FANDOM


- Siad – powiedział mężczyzna i zdzielił mnie kijem po łbie.

Popatrzyłem na niego wściekły.

Czemu mnie bije? Przecież nic nie zrobiłem!

Myślałem, a on spojrzał na mnie groźnie. Nie ugiąłem się pod spojrzeniem, wręcz przeciwnie, odwzajemniłem je i teraz obaj staliśmy tak patrząc na siebie.

Chce walki? Będzie ją miał!

Nabrałem tlenu w płuca. Organizm przetworzył zebrane powietrze w trujący gaz, który wydobył się z mojej paszczy, a mała iskierka go rozpaliła. Pierwszy raz zionąłem ogniem! Niestety, płomień, a raczej „płomyczek” był tak mały, że mężczyzna tylko się roześmiał.

Podszedł do mnie, oczywiście cofnąłem się, ale za mną była tylko ściana. Oparty o twardą przeszkodę, czekałem i patrzyłem na przeciwnika w skupieniu.

Mężczyzna zbliżał się do mnie powoli, a jego kroki dudniły po prawie pustym pomieszczeniu w którym było tylko łóżko, jakieś koce na podłodze i regał ze zwojami oraz zakurzonymi księgami.

Nazw nauczyłem się na bazarze, jeszcze zanim oberwałem, a nawet w trakcie, przyglądałem się co ludzie tam robią. Te złote krążki, które wymieniali za różne przedmioty to pieniądze. Kupowali tam wszystko, meble, krzesła, księgi i jedzenie.

Wróciłem szybko myślami do mężczyzny, który teraz stał wprost naprzeciw mnie. Był tak blisko, że czułem jego przepocone szaty i ziołowy akcent.

Warknąłem na niego, a przynajmniej tak mi się wydawało. Żołądek dawał o sobie znać, a burczenie robiło się coraz głośniejsze.

Mój przeciwnik spojrzał na mnie z czymś czego nigdy nie spodziewałem się zobaczyć u żadnego człowieka. Troska? Nie, to trochę za dużo. Prędzej zmartwienie lub żal. Niemniej jednak, na chwilę wyszedł z mojego cztero-ściennego więzienia.

Gdy wrócił niósł w rękach jeszcze oddychającą owcę z której, kapała krew na drewnianą podłogę.

Gdy tylko zapach słodkiej krwi dotarł do moich nozdrzy, brzuch znów dał o sobie znać porządnym burczeniem.

Mężczyzna położył owcę na podłogę i usiadł przy niej wpatrując się we mnie.

Powoli i ostrożnie, nie spuszczając wzroku z człowieka, zrobiłem krok w stronę zwierzęcia. Potem kolejny i kolejny, aż stanąłem tuż nad nim. Jego oczy z przerażeniem wpatrywały się we mnie, jak widać już wie co ją czeka. Mimo to widziałem w nich strach, rozpacz i błaganie o pomoc.

Ugryzłem ją prosto w szyje i zacząłem konsumować. Mama zawsze to robiła zanim dała nam jedzenie, gdy przynosił je tata, było już martwe.

Żując świeże mięso, jeszcze ociekające krwią, patrzyłem tak na mężczyznę, a on wpatrywał się we mnie. Wyglądał jakby był czymś oczarowany, jak gdyby zobaczył coś pięknego, od czego trudno oderwać wzrok. Jednak to co miałem pod łapami nit było pięknym widokiem, wręcz odrażającym. Ale on nie patrzył na owcę. Tylko na mnie.

- Jestem Blakłud, twój nowy mistrz – powiedział, a w jego oczach zobaczyłem błysk.

Oczywiście, nie zrozumiałem ani słowa.

Historia Życia KaSZuBa

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki