FANDOM


Strange z lekkim zdenerwowaniem czyściła szklanki. W burdelu nie było jakoś klientów, więc piratka została sama z Vellox i pracownicami, te drugie jednak spędzały czas na zapleczu. Dziewczyna jako właścicielka Vanilla Unicorn, siedziała sobie w kącie i z zadowoleniem liczyła pieniądze zarobione przez ostatni tydzień.

Strange w przeciwieństwie do przyjaciółki była poddenerwowana. Odkąd Mikhaln przyszedł do VU, wiele osób zaczęło zachowywać się dziwnie a barmanka w tym burdelu nie była wyjątkiem. Dekadenckie, kosmate myśli zaczęły wypełniać jej umysł, często patrzyła rozmarzona w przestrzeń i sama przyłapała się na dłuższym przyglądaniu się pracownicom prowadzącym klientów do pokoju. Gdy raz ledwo się powstrzymała żeby za nimi nie pójść, postanowiła zrobić sobie przerwę. Nie potrafiła jednak przestać myśleć o dziwnych, perwersyjnych rzeczach, dodatkowo cały czas było jej gorąco i to w konkretnych miejscach. Vellox skarciła ją za to że cały czas zmniejsza temperaturę, przez co nie da się wysiedzieć wewnątrz, Strange nie miała jednak zbytniego wyboru.


Piratka była wdzięczna chłopakowi za to że wyszedł, w jego towarzystwie z pewnością nie byłaby w stanie się opanować. Pewnie zaciągnęłaby go na zaplecze...może nawet by z nim tam nie dotarła...


- Ogarnij się do cholery!- skarciła samą siebie Strange, rozbijając przy okazji szklankę gołymi rękoma i raniąc sobie dłonie. Ból nie był taki jak zawsze, przypominał mrowienie w palcach. Bardzo przyjemne. Piratka włożyła sobie palce do ust i zaczęła je ssać i oblizywać z krwi. Oplotła nim najpierw jeden, potem drugi i trzeci, powoli i spokojnie zlizując je z krwi. To było przyjemne. Bardzo przyjemne.

Dziewczyna zaczęła lizać intensywniej i z większym zapałem . Nawet gdy z ran nie leciała już krew, Strange nie przestawała tego robić. W pewnym momencie jęknęła z przyjemności, zwracając na siebie uwagę przyjaciółki.


- Strangu, co ty odpierdzielasz?!- zakrzyknęła Vellox.


Na dźwięk głosu swojej przyjaciółki Strange momentalnie przestała i wyciągnęła palce z ust. Jej policzki były całe czerwone z zażenowania.


- Co za wstyd...- wyszeptała blond-włosa.


Wstyd i zażenowanie były u niej tak wielkie jak zawsze, jednak w jakiś osobliwy sposób, inaczej na nią działały. Były jak jakiś nowy, dotąd nieznany rodzaj przyjemności. Dziewczyna oczywiście wstydziła się swojego zachowania, ale zarówno ten wstyd jak i zażenowanie, które powinny negatywnie na nią działać, sprawiały jej rozkosz. Czuła się tak dobrze i tak źle jednocześnie, że praktycznie nie wiedziała co myśleć. Ścisnęła mocno dłonie w pięść ale i teraz nie czuła bólu, a przyjemne mrowienie.


- Pójdę na chwilę na zaplecze.- powiedziała Vellox, patrząc się podejrzliwie na swoją przyjaciółkę. Gdy tylko wyszła Strange nie wytrzymała. Wyciągnęła jedną ze szmat i włożyła ją sobie do ust. Następnie wyciągnęła z szuflady nóż i przejechała nim po swojej ręce. Z obejmującej całą rękę rany zaczęła lecieć krew a Strange zaczęła krzyczeć, dźwięk był jednak pochłaniany przez szmatę. Z resztą, nie były to krzyki bólu a bardziej jęki rozkoszy. Nie przestawała ciąć swojego ciała, każde nacięcie doprowadzało ją do stanu bliskiego ekstazie. W pewnym momencie fala przyjemności była tak wielka, że pod dziewczyną ugięły się nogi. Piratka uderzyła głową o róg baru, wypuszczając nóż z dłoni i szmatę z ust. Leżała teraz w kałuży krwi, wytworzoną z jej wciąż cieknących ran. Teraz doszła jeszcze jedna, na głowie.


- C..co się ze mną dzieje?- spytała Strange, nie spodziewając się odpowiedzi. Nie oznaczało to jednak, że jej nie dostanie.


-Mhhhhmmm...jaki wspaniały okaz.- na dźwięk głosu Strange dostała gęsiej skórki. Był niczym szept tysiąca zmysłowych, kojących i władczych głosów.

Piratka w życiu nie słyszała niczego tak pięknego- słuchanie tego głosu było niczym oglądanie wspaniałego dzieła sztuki, doznania były identyczne. Aczkolwiek silniejsze.


- Kt..kto?- tylko tyle zdołała wydusić Strange.

Dziewczyna położyła się na ziemi i wgryzła się w swoją wargę do krwi, byle nie jęczeć z przyjemności. Jej palce wbrew jej woli wchodziły w jej rany, rozszerzając je i rozdrapując. Nie było jednak mowy o bólu, Strange wierzgała z przyjemności.


- Milcz.- rozkazał głos a piratka natychmiast go posłuchała.- Grzeczna dziewczynka. Co za wspaniałe, pełne dekadencji miejsce. Perwersję wyczuwam tu w samym powietrzu, a nigdzie nie ma jej tak wiele jak wokół ciebie.


Strange dyszała. Od nadmiaru przyjemności jej umysł ledwo był w stanie rozumieć co się wokół dzieje. Jej ręce nadal pracowały, jej rany nadal krwawiły a ekstaza w jakiej była nie malała nawet na ułamek sekundy. Chciała wiedzieć co się właściwie dzieje, wiedziała jednak że nie może się odezwać. Z resztą, nie powinna tak łatwo ulegać swoim pragnieniom...


- Pragnienia są wszystkim, są jedynym co liczy się w życiu. Spełnianie swych pragnień, doznawanie przyjemności ponad wszelkie możliwe wyobrażenia. Wtem przed leżącą Strange coś się objawiło. Dziewczyna nie potrafiła wyrazić swojego zdziwienia- stał, a raczej kucał przed nią Przemek. Wyglądał tak jak zawsze, tym razem jednak jego oczy były całe fioletowe, a jego spojrzenie było drapieżne. Patrzył na nią nie jak chłopak, nie było w tym miłości. Patrzył na nią jak na zabawkę, z którą mógł zrobić cokolwiek mu się podoba. - Zwą mnie Mrocznym Księciem. To co teraz czujesz to nic, poddaj mi się a przekonasz się czym jest prawdziwa rozkosz. Me imię to Slaanesh a cała ekstaza i wszystkie rozkosze tego świata to moja domena.


Slaanesh. Na samo wspomnienie w myślach tego imienia dziewczyna nie mogła się kontrolować. Było pełne pasji, nieodkrytych pragnień i czekających na nią przyjemności. Resztkami wolnej woli Strange próbowała wyrwać się z uścisku Boga Rozkoszy. Zatrzymała swoje ręce i spróbowała złapać w dłonie kolibra, mając nadzieję że ten ją wspomoże. Nim jednak zdążyła to zrobić, Slaanesh znów przemówił.


- Potrafię spełnić każde pragnienie. Służ mi, wielb mnie a nieznane ci, przytłaczające zwykłych śmiertelników pragnienia będą na wyciągnięcie ręki. Istota o wyglądzie Przemka złapała ją za brzuch a ta wydala z siebie głośny jęk rozkoszy.

Ostatnie bariery w jej umyśle, ostatnie myśli o sprzeciwie, resztki wolnej woli zniknęły, zastąpione przez przytłaczającą ilość doznań. Ręce piratki natychmiast powędrowały w jej dolne partie.


- Slaanesh, Slaanesh, Slaanesh, Slaanesh, Slaanesh, Slaanesh!- powtarzała to imię niczym mantrę Strange wierzgając, rzucając się po podłodze i płacząc z przyjemności. Jej rany rozszerzały się, jej mięśnie były na granicy rozerwania, ona jednak ani myślała przestawać. Wszystko w imię Księcia Rozkoszy.

.

.

.


Vellox przeciągnęła się, wchodząc do głównej sali. Rozliczanie się z pracownicami było fajne, bo zawsze było wiadome że coś chowają. Właściwie to najwięcej ukrywała Strange, ale z oczywistych względów Vellox wolała się z nią nie rozliczać. Chociaż mała pogadanka na pewno nie zaszkodzi. Tym bardziej że jej przyjaciółka zachowywała się dzisiaj dziwnie.


Gdy tylko dziewczynarozejrzała się po wnętrzu, niemal dostała zawału. Cały bar był pełen krwi i jakiejś innej cieczy. W niektórych miejscach było widać kawałki skóry.


- Co do cholery?!- zakrzyknęła Vellox, zasłaniając usta żeby nie zwymiotować.


Wtedy w rogu zobaczyła zbliżającą się do niej Strange. Dziewczyna ledwie przypominała samą siebie- jej ubranie było rozerwane a ciało pocięte w dziwnych, fantazyjnych wzorach. Resztki ubrań kleiły się do jej mokrego od potu i krwi ciała. W oczach piratki widać było obłęd.


- Wszystko...hehe....wszystko dla Księcia Rozkoszy.- powiedziała Strange, patrząc na Vellox i oblizując usta.


Nim dziewczyna zdążyła spytać co się dzieje, z rąk Strange wylecialy trzy noże. Jeden z nich wbił się w jej ramię, drugi w bok a trzeci w kolano. Vellox zapłakana padła na ziemię. Jej krzyki rozpaczy i bólu były dla uszu piratki niczym najpiękniejsza muzyka. Fakt że skrzywdziła swoją przyjaciółkę, osobę którą znała tyle czasu...ciałem piratki wstrząsnął spazm.


- Strangu...co ty...- łkała Vellox, powoli wyciągając dwa pierwsze noże ze swojego ciała.


Strange szybko znalazła się przy swojej ofierze i wbiła nóż znajdujący się w jej kolanie jeszcze mocniej. Vellox krzyczała jak obłąkana, wzywając pomocy. Próbowała zamienić się w cień, jednak ból był tak ogromny, że nie mogła się skupić. Krew spływała po jej ciele, podobnie jak łzy po jej policzkach.


- Spokojnie, nie będziesz w tym sama.- powiedziała Strange po czym wzieła jeden z noży i wbiła go sobie w kolano tak samo mocno jak swojej przyjaciółce. W przeciwieństwie do niej nie krzyczała, tylko wydała jęk rozkoszy. Twarz piratki była cała czerwona.- Wszystko co zrobię tobie, zrobię też sobie.


Nie uspokoiło to Vellox, która w panice zaczęła się rzucać i wyrywać piratce. Strange żeby ją przetrzymać, wbiła jej swoje pazury w ramiona tak głęboko, że przebiła się przez skórę. Właścicielka VU krzyknęła z bólu.


- Błagam...przestań!!- krzyczała zrozpaczona Vellox.


Strange mruczała z przyjemności, robiąc to samo ze sobą.


- Slaanesh...- powiedziała Strange, jakby samo mówienie tego imienia sprawiało jej przyjemność.- Slaanesha można zadowolić jedynie bólem i przyjemnością. Ty odczuwasz to pierwsze, ja to drugie.


Vellox nie miała pojęcia o czym mówi jej przyjaciółka, jednak nie miała teraz czasu nad tym myśleć. W jednej chwili Strange wyciągnęła specjalny, z obydwu stron ostry nóż i wbiła go jednocześnie w ciało swoje i przyjaciółki. Łzy lały się strumieniami z oczu Vellox a jej gardło było juz rozerwane od krzyku. Podobnie było ze Strange- u niej jednak były to łzy szczęścia i krzyk przyjemności.

.

.

.


Rany szybko goiły się na ciele Strange, co trochę zasmucało piratkę. Każda z nich miała swoją historię i wartość emocjonalną, jednak z drugiej strony, skoro znikaly to zawsze było miejsce na nowe. Na ciele Vellox już takich miejsc nie było. Leżąca w kałuży krwi kotołaczka nie ruszała się. Każdy centymetr jej ciała był pocięty, nie było przestrzeni wolnej od ostrza noża czy chociaż zębów piratki. Teraz Strange czuła się inaczej. Każdy jej oddech, każdy ruch, każda myśl przepełniona była perwersyjną przyjemnością i służyła jej Bogu.

Była teraz Czempionem Slaanesha.


Dziewczyna odwróciła swój obłąkany wzrok w stronę drzwi. Stały w nich inne pracownice- prostytutki i kelnerki. Dziewczyna oblizała usta.


- Dla was mam coś specjalnego.- powiedziała Strange.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki