FANDOM


Vulaus patrzył centralnie w sufit, skupiając na nim cały swój wzrok. Nie mógł uwierzyć że leżał na podłodze- pomimo bycia w 100% (no dobra, 99%) przytomnym, pozwolił na kilka sekund zaćmić się trunkiem. Teraz jego ciało zwalczało szkodliwe skutki alkoholu i to w o wiele przyjemniejszy sposób niż w przypadku Przemka. Vulaus westchnął- ten dzień robił się coraz dziwniejszy. W kaskadzie szalonych wydarzeń właściwie zapomniał po co tutaj przybył. Poczuł się lekko senny.

Nagle całe otępienie znikło. Do uszu Kronikarza doszedł czyiś głos, kobiecy, który równie dobrze mógłby być zwykłym, odległym powiewem wiatru. Vulaus momentalnie wstał na równe nogi- bardzo dobrze znał ten głos. Możliwe że naprawdę się przesłyszał albo olbrzymia ilość alkoholu w organiźmie dawała o sobie znać. Niemniej musiał być pewny. Powolnym, nieco chwiejnym krokiem zaczął ruszać do wyjścia.

- Spokojnie skarbie, jestem przy tobie.- powiedziała współczująco Neko-Strange, klepiąc delikatnie rzygającego Przemka po plecach.- I pamiętaj, jeśli chociaż kropla poleci na okręt, to sprawię że zaczniesz rzygać pineskami.

Nie zważając na Przemka i Strange, Vulaus chwiejnym krokiem przybliżył się do drzwi i złapał za klamkę.

- Ej, Vulek!- zakrzyknął zdziwiony Serek.- Gdzieś idziesz?

Wszyscy za wyjątkiem rzygającego Przemka skupili swój wzrok na najwyraźniej wciąż będącego pod wpływem alkoholu Vulausa. Kronikarz nawet nie zaszczycił ich spojrzeniem- zwyczajnie otworzył drzwi i szybko się ulotnił. Przyjaciele spojrzeli na siebie zdziwieni. Czyżby gra sie nie podobała?

- Cho się....stało?- spytał zwisający przez bulaj Przemek.

- Vulaus wyszedł.- powiedział podnoszący się z ziemi Mikhaln.

- To niech lepiej uważa na głow....- chłopak nie zdołał nawet dokończyć zdania, gdy zaatakowała go kolejna fala torsji.

Nieco zesmaczeni przyjaciele podeszli do następnego okienka i wystawili swoje głowy, śledząc wzrokiem Vulausa. Kronikarz opierając się lekko na swoim Kosturze szedł powoli w stronę CreepyForest. Członka Konklawe musiała w pewnym momencie złapać jakiegoś rodzaju zaćma, ponieważ uderzył z impetem głową w drzewo. Przyjaciele ze śmiechem patrzyli jak Vulaus łapie się ze zdziwieniem za głowę a drzewo chwieje się w posadach.

Kronikarz najwidoczniej nie miał jednak nastroju na żarty- wyciągnął przed siebie swoją masywną dłoń, z której zaczęła emanować potężna energia. W jednej chwili moc buchnęła z dłoni Vulausa a cały obszar objęła gigantyczna, oślepiająca eksplozja. światło przez nią wytworzone sprawiło że wszyscy instynktownie zamknęli oczy a podmuch wzucił przyjaciół do wnętrza okrętu. I to boleśnie.

- Cho to zaaa czary?- spytał nadal mocno wstawiony Przemek, wbity siła ekslpozji do ściany.

- Wiecie, nawalony Przemek przypomina mi Lobo.- stwierdził Mikhaln, leżący plackiem na podłodze.- Rzyga i myli technologię z magią.

Leżąca pod ścianą Neko-Strange podniosła się szybko i podbiegła do leżącego niedaleko Przemka. Chłopak był cały blady, oczy były lekko przekrwione i w ogóle niebieskowłosy był mocno osłabiony.

- N..nhic mnie nie jest.- powiedział Przemek, wzruszając się tym jak troskliwa jest jego dziewczyna.

Strange pogłaskała chłopaka delikatnie po policzku.

- Skarbie, j#bać. Nie upaskudziłeś mi statku, prawda?- spytała dobitnie Strange.

Chłopak miał już odpowiedzieć gdy nagle poczuł jak żołądek zaczyna podchodzić mu do gardła. Neko-Strange szybko wyciągnęła przezroczysty proszek i wsypała mu do ust.

Przemek padł na ziemię i złapał sie za brzuch. Alkohol bardzo szybko znikał z jego ciała, jego skóra z sekundy na sekundę robiła się mniej blada, a oczy mniej przekrwione. Po chwili wiedziony nową mocą chłopak wstał na równe nogi.

- Yupi!- zakrzyknął ze szczęścia Przemek.- Jestem trzeźwy! Mogę strzelić jeszcze jednego shota!

Strange chciała coś powiedzieć, jednak w tym momencie odezwał się jej brat.

- Ej...zobaczcie to.- powiedział Serek, który jako jedyny utrzymał się w miarę blisko bulaju.

Wszyscy wstali i ruszyli w stronę okienka. To co zobaczyli, mimo że nie było żadnym zaskoczeniem, robiło wrażenie.

Po tej części CreepyForest pozostał jedynie wypalony krater. Drzewa, ziemia, ubita droga- wszystko wyparowało w niesmowicie OP'kowatej eksplozji. W samym środku tego ciągnącego się na 300 metrów krateru szedł Vulaus, zapewne zadowolony że nie ma już na drodzę żadnych drzew.

- Shhhhhiiiiieeeeeeetttt.- podsumował Przemek.

- A to s#kinsyn.- syknął Serek wygrażając się Kronikarzowi pięścią.

- Mógł kogoś zabić albo zniszczyć część miasteczka.- zauważyła Strange.

- Musimy go jakoś zatrzymać.- stwierdził Mikhaln, analizując w głowie różnorakie scenariusze.

Przyjaciele kiwneli zgodnie głowami i natychmiast ruszyli do wyjścia. Nie było alternatywy musieli to zrobić.

Musieli walczyć z Vulausem.



Kronikarz dzięki swoim Butom unosił się szybko w powietrzu, chociaż ku swojemu zaskoczeniu leciał slalomem. Najwidoczniej skutki picia wódki nadal na niego wpływały.

Członek Konklawe złapał się na głowę. Nie powinien był niszczyć części lasu- to była głupia i prymitywna decyzja, jedna z takich które przestał popełniać od zakończenia Wielkiej Wojny. Najwidoczniej ludzkie trunki uwalniały z niego jakąś duszoną przez tysiąclecia dzikość. Czy to dlatego ruszał teraz tam gdzie ruszał? Wszystko co racjonalne mówiło mu, że po prostu się przesłyszał. Jednak jeśli Vulaus nauczył się czegokolwiek od ludzi, to tego, że w Kraju racjonalizm nie jest najlepszym doradcą.

Kronikarz spojrzał przed siebie. Był już na obrzeżach CreepyTown, w końcu to czego szukał nie było umieszczone w miasteczku. W sumie, to nie był pewien gdzie się to znajduje- za mniej niż godzine Słońce miało zajść a on nie miał zamiaru szukać tego miejsca po ciemku. Vulaus westchnął. Trzeba było zapytać mieszkańców CreepyTown o drogę przed wyjściem. Teraz będzie musiał znaleźć kogoś kto tam był i zadać kilka pytań.

Szczęście uśmiechało się jednak do Vulausa. Na horyzoncie coraz lepiej była widoczna duża, stylizowana na wiktoriańską, rezydencja. Otoczona czarnymi barierami, przez co jedyne wejście do środka stanowiła brama z napisem "Death".

Była to Rezydencja Salai.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki