FANDOM


Opowiadanie powstało na bazie świata Warhammer 40k.

Fearless by aikurisu.jpg

Nok siedziała na czubku antygrawitacyjnego motoru. Miała zamknięte powieki. Powoli wstawał świt, a ona czekała nieruchoma, niczym malowana rzeźba. Wokół niej panowała cisza, przerywana tylko co jakiś czas nawoływaniem zwierząt lub śpiewem ptaków przeogromnego, tropikalnego lasu. Bogata w wodę planeta blisko słońca mogła w kilka tysiącleci po przybyciu Eldarów zazielenić się i pokryć puszczą. Miejscowe zwierzęta pięknie się adaptowały do nowych warunków. Las pozostawał, choćby i pozostawiony bez opieki.

Kobieta, czuła gromadzący się dookoła niej wielki chłód, mimo, że była okryta przyległą do ciała zbroją. Wroga siła przybyła nawet na tak odległy świat,  by dopaść osamotnioną Eldarkę. Umiała się bronić przed wieloma wrogami. Ukończyła ścieżkę wojownika i miała wystarczająco dużo sił by przeciwstawić się chaosowi. Jednak miała świadomość, że nikt, także ona, nie może nieustannie walczyć.

Jeszcze nie tak dawno otaczało ją grono najszlachetniejszych z Eldarów. Najczystsze duchy światostatku poświęcały swoją wiedzę i umiejętności, by pomóc okaleczonej księżniczce. Choć udało się zatrzymać krwotok i zasklepić oporne rany, nikomu nie powiodło się przywrócenie jej oka, ani pozbycie się blizny na prawej dłoni. Uznano ją za nieczystą. Złe emocje, którym pozwoliła się owładnąć stanowiły zagrożenie dla bezpieczeństwa światostkatku. Pozwolono jej jedynie zabrać swoje najpotrzebniejsze rzeczy. O pożegnaniu nie było mowy. Nawet gdyby, nikt z jej przyjaciół ani rodziny nie chciał się zbliżać do okaleczonej Eldarki, która została uznana za straconą dla społeczności.

Nok panowała już nad emocjami. Wiedziała, że wszystkie one przyciągają do niej demony niczym miód osy. Starała się też zapanować nad strachem, ale wiedziała, że prędzej czy później i tak w końcu zostanie dostrzeżona. O ile już się to nie stało.

Kilka dni przed opuszczeniem rodzinnego domu udało jej się zdobyć Żywy Kryształ. Odpowiednio obrobiony mógł zastąpić praktycznie dowolny narząd. Była to bardzo stara technologia pomocy dla rannych. Nawet jak na standardy Eldarów. Jednak jedynie w dzięki Kryształowi Nok mogła widzieć jak dawniej. Mimo to, czuła się źle za każdym razem, gdy patrząc w lustro widziała czerwoną gałkę w miejscu, gdzie kiedyś jaśniało jej drugie, błękitne oko. Kryształ radził sobie z odpowiednio cienkim materiałem w bliskim otoczeniu, dlatego kobieta postanowiła chodzić w czarnej opasce. Nadawało jej to dzikiego wyglądu wygnanego Eldara, którym niedługo też się stała.

Wsłuchiwała się w ciszę dżungli i jej odległe odgłosy. Czekała na ten, który miał być zapowiedzią szansy na przeżycie i ucieczkę przed Chaosem. Teraz była to dla niej jedyna możliwość. Po wielu godzinach, gdy słońce chyliło się już ku zachodowi, Nok usłyszała wyraźny dźwięk starych silników. Jakieś trzydzieści kilometrów na wschód wylądował kilkusetletni pojazd bojowo-transportowy, na który czekała.

‒ Wyłazić! Mam wam przypominać, że nie mamy dużo czasu? ‒ zawołał krótko ostrzyżony Eldar o jasnej cerze i czarnych oczach.

‒ A gdyby tak jakoś ukryć to jak się z nią zabawimy? Przecież nie zrobi im to wielkiej różnicy ‒ westchnął drugi mający kilka kolczyków w uszach.

‒ Żywa i nie tknięta. Naprawdę Churr, chyba jesteś w stanie to pojąć. A ja nie zamierzam rezygnować z takich pieniędzy.

‒ Ja tylko się zastanawiam, czemu im tak na niej zależy? Samiutka dziewczyna w lesie. To wygląda bardziej na zapowiedź udanej nocy ‒ spytał trzeci pirat o zadbanych, jasnych włosach, wyładowując ciemne skrzynie ze statku.

‒ Kolejny!

‒ O co ci chodzi? Nie możemy nawet porozmawiać o tym jak byśmy się nią zajęli?

‒ Wy byście się zajęli? Ha! Zauważyłaby co się stało dopiero, gdybyście otworzyli butelki z ludzkim piwem ‒ rzuciła czarnowłosa Eldarka ogolona nad prawym uchem.

‒ Zamknąć się wszyscy! Wieczorem mamy już wracać… A to co, do cholery? ‒ spytał ciemnooki spoglądając na dolinę.

Ze wzgórza, na którym wylądowali rozciągał się widok na dżunglę ciągnącą się po horyzont. Na południu porośnięte drzewami, wysokie szczyty osłaniały cienista kotlina przez którą płynęła wąska rzeka. Tuż nad jej brzegiem błysnął biały kształt przykuwając uwagę Eldara. Mężczyzna z wysokim kucem włosów spiętych nad głową rzucił niedbale okiem w stronę, w którą patrzył Churr. Ten sięgnął po pistolet szurikenowy, jednak gdy przykładał go do oczu w rękach miał już synaptyczną lornetkę. Spojrzał przez nią w stronę kształtu i uśmiechnął się zawadiacko.

‒ Może uda nam się wrócić jeszcze dzisiaj? Ktoś jedzie nam na spotkanie.

‒ Yin łap za Cieplną Lancę. Churr przypilnuj statku. Ja pojadę z Ezgeldem. Może zaskoczymy ją w drodze.

Wokół przelatywał lekko rozmazany obraz mijanych drzew. Co jakiś czas rozlegał się cichy trzask uderzających o motory gałęzi. Serca obu mężczyzn przyspieszyły z napięcia. Żaden z nich nie przewidział, że ich cel może chcieć ich zaatakować. Mogło to znacznie ułatwić wykonanie zadania, jednak (o czym starali się nie myśleć) doprowadzić do śmierci, któregoś z nich. Tak czy inaczej Eldarka zmierzała dokładnie w ich stronę, więc powinni szybko się spotkać.

Wyjechali na małą polanę. Mimo braku hałasu ze strony skuterów, wokół zamilkły wszystkie zwierzęta. Ciemnooki dał znak jasnowłosemu Ezgeldowi, by zjechali za porośniętą skałę stojącą na środku łąki. Zatrzymali motory. Sprawnie zeskoczyli na ziemię porywając broń do ręki. Ciemnooki wskazał na najbliższy krzak i gestem nakazał towarzyszowi się za nim schować. Czuli się już spokojniej, bo znów wszystko działo się po staremu. Pułapka, czekanie i wypatrywanie zwierzyny. Nie przewidywali większych trudności. Mężczyzna odprowadził wzrokiem Ezgelda do granicy polany po czym sam wszedł na skałę. Położył się na jej szczycie, przyłożył celownik snajperski karabinu do oka i czekał.

Wokół ani śladu ich celu. Odsunął celownik i rozejrzał się po łące. Wokół panował nienaturalny spokój. Nagle coś zaszeleściło w krzakach. Serce mu przyspieszyło. Ujął mocniej karabin gotów wystrzelić w stronę zagrożenia. Wtem, tuż za sobą usłyszał cichy odgłos przeładowywanego pistoletu.

‒ Fellonth. Cóż za spotkanie.

Czarnooki podniósł powoli ręce do góry i odwrócił się. Spokojnie uniósł wzrok. Przed nim stała wyprostowana Eldarka mierząc do niego z pistoletu. Miała na sobie swą starą zbroję Banshee, którą przywdziewała przed każdą bitwą. Nawet długo po zakończeniu jej ścieżki. Kobieta wyglądała dokładnie tak jak podczas feralnej bitwy z ludźmi, gdy mężczyzna widział ją po raz ostatni. Jedyną nowością była ciemnofioletowa opaska na lewym oku i ponury cień na twarzy. Mimo to wciąż jaśniała niezwykłą pięknością córki księcia.

‒ Liphantië. Myślałem, że nie żyjesz. ‒ Na jego twarzy pojawiła się szczera radość.

Kobieta przez krótką, króciusieńką chwilę ujrzała siebie w pocałunku z dawnym kochankiem. Zła na swoją słabość szybko odegnała tę wizję. Nie można cofnąć tego, co się już wydarzyło. A ona nie zamierzała znów pozwolić temu mężczyźnie zwieść ją na manowce.

‒ Nie cieszyłabym się tak na twoim miejscu. Dużo was?

‒ Co się z tobą stało po bitwie? Co z twoim okiem? ‒ spytał wstając, a na jego twarzy odmalowała się troska i zmartwienie.

‒Jak śmiesz mnie o to pytać? ‒ powiedziała, celując pistoletem między jego oczy ‒ Rozbieraj się.

Fellonth przez chwilę patrzył na nią nie rozumiejąc jej słów, a potem uśmiechnął się szeroko i wyszczerzył zęby.

‒ Księżniczka chce się zabawić w lesie ze sługą? Wystarczyło poprosić.

Nok zacisnęła wargi i zerwała wolną ręką opaskę. Eldarowi na widok krwistoczerwonego kryształu natychmiast znikł uśmiech z twarzy.

‒ Chcesz wiedzieć gdzie byłam? Na Snulapata. Najstarsze ogrody okazały się domem maszyn. Gdybym nie miała przy sobie tego pistoletu, wciąż miałabym oko. Dlatego teraz ty, dla własnego dobra zdejmij z siebie wszystko.

Mężczyzna powoli, wciąż wpatrzony w oblicze Eldarki zaczął zdejmować z siebie fragmenty zbroi. Rozpiął kurtkę i ściągnął spodnie. Zachowywał przy tym zupełny spokój. Po chwili stał przed nią zupełnie nagi.

Kobieta przystawiła mu lufę pod brodę i wolną ręką nałożyła kryształ na lewym nadgarstku. Szary, lekko przezroczysty materiał sięgnął do drugiego ramienia i ściągnął razem obie ręce. W tym momencie Nok uderzyła Fellontha pistoletem w skroń, a mężczyzna stracił przytomność.

Yin nudziła się czyszcząc starą Cieplną Lancę. Po chwili napięcia cała grupa piratów siedziała ponura na miejscu. Churr stał nieruchomo i wciąż patrzył w stronę rzeki, gdzie nie dawno dostrzegł przelatujący motor. Jego czujny wzrok przeczesywał szczyty drzew w poszukiwaniu najmniejszych oznak ruchu inteligentnej istoty. Wiedział, że przy Eldarach nie zerwie się żadne stado dzikich ptaków, ani nie zatrzęsie się okolica. Gdyby tak było, nawet człowiek mógłby ustalić jak daleko się znajdują. Churr poszukiwał drobnych regularnych ruchów liści, które układałyby się w drogę, jaką pokonuje kierowca.

‒ Ezgeld wraca. A przynajmniej jego motor. Słyszycie ten trel silnika?

Nikomu nie zaimponował słuch Eldara. Każdy z nich też słyszał cichy silnik. Choć nie każdy dałby radę przypomnieć sobie wszystkie akustyczne cechy ich pojazdów. Niektórzy zaczęli się podnosić z ziemi. Większość pozostała jednak na miejscach. Po chwili z lasu wyłonił się kierowca na motorze w raz z gołym pasażerem. Wszyscy zerwali się na nogi poznając w nim Fellontha. Kierująca pojazdem Eldarka z ciemnofioletową opaską na oku skręciła przed piratami mierzącymi do niej z broni. Kiedyś była bez wątpienia przepiękna. Usta i zdrowe oko wciąż emanowały niezwykłą delikatnością. Jednak na twarzy można było odnaleźć odciśnięte ślady smutku i bólu. Zza jej pleców sterczała krótka rękojeść eldarskiego energetycznego miecza. Stara zbroja Banshee nie pozostawiała wątpliwości co do przeszłości kobiety. Ta, spokojnie zeskoczyła z pojazdu. Bez śladu emocji chwyciła jeńca za kark i rzuciła nim twarzą na ziemię. Spojrzała, jak gdyby z obojętnością na zgromadzonych i oparła stopę na plecach leżącego mężczyzny.

‒ Nie wiem jeszcze kto was najął, by mnie pojmać. Jednak myślę, że warto żebyście się dowiedzieli, że za waszego kapitana oferują całkiem sporo.

Piraci rozwarli szeroko jak na Eldarów oczy nie wierząc w to co usłyszeli. Nok wiedziała, że taka będzie reakcja. Była na nią przygotowana.

‒ Chcesz się za niego wykupić? ‒ spytał Churr nie kryjąc zdumienia. Wśród najemników rozległ się cichy szmer.

‒A mnie ten układ całkiem pasuje ‒ odparł milczący dotąd Eldar o nienaturalnie jasnej cerze. Opuścił Karabin Odłamkowy i z ciepłym uśmiechem podszedł do kobiety. Reszta piratów spoglądała na niego z jeszcze większym niedowierzaniem, niż przed sekundą na Nok. Mężczyzna spokojnie podszedł do wojowniczki wciąż się uśmiechając. Taka była jej wizja, która ją tutaj przywiodła. Ktoś miał się zgodzić. Przekonać resztę. Ale, czy tak szybko? Eldar był od niej wyższy o głowę, a ciemny strój mógł skrywać jeszcze mnóstwo broni gotowej do użycia. Nok nie była pewna co robić. Gdy położył jej dłoń na prawym ramieniu i obrócił się w stronę piratów, była już bardzo zaniepokojona, ale nie odważyła się go odepchnąć.

Momentalnie wstrząsnęła nią fala bólu. Odginając głowę do tyłu chciała krzyczeć, jednak nie znalazła w płucach powietrza. Przerażona uświadomiła sobie swój błąd za późno by cokolwiek zrobić. W niemym cierpieniu zaczął ogarniać ją mrok.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki