FANDOM


Mikhaln przybył do CreepyTown w jednym celu. W tym dziwacznym mieście ponoć znajdował się demon. Mag wiedział, żeby móc spełnić swoją misję będzie potrzebował kogoś do pomocy. Był magiem i jakoś zawsze dawał sobie radę sam, teraz jednak stanął przed dużo większym wyzwaniem. Ponadto czuł, że nadchodzi coś złego i chciał zdobyć potężnego sojusznika. Zawarcie paktu z demonem z CreepyTown wydawało się być dobrym pomysłem. Tak przynajmniej uważał mag.

-Hmmm…. Jak ona się nazywała?- powiedział do siebie Mikhaln.- A tak! Salai!

Mag przechadzał się po ulicach miasta. Zastanawiał się jak odnaleźć demona w tym dziwnym mieście. Nie chciał za bardzo zwracać na siebie uwagi. Wiedział jednak, że bez magii się nie obejdzie. Stanął na środku ulicy i zamknął oczy. Zaczął wyczuwać energię znajdującą się dookoła.

-Tyle potężnych istot w jednym miejscu- powiedział.- Niesamowite.

Nagle poczuł dziwną aurę. Niezwykle mroczną. Zbyt mroczną jak na człowieka, albo jakąkolwiek inną istotę z tego świata. Mag uśmiechnął się. Jeśli to nie jest demon, to nie wie co nim jest. Mag uniósł się nad ziemią i  wielką prędkością poleciał w stronę źródła tej energii. Ku jemu zaskoczeniu znajdowało się ono poza miastem. W sumie nawet dobrze. Jeśli sprawy przyjmą nieprzyjemny obrót, to będzie miał więcej miejsca do walki.

Mikhaln uśmiechnął się. Był już na miejscu. Mroczna energia była w pobliżu. W lesie! Mag skierował swoje spojrzenie w stronę drzew. W tym samym momencie usłyszał głośny szaleńczy krzyk i ryk jakiegoś zwierzęcia. Zza drzew wybiegł ogromny dzik. Mikhaln zamarł, bo myślał, że zwierz go stratuje. Olbrzym padł jednak tuż przed nim ryjąc kłami po ziemi. Dopiero teraz mag dostrzegł, że na plecach martwego dzika stoi jakaś postać.

Mikhaln uśmiechnął się. Więc to jest ten demon, którego szukał. Dziewczyna miała długie włosy i zielone oczy, w których widoczny był sadystyczny błysk. Nosiła długi fioletowy płaszcz, a rękach trzymała dwie kosy. Przynajmniej co do jednej z tych broni Mikhaln był pewien, że jest kosą; druga przypominała skrzyżowanie kosy z piłą motorową.

-Ty jesteś Salai?- spytał mag.

Demonica popatrzyła na niego przechylając lekko głowę i uśmiechając się szaleńczo.

-A czego chcesz ode mnie?

-Zawrzeć Pakt.

Zapanowało milczenie. Uśmiech zszedł z twarzy Salai. Wpatrywała się w nieznajomego ze zdziwieniem w oczach. Cisza trwała już dłuższą chwilę. Przerywał ją tylko świst wiatru.

-Więc…- zaczął Mikhalna.

-HAHAHAHA!!!- wybuchła śmiechem Salai.- Chcesz zawrzeć ze mną pakt?! Myślisz, że będę służyć czemuś takiemu jak ty?!!!

-Warunki te co zawsze- mag nie zniechęcił się zachowaniem demonicy.- Moja dusza po śmierci, za twoją służbę za mojego życia.

-CICHO!!!- wrzasnęła.- Nie będzie żadnej służby!!!

Po tych słowach odpaliła mechaniczną piło-kosę i rzuciła się na maga. Mikhaln spodziewał się takiego przebiegu zdarzeń. Uśmiechnął się. Padający na niego cios odbił się od postawionej przez niego dużo wcześniej bariery.

-Myślałaś, że się nie przygotuję?

Salai nie zwracała na to uwagi. Po prostu z wielką złością uderzała na przemian kosami w osłonę Mikhalna. Po chwili czar zaczął słabnąć. Wprowadziło to maga w lekki niepokój.

-Rzeczywiście jesteś silna.

-Żebyś wiedział!- krzyknęła Salai zamachując się kosą.

Mikhaln nie dał jej wykonać ciosu. Wyciągnął rękę przed siebie i demonica zaczęła lecieć do tyłu. Uderzyła o drzewo, jednak nie opadła z niego. Jakaś siła cały czas wciskała ją w pień.

-Grawitacja jest zaiste wspaniałą siłą- zaczął Mikhaln unosząc się w powietrzu zbliżał się do Salai.

-Nie pi***ol!!!- odpowiedziała mu. Podniosła się i wyskoczyła w stronę maga.

Ten tylko na to czekał. Kiedy demonica zbliżyła się do niego. Gdy dzieliły ich raptem dwa metry Wszechwidzące Oko Mikhalna otwarło się. Blask dochodzący w medaliony oślepił dziewczynę. Mag wszedł do jej umysłu i od razu zapanował nad jej myślami. Zawsze zachwycało go to urządzenie, ale do tej pory nie miał możliwości naprawdę go użyć w walce. Salai padła na ziemię. Mikhaln od razu napełnił jej umysł wszelkimi okropnościami, jakich ta się bała. Przy okazji przejrzał jej myśli, nie wszystkie, ale te ważniejsze dla niego. Wszystko trwało kilka sekund. Po tym czasie przestał, Dziewczyna leżała przed nim i trzęsła się. Mag kucnął przy niej.

-Wybacz- powiedział kładąc jej dłoń na głowie.- Może lekko przesadziłem- mówiąc te słowa słowa skierował wierzch dłoni ku górze. Z ręki maga zaczęło bić czerwone światło. Po chwili Mikhaln trzymał mały kubeczek a w nim białą i czerwoną substancje.- Chyba lubisz to, prawda?

Salai od razu oprzytomniała. Spojrzała wielkimi oczami na maga.

-Umiesz zrobić Monte?- powiedziała i od razu zabrała kubeczek. Pochłonęła jego zawartość dosłownie w przeciągu sekundy.- Czemu nie mówiłeś? Od razu byśmy zawarli pakt.

-Czyli zgadzasz się? Zatem klasyczne warunki…

-Nie!- mag zdziwił się lekko na słowa Salai.- Nie takie klasyczne. Będę ci służyć puki żyjesz, ale oprócz tego codziennie masz mi dawać Monte i to nie w takich małych kubeczkach jak teraz, ok? Dodatkowo po śmierci twoja dusza jest moja. Może być?

Mag uśmiechnął się. Takie warunki jak najbardziej mu pasowały.

-No to co? Zatwierdzamy pakt.

Dookoła Mikhaln pojawił się krąg. Salai stała obok. Mag stworzył lodowy sztylet i lekko rozciął się na końcówce palca. Krew pociekła po dłoni i spłynęła na ziemię. Dookoła buchnęły płomienie. Na przedramieniu maga zaczął formować się symbol. Czuł jakby ktoś wypalał mu mięśnie. Wiedział jednak, że nic mu nie grozi. Salai zaczęła mówić:

-Niniejszym zawiązuje pakt z obecnym tu magiem… yyy… jak to ci?

-Mikhaln.

-…Mikhalnem i zobowiązuję mu się służyć do końca jego życia w zamian za jego dusze i Monte. Koniec.

Po tych słowach wszelkie płomienie zgasły, a na przedramieniu maga widniał czerwony pentagram. Maga skrzywił się lekko. Nie lubił tego symbolu, ale to mała cena za sojusznika, jakiego właśnie zdobył. Spojrzał na Salai, która nie wiedzieć kiedy zaczęła się do niego tulić.

-Yyyy… To kiedy Monte?- spytała robiąc wielkie oczy. 

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki