FANDOM


2037750.jpg







LoboTaker przetarła oczy. Patrzyła zamyślona, jak wody „świętego jeziora” niszczą brud, który wyszedł z ciała dziewczyny. Uśmiechnęła się lekko. Tuż obok dołączył się Baldand, również patrząc w lustro wody.

- Teraz będziesz musiała bacznie uważać na swoją duszę i ....częściej chodzić do spowiedzi.

- No ale co ja poradzę, że wysyłają mnie na misje także w niedziele? - spojrzała się smutnym, szczenięcym wzrokiem na Anioła.

- Sądzę, że nie tylko w twoim mieście istnieje kościół...

- Ten Kraj jest bardzo bezbożny - skrzywiła się Baldanderka. Ponownie odwróciła się w stronę jeziora, zakładając ręce na piersi. - Rzadko kiedy natrafiam na kościoły i katolików.

- Może nie szukałaś? A nawet nie próbowałaś?

- Próbowała- - dziewczyna chciała już wykrzyczeć owe słowa, lecz blondyn spojrzał się na nią z miną, by jednak nie kłamała. - ...noo dobra, nie próbowałam...

Anioł poklepał lekko po głowie.

- Wiesz, że nie można zmyślać. I bardziej dbaj o swą duszę.

- Dobrze.

- Zapewne już twe ubranie wyschło, więc możesz się już szykować do wyjścia. Jak chcesz, mogę się odwrócić na czas twego przebierania.

Dziewczyn lekko się zaśmiała pod nosem.

- Luuzik.

***

- Jak długo tu siedzisz? - spytał się Ender.

- Tak jeno z półtorej godzinki. - odrzekł Igor.

- Aha. - przytaknął turkusowowłosy.

Chłopak odwrócił się w stronę przeciwległej górskiej ściany, wpatrując się w nią. Nastąpiła niezręczna cisza. Czasem kątem oka zaglądał na Czeczena. W sumie już nie wiedział, jak go zagadać, co powiedzieć...a siedzieć tak bezczynnie też nie można. Pomyślał więc, co robią jego przyjaciele. Czy Salai się obudziła i znowu zamierzała rozszarpać Undertakera? Czy też tak siedzą bezczynnie, czekając na dziewczynę? A może jednak rozogniła się wojna? Nie, to szybko wyparł z pomysłu. Dawno by było słychać odgłosy walki dobiegające z przełęczy. Jedyne dźwięki, jak przelatywały w przestrzeni, to świst wiatru i trzepot jastrzębia z oddali. Coś jednak Endera olśniło. Ponownie spojrzał się na chłopa.

- A co się stało z tymi ludźmi? - wskazał na wyjście. - Tam widziałem, że niezła bitwa się stoczyła.

- A jeno była bitewka, była - odparł Czeczen. - Ruski chcieli nam wlać w d*psko, ale dostali kopę g*wna i kielich trotylu do d*pska.

- Niech zgadnę...tym „trotylem” była moja przyjaciółka, tak? - lekko uśmiechnął się Baldander.

- Jooo - odparł chłop. - Czo ona odwalała przed tymi Ruskimi, że ło Panie dzieju...

- Na przykład...to? - chłopak podniósł zmienioną rękę w stal tuż przed oczy Igora. Ten z niedowierzaniem zaczął lekko postukiwać palcami, by usłyszeć metaliczny dźwięk.

- Joo, dokładnie takie rzeczy robiła! - zakrzyknął Czeczen.

- Ech, to u nas normalne. Potrafimy takie rzeczy i nie tylko.

- No jo teraz to wim!

- Heheh, zabawny z ciebie chłop - uśmiechnął się ciepło turkusowowłosy.

***

- Zabiję go, zabiję go, zabiję go.... - powtarzała demonica niczym mantrę, gniewnie patrząc na Wysokiego Shinigamiego, będąc także przytrzymywana przez Aracza i Dizzy’ego.

- Salai, uspokój się... - mówiła delikatnie Nowa.

- NIE WTRĄCAJ SIĘ, KOTOWATY CH*JU! - warknęła do kotołaczki. Ta od razu się odsunęła z płaczem. Clarity wzięła dziewczynkę w ramiona, by ją uspokoić.

- Ej, Salai, ogarnij się, co? Po prostu się uspokój - zaczęła Ins.

- Nie uspokoję się, dopóki ten ch*j nie zdechnie!

- Odsuńcie się - odpowiedziała Strange stojąc za plecami obłąkanej. Każdy posłusznie odszedł parę kroków od demonicy, poza przytrzymującymi.

Piratka strzeliła siarczystego plaskacza prosto w jej policzek.

- Po*ebało!? - wrzasnęła dziewczyna, przyciągnięta mocno do twarzy syreny za bluzę.

- Albo się uspokoisz, albo źle się z tobą skończy - powiedziała poważnym tonem, patrząc się na toperzycę groźnym spojrzeniem.

- Myślisz, że ciebie się boję?!

- Ech, znowu się zaczyna - rzekł leniwie Undertaker, siedząc po przeciwległej stronie z Lobo na skałach, opierając ręką swoją brodę.

- Jakby był jeszcze kisiel, to mogą się spokojnie naparzać - uśmiechnął się w swój typowy sposób Czarnian.

- Ty jak zwykle myślisz o jednym? - spojrzał się kątem oka na sąsiada.

- Przynajmniej byłaby jakaś rozrywka - stwierdził kosmita.

- No dalej, s*ko, strzel mi raz jeszcze, a zrobię ci z d*py jesień średniowiecza! - warknęła prosto na twarz piratki.

- Mało oryginalny tekst - odparła zażenowana Strange. - To co, znów mam ci sypnąć proszkiem na twarz czy się w końcu ogarniesz?

- Zrób to, a cię Przemek nie pozna! - Salai starała rzucić się na piratkę, lecz ta z refleksem odsunęła się od niej. Mocniej chłopacy zaczęli ją przytrzymywać za ramiona.

- Bijcie się. Ma ktoś może popcorn? - powiedział Lobo, Taker zaś przewrócił oczami z powodu głupoty współmentora Ady.

Przemek i Serek także siedzieli na uboczu, z dala od zdarzenia. Nie chcieli zbytnio w to ingerować. Serek ze względu na wyczerpanie po walce, a Przemek....no cóż...jemu się po prostu nie chciało.

Nagle Nowa usłyszała echo kroków z wejścia w góry. Spojrzała w tamto miejsce i nagle krzyknęła, wyrywając się z objęcia Clarity:

- Hej, patrzcie, patrzcie! Tam ktoś idzie!

***

Parenaście minut wcześniej

-----

Dziewczyna już zdążyła się przebrać i szykowała się o wyjścia, tylko zastanawiał ją pewien fakt, jak ona pojawi się innym z takim wyglądem?

- Niektórzy nie znają mnie w takiej wersji, mogą mnie nie poznać - lekko zmartwiła się Baldanderka.

- O to się nie martw - odpowiedział Anioł. - Wrócisz tak, jak być powinno i każdy cię pozna.

Dziewczyna się uspokoiła. Zabrała się i ruszyła prosto w szczelinę.

Gdy ta była blisko wejścia, ten nagle z tyłu lekko uderzył w jej potylicę, przez co zabójczyni zemdlała.

- Co jak co, nie mogę ci jednak pozwolić ujrzeć pełną trasę do Raju - odrzekł blondwłosy, podnosząc przy tym LoboTaker. - Tylko gotowi na przejście mogą je w pełni ujrzeć.

Trzymając dziewczynę na ramionach począł wchodzić w szczelinę.

.

.

.

LoboTaker obudziła się w miejscu, w którym zasnęła, zanim weszła do polany. Spojrzała w stronę jego wejścia - było owiane mrokiem. Spojrzała się na ręce - znów miała niebieską skórę. Przetarła leniwie oczy i powoli wstała. Pora wracać do domu, choć nie chciała tak szybko odchodzić. Tam było tak anielsko, potulnie...choć wiedziała, że nie pozwoliliby jej zatrzymać się tam na dłużej. Odwróciła się więc i szła w stronę wyjścia ze ścieżki.

***

Ender zaczął przysłuchiwać się naturze. To go jakoś koiło. Ćwierkanie ptaków,  szum wiatru, dźwięk kroków...chwila, kroków? Chłopak zaczął intensywniej się przysłuchiwać. Echo kroków zlokalizował obok siebie, z wnętrza szczeliny. To pewnie Lobo idzie!, pomyślał radośnie chłopak, co ten energicznie podskoczył. Z wyczekiwaniem wpatrywał się w szczelinę. Igor znów się na chwilę zdrzemnął. Nagły wyskok obudził Czeczena, dezorientując go dogłębnie. Zobaczył, że chłopak w turkusowych włosach gapi się w wyrwę w takiej pozie i z taką miną, jakby wyczekiwał upragnionego gola dla swojej ukochanej drużyny. Podszedł do niego chcąc się spytać, na co on tak pilnie czeka, lecz było za późno. Gdy niebieskoskóra wyszła z wyrwy, ten jak głupi rzucił się na nią w objęcia.

- Ał, głupiś, puszczaj! - warknęła Baldanderka.

- Loboooś, jak dobrze, że wyszłaś! - chłopak przez moment się jej nie słuchał, lecz momentalnie się opamiętał. - Tam się bijo!

- Jak to - się bijo?

- No się bijo!

- Gdzie się bijo?

- U bram się bijo!

- Kto z kim się bijo?

- Twój mentor z diabełką się bijo!

- Po*ebało!?

Chłop się przez chwilę zastanawiał, o czym ta dwójka do siebie mówi. Niby znajomo brzmiał ich język, lecz trochę był zniekształcony na „po swojemu”.

- Te, gołębeczki - w końcu odezwał się Igor.

- Jakie „gołębeczki”? Jakie „GOŁĘBECZKI”?! A W RYJA CHCESZ?! - dziewczyna wybuchła gniewem na chłopa, lecz szybko się opamiętała, gdy ten zrobił przerażoną minę. - O, pardon, nie chciałam...tylko proszę nas tak nie nazywać, co?

- Dobrze, to jo wos przeproszom - rzekł Czeczen ze zniżoną głową. Ta przyjacielsko poklepała po ramieniu i się uśmiechnęła, co zrobiło się chłopu lżej na sercu.

- To co, wracamy? - zwróciła się tym pytaniem do Endera.

- Ta-jo, tylko po drodze wszystko mi opowiedz!

***

Dziewczyna poczuła, że ma w krótkim czasie deja vu, bo wychodząc z gór kolejna osoba rzuciła się z przytulaniem...tym razem to była Nowa. I w sumie Nowa jej nie przeszkadzała, w końcu to jest kot.

- No nareszcie! - powiedział Serek wstając wraz z Przemkiem z siedzenia. Salai i reszta również się uspokoili.

- Musieliście się całą hołotą się tu zbierać? - spytała się LoboTaker.

- Ej, trochę grzeczniej! - zirytowała się demonica.

Dziewczyna spojrzała się na bok w miejsce, gdzie stali jej mentorzy. Skinęła głową.

- Dzięki, że dopilnowaliście jak tylko się dało, by nie przerwać tej podróży.

- Staraliśmy się, jak mogliśmy - odparł Undertaker.

- Przecież wiesz, że ja zawsze słowa dotrzymuję! - uderzył dumnie w pierś Lobo.

- No dobra, pora wracać...czy ktoś odholuje mój motocykl, bo nie mam zbytnio siły go prowadzić...

- Ja to zrobię - rzekł Taker.

- Ok, no to w takim razie-

- Wracasz z nami - przerwała jej Strange.

- Jak to - z wami?

- No, wracasz z nami. Opowiesz nam to i owo po drodze.

- Eheheh... - zaśmiała się ironicznie Baldanderka. - Wybacz mi proszę, ale nie mam ochoty zwracać w trakcie powrotu, to też wolę wracać z Lobo na jego motorze-

- Nie, wracasz z nami statkiem - powiedziała stanowczo syrena.

- Ty chyba mi nie rozkazujesz, prawda?

- Ja stawiam cię przed faktem dokonanym. Z resztą mamy parę rzeczy do wyjaśnienia.

- Phih, wyjaśnić możemy na miejscu. Z resztą bezpieczniej mi będzie, jak wróc-

- WRACASZ STATKIEM - naciskała piratka.

- Sorry, ale nie - uśmiechnęła się w jej stronę z pożałowaniem.

- Ależ oczywiście, że tak.

- Nie.

- Tak.

- Nie.

- TAK.

-Oj, Strange, daj jej spokój - chciał się dołączyć do wymiany zdań Przemek, lecz w odpowiedzi dostał groźny wzrok od swojej dziewczyny.

- Nie będę wracasz czymś, gdzie nie wiadomo, czy kapitan statku steruje dobrze, czy bzyka się ze swoim lubym!

- COŚ TY POWIEDZIAŁA!? - piratka omalże nie wybuchła gniewem.

- Oho, czyżby komuś sól morska zatkała uszy?

Nie wytrzymała. Z szybkim impetem podeszła do zabójczyni chcąc posłać jej siarczystego liścia, nawet silniejszego niż Salai, lecz równie prędko zatarasował jej drogę Umarły, łapiąc jej podniesioną rękę.

- Ani. Mi się. WAŻ - odrzekł srogo Grabarz.

- Puszczaj mnie trup-ajaAJAJAJAJAJ! - chciała już odgryźć się mentorowi Lobo, lecz ten zwinnie skręcił jej rękę tak, by ją upuściła, samej też padając na kolana.

- Ona leci Z NAMI. I to bez dyskusji - Taker puścił jej rękę. Ta jeszcze przez chwilę masowała zobolałe miejsce.

Tak o to zakończyła się długa podróż w głąb Kaukazu. Dziewczyna wraca do domu z większą wiedzą o swojej rasie, z czystym sumieniem, sercem....i duszą.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki