FANDOM


Słowem wstępu: Inwazja będzie dalej kontynuowana, a to co teraz piszę, to taka mała, krótka histroryjka która może się dziać po walkach z Federacją, ale nie musi. Początkowo chciałem to napisać po zakończeniu Inwazji, ale ten pomysł za mocno siedzi mi w głowie, więc robie to teraz.

Cmentarz technologi

Miejsce tętniło zyciem jak nigdy wcześniej, byli tutaj chyba dosłownie wszyscy mieszkańcy CreepyTown. Na lufach czołgów i dachach samolotów tańczyli ludzie (a raczej nie-ludzie) a z resztek pancernika "Yamato", zrobiono zjeżdżalnie do basenu wypełnionego kisielem. Zjechać tam chcieli wszyscy. No, prawie.

- Przestańcie!!- krzyczała Vellox, trzymana przez Dizziego i Rico

- Na trzy.- powiedział Rico

- Raz, dwa, trzy!!- zakrzykneli wspólnie Dizzy z Rico po czym puścili Vellox ze zjeżdżalni

O ile dziewczynie podobało się samo zjeżdżanie, to finał już nie. Po wylądowaniu w basenie, Vellox była cała w znienawidzonym, śmiertelnym wrogu. Kisielu.

- Ja wam zaraz....- Vellox chciała coś powiedzieć, ale coś usłyszała. Odwróciła się i zobaczyła, że zjeżdżają też Dizzy i Rico- Nie, nie, NIE!!

Dziewczyna próbowała uciec, ale się nie udało. Fala jaką wywołało lądowanie dwóch chłopaków, pokryła ją drugą warstwą kiślu.

Tymczasem przy pobliskim jeziorku, Strange miała swój własny problem.

- Wypluj Nową!- zakrzykneła piratka- Krakuś, powiedziałam masz ją wypluć!!

Stwór spojrzał z małym wyrzutem na swoją właścicielkę, ale w końcu otworzył paszcze, z której wyskoczyła kotka. Nowa wylądowała w wodach jeziorka, po czym wskoczyła cała mokra na ląd.

- Widziałam rzeczy.- powiedziała przerażona Nowa

- Zły Krakuś, brzydkie maleństwo!- krzykneła Strange

- Jak on tutaj w ogóle się znalazł?- spytał przechodzący obok Bloody

To było dobre pytanie. Strange nie wiedziała, jak Przemek przeniósł tutaj Krakena i jakim cudem jej zwierzak zmieścił sie w małym jeziorku. Spytała się go o to, ale chłopak był już wtedy mocno wstawiony. Dawniej za tekst "jak się popieści, to się zmieści" dostałby w twarz. Kilka razy. Butem. Owiniętym metrową warstwą drutu kolczastego i żelbetonu.

- Przemek to tak jakos załatwił.- powiedziała Strange- A właśnie, gdzie on jest?

- A co, boisz się że coś kombinuje z jakąś laską?- spytał Bloody. Widocznie też był nieźle nachlany. Strange nic nie powiedziała, pstrykneła tylko palcami. Wtedy macka Krakena owineła się wokół ciała Bloodyego i morski stwór przyciągnął go do swojej paszczy- AAAAAAAA!!! Spokojnie, spokojnie, Strange!!! Po co te nerwy?!!

- Ja się tylko ładnie spytałam.- powiedziała Strange. Odkąd zaczeła się spotykać z Przemkiem, energia którą przeznaczała na prześladowanie go, znajdowała ujście u innych mieszkańców miasta.

- No dobra! DOBRA!- chłopak im bliżej był paszczy stwora, tym bardziej się denerwował- Za tym T-34 w którym przesiaduje większość czasu!!

- Dzięki.- powiedziała Strange po czym sobie poszła

- A JA?!!!- Bloody spojrzał na Krakena- Sama skóra i kości, do tego tyle promili...jeszcze sie pochorujesz. Więc może mnie odstawisz?

Strange przeszła spory kawałek Cmentarza technologi rozglądając się na wszystkie strony. Z jednej strony Loki i SweetDreams wykorzystywali atmosfere za wrakiem helikotpera, z drugiej Salai próbowała upić Insanity. Widziała też Endera, próbującego wykazać się przed jakąś dziewczyną, łamiąc lufe czołgu gołymi rękoma, a Aracz chyba zaczął kombinować, jak by to wszystko zwinąć żeby nikt nie zauważył. W końcu piratka jednak podeszła od czołgu. A przynajmniej tak jej się zdawało, bo przez stojący wokół, skandujący tłum, nie mogła zobaczyć czołgu.

- Przemek! Przemek! Przemek!- krzyczeli jedni

- Lobo! Lobo! Lobo!- krzyczeli drudzy

- Zakłady, zakłady!- krzyczał Kalasher, trzymający dwie miski pełne pieniędzy. Tuż obok niego stał Welikan, z tablicą z zapisanymi zakładami

- Co się tutaj dzieje?- spytała Strange

- Konkurs picia.- powiedział Kalasher- LoboTaker powiedziała Przemkowi, że nie umie pić. A on postanowił zmazać tę plamę na honorze.

- I przeszli do konkursu "kto więcej wypije"?

- Tak. Chcesz może się założyć?

- Jasne.- powiedziała Strange, po czym wrzuciła pieniądze do jednej z misek i zaczeła przebijać się przez tłum.

Gdy się jej udało, zobaczyła Przemka i Lobo, siedzących na krzesłach na przeciwko siebie. Wokół było kilkadziesiąt pustych butelek.

- Mhesz je dośc (W tłumaczeniu: Masz już dość?)- spytał Przemek

- Nhym try (No chyba ty)- odpowiedziała Lobo, po czym wzieła jeszcze jeden łyk

Przemek nie mógł być gorszy i też wziął łyka.

- Ile oni już wypili?- spytała Strange

- Po jedenaście.- odpowiedział jakiś elf

- A ja sądziłam że Lobo jest abstynentką...

- Mho jstnwjm alhne tmen fszysta myni wzywyzwał (Bo jestem, ale ten faszysta mnie zwyzywał)!- odpowiedziała gniewnie Lobo- Czo jhme rhomie ze shwohnim rzymiem (Co ja robie ze swoim życiem)?

Walka zakończyła się kilka minut później, zwycięstwem Lobo, która zaraz po swoim wielkim zwycięstwie, pobiegła triumfalnie wyrzygać się w krzaki. Przemek zwyczajnie położył się na ziemi i zaczął liczyć gwiazdy. Kalasher zaczął natomiast rozdawać tym którzy postawili na Lobo ich pieniądze.

- Trzymasz się?- spytała Strange, stojąca nad Przemkiem

Chłopak nie odzwyał sie przez chwilę i kręcił jakieś kółka w powietrzu. Po chwili z jego brzucha wyskoczył Smąriusz.

- Czuje się całkiem nieźle.- powiedział Przemek, po czym powoli zaczął wstawać- Chociaż kręci mi się trochę w głowie...

- Nie pobrałem całego alkoholu z twojego ciała.- powiedział Smąriusz- Z promil nadal masz.

Przemek chciał coś powiedzieć, ale stracił równowagę. Na szczęście złapała go Strange.

- Dzięki, kwiecie złocisty.- powiedział Przemek

- Nie ma sprawy, przykro mi że przegrałeś.- powiedziała Strange

- Chyba się nie zakładałaś?

- Strange, twoja wygrana!- zakrzyknął Kalasher, po czym rzucił piratce woreczek z monetami

- Obstawiłaś Lobo?- spytał Przemek

Strange pocałowała chłopaka w policzek.

- A może pójdziemy coś zjeść i zmienić temat?- spytała Strange

- Jasne.- powiedział Przemek, który zaczął już się trzymać na własnych nogach

- Ja też idę!- zakrzyknął Smąriusz

Las w CreepyTown

Las był jedną z niewielu spokojnych miejsc w CreepyTown. Wydawać by się mogło, że nic się tutaj nie może stać. Jednak w środku nocy otworzył się jakiegoś rodzjau portal. Z portalu wyskoczyły dwie osoby: chłopak i dziewczyna.

- Cholera jasna, co to było?- spytał chłopak po czym nagle zauważył, że trzyma rękę na włosach dziewczyny- O k#rwa...

Nawet jeśli chłopak chciał coś powiedzieć, to lewy sierpowy mu to uniemożliwił. Gdy chłopak pod wpływem ciosu padł na ziemię, dziewczyna zaczeła go kopać.

- Nie tykaj włosów!!- krzyczała dziewczyna- To elementarna zasada! Wazniejsza niż wszystkie prawa fizyki razem wzięte!!

- Dobrze, przepraszam!

Dziewczyna kopała go jeszcze minutę, po czym dokładnie się rozejrzała.

- Trafiliśmy do lasu w CreepyTown.- powiedziała dziewczyna- Czyli to był jakiś teleporter.

- Skoro wiemy gdzie jesteśmy, to wiemy też gdzie mamy iść.- powiedział chłopak

- Tak. Idę do domu i postaraj się za mną nie iść.

- Nie bierz mnie za jakiegoś prześladowce. Też idę do domu.

- Więc...Kellah

- Jasne. Do jutra, kwiecie złocisty.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki