FANDOM


Serek dyszał ciężko, wracając na pokład statku. Załatwienie ciężarówki i kilku ton ciastek było wyjątkowo ciężkim zadaniem, nie mówiąc już o ciągłym lataniu pomiędzy CreepyTown i HallenWest. Gdy tylko smok wleciał do wnętrza Mer de Sang, natychmiast padł na deski.

- Za...służyłem żeby te...teraz pokręcić.- powiedział Serek, dysząc.

Przyjaciele w sumie nie mieli nic przeciwko. Strange, Mikhaln, Przemek i Vulaus mieli już swoją kolejkę, więc przyszła kolej na smoka.

- Śmiało.- powiedziała Strange, drapiąc się jedną ręką po swoim kocim uszku a drugą kładąc na ziemi butelkę.

Serek zacierał ręce z oczekiwania. Miał nadzieję że trafi na Przemka i będzie mu mógł dać jakieś upokarzające zadanie. Przez chwilę w jego głowie pojawiła się idea związana z narządem rozrodczym niebieskowłosego i chmurami, jednak gad szybko odrzucił ten pomysł. To już drugi, po pomyśle z klapkiem, chory obraz który z jakiegoś powodu pojawił mu się w głowie.

Smok złapał swoją łapą butlę i zakręcił nią. Główne narzędzie gry zaczęło się kręcić, co ułamek sekundy wskazując inną osobę. Vulaus, Przemek, Mikhaln i Strange. Na niej ostatniej zatrzymała się butla.

Serek połknął głośniej ślinę. Fakt że wypadło na Strange dawał wiele możliwości, ale i niebezpieczeństw. W końcu, jeśli przesadzi to pierwszą rzeczą jaką jego siostra będzie próbowała zrobić to nabicie go na maszt. Wielokrotnie.

- Pytanie czy Wyzwanie?- spytał smok.

Neko-Strange zastanowiła się. Miała złe przeczucia wobec tego wszystkiego i właściwie w momencie w którym wypadło na nią gra zaczęła się jej mniej podobać.

- Wyzwanie.- odpowiedziała dziewczyna.

No cóż, ryzyk fizyk, pomyślała Strange. Najwyżej jeśli Serek przesadzi to nabije go na maszt.

Wielokrotnie.

- Więc...- zaczął Serek.



LoboTaker ruszała ulicą HallenWest lekko zmęczona. Godzina była już późna, a praca nie przestawała dawać jej w kość. Jedyne o czym teraz marzyła to wejść do domu i walnąc się na łóżku.

Z tego powodu Baldanderka z ulgą i pewną dozą zadowolenia wracała do swojego domu. Gdy po kilku chwilach stanęła przed drzwiami, lekko się zdziwiła. Drzwi były uchylone a w mieszkaniu paliło się światło.

- Cholerny Horacy.- wyszeptała pod nosem Lobo. Momentalnie odechciało jej się wracać do domu- spodziewała się zobaczyć tam swojego zwierzaka, oglądającego wyjątkowo obrzydliwe pornole.

Mimo wszystko Baldanderka otworzyła drzwi. Od razu tego pożałowała.

Siedzący na jej krześle Mikhaln byłby jeszcze mile widzianym gościem, gdyby wcześniej poinformował LoboTaker o swoim przybyciu, to o reszcie nie można było tego powiedzieć. Ani o skaczącej jej po komodzie, dziwnie wyglądającej Strange, ani o czytającym jej Biblie Vulausie.

- Trochę więcej spodziewałem się po największym bestsellerze w historii gatunku.- powiedział zawiedziony członek Konklawe, odkładając księgę.

- Cześć Lobo!- zakrzyknęła bawiąca się swoi ogonkiem Strange.

- CO WY TU DO CH#JA PANA ROBICIE?!!- wydarła się na całe gardło wściekła Baldanderka.

- Wybacz za najście, sprawa wyjątkowo pilna.- powiedział Mikhaln, próbując załagodzić rodzący się spór.

Wtedy jednak do pokoju wszedł Serek. Gad miał wokół pyska białe okruszki.

- O, cześć Lobo.- powiedział smok, machając jej na powitanie.- Skończyły ci się ciastka.

Baldanderka spojrzała podejrzliwie na Serka. Z tego co pamiętała, nie kupywała żadnych ciastek. Ledwo powstrzymując się od rękoczynów podeszła do przyjaciela, przyglądając się dokładnie okruszkom.

Momentalnie strzeliła ją k#rwica.

- Zażarłeś cały mój opłatek?!!- wydarła się nie na żarty LoboTaker, wbijając w smoka wzrok pełen wściekłości.

Krzyk dziewczyny momentalnie sprawił, że wszyscy skupili na niej uwagę.

- Wchodzicie do miasta mimo że nie jesteście tu mile widziani, włamujecie mi się do mieszkania i wyżeracie mój opłatek?!!- grzmiała ze wściekłości Lobo.- Co jeszcze zrobicie, nasracie na wycieraczkę?!

Niemal jak na zawołanie do pokoju wszedł Przemek, trzymający coś w rękach. LoboTaker o mało co nie zeszła na zawał gdy to zobaczyła- to były jej zdjęcie z dzieciństwa, z czasów gdy miała tylko kilka lat. Mała, ubrana w havy-metalowe ciuszki dziewczynka, wkładająca sobie do ust rekojeść noża kuchennego. Musiała mieć świetnych opiekunów, skoro gdy tylko to zobaczyli, od razu polecieli po aparat.

- Jest tego więcej, mam nawet takie z nią w różowej sukieńce.- powiedział Przemek, udając że nie widzi wściekłej Lobo.- O.- chłopak uśmiechnął się bezczelnie.- Cześć.

LoboTaker była niczym Wezuwiusz, którego nagły wybuch zniszczył doszczętnie Pompeje. Wydzierając się na cały głos dobyła swojej kosy, machając nią na lewo i prawo.

- WSZYSCY WON!!- krzyczała Lobo.

- Bardzo chętnie.- powiedziała Neko-Strange, zeskakując z komody prosto na łóżko LoboTaker i rozwalając się na nim.- Albo nie. Miiiaauu.

- Zaraz wychodzimy.- powiedział pojednawczo Mikhaln.- Tylko najpierw musimy Cię prosić o dostęp do Horacego.

Zdezorientowanie dziewczyny sprawiło że jej chęć zabijania wszystkich do okoła nagle gwałtownie spadła.

- Po cholerę wam mój zwierzak?- spytała Baldanderka.

- Pomysł smoka.- powiedział Vulaus.

- Sęk w tym.- zaczął Serek, wycierając okruszki z pyska.- Że graliśmy w butelkę i wypadło na to że muszę dać Strange zadanie. Więc wymyśliłem żeby się pobawiła z jakimś psem.

- Beasta ciężko nazwać psem.- kontynuował Przemek.- Kalashera nie było więc jego zwierzaka nie wykorzystaliśmy. Zostałaś ty.

Wściekłość przeszła Baldanderce całkowicie, a jej serce wypełniła radość. Chociaż stwierdzenie że była to radość nie jest właściwe- była to zwykła kpina. Zaczynając od tego że nie miala powodu żeby im pomagać a kończąc  na pewnym aspekcie...

- Bierzecie pod uwagę że Horacy to prawdopodobnie jedyna istota w Kraju ktora włożyła swoją kuśkę w większą ilość otworów niż Przemek?- spytała wyjątkowo rozbawiona Baldanderka.

Przyjaciele wzruszyli ramionami. Nie wyglądali na przekonanych.

- Jakby spróbował coś zrobić, to szybko swój narząd straci.- powiedziała leżąca sobie leniwie Strange.

- Coś powiedziała?- spytała LoboTaker, patrząc groźnie na neko-dziewczynę.

- Że nie jestem tobą i jak Horacy za wysoko pochaca, to straci k#tasa.- odpowiedziała Neko-Strange, uśmiechając się perfidnie.

Dokładnie w tym samym momencie dziewczyna usłyszała za sobą dźwięk pękniętego szkła. Odwróciła się i zobaczyła leżącą na ziemi, zniszczoną ramkę na zdjęcie i stojącego nad nią Przemka.

- Wybacz.- powiedział chłopak, robiąc niewinne spojrzenie.

Wtem Wezuwiusz znów się przebudził.



- Rozumiem że zadanie "pogłaszcz psa" zamieniamy na "wk#rw Lobo"?- spytał Mikhaln, łapiąc się za guza na czole.

Obok niego, już na statku siedziała cała reszta ekipy. Serek i Przemek również byli ranni- pierwszy miał połamane przednie kły a drugi wykręconą rękę i śliwę pod okiem. Neko-Strange nie miała żadnych ran- jednym z powodów było to, że mającej słabość do kotów Baldanderce ciężko było ją skrzywdzić, gdy miała "takie słodkie uszka i ogonek". Vulaus pozostawął nietknięty ze znanych wszystkim powodów.

- Oj tam, liczy się zabawa.- stwierdziła Strange, biorąc dłoń Przemka i kładąc ją sobie na głowie.

- Zhajebhiście shie bawhiłem.- powiedział Serek, wkładajac sobie kły do ust i probując wyprostować zęby.

- To był twój pomysł, szwagier.- powiedział głaszczący dziewczynę Przemek.

Chłopak zaraz potem syknął z bólu, gdy Neko-Strange wbiła w niego swoje pazurki.

- No dobrze, przechodzimy do rzeczy.- stwierdził Mikhaln, biorąc w dłoń butelkę.

"Jeśli znowu trafię w siebie samego to się zabiję"- stwierdził w myślach mężczyzna.

Arcymag wprawił butelkę w ruch. Przemek, Strange, Serek, Vulaus. Po kilku sekundach kręcenia się, narzędzie przeznaczenia wskazało Kronikarza.

- To może być interesujące.- stwierdził szczerze Vulaus.- Wyzwanie

Póki co gra dawała mu interesujące wyniki badań nad gatunkami na Ziemi. Jak dotąd sądził że ludzie byli ograniczonym, prymitywnym gatunkiem który bardzo niewiele różni się od zwierząt które udomawia. Teraz wiedział że się mylił.

To nie była domena tylko ludzkości. Wszystkie gatunki były wyjątkowo ograniczone umysłowo.

Mikhaln uśmiechnął się. To właśnie Kronikarza chciał wylosować.

- Vulausie, Opiekunie Twierdzy i Wypełniający Przeznaczenie.- zaczął Arcymag, wskazując palcem na siedzącego naprzeciw niego członka Konklawe.- Pokaż nam swoją słabość.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki