FANDOM


Geralt wiedział z kim przyjdzie mu walczyć. Zaśmiał się z pogardą:

-Polegnę? Pomszczę krew przyjaciół twoją śmiercią.

Krwawy Kruk w jednej dłoni dzierżył młot, w drugiej bolter.

Już wiedział co to za broń.


Kule były zasilane gniewem jego posiadacza. Przekazywany w rodzinie wojownika z pokolenia na pokolenie. Pozbawił nim życia wielu wrogów.


500px-Dual Axe Archdragon (full art).jpg

"Piekielny Jeździec

Czuł furię. Jedyne o czym myślał to o poległych towarzyszach:

- Bracia zasilcie mnie swoim gniewem. Niech będzie mnie wspomagał w tej walce.

- Spokojnie Geralcie. On ma coś twojego Odzyskaj „Gwiazdę Furii” a z łatwością go pokonamy.

-Co?! – Nic więcej nie zdołał wykrztusić, ponieważ nieprzyjaciel ruszył do ataku.

Odległość między nimi gwałtownie się zmniejszała. Zaraz miało dojść do pierwszej wymiany ciosów. Bestia trzymała dwa topory. Była wyższa od niego i to znacznie.  Jednym toporem uderzyła w miejsce, w którym stał dzierżyciel młota z taką siłą, że zatrzęsła się ziemia. Dzięki niebywałemu refleksowi Geralt zdążył odskoczyć, ale drugi topór natychmiastowo poszedł zamaszystym ruchem w jego pozycje. Padł na ziemię i czekał aż broń przeleci nad nim. Gdy była o milimetr za nim, wstał i walnął „Pogromcą Bogów” w jego rękę i szybko zaczął strzelać nieprzyjacielowi w twarz z „Osądu”. Tak nazywał się jego karabin. Przypominał sobie więcej faktów, ale nie mógł teraz o tym myśleć. Miał jeden cel: zniszczyć wroga.

Piekielny Jeździeć zaśmiał się tylko:

- Osłabłeś przez te lata – wyrwał rękę spod młota i osłaniał twarz drugą ręką. Ryknął na Geralta. To nie był zwyczajny krzyk. Wiercił on jego duszę nieznośnym bólem. Wojownik padł na kolano. Ból stawał się coraz gorszy. Nagle stało się coś nieoczekiwanego. Z młota wyleciał ognisty kruk i uderzył wroga między oczy. Bestia wrzasnęła i próbowała zabrać ptaka, ale nie było już go - przecież to duch. Jeździec był oszołomiony. Z jego oczu płynęła krew. Upadł na ziemię, ale tylko na chwilę. Regenerował się z zatrważającą szybkością. Lecz nie był już taki pewny. Czekał na ruch Krwawego Kruka.

- Wstawaj i walcz, nie po to się tutaj pojawiłeś! Słyszysz jak krew towarzyszy woła o pomstę? Zniszcz jego bronie. One są jego zasilaczem. Zgromadził tam potężną energię dusz. Musisz zniszczyć te plugawe przedmioty! – usłyszał w głowie.

Poczuł przypływ nowej siły. Przysiągłby, że ktoś pomaga mu wstać. Słyszał głosy:

- Jesteśmy z tobą. Musisz go zniszczyć, inaczej będziemy cierpieć do końca istnienia tej planety.

Stał pewnie, twardo trzymając się ziemi. Ruszył do ataku. Nie miał już boltera w ręce. Broń musiała wygenerować nowe pociski z jego gniewu i słabnącej siły wroga. Złapał Kruczka obydwoma rękami.

- Wiem, co czynić.

Podniósł młot do góry i wykrzyknął:

- Za Imperatora!

W jego Pogromcę Bogów uderzyły pioruny. Lecz jego wróg nie zamierzał więcej czekać Rzucił jednym toporem. Lecz Geralt nie zamierzał się schylać Zderzył „Pogromcę Bogów” z bronią wroga. Posypały się iskry. Czuł jak moce walczą ze sobą. Znalazł kolejną przeszkodę. W broni nieprzyjaciela też była dusza, która dowodziła i żywiła się innymi poległymi.

Piekielny jeździec zaśmiał się:

- Nieźle. – powiedział. – Ale nadal za słabo.

W oka mgnieniu znalazł się za nim i uderzył drugim toporem, tak aby przeciąć Geralta na pół. Obrońca Ludzkości cudem uniknął śmierci. Znowu wielką role odegrał jego refleks. Odskoczył z zasięgu morderczego uzbrojenia wroga. Topór, który walczył z jego Kruczkiem, wisiał w tym samym miejscu. Demon doskoczył doń i wziął go do ręki.

-Twoja przyjaciółka jest silna, lecz niebawem dołączy do mojej kolekcji. – Wymówiła z trudnością kreatura.

Zauważył z satysfakcją, że przeciwnik jest tak samo wyczerpany jak on.

Jego ostatnią nadzieją były ataki na plugawe artefakty, aż osłabną. Wróg zamieścił w nich całą swoją siłę. Liczył na nie, ale przeliczył się.

Stali oddaleni od siebie o pięć metrów. Geralt wiedział co zrobić wyciągnął Osąd - karabin boltowy. Przypomniał sobie, jak go dostał...


Ojciec Geralta, Wielki Mistrz Cavius  leżał na łożu śmierci. Został ciężko ranny w bitwie z nowoodkrytą rasą obcych, którą nazwali Us’ator, czyli w języku pradawnych „Łowcy”. Wrogowie używali trucizn, na które nie było lekarstw. Jedną z ich pierwszych ofiar był ojciec wojownika.

Latest.jpg

Wielki Mistrz Cavius w podczas walk na Aureli

Krwawy Kruk trzymał go za ręke. Ojciec gasł w oczach. Nie było dla niego ratunki. Dzisiaj wezwał do siebie swojego pierworodnego, aby mu coś podarować. Wielki Wojownik przemówił z trudem:

- Synu, niedługo wyruszasz dalej chronić Imperatora i wyniszczać fałszywych bogów. Weź mój Osąd – mówiąc to wręczył synowi bolter do ręki – Pamiętaj, czego Cię o nim uczyłem. Zasilaj go swoim gniewem i słabością wroga oraz współpracuj z nim, a nigdy nie zawiedzie Cię w boju.

To były jego ostatnie słowa tego dnia. Jego syn wiedział tylko, że żyje do dziś i jest Wielkim Mistrzem. Tutaj wizja się urwała. Ten mały fragment jego wspomnień zobaczył w zaledwie sekundę. Spojrzał z furią na swojego wroga. Zaczął do niego strzelać. Broń siliła się jego gniewem oraz krwią wroga. Potwór powoli cofał się do tyłu, zataczając się. Geralt uśmiechnął się triumfalnie. Ale to go prawie zgubiło. Kule były coraz słabsze bo jego gniew osłabł. Przeciwnik ruszył do kontrataku. Zaszarżował na Kruka. Obrońca Ludzkości ledwo zdołał odskoczyć, a już na jego głowę spadły topory. Nie miał już boltera w ręce. Jakimś dziwnym sposobem starożytna broń powróciła na swoje miejsce. Ale za to trzymał „Pogromcę Bogów” Przyjął uderzenie na młot. Siła ciosu toporów była tak wielka, że na Kruczku pojawiły się rysy. Geralt upadł na ziemię plecami. Potwór cofnął się ze śmiechem. Wróg wyskoczył w powietrze na 20 metrów. Dzierżący młot wyczuł coś metalowego pod sobą. Szybko Wyciągnął to spod siebie. Była to tarcza. Jego tarcza. Doznał kolejnej, krótkotrwałej wizji.Edytuj

Chwila chwałyEdytuj

Stał na środku jego Sali. Wokół niego siedzieli ludzi. Usłyszał głos:

- Podejdź tu synu.

Zaczął iść, a serce biło mu jak oszalałe. Gdy był metr przed ojcem, uklęknał. Rodziciel podszedł i wypowiedział uroczystym głosem:

- Za niebywałe męstwo podczas obrony miasta,  Zostajesz władcą tarczy stworzonej podczas wybuchu gwiazdy, wręczam Ci „Gwiazdę Furii”, tarczę, która będzie Cię broniła podczas szturmu na pozycje wroga. Powstań!

Usłuchał. Wyciągnął obydwie ręce przed siebie. Ojciec położył mu tarczę na dłoniach. Była ogromna. I bardzo ciężka. Szybko wziął ją do lewej dłoni. Zasłaniała praktycznie jego całego. Uniósł ją w górę, a publiczność zaczęła klaskać i wiwatować. Widział dumę w spojrzeniach swoich ludzi, oraz podziw innych kompanii.


Wspomnienie urwało się.

Nieprzyjaciel był już dziesięć metrów. Rzucił w bohatera jedną z broni. Geralt błyskawicznie wziął tarczę do dłoni, zasłonił się i krzyknął.

- W imię Imperatora zginiesz!

Otoczyła go czerwona poświata. Gdy broń wroga zderzyła się z jego tarczą dosłownie zmieniła się w proch, ale musiał odrzucić swoją egidę, bo wyglądała jakby miała się rozpaść. Wróg był już pięć metrów nad nim. Geralt wyskoczył do góry, oburącz trzymając Kruczka i wykrzyknął:

-Za Imperatora i poległych braci!

Młot zrobił się cały czarny. Wibrował energią. Wojownik czuł podniecenie zbliżającego się starcia, które miało być już ostatnie. Zderzyli się w powietrzu. Zwarcie się obydwu broni wywołało olbrzymi wybuch energii. Na początku powstała kula, która zaczęła gwałtownie rosnąć i wybuchła.

Geralt leżał na ziemi. Nie mógł się ruszyć. Obok niego leżała Kruczek w ludzkiej postaci. Powiedział do niej:

- Pomóż mi wstać.

Ale ona nic nie słyszała. Rozpłynęła się w powietrzu. Geralt pomyślał zrozpaczony: „To koniec”. Bestia ledwo co wstała. Podeszła do swojego pozostałego topora. Próbowała go podnieść, ale ten zmienił się w proch. Spojrzała z furią na Krwawego Kruka.

-To twój koniec... mój wrogu.

Piekielny Jeździec ledwo co szedł, chwiejąc się na nogach. Z jego rąk wyszły pazury. Bohater zniszczył jego topory, więc był prawie w takim stanie jak on. Pogromca Niszczyciela Światów nie bał się śmierci. Zginie tak jak pragnął, niszcząc wrogów ludzkości. Kiedy bestia miała wbić w niego szpony stał się cud, który uratował wojownika. Z nieba spadł jego Anioł wybawiciel. Tak o niej myślał. Kiedy zderzyła się z ziemią wywołała podmuch, który powalił jego wroga na ziemie. Później doskoczyła do jego wroga i uderzeniem swojego miecz odcięła mu głowę. Zobaczyła Geralta. Była zaskoczona.

- Ojcze? – powiedziała.

Bohater stracił przytomność. Walka wykończyła go totalnie. Teraz pójdzie w objęcia śmierci, albo ona go uratuje.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki