FANDOM


The arena by gregmks.jpg

Kobieta siedziała sama w celi mając zamknięte powieki. Kraty oddzielały ją od pozostałych osób posłanych na arenę. Kobiety, mężczyźni, ludzie, Eldarzy, orkowie. Nie chciała na nich patrzeć. To ją tylko rozpraszało. Wszystkie klatki były ułożone w gigantyczny pierścień, a wyjścia skierowane do środka. Gdy uderzy gong otworzą się pierwsze z boksów, a na znajdującej się za ścianą arenie poleje się krew.

Nok gładziła dłonią swój schowany w etui miecz. Był jedynym realnym wspomnieniem z przeszłości, którego nie chciała się pozbyć. Każde wspomnienie było dla niej bolesne, bo wiedziała, że nie ma już do niego powrotu. Miecz dawał jej siłę. Dawał szansę na walkę o godność. Dawał szansę na przeżycie.

Gong. Nok otworzyła oczy. Wokół niej panowała wrzawa. Niektórzy wskakiwali na kraty chcąc uciec lub już teraz rzucić się do walki. Otworzyły się pierwsze wejścia. Kobieta obok Nok chwyciła za łuskowy miecz i pobiegła z krzykiem na arenę. Nim zdążyło się zamknąć za nią przejście z widowni dobiegł okrzyk zachwytu, a odcięta damska dłoń wpadła z powrotem do celi.

Eldarka spokojnie popatrzyła na odciętą rękę bez śladu emocji. Nauczyła się je już kontrolować. Zwłaszcza przed walką.

‒ Spokojnie. Nie zabiję cię od razu ‒powiedział jakiś Eldar uśmiechając się do niej przez kraty.

‒ Źle trzymasz ostrze ‒ zauważyła nie podnosząc wzroku. Krawędzią oka zobaczyła jak mężczyzna panicznie stara się poprawić ułożenie miecza w dłoni. W tym momencie rozległ się kolejny gong, a jego wejście na arenę otworzyło się.

‒ Znajdę cię. Zobaczysz ‒ powiedział wskazując na nią palcem. Nok uśmiechnęła się zamykając oczy. Jeśli nie zmieni się rytm otwierania przejść, ani ich kolejność to dołączy na arenę jako przedostatnia. Do tego czasu szansa na przeżycie drugiej grupy będzie znikoma, a pierwszej żadna.

Co jakiś czas docierały do niej okrzyki zadowolonego tłumu. Arena mogła mieć jakieś sto – sto pięćdziesiąt metrów średnicy. W odstępie klatek wynoszącej dwa metry, dawało to jakieś pięćdziesiąt pięć do dwustu dwudziestu pięciu osób. Kolejny gong. Gdy wejdzie może nie być miejsca niesplamionego krwią. Jeśli nie usuwają ciał może być trudno się poruszać. To nie będzie przypominać bitwy ani serii pojedynków. Każdy będzie walczył o przetrwanie. Jeśli uzna, że atakując ją od pleców zwiększy swoje szanse, zrobi to. Jeśli będzie szybka, reszta może się zniechęcić. Gdy wejdzie na arenę nie zostanie już wielu przeciwników, więc nie powinna obawiać się zmęczenia. Znów gong. Przyspieszyli?

Wejście uniosło się wpuszczając do środka jej celi światło z areny. Nok spokojnie obnażyła miecz i wyszła na zewnątrz.

Rozejrzała się po placu wznosząc gotowy do walki energetyczny miecz. Dookoła znajdowały się leżące na ciemnym piasku pocięte i zakrwawione ciała. Poprzednie grupy były zajęte walką. Nowe właśnie ją zaczynały. Nok minęła pozbawione głowy i prawej dłoni zwłoki kobiety i ruszyła przed siebie. Niedaleko przed nią walczył Eldar ze swoim mrocznym krewnym o długim, czarnym kucu. Kobieta podbiegła i zręcznym cięciem ścięła go z nóg. Chlusnęła krew, a okaleczony mężczyzna wrzasnął z bólu. Widownia krzyknęła z radości. Pięć pierścieni zgromadzonych istot wpatrywała się z przejęciem na odbywającą się masakrę. Wysoko przy suficie znajdował się stary, podniszczony baner wyświetlający imiona walczących.

‒ Nie ma za co ‒ zwróciła się do Eldara, który sapiąc po chwili rzucił się na nią z okrzykiem. ‒ Co z tobą? Nie musisz… ‒ próbowała przemówić mu do rozsądku unikając przy tym jego szybkich ciosów wymierzanych mieczem. ‒ Stój! ‒ krzyknęła parując kolejny cios i odrzuciła go na ziemię. Niezrażony tym podniósł się i ponownie zaatakował. Nok nie miała wyboru. Zanurkowała pod mężczyzną i celnym ciosem przecięła mu ścięgna kolanowe.

Gdy wyjący z bólu Eldar upadał na ziemię, przed kobietą pojawił się krępy ork trzymając w dłoniach dwa długie noże.

‒ W plasderki ciem potne. O tak! ‒ krzyknął zielony stwór zamachując się na Eldarkę. Ta cięła go w brzuch i odskoczyła. Z orczego brzucha wylały się wnętrzności. Ork upuścił oba ostrza próbując ratować co się dało z trzewi. Nie mając ochoty dłużej patrzeć na potwora Nok zadała kolejny cios odrąbując zieloną głowę. Zrobiła to w samą porę by uchylić się przed atakiem wielkiego człowieka.

Trzymający w dłoniach szeroki miecz łańcuchowy zdawał się nie dostrzegać otaczającego go świata. Patrzył na kobietę oczami pełnymi nienawiści. Nie miała ochoty z nim walczyć. Wyższy od niej o dwie głowy mógł wytrzymać wiele ciosów, nim przestałby stwarzać dla niej zagrożenie. Starając się zaangażować mężczyznę w walkę z kimś innym Nok przechodziła obok kolejnych grup w nadziei, że któraś zaatakuje olbrzyma. Ten spokojnym krokiem podążał za cofającą się przed nim Eldarkę. W pewnym momencie nie zauważyła leżącej za nią odciętej nogi i zachwiała się tracąc równowagę. Człowiek tylko na to czekał. Potężnym i niespodziewanie szybkim ciosem uderzył na nią z góry. Jednak kobieta też wyczekiwała jego ciosu. Gdy upadła plecami na ziemię natychmiast przeturlała się na bok unikając straszliwego miecza. Nim olbrzym zdążył zadać kolejny cios stała przy nim wyprostowana i cięła go w bok.

Mężczyzna krzyknął z bólu gotów do błyskawicznej odpowiedzi, ale Nok była już daleko. Wolała pozwolić wykrwawić się olbrzymowi, niż dłużej ryzykować z nim walkę. Biegła mijając małą grupę orków, którzy rąbali dwóch ludzi na kawałki. Nie przykuła uwagi dwóch Eldarek pochłoniętych pojedynkiem między sobą. Zatrzymała się dopiero, gdy padł przed nią jakiś mężczyzna, a postawny Mroczny Eldar ze spokojem i wyraźną satysfakcją na twarzy otarł krew z czoła. Natychmiast dostrzegł Nok i bez ostrzeżenia zamachnął się na nią Trującym Ostrzem. Nie zdążyła w porę ukucnąć, a klinga zahaczyła o jej kuc odcinając kosmyk włosów.

‒ Wyzwanie. Nareszcie ‒ powiedział Eldar wyszczerzając białe, ostre zęby. Nok wyprostowała się i wzniosła miecz trzymając go obiema dłońmi. Mężczyzna trzymał broń opuszczoną i patrzył dumnie na kobietę. Jego czarne oczy zdawały się nie dostrzegać spokoju Eldarki, która wiele razy walczyła z pewnymi siebie szermierzami. Choć nigdy jeszcze nie był to jej rodak.

Pierwszy cios zadała Nok. Gładkie cięcie z prawego ramienia. Mężczyzna sparował je szybciej, niż się tego spodziewała i od razu przeszedł do kontry. Góra, lewo, obrót i pchnięcie. Kobieta nigdy jeszcze nie walczyła z kimś takim. Szybkość i precyzja, która dorównywała jej własnej. Technika jakiej ani razu nie widziała. Zmieniał ręce, obracał się i tańczył, a wszystko to czynił z uśmiecham na ustach.

Nok zaatakowała po raz drugi próbując znaleźć lukę w jego ciosach. Zabrzmiała stal, a kobieta mało co nie wypuściła ostrza z dłoni. Mężczyzna spróbował zwodu, a Eldarka wreszcie dostrzegła swoją szansę. Uniknęła ciosu wyprowadzając przeciwnika z rytmu. Cięła odsłonięty nadgarstek rozbrajając mężczyznę i pozbawiając dłoni.

Nie zakrzyczał, ani nie zajęczał. Z jego twarzy znikły ślady uśmiechu. Osunął się na kolana i upadł na plecy. Jego oczy rozwarły się szeroko nie mogąc pojąć jak do tego doszło. Podpierając się lewym ramieniem zaczął odsuwać się od Eldarki chowając pod pachę krwawiący kikut. Rozległ się kolejny gong. Z przejścia tuż obok Nok wyskoczyła na nią wysoka kobieta trzymająca w dłoniach wąskie miecze.



Zmęczona Eldarka nie miała siły, by odpowiadać na każdy cios. Świeża przeciwniczka atakowała z całą furią i szybkością ich rasy. Nok nie nadążała za ostrzami przeciwniczki. Jej miecz był teraz za powolny, a wrogie ostrza za szybkie. Rywalka w końcu raniła ją w łydkę i lewe ramię. Nok zaczęła tracić nadzieję na przeżycie kolejnego dnia. Wyczerpana osunęła się na kolana gotowa na przyjęcie ostatniego ciosu. Oddychała ciężko, lecz miarowo. Wokół milkły odgłosy walki, a widownia przestawała krzyczeć. Rywalka uniosła do góry oba ostrza. Wtedy Nok dostrzegła nową okazję. Przetoczyła się do tyłu pozwalając kobiecie uderzyć bronią w piach. Ostatkiem sił kopnęła ją w twarz łamiąc nos i posyłając Eldarkę na plecy. Nim ta zdążyła się podnieść Nok już usiadła jej na brzuchu i walcząc z własnym zmęczeniem zaczęła okładać  ją pięściami po obliczu. Dopiero, gdy rywalka przestała się ruszać, kobietę opuściły resztki sił. Osunęła się na bok i półprzytomna usłyszała donośny dźwięk trąb ogłaszających koniec walki.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki