mogli powiedzieć? Jeden przez długi czas robił za tarczę do której piratka nak#rwiała wszystkim co miała a drugi robił u niej za worek treningowy po dziś dzień. Męska duma stawała się pojęciem coraz bardziej odległym...

- No dobra, musimy ruszać.- powiedziała Salai, otrzepując się z gleby.

Przyjaciele spojrzeli na nią zdziwieni.

- Chcesz  z nami iść?- spytał Serek.

- No pewnie!- zakrzyknęła wściekła Salai.- S#kinsyn wzgradził kominkiem i historyjkami, to może chociaż nie pogardzi wpi#rdolem!

- Wpi#rdolić Vulausowi...- powiedziała Neko-Strange, drapiąc się za kocim uszkiem.- Dziwnie to brzmi...

- Ale jeśli nic nie zrobimy to komuś jeszcze może stać się krzywda.- zauważył Mikhaln, niezauważalnie wyrzucając znalezione wcześniej pisemko wyjątkowo daleko, tak żeby już nikt go nie znalazł.

- Damy radę!- zakrzyknął smok, podnosząc pięść w wojowniczym geście.- Jesteśmy CreepyTown do cholery, gdy jesteśmy razem nic nam nie stanie na drodze!

Przyjaciele uśmiechnęli się. Jak dotąd takie myślenie zdawało egzamin. Czemu nie spróbować ponownie?


Vulaus przechodził przez las, sapiąc lekko. Wszystko widział podwójnie a niekiedy nawet poczwórnie- dlatego w jego percepcji cały las był od dwóch do czterech razy większy niż w rzeczywistości. Nie pomagał fakt że okoliczna fauna i flora, nawet jeśli pozostawała nieruchoma, w oczach Kronikarza falowała niczym wzburzone morze. Dodatkowo opadające Słońce niemiłosiernie świeciło po oczach.

Członek Konklawe sam się sobie dziwił że w ogóle się tak męczy- powinien już dawno wrócić do swojej siedziby i odpocząć. Jednak po raz pierwszy od naprawdę dawna poczuł że nie chce żeby prowadził go zdrowy rozsądek czy fakty. Nie wiedział czym to jest spowodowane- czyżby były to te niesławne "skutki picia wódki"? A może to po prostu przez sam fakt że To usłyszał. Vulaus uśmiechnął się. Ona zawsze tak na niego działała.

Nagle do usprawnionych uszu członka Konklawe doszedł jakiś szelest. Obrócił się gwałtownie i zobaczył niebezpiecznie szybko zbliżające się ostrze rzuconego noża. Broń z pewnością trafiła by Kronikarza między oczy, gdyby nie Generator Pola Fazowego. Niewidzialna dla zwykłych oczu ochrona sprawiła, że nóż zniknął, przeniesiony do zupełnie innej fazy rzeczywistości. Jak gdyby go nigdy nie było.

Kronikarz wytężył wzrok i zobaczył napastników. Było tam około czterech, potem trzech i znowu czterech Przemków, dwie Noelle Strangy, pięć (siedem? A nie, znowu pięć) smoków, trzech (czterech!) Mikhalnów i dwie (trzy! dwie! trzy!) Salai.

- Pamiętajcie, współpraca!- zakrzyknął Przemek, sięgając z kieszeni.- K#rwa, zapomniałem Smąriusza.

- W takiej chwili?!- spytała Salai pacając Przemka w głowę.

- Nieważne.- powiedział Mikhaln, unosząc się w powietrzu.- Damy mu radę. Musimy po prostu współpracować.

- Jasne!- zakrzyknęli przyjaciele, po czym rzucili się na zdezorientowanego Vulausa.



- Co myśmy sobie k#rwa myśleli?- spytał leżący plackiem na ziemi Serek. Jego skrzydła wyglądały jak zgnieciony kawałek papieru a pod okiem widniała potężna śliwa.

Z resztą, reszta nie wyglądała lepiej. Mikhaln wisiał na gałęzi drzewa niczym dywan na trzepaku, osuwając się z niego jednak powoli. Mag nie miał sił żeby zapobiec temu procesowi, toteż w przeciągu kilku sekund padł z hukiem na ziemię.

Niedaleko leżała Strange, już w swojej "ludzkiej" postaci. U niej nie było widać żadnych większych obrażeń fizycznych- jedynie gałki oczne jej latały jakby zaliczyła przejażdżkę na rollercosterze. Piętnaście razy. Z rzędu.

- K#rwa znowu!- krzyczała Salai, próbując wyciągnąć swoją głowę spod ziemi.

Działa absolutnej apokalipsy dopełnił Przemek, spadając z niebia na ziemię niczym wiosenny deszcz. Tylko huk uderzenia jego ciała o glebe przypominał bardziej dźwięk jaki wydaje puszka wrzucona do śmietnika.

Taki obraz pozostawił po sobie idący dalej i nie oglądający się za siebie Vulaus.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki