FANDOM


Skryta w błękitnym półmroku Sala Tronowa w Wieży Maga była miejscem spotkania dwóch gości. Nad trójwymiarową mapą Kraju stało dwóch Czempionów Chaosu- Przemek oraz Mikhaln. Pomimo bardzo słabego światła, rzucanego przez umieszczony na suficie magiczny klejnot, obydwoje wszystko doskonale widzieli. Na tej części mapy gdzie umieszczone było CreepyTown, leżało 7 pionków do gry w warcaby- odpowiednio 4 białe i 3 czarne. Jedne były po stronie Przemka, a drugie Mikhalna. Tuż za CreepyTown ich dysproporcja była o wiele większa- tutaj były tylko dwa czarne pionki, podczas gdy poszczególne miejsca na mapie aż roiły się od białych.

Mikhaln uśmiechnął się i zmienił położenie kilku z nich. Cztery białe pionki przesuwały się powoli wgłąb miasta a tuż przed nimi stał jeden czarny.

Przemek uśmiechnął się kpiąco. Ten jeden czarny wcale przed nimi nie stał. On się do nich kierował, od tyłu.

A białe pionki nijak nie spodziewały się nadchodzącej katastrofy.

.

.

.

- Matko Boska HallenWeńska, co za ulga.- mówiła Lobo, zaciągając się czystym powietrzem spod maski.

Reakcje jej przyjaciół były identyczne. Zwyczajnie zamknęli oczy , zacisnęli pięści i wdychali jak największą ilość świeżego powietrza. Z ich podrażnionych niedawno wyczuwalnym smrodem oczu leciały łzy a ciała nadal drżały od atmosfery tego miejsca.

Cała czwórka wyglądała jak obcy ze starodawnych filmów, odkrywająca nowy, wspaniały świat. Absolutnie się tak jednak nie czuli- to było bardziej jakby wkroczyli w sam środek najgorszego koszmaru. Strasznego, obrzydliwego i, co było jak najbardziej wyczuwalne, śmiercionośnego. Takiego z którego wyjście żywym nie było zbyt prawdopodobną opcją.

Korin jako jedenyny po założeniu maski szybko otworzył oczy i zaczął szukać jakichkolwiek śladów splugawionego życia. Trzymając w masywnych dłoniach olbrzymi młot chodził po przegniłej, w niektórych miejscach również zarobaczonej, ziemi, szukając jakichkolwiek śladów demonicznej obecności. Po kilku, słyszalnych w całej okolicy, krokach i (niestety) dokładnym przyjrzeniu się całemu odpychającemu krajobrazowi, z ulgą stwierdził że nie ma tu śladu demonicznych tworów Osnowy. Przynajmniej narazie nie będą musieli się martwić że zostaną zalani obrzydliwą masą. BloodWolf wzdrygnął się nagle. Nie znalazł demonów, ale znalazł coś innego.

- Ej...znacie go?- spytał Korin, kierując swój wzrok w stronę towarzyszy.

Wszyscy otworzyli oczy i niepewnie zaczeli stąpać po miękkim terenie w kierunku znaleziska Korina. Natychmiast tego pożałowali.

Leżało tam, złączone w plugawej karykaturze uścisku, zaropiałe, przegniłe ciało Renzana. Jego rozdrapane oczy skierowane były w skryte za maskami twarze przyjaciół. Niemal można było wyczuć z nich ból- ból morderstwa z zimną krwią, ból powolonego gnicia, ból bycia częścią tego skażonego ekosystemu.

Dalej było tylko gorzej. Złamany, przeżółkły kark półsmoka wystawał z jego szyi niczym szpikulec, na którego poczatku były resztki rozerwanego gardła. Cała zaropiała klatka piersiowa, czarne mięśnie i zielone od zgnilizny organy wewnętrzne zżerane były przez masy much oraz białych robaczków. Wgryzały się w jego ciało. Rozdzierały je, pożerały i wydalały. Bezcześciły.

Nikt nie wie jaki był stan jego nóg- te stały się już częścią mokrego gruntu i były ukryte w jego wnętrzu. Poza zasięgiem roztrzęsionych przyjaciół.

Najgorzej cały ten widok zniosła LoboTaker. Niewiele myśląc zdjeła szybko swoją maskę i zaczęła intensywnie wymiotować. Dźwiękom jej torsji towarzyszyły odłgosy wylatującego przez gardło jedzenia. Sprawiło to że pozostałym jeszcze trudniej było się powstrzymać- żal po stracie bliskiego przyjaciela mieszał się z obrzydzeniem związanym z losem jego ciała. Kalasher i Ender w jednej chwili odwrócili wzrok. Nie wymiotowali jak Lobo, ale płakali po stracie bliskiego przyjaciela.

Baldanderka na sekundę przerwała żeby zaczerpnąć powietrza, jednak smród całego tego obszaru sprawił że oczy niemalże wyleciały jej z orbit. Miała dość tego miejsca: dosyć! Niech szlag trafi CreepyTown, jego mieszkańców! niech szlag trafi nawet cały Kraj, byle tylko móc się wydostać z tej pułapki. Panika zaczęła obejmować jej ciało- przez nią brała coraz głębsze wdechy skażonego powietrza. A przez to jej ciałem zaczęły wstrząsać mocniejsze torsje.

Gdy po raz kolejny zaprzestała by zabrać oddech, Korin szybko złapał ją i zasłonił usta. Dziewczyna powstrzymała się żeby nie zwymiotować, co Ender wykorzystał żeby szybko założyć jej maskę. synchronizacja była idealna- Korin zabrał ręce ułamek sekundy po tym jak Baldanders założył dziewczynie ochronę.

LoboTaker ledwo stała, ale nie mogła sobie pozwolić na to żeby paść na skażoną ziemię. Kręciło jej się w głowie a całe ciało jakby całe zdrętwiało. Przyjaciele coś do niej mówili, ona jednak nie była w stanie ich zrozumieć.

- Straciliśmy ją na krótki czas.- powiedział BloodWolf, przyglądając się dziewczynie. Wstyd mu było przyznać, jednak bał się trochę wziąć ją znowu na ręce.- Powinniśmy ruszać dalej. Tu nie jest bezpiecznie.

- A co z Serkiem?- zaprotestował Kalasher.

- Później coś zjemy.- powiedział Korin, rozglądając się przed siebie.

- Chodzi mu o naszego przyjaciela, smoka.- dodał Ender, podchodząc to roztrzęsionej Lobo.- On tu mieszka.

Adrenalina momentalnie rozprzestrzeniła się po ciele Korina. Zdał sobie sprawę że są w odpowiednim miejscu.

- To tutaj ktoś mieszka?!- zakrzyknął zdziwiony BloodWolf. Nim ktokolwiek zdążył się spytać co to ma do rzeczy, było już za późno.

Mokra, przegniła ziemia przed Korinem nagle się rozstąpiła a jakieś rozdęte, zgniłe cielsko wyskoczyło z niej. Poruszało się z nienaturalną prędkością, uderzając zaskoczonego człowieka prosto w brzuch. Jego zbroja wygieła się, a sam wojownik lekko się skulił, dalej jednak trzymając swój młot w dłoniach. Istota nie marnowała czasu- złapała wojownika za głowę i zaczęła ją ściskać z ogromną siłą. BloodWolf zaczął krzyczeć z bólu- moc z jaką obrzydliwa istota zaczęła napierać na jego czaszkę sprawiała, że kwestią sekund było jej pęknięcie i zamienienie w proszek. A mózg wojownika w papkę. Wszechogarniający ból sprawiał jednak, że Korin nie był w stanie poruszyć swoim gigantycznym młotem- a żelazny uścisk trzymał go na tyle mocno, iż wojownik nie był w stanie się poruszyć.

- S#kinsynie!!- zakrzyknął Kalasher, po czym odblokował swojego "Wiernego" i rozpoczął ostrzał.

Kilkanaście lecących z zawrotną prędkością naboi przeleciało przez rozdęte ciało istoty, rozrywając jej martwe mięśnie i zgniłe ciało. Istota skierowała swoje niemal martwe, przekrwione oczy w strone Stalkera. Kalasherowi momentalnie żołądek podszedł do gardła.

- S-serek...- powiedział cicho przerażony Kalasher.

Czempion Nurgle'a uśmiechnął się, pokazując swoje żółte zęby po czym rzucił ciałem Korina jak szmacianą lalką. Ranny BloodWolf syknął lekko, gdy jego ciało uderzyło o skażoną ziemię.

Wystające z rozciętego brzucha jelito Serka nagle poruszyło się, jakoby żyło własnym życiem. Nim Kalasher się zorientował, oplotło się wokół jego szyi i zaczęło go z wielką siłą dusić. Zaskoczony Stalker rzucił swoją broń i oplótł palce wokół narządu Czempiona. Ciągnął go z całej siły, próbując złapać chociaż odrobinę oddechu, jednak jego działania skazane były na porażkę. Przeciwnik był za silny. Serek to wiedział i śmiał się, plując na wszystkie strony mieszaniną żółci i krwi, przyglądając się staraniom byłego przyjaciela.

- Serek!!- zakrzyknął Ender.

Czempion Nurgle'a odwrócił wzrok i zobaczył przed sobą Baldandersa dzierżącego Kosę swojej przyjaciółki. Nie przestając dusić Stalkera zwinął dłoń w pięść i uderzył. Ender niespodziewanie szybko odskoczył, mocno ścisnął dłonie wokół broni przyjaciółki i ze łzami w oczach wbił je prosto w miejsce, gdzie to masywne cielsko powinno mieć serce. Ostrze Kosy wbiło się idealnie w to miejsce po czym...utknęło. Przerażony takim obrotem spraw Ender zaczął się szamotać i próbować wyciągnąć broń, jego próby wywoływały jednak tylko śmiech na ustach Serka. Czempion sprawiał wrażenie jakby nie czuł żadnego bólu.

Ender nie miał szans żeby uniknąć ciosu, który przetrącił mu szczęke. Ciało Baldandersa z wielkim impetem spadło na mokrą ziemię a sam Ender zaczął pluć resztkami kilku zębów i krwią z przegryzionego języka. Nie mógł przez to uniknąc kolejne go ciosu. Serek wyszczerzając przeżółkłe zęby nadępnął na klatkę piersiową byłego przyjaciela.

Ender zaczął krzyczeć z bólu, a jego żebra powoli uginały się pod ciężarem ciała swojego przeciwnika. Baldanders z przerażeniem patrzył w martwe oczy Serka, starając się zobaczyć w nich osobowość swojego przyjaciela. Zamiast tego, wydawało mu się że zobaczył własną śmierć.

Zarówno Kalasher jak i Ender zaczęli raz na zawsze zamykać oczy. Wtedy coś się jednak wydarzyło- odbicie Księzyca mignęło tuż przy jelicie i nodze Serka. Ułamek sekundy później obydwie części ciała zostały z chirurgiczną precyzją przepołowione na pół. Zaskoczony Serek stracił równowagę i padł na ziemię, a uwolnieni z jego uścisku Kalasher i Ender leżeli na niej, ciężko dysząc.

- Kto?!- bełkotał wściekły nie na żart Serek.

.

.

.

Mikhaln ponownie poruszył pionkami. Zaskakując Przemka zabrał jeden z pionków z umiarkowanie odległego od CreepyTown miejsca i położył go tam, gdzie leżały cztery białe i jeden czarny.

- Niespodziewana wizyta.- stwierdził Mikhaln.

Przemek westchnął.

- To zmienia lekko układ sił.- dodał Przemek, udając zatroskaną minę.

.

.

.

- Kawaleria przybyła.- powiedziała osoba stojąca w cieniu martwych drzew.

Wszyscy momentalnie skupili na niej wzrok. Ubrana była w biały, schludny mundur ze złotymi zdobieniami i czarne spodnie. Jej ciało wyglądalo jakby było stworzone z drewna, a na zewnętrznej stronie ramion obecne były żelazne zawiasy. Sprawiało to że postać wyglądem przypominała marionetkę.

Wrażenia dopełniały cienkie linki, wychodzące z jego ciała. Dwie z nich oplecione były wokół oderwanych części ciała Czempiona.

- Dizzy.- powiedziała zaskoczona LoboTaker.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki