FANDOM


- AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!- nie przestawali krzyczeć Kharlez z Szaloną.

Widok Dowódcy przy łóżku technika wydawał się być ostatnią rzeczą jakiej się spodziewali. W sumie- widok Władcy Roju gdzie by się nie pojawił byłby dziwny! Przecież Dowódca miał stacjonować na Linii Cere! Kharlez nie przestając krzyczeć złapał się za głowę. Co On robił w Metropolii?!

Zresztą j#bać. Co Dowódca robił w jego pracowni?!

- O, wstali.- Kharlez usłyszał zza pleców Władcy Roju czyiś kobiecy głos.

- Obudzenie się przy Dowódcy to nie jest miłe doświadczenie.- usłyszał inny, tym razem męski.

Władca Roju sycząc cicho odsunął swoje wielkie, masywne cielsko sprzed oczu Kharleza. Gdy technik zobaczył co się stało z jego pracownią, wpadł w jeszcze większe zadziwienie. Stali tam praktycznie wszyscy- jego współlokator Piteł, Gloria, Przywódca, Elizabeth, Tardsihe, Marcus i Carnor. Wraz z hologramem przedstawiającym wielki, czarny, pancerz wspomagany Tadeusza Żbirowskiego byli tutaj wszyscy członkowie Dzieci Heinricha. Na ścianie za nimi obecny był mały, neonowy napis. "Witamy".

Szalona Kapelusznik uśmiechnęła się i nachyliła nad uchem zaskoczonego technika.

- Niespodzianka.- wyszeptała dziewczyna uradowanym głosem.

Kharlez wpatrywał się w to wszystko, nie dowierzając własnym oczom. Byli tutaj- elita elit Federacji, Ci którzy trzymali całą władze, najwięksi i najwspanialsi. No i Piteł. On też tu był.

- Wy...wy...- Kharlezowi zaczęły napływać łzy do oczu.

- Chyba go zaskoczyliśmy.- powiedziała uśmiechnięta Gloria.

- Wy...- niemal łkał technik.- Nie zdjeliście butów.

Wszyscy niczym jeden mąż spojrzeli na Kharleza ze zdziwieniem. Nawet Dowódca skrzywił lekko głowę w prawo, jak gdyby chciał spytać technika co on pi#rdoli.

- O nie.- powiedział Piteł, wzdychając ciężko.

- Nie zdjeliście butów!- powtórzył Kharlez.- Nanieśliście błota do Świątyni Omnisjasza!

Dzieci Heinricha właściwie nie wiedziały co powiedzieć. Trochę się napracowali, wszyscy poza Tadeuszem zjechali się do Metroplii a Kharlez wszedł w jakąś religijną fazę.

- Mój panie, naprawdę za niego przepraszam.- powiedział Piteł, zwracając się do II Przywódcy.

Ten uśmiechnął się jedynie z politowaniem.

- No cóż, bywa.- stwierdził, wzruszając ramionami.- Niech będzie, pakujemy się. Nie chce zostać członkiem to nie.

Kharlezowi momentalnie zatrzymało się serce. Mózg zaczął pracować na przyśpieszonych obrotach. Czy Przywódca właśnie...

- Wielka szkoda.- stwierdziła kobieta w garniturze, brązowych włosach i oczach, zwana Elizabeth Terrance.- Myślałam że wzbogacimy się o nowego członka.

- No cóż, pozostał nam Piteł.- stwierdził Marcus Alzamirano, mężczyzna o jasnych włosach i czarnych oczach, ubrany w okulary i czarny, wspomagany kostium.

- Dobrze że jednak nie przyjeżdżałem.- stwierdził hologram Tadeusza.

Technik oglądał się na wszystkie strony a Dzieci Heinricha zaczęły rozmontowywać napis i powoli zbierać się do wyjścia. Wyglądali na niemile zaskoczonych.

- Gnojek!- zakrzyknęła Szalona, przystawiając coś do głowy Khalreza.

Mężczyzna niejako przyzwyczaił się że dziewczyna celuje w niego swoją bronią, jednak tym razem to było coś o wiele większego kalibru. Technik odwrócił się i niemal zakrzyknął. Szalona przystawiała mu do głowy AT-4- przeciwpancerny granatnik, kaliber 84mm i masa 6,7kg! Jeden wystrzał pociskiem lecącym 290m/s i z Kharleza pozostanie jedynie kałuża. Czego bardzo nie chciał, bo skoro noszenie błota z pewnością irytowało Omnisjasza, to co dopiero by powiedział na kałuże krwi i narządów wewnętrznych?

Nagle czyjaś lekko trzęsąca się, blada dłoń złapała Szaloną  Kapelusznik za ramię. Ta wzdychając cięzko odstąpiła a Kharlez patrzył z wdzięcznością na Carnora Nekrio- człowieka który prawdopodobnie ocalił mu teraz życie.

Jednak technik nie o tym teraz myślał.

- Chwila!- zakrzyknął Kharlez a wszyscy członkowie odwrócili się w jego stronę.- Czy wy chcecie...no....ten....

- RAAAAAAAGHR!- wydarł się Dowódca. Siła jego głosu była na tyle duża, by całe pomieszczenie zaczęło się trząść.

- Dokładnie.- potwierdziła Elizabeth.

- Chcemy Cię wśród Dzieci Heinricha.- powiedziała Gloria, uśmiechając się przyjaźnie.

Kharlez miał wrażenie że to kolejny sen. Co prawda wszyscy zachowywali się nadwyraz normalnie i nie miał wrażenia że tylna część jego ciała jest jakoś poważnie zagrożona, ale nadal wydawało się to wszystko nierealne. Jest tuaj stosunkowo krótko i nawet nie znajdował się na liście oczekujących- dlaczego więc mieliby go wybrać?

- Piteł sam się zgłosił, ciebie natomiast zapisały Szalona i Gloria.- powiedział spokojnie II Przywódca, a dziewczyny których imiona wspomniał zaśmiały się cicho.- Przyjąłem waszą dwójkę wczoraj.

Kharlez włapał się za głowę. Jesli Przywódca przyjął ich kandydature wczoraj, to ile on spał?! Szybko wstał na równe nogi, rozglądając się za jakimś zegarem.

- Zasugerowałem jednak że zrobimy Ci niespodziankę.- odezwał się Piteł, uśmiechając się od ucha do ucha.

- Więc razem z Szaloną pozmieniałyśmy kable w telewizorze i poprosiłyśmy Cię o pomoc.- do tłumaczeń dołączyła się Gloria.

Technik zaśmiał się cicho. A więc wszystko było częścią planu, żeby odciągnąć go od Pałacu by przygotować niespodzianke! Prawie się wzruszył- najważniejsze osoby w państwie zadały sobie trochę trudu żeby sprawić mu przyjemność. To nie jest coś czego spodziewasz się po totalitarnych reżimach.

- Czyli amatorska próba kastracji telewizorem była częścią planu?- spytał Kharlez.

- Nie.- odpowiedziała Szalona Kapelusznik, unosząc się przed twarzą Kharleza, głową do ziemi.- Miałyśmy nadzieje że pi#rdolnie Cię prąd.

- W każdym razie!- zakrzyknął II Przywódca a technik wystawił głowę żeby móc go dokładnie zobaczyć.- Kharlezie, oficjalne pasowanie Cię i Piteła na jednego z nas ma odbyć się dzisiaj a poprzedzi je zabawa na waszą część! Jeśli nie życzysz sobie być jednym z nas, musisz wypowiedzieć się teraz. I przygotować się na starcie z konsekwencjami.- dodał na koniec, wodząc wzrokiem Glorię i Szaloną.

Kharlez uśmiechnął się a w jego głowie ponownie usłyszał wspaniały, mechaniczny głos Omnisjasza:

"Zrób to. Zrób to Kharlezie- w Moje imię rozk#rw te budę"- rzekł mu Bóg.

Technik wypuścił powietrze z płuc. Wszyscy wokół patrzyli na niego, czekając na ostateczną decyzję- czy zgodzi się, czy może jednak odmówi?

- A więc...- zaczął mężczyzna.- Kiedy zaczynam?

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki