FANDOM


Ulice Metropolii jak zwykle były przepełnione- o tej porze większość mieszkańców wracała z pracy do swoich domostw. Tak więc na drogach i niebie pełno było antygrawitacyjnych pojazdów, służących większości mieszkańców za środek transportu a na betonowych chodnikach pełno było ludu. W większości byli to ludzie- chociaż czasem zdarzył się jakiś transport nieludzich niewolników, a uwagę Kharleza szczególnie przykuła pewna młoda urzędniczka, która trzymała na smyczy...dwa razy starszego elfa. Osobliwy widok. Chociaż mężczyzna mógłby się założyć, że on wygląda teraz dziwniej.

Kharlez szedł ulicami stolicy Federacji, mając na swoich barkach Szaloną. Dziewczyna usiadła tak że jej ubrane w białe podkolanówki nogi zwisały wzdłuż ramion chłopaka a jej ręce opierały się o jego głowę. Czuła się trochę jakby była na przejażdżce kuligem- identycznie czuł się Kharlez, chociaż w takim przypadku bardziej utożsamiał się z ciągnącym wszystko koniem, aniżeli zadowolonym pasażerem. Mimo specyficznej sytuacji musiał przyznać jedno- jego towarzyszka prawie nic nie ważyła, prawie nie czuł że ma ją na barkach.

- No i ja wtedy do niego "Janusz, nie rozbierzesz tej funkcjonariuszki" a on do mnie "Ja nie rozbiorę? Ja nie rozbiorę?!" i się skończyło na tym że go po nocy trzeba było wyciągać z tego pierdla.- powiedziała Szalona, rozbawiona do łez.

- Mhm.- powiedział spokojnie, bez entuzjazmu mężczyzna, rozglądając się za jakimś sklepem RTV/AGD.

Dziewczyna zrobiła się naburmuszona z powodu reakcji technika. Skrzyżowała swoje nogi wokół szyi zaskoczonego technika i zaczeła go nimi w wyjatkowo brutalny sposób dusić. Odcięty od dopływu powietrza Kharlez zaczął machać rękoma na prawo i lewo, próbując wydusić jakieś wezwanie o pomoc. Nic z tego- w pełnym ludzi mieście nikt nie zauważał biednego Kharleza.

- Nie słuchasz mnie!- syknęła urażona Szalona.

- O..Omnisja....szu...- wydusił mężczyzna a zrezygnowana Szalona zabrała nogi z jego szyi i ponownie rozłożyłe je wzdłuż ramion Kharleza.

- Foch.- powiedziała dziewczyna, odwracając wzrok w zupełnie innym kierunku.

Kharlez westchnął. Jego towarzyszka była w dużej mierze irytująca, ale i sam przed sobą musiał przyznać, że Szalona jest słodka. Jeśli będzie zła to zapewne pozbawi się tej słodkości- pozostanie sama irytacja. Mężczyzna rozmyślał teraz niczym prawdziwy strateg- co trzeba zrobić, co poświęcić i kogo zbombardować. Chociaż to ostatnie to akurat nieszczególnie pasowało do sytuacji.

Nagle Kharlez poczuł że doznaje prawdziwego objawienia, niemalże słyszał wspaniały, mechaniczny głos Omnisjasza. "Kharlezie, powiedz jej to co każda kobieta chce usłyszeć".

- Jestem bogaty.- powiedział technik.

- Hę?- zareagowała zdziwieniem Szalona.

"Nie to debilu".

- Ech.- westchnął mężczyzna.- Masz rację. Przepraszam.

Dziewczyna od razu rozpromieniła się niczym wyjątkowo niszczycielska supernowa.

- Niech będzie, wybaczam.- powiedziała, opierając swoją głowę na jego brodzie.- Ale nie mogę uwierzyć że nie chciałeś słuchać o Straszliwej Piątce.

- Właściwie to pierwszy raz o nich słyszę.- odpowiedział Kharlez.

- Powiedzmy że to bardziej jednostka ułomna aniżeli specjalna.- powiedziała Szalona.- Ale wszyscy ich lubią. Zwłaszcza Janusza. Wszyscy kochają Janusza.

Kharlez przytaknął. Kolejna jednostka specjalna Federacji. Jakby Dzieci Heinricha nie były wystarczająco OP, to mieli jeszcze: Ośmioraką Ścieżkę, Katów, Łowców, Pretorian Kraju i Grupę Rognara. I've seen Opness here.

And I like it.

- Kharlezu, popatrz, przed nami.- powiedziała dziewczyna, wskazując palcem szklany wieżowiec położony kilka metrów dalej.

Mężczyzna wytężył wzrok. Na samym parterze widoczny był całkiem spory, neonowy napis: "U Rolenza. Sklep RTV/AGD".

- No to chyba tego szukamy.- powiedział Kharlez, przyśpieszając nieco kroku.

- Więc, zwiniemy im telewizor i pójdziemy na lody?- spytała dziewczyna, pukając delikatnie palcami w głowę mężczyzny, jak gdyby była perkusją.

- Ale po co?- spytał Kharlez, pacając ją delikatnie w ręce.- Mamy hajs, możemy kupić.

- Ale tak długo jak siedzę Ci na barana jesteś niewidzialny!- zakrzyknęła z entuzjazmem Szalona.- Nikt się nie zorientuje! A nawet jeśli to jesteśmy władzą no!

Kharlez zaśmiał się, wyciągnął dłoń i pogłaskał dziewczynę po kapeluszu.

- Wiesz, pochodzę z miejsca gdzie władza regularnie okrada obywateli.- powiedział mężczyzna, nie przestając głaskać.

- I jak na to reagują ludzie?- spytala dziewczyna, ściągając kapelusz i dając się głaskać po rudych włosach.

- Głównie obrażając się w Internecie.- stwierdził Kharlez uśmiechając się. Włosy jego towarzyszki były naprawdę przyjemne w dotyku.- Czasem organizując marsze poparcia.

Po kilku sekundach mężczyżna i jego towarzyszka znaleźli się tuż przed sklepem. Przez szklane, automatycznie otwierające sie drzwi Kharlez mógł zobaczyć wnętrze i stwierdzić, ze Omnisjasz jest silny w tym sklepie. Kilka długich rzędów najróżniejszych sprzętów- od kuchennych, przez elektronikę, aż po zabawki wojskowe. Mężczyzna już sprzed wejścia mógł z dumą zauważyć, że na kilku z nich widneje logo AdMech.

- No to chyba będziemy mogli wejść.- powiedziała Szalona, unosząc sie w powietrzu i opadając na ziemię.

Kharlez skrzywił się lekko. Mimo wszystko nie miał nic przeciwko temu żeby towarzyszka siedziała mu na barkach. Miał cichą nadzieję że w drodze powrotnej też będzie miała na to ochotę- sam przecież tego nie zasugeruje.

Automatyczne szklane drzwi otworzyły się przed Kharlezem i Szaloną, wpuszczajac ich do środka. W sklepie nie panował aż taki zgiełk jakna ulicy, było tam góra kilka osób. Duży, przestronny sklep z szarymi ścianami i sufitem zawieszonym 7 metrów nad głowami klientów i pełen elektroniki. Kharlez wiedział że będzie się tutaj świetnie bawił.

- Witamy w naszym sklepie.- usłyszeli nagle nowi klienci.

Tuż obok nich stał ludzki mężczyzna. Nico niższy od Kharleza i dwa razy od niego starszy, o bujnej czuprynie i konkretnych, poważnych wąsach. Ubrany był w ciemno-niebieski strój z czerwoną naszywką"U Rolenza". Co ciekawe miał też inną, napisaną długopisem na kartce i przyklejoną do stroju taśmią klejącą. Napisane tam było: "Jestem władcą świata, a nawet osiedla".

- Jestem Kaucturus Lfowski, w czym możemy służyć?- spytał pracownik sklepu.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki