FANDOM


Mam na imię Julka.

Wczoraj właśnie wyszłam ze szpitala. Cieszę się, że już po wszystkim i mogłam wrócić do domu. Ale tata jakby cieszył się mniej. Nie wiem też, dlaczego nigdzie nie ma mamy. Może została dłużej w pracy?

"Gdzie mama?" pytam tatę, siadając mu na kolanach i patrząc głęboko w oczy. Ma nieprzytomny wzrok, puste spojrzenie. Patrzy na mnie, ale jakby wcale nie widział.

"Bądź grzeczna i poczekaj chwilę" wstaje i idzie do kuchni.

Zostaję w pokoju. Siedzę sama na kanapie. Jaka wielka może być kanapa dla dziecka, które jest samotne i przestraszone. Nie rozumiem już niczego. Wstaję i podkradam się do zamkniętych drzwi. Przykładam ucho do drewna i staram się wychwycić najcichsze dźwięki. Słyszę ciche pikanie. Chyba tata wybiera numer na klawiaturze telefonu. Dzwoni. Może do mamy. Przyciskam się do drzwi jeszcze bardziej. Słyszę jego cichy głos.

"Tak, to ja. Czy złapano sprawcę?"

Sprawca? A kto to taki? Wiem, że mama pracuje w takim dziwnym miejscu. Do pracy zakłada brzydką czarną sukienkę, w której wygląda jak ksiądz i taki śmieszny zielony kołnierzyk. Idzie do wielkiej sali razem z tłumem ludzi i mówi często, że "wygrała sprawę". Może sprawca, to jakiś jej kolega z pracy?

"Kim on jest?"

Przez chwilę nie słyszę nic. Pewnie mama tłumaczy coś tacie. Żałuję, że nie słyszę jej słów. Niemal przyklejam się do drzwi, ale i tak nie mogę zrozumieć wypowiadanych słów. Ale rozpoznaję barwę głosu. Po drugiej stronie telefonu jest jakiś pan, którego za nic nie mogę sobie przypomnieć. Nie wiem, kim jest. Ale to nie mama, jestem pewna.

"Kiedy mogę się z nimi zobaczyć? Czy jest to możliwe przed rozprawą?"

Tak, tego słowa mama też używała. Teraz już mam pewność, że się z nią zobaczymy. Rozluźniam się i odsuwam nieco od drzwi. Tak się cieszę, że nie słucham już, co mówi tata. Nagle czuję silne pchnięcie, od którego przewracam się na podłogę. Nade mną stoi tata, trzymając dłoń na klamce.

"Co ty tu robisz? Podsłuchiwałaś, tak?"

Perspektywa zobaczenia się z mamą tak mnie cieszy, że nawet nie zauważam łez na twarzy ojca. Stara się je ukryć, ale i tak nie zwracam na nie uwagi. Rzucam mu się na szyję.

"Tatusiu, kiedy idziemy do mamy? Możemy już, zaraz?"

Przytula mnie bardzo mocno. Za mocno. Na chwilę tracę oddech. Czuję coś mokrego we włosach. Dopiero teraz zdaję sobie sprawę z tego, że tata płacze. Dlaczego jest taki smutny? Powinien się cieszyć, że zobaczymy mamę.

Mówię mu to, a on wybucha szlochem.

"Tatusiu, co się stało? Przecież zaraz pójdziemy do mamy, będzie wszystko dobrze... Mamusia ci pomoże."

Bierze mnie za rękę i każde się ubrać. Naciągam na nogi sandały. Jestem tak podekscytowana, że nie zapinam ich jak należy. Tata robi to za mnie. Mam naprawdę dobrego tatę. Idziemy razem drogą. Ale dziwną drogą - nie znam jej. Rozglądam się uważnie, chcąc jak najwięcej zapamiętać. Tata prowadzi mnie przez metalową bramę. Lakier w kilku miejscach jest całkiem zdrapany. Nie podoba mi się.

Idziemy dalej. Wchodzimy między rzędy równych kamieni o kształcie prostokąta. Pani tłumaczyła nam to na lekcji. Jestem dumna, że to zapamiętałam. Stajemy przy jednym z nich.

"Gdzie mamusia?" dopytuję się, niecierpliwiąc się coraz bardziej. Czemu mama każe na siebie tak długo czekać? Przecież wie, że chcę ją uściskać, zobaczyć... A tata wskazuje ten właśnie kamień i mówi, że mama jest tu. Przyglądam mu się uważnie. Jest coś na nim napisane, ale nie wiem co. Nie umiem jeszcze zbyt dobrze czytać, a te literki są jakieś poplątane. Jak to się nazywało? A, czcionka. Takiej czcionki czytać nie potrafię. Są tam jeszcze jakiś liczby. Największa składa się z czterech cyferek. Naprawdę duża - takich się jeszcze nie uczyłam. W końcu widzę coś znajomego. Na kamieniu jest zdjęcie mamy.

Ciekawe, po co zostawiła tu zdjęcie. Przechodzi obok nas jakaś staruszka. Nawet nie zwraca na nas uwagi. Zatrzymuje się nad innym kamieniem i płacze. To miejsce mi się nie podoba.

"Tatusiu, możemy sobie już iść? Tatusiu, proszę..."

"Wiesz, będziemy się tu często pojawiać."

"Dlaczego?"

"To teraz domek mamusi. Teraz tutaj mieszka, tutaj śpi."

"Przyniesiemy jej jutro obiad? Możesz zrobić tą dobrą zupkę...

"Mamusia już nie musi jeść."

Patrzę na tatę podejrzliwie. Przecież każdy musi jeść, prawda?

"A kiedy się obudzi?"

"Nie wiem."

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki