FANDOM


Zachodzące powoli słońce opromienia słabymi promieniami ciemnozieloną trawę. Niebo robi się coraz ciemniejsze, w niektórych miejscach fioletowe a w niektórych miejscach widać pierwsze gwiazdy. Niedawny zaduch odchodzi w niepamięć a zastępuje go delikatny chłód. Oddycham pełną piersią i uśmiecham się lekko. Idealna pogoda żeby kogoś zabić, a kandydatów bynajmniej nie brakuje.

Stojący przede mną budynek jest jedną z mniejszych placówek Bio-Industries, gnojków znanych mi głównie z tego, że tworzą Biomechy. Ukryty na skraju lasu, oddalony od miast czy ważniejszych strategicznie miejsc, co ma pewnie chronić go przed wzrokiem co ciekawskich. Chowam się w krzaki, upewniając sie wczesniej że nie są w żaden sposób trujące i przyglądam się mojemu celowi. Sporej wielkości czarny budynek, bez okien na pierwszych trzech piętrach z drzwiami otwieranymi automatycznie przez sztuczną inteligencję. Przed drzwiami dwie kamery z wbudowanymi emiterami laserowymi oraz kilka czujników ruchu, a to tylko te zabezpieczenia które widać gołym okiem. Klnę pod nosem. Pi#przona twierdza.

Czekam w krzakach, czekając na jakiekolwiek zmiany, choćby na zwykły deszcz, który mógłby mi ułatwić wejście. Rozkłdam się na ziemi i leże na niej, nie wpatrując się w niec konkretnego, do czasu zapadnięcia nocy. Uśmiecham się widząc setki gwiazd na niebie, które osobiście uważam za swoich towarzyszy. Niektórzy lubią patrzeć na gwiazdy bo są ładne, bo dzięki nim lepiej się orientują lub dlatego że czują się dzięki nim bliżej wszechświata. Ja nie należę do żadnej z tych osób, lubię patrzeć na nie z innego powodu. To co widzę, to nie gwiazdy, tylko ich wspomnienie, większość z nich jest martwa od wielu lat. Podobnie jest ze mną. Chodzę myślę, oddycham i wszyscy mogą mnie doskonale zobaczyć. Ale tak naprawdę od wydarzeń w Porcie CreepyTown jestem martwy i nie udaję że jest inaczej. To wszyscy wokół to robią. Uśmiecham się jak idiota przypatrując się zwłaszcza tym mrugającym gwiazdom, bo co do nich mam pewność że już dawno temu dopadła je śmierć. Witajcie towarzysze.

Szczęście mi jednak w końcu dopisuje. Słyszę jak otwierają się automatyczne drzwi i jak wychodzą z nich żołnierze Federacji, wspomagani przez Paszczeca. Zapewne niedaleko Ruch Oporu zorganizował im niezły burdel. Wystarczyłby mi fakt że odeszło ich paru i przez to mniej osób będzie miało szansę mnie powstrzymać, ale Fortuna najwidoczniej wyjątkowo sprzyja mi tej nocy. Gdy żołnierze i ich Biomech odchodzą już daleko, widzę szeregowego, samotnie zbliżającego się w moją stronę. Dłoń mi drzy, chcę się już na niego rzucić, ale ledwie się powstrzymuje, wysyłając Smąriusza w stronę budynku. Dopiero gdy widzę że opanował kamery oraz kilka czujników. Wyskakuje zza krzków trzymając w już w dłoni Miecz Kinry. Żałuje że nie potrafię zatrzymać czasu, lub chociaż go trochę zwolnić. Przerażona twarz żołnierza, marzącego o wielkich zwycięstwach w imię ludzkości. Panika która niezbyt zręcznie sięgnąc po karabin, ostrze mojego ostrza wbijającego się w jego gardło. Próbuje krzyczeć, ale nie daje rady, a ja oczywiście korzystał ze swojej przewagi. Ściągam mu hełm, ciągnę za włosy i patrze w jego przerażone oczy. Nie wiem jak wielki uśmiech gości na mych ustach, gdy własnoręcznie pozbawiam go oczu, jedne wyrywając palcami a w przypadku drugiego wspomagając się ostrzem. Podejrzewam że ogromny. Schodzi dopiero wtedy gdy orientuję się, że szeregowiec już nie żyję. Szkoda, chciałem się jeszcze trochę odstresować.

Przebieram się całkiem szybko, w jego niedopasowany do mnie, zakrwawiony kombinezon po czym chowam ciało do niedużej dziury niedaleko krzaka w którym się schowałem. Zajmą się nim Ścierwojady.

Powoli zblizam się do drzwi a Smąriusz odpuszcza sobie kontrolowanie kamer oraz czujników i dobrze. To jest teraz zbędne. Pokazuje mu jednak by wszedł w automatyczne drzwi. Trochę to trwa ale mój towarzysz w końcu otwiera mi drogę do Biological-Industries. Wchodzę do sterylnego, białego korytarza w ubłoconych butach i krwią na kombinezonie, jednak nikt mnie nie pyta o szczegóły. Pewnie widok żołnierza pokrytego posoką nie jest niczym niezwykłym, chociaż podejrzewam że niedługo mogą się zorientować że coś nie tak. Szybko skręcam do męskiej łazienki i wchodze do pierwszej lepszej kabiny i widzę w niej wejście do wentylacji. Fortuno jesteś dzisiaj dla mnie wyjątkowo łaskawa, z drugiej strony jednak olewałaś mnie przez te wszystkie lata. Więc dzięki za pomoc w wejściu, ale pi#rdol się ty ślepa szmato.

Powoli wczołguje się do otowru wentylacyjnego i zaczynam się po nim poruszać. Całe szczęście że jest odpowiednio szeroki i mogę to robić bez strachu że się gdzieś zagnieżdżę. Moja czołganie się po istnym labiryncie zwanym wentylacją trochę trwa, nim zadaje sobie jedno, bardzo ważne pytanie.

- Wszystko zaj#biście, ale co teraz?- mamroczę do siebie po cichu.

Smąriusz przewraca oczami i znika na chwilę. Czekam przez ten czas na niego poprawiajac sobie jednoczesnie kombinezon. Czemu to k#restwo takie niewygodne?

- Idź cały czas prosto a potem kilka metrów w prawo.- mówi mi Smąriusz, pojawiając się przed moimi oczami.

Idę tam gdzie pokazuje mi mój towarzysz i docieram niedaleko innego wejścia do wentylacji, położonego niemalże przy suficie. Z tego miejsca mam doskonały widok na sporą część sali. Widzę kilku żołnierzy sotjących niedaleko położonej na środku sceny oraz kupę różnych ludzi, siedzących cicho na rozstawionych krzesłach. Sama scena zakryta jest czarną kurtyną, zza której po chwili wychodzi kilka postaci. Musze przetrzeć sobie oczy, bo zwyczajnie nie widzę w to co widzę. Cały się poce i mam wrażenie jakby cały otaczający mnie świat stawał się z sekundy na sekundę coraz mniej realny.

Na scenie stały cztery osób, od prawej byli to: Insanity, Salai, Mia i Vellox. Cała czwórka ubrana była w proste, szare szmaty i przyglądała się widowni z pustym wzrokiem. Po chwili pojawiają się jeszcze dwie postacie. Ślina staje mi w gardle i ledwo jestem w stanie oddychać. Jedną z tych osób był Welikan a drugą Strange. Czuję że moej oczy zwyczajnie zaraz wyjdą z orbit.

.

.

.

Co tu się k#rwa dzieje?!

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki