FANDOM


Przemek nie mógł uwierzyć w to co widział. Ogromny, kilku-kilometrowy, ognisty grzyb był niczym maczuga starożytnego Boga, która zawisła między Niebem a Ziemią. Chłopak jedynie przelotnie rzucił na wybuch okiem, po czym zasłonił oczy rękoma- zbyt długie patrzenie na wybuch mogło pozbawić go wzroku. Gdyby to był grzyb atomowy, już by go nie miał. Czyli było to spowodowane czymś innym. Z tego co Przemek pamiętał (odczytał) Mikhaln ostatnio zdołał opanować nowe, potęzne zaklęcie, przyciągające ciała niebieskie na wskazany przez niego teren. Dlaczego miałby jednak użyć tak niebezpiecznego zaklęcia tak blisko miasteczka? Czyżby zdarzył się jakiś wypadek? A może Konklawe i Federacja w swej rywalizacji postanowiły sobie zrobić z CreepyTown pole bitwy? Póki co niebieskowłosy nie wiedział co się dzieje, miał jednak zamiar szybko się przekonać.


- Idziemy Smąriusz.- powiedział chłopak i zaczął powoli kierować się w stronę wybuchu.


Po kilku krokach poczuł jednak, że jego towarzysz za nim nie idzie. Lekko podirytowany odwrócił się i zobaczył, jak przerażony Kłobuk patrzy oniemiały w stronę jednej z uliczek. Chłopak nie wiedział o co chodziło jego przyjacielowi, podszedł więc do niego zeby się przekonać. Niemal od razu poczuł dziwny, szczypiący oczy i gardło odór. Zapach który znał bardzo dobrze- smród martwego ciała. Nic go jednak nie mogło przygotować na to co zobaczył.


W ciasnej uliczce pomiędzy dwoma lekko zniszczonymi domkami leżało na sobie kilka ciał. Wszystkie poprzecinane z ogromną siłą, z wystającym iorganami i żyłami, ze zgniecionymi kośćmi i precyzyjnie odciętymi głowami, z których wyjęte zostały czaszki. Chłopak przełknął ślinę i zakrył nos rękawem od bluzy. Jedno z leżących ciał należało do Nowej. Samo to było przerażające, jednak chłopak czuł prawdziwe przerażenie. Była tu obecna jakaś stara, niematerialna siła która po śmierci tych nieszczęśników wyrywała gwałtownie i niespodziewanie ich duszę  z drogi w Zaświaty. Najpewniej po to, by cierpiały wieczną katuszę ku jej uciesze.


- Kto...- powiedział sam do siebie przerażony Kłobuk.


Nagle za plecami Przemek poczuł jakiś ruch. Szybko odskoczył w stronę przyjaciela, na sekundę przed tym jak w miejsce w którym przed chwilą stał uderzyła czyjaś Kosa. Przemek przyjrzał się jej- to była Kosa należąca do Salai. Była jednak nieco inna, zdeformowana, zupełnie jakby poddawana była jakiejś transformacji. Jej ostrze było o wiele krzywsze i krótsze, uwagę chłopaka skupiała przede wszystkim czerwona ciecz pokrywająca całą broń. Ciecz której nie można było pomylić z niczym innym. Krew.


- Krew dla Boga Krwi!!- krzyczała Salai, szarżując na Przemka.


Chłopak ponownie odskoczył, po czym wyciągnął miecz i przyjrzał się Salai. Cała skóra dziewczyny pokryta była szkarłatną krwią- twarz, ręce i nogi. Nie inaczej było z włosami czy ubraniami. Wydawało się jakby demonica wykąpała się w basenie pełnym posoki. Najstraszniejszy był jednak jej wzrok- morderczy, pierwotny i obłąkany.


Demonica okazała się być silniejsza niż chłopak przypuszczał. Jeden cios jej ostrza wystarczył żeby posłać zaskoczonego Przemka pod ścianę. Z niesamowitą prędkością i szałem dziewczyna podbiegła do chłopaka, zamachnęła się i uderzyła ponownie. Cięcie to pozbawiłoby niebieskowłosego głowy, gdyby nie szybka reakcja Smąriusza. Duch złapał Przemka za rękaw i szybko go do siebie przyciągnął, ratując go od śmierci.


- Nie jest dobrze.- powiedział Przemek, po czym odskoczył od dziewczyny i złapał w dłoń swojego ducha. Po chwili ciało niebieskowłosego pokryła czarna esencja Smąriusza. Różne miejsca na ciele chłopaka pokryły czarne znamiona, a siła jego i Kłobuka stała sie jednym.


- Dawaj czaszkę!- zakrzyknęła dziewczyna, szarżując na przeciwnika.


Przemek pozwolił Salai zamachnąć się, by móc paść na ziemię i uniknąc jej ciosu. Gdy niebieskowłosemu udało się czmychnąć przed ciosem,  zaszarżował na Salai. Gdy miał już uderzyć dziewczynę rękojeścią miecza, ta okazała się być od niego lepsza. Jednym, niemożliwie szybkim ciosem pięścią w nos powaliła chłopaka na ziemię. Przemek złapał się za krwawiący nos i odskoczył od szalonej Salai.


- Musimy walczyć w 100% na poważnie.- powiedział Przemek po czym podniósł miecz ku górze.


- Jestem tuż za tobą.- powiedział Smąriusz.


Salai uśmiechnęła się szeroko, czekając na atak. Piękna, honorowa walka- to właśnie uwielbiał Khorne. Dziewczyna oblizała pokryte krwią usta i ruszyła dokładnie w tym samym momencie co Przemek.


Nagle jednak coś przerwało im walkę. Demonica spostrzegła nagle, że w ciągu sekundy znalazła się w powietrzu, kilka metrów nad chłopakiem, utrzymywana przez jakąś niewidzialną, potężną siłę.


Przemek również został powstrzymany, jednak w inny sposób. Nagle jego ostrze zatrzymało się a zaskoczony chłopak spostrzegł że jego broń opłótł...język. Długi, silny i nie mogący należeć do człowieka. Niebieskowłosy wzgrygnął się.


- Ty pi#przony dupku!- zakrzyknęła Salai, na widok ostatnio nie widzianej twarzy.


Po chwili zza zaułka wyszedł Mikhaln. Arcymag wyglądał nieco inaczej niż zwykle. Otaczała go potężna, mroczna energia. Jego oczy były całe ciemno-niebieskie a z jego ciała wyrastały trzy długie ogony.


- Uspokój się, on jest zbyt ważny żebyś go zabiła.- powiedział Mikhaln, nawet nie patrząc na demonicę.


Przemek odwrócił się by spojrzeć kto go przytrzymuje, gdy nagle oniemiał. Posiadaczką długiego języka okazała się być jego Strange. Jej całe ciało pocięte było w różne wzory- z głębokich ran nadal leciała krew. Dziewczyna ubrana była w strzępki swoich poszarpanych ubrań, zakrywających jej dekolt oraz przestrzeń od talii do ud. Niezbyt skutecznie z resztą.


- S..skarbie?- spytał wstrząśnięty Przemek. Nie mógł uwierzyć w to że ma przed sobą Strange. Jego ukochana wyglądała przerażająco a przy tym podniecająco. Sprawiło to że niebieskowłosy stracił koncentracje.


- Uważaj!- zakrzyknął Smąriusz.


Nim Przemek zdążył zareagować, poczuł bolesny cios, który powalił go na ziemie. Wraz z nim wyczuł uciążliwy zapach zgnilizny. Chłopak podniósł głowę i natychmiast tego pożałował. Stał nad nim Serek ze swym gnijącym zaropionym ciałem. Na jego widok Przemkowi żołądek podszedł do gardła.


- Co...co tu się dzieje?- spytał Przemek.


Wtem do chłopaka podeszła Strange. Poruszała się powoli i z gracją, jakby każdy jej krok był obietnicą nowych, wyuzdanych doznań. Nim Przemek się zorientował jego ukochana, lub coś co jeszcze do niedawna nią było, znalazła się tuż przy nim. Chłopak nie zdążył nic zrobić, gdy dziewczyna pocałowała go bardzo namiętnie, wpychając swój długi język w jego gardło. Niebieskowłosy nie mógł zareagować również na szepczącego plugawe inkarnacje Mikhalna, którego zaklęcia łamały granicę między Osnową a rzeczywistością.

.

.

.


Chłopak nie wiedział gdzie jest. Miejsce to było puste, jedyne co było tutaj poza nim to dziwna, czerwona mgła pokrywająca dosłownie całą obecną przestrzeń. Mimo pozornej pustki chłopak wiedział że nie był tutaj sam- mógł z łatwością wyczuć obecność potężnych, przekraczających jego pojęcie świadomości.


Przyglądały się jemu, jednak nie tylko jego wyglądowi. Jego myślom, skrytym pragnieniom, niespełnionym ambicjom. Mrocznej stronie jego duszy, jego grzechom które żałował od nieprzeliczonych lat. Szukając słabego punktu, skazy na i tak niedoskonałej zbroi. Potężne, stojące nad nim istoty bez formy ujrzały przed sobą kandydata idealnego. Przelewającego krew niczym najwięksi fanatycy Khorne'a. Kpiący ze śmierci niczym dzieci Nurgle'a. Perwersyjny niczym wyznawcy Slaanesha. I rządny władzy niczym czciciel Tzeentcha. Problem stanowiło to, że wszystko to co mogli mu obiecać Bogowie, człowiek ten osiągnął. Obietnice wielkich zwycięstw, kpienia ze śmierci, nieznanych przyjemności i potęgi władzy na niewiela zdawały się wobec człowieka który po to wszystko wyciągnął ręke już dawno temu.


Na zbroi pojawiła się jednak skaza. Skaza którą Bogowie Chaosu nie omieszkali wykorzystać. Największa słabość Przemka: Noelle Strange.


Chaos w swej łaskawości postanowili pokazać chłopakowi, czego zażyczyła sobie Strange w zamian za oddanie swej duszy w służbę Bogowi Rozkoszy. Moment w którym postać Slaanesha dotknęła ją...


Wystarczyło. Mentalne bariery jego wolnej woli upadły w jednej chwili, wpuszczając do siebie obecność tych potężnych, niepojętych istot. Zmieniając się na zawsze.

.

.


.


.


Przemek powoli wstawał. Ciężko było wyczytać cokolwiek z jego twarzy. Jego wzrok był całkowicie nieobecny, klatka piersiowa z wolna opadała i znów się podnosiła, ale poza tym całe jego ciało pozostawało nieruchome. Wokół chłopaka stała czwórka splugawionych towarzyszy a nad chłopakiem latał przerażony Smąriusz.


- Przemek, co tu się odpi#rdala?!- krzyczał latający nerwowo nad głową chłopaka Kłobuk.


Przemek szybko wyciągnął dłoń i złapał w nią swojego przyjaciela. Duch odkrył z zaskoczeniem że nie może się uwolnić z żelaznego uścisku przyjaciela. Zupełnie jakby PRzemek go przytrzymywał. Smąriusz nie mógł zrozumieć co się dzieje- czemu wszyscy zachowują się dzisiaj tak dziwnie?


- C..co jest?- Kłobuk poczuł jak jego siła znika.


Zajęło mu to trochę czasu, nim zrozumiał co się dzieje. Wyczytał to z zimnych, obojętnych na wszystko oczu chłopaka- cokolwiek stało się z mieszkańcami CreepyTown, udzieliło się również Przemkowi. Duch zaczął widzieć coraz słabiej, ciężej przychodziło mu również myślenie. Tak było do czasu aż zrozumiał co się dzieje. Przemek zabierał jego energię. Powoli go zabijał.


- Prz...przestań.- powiedział z trudem Smąriusz. Patrzył swoimi wielkimi, błagalnymi oczami na przyjaciela.


W odpowiedzi chłopak jedynie mocniej ścisnął małą, czarną kulkę. Smąriusz poczuł niewyobrażalny, wszechobecny ból- całe jego jestectwo zaczęło coraz szybciej niszczeć, znikać kopletnie. Bez możliwości odejścia w Zaświaty. Bez możliwości zaznania spokoju.


- Proszę...- wyjąkał przerażony Smąriusz. Nie chciał umierać, a już na pewno nie z ręki osoby której najbardziej ufał.


Niebieskowłosy go jednak nie słuchał. W jednym momencie zgniótł przyjaciela, niszcząc całe jego jestectwo i poświęcając jego duszę Mrocznym Bogom. W ciągu zaledwie chwili jego najbliższy przyjaciel i towarzysz został skazany na wieczne cierpienia.


Przez chwilę w całej okolicy zapanowała niczym niezakłócona cisza. Mikhaln i Serek przyglądali się podejrzliwie Przemkowi, podobnie jak powoli opadająca na ziemię Salai, mająca nadzieję że będzie jeszcze mogła dokończyć walkę z chłopakiem. Jedynie Strange oblizała usta i uśmiechnęła się do niebieskowłosego.


Przemek obejrzał się wokół siebie. Teraz widział, wiedział i czuł więcej. Niedostępne dotąd ścieżki stanęły nagle otworem, niemożlwe w przeciągu chwili stało się całkowicie osiągalne. Cały świat stał się teraz taki mały i prosty. Chwała Mrocznych Bóstw sprawiła, że stał się kimś zupełnie innym, kimś o wiele lepszym, silniejszym, mądrzejszym. Stał się Czempionem Chaosu Niepodzielnego.


- No więc...- odezwał się chłopak.- Chyba nadszedł czas żeby zamienić to miejsce w Piekło.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki