FANDOM


Posiadłość Maszirowskównych, Bratiewo, Moskwa

Bojar Zakajewski siedział w salonie posiadłości Swietłany. Spodziewał się zastać tylko artystkę która pokonała zabójcę jego syna, ale na przeciw niego stali równierz jakiś nastolatek w czarnych włosach i Opętany, z mieczem zamiast prawej ręki.

- Pani Swietłano, jeśli to nie problem, wolałbym omówić tę sprawę na osobności.- powiedział Zakajewski

- Jeśli nie chce pan ze mną rozmawiać na temat zamówienia portretu, to mój Mistrz oraz Mariusz chętnie posłuchają tego, co ma pan do powiedzenia.- powiedziała Swietłana.

Mistrz? Czy ona właśnie nazwała to jednorękie dziwadło swoim Mistrzem? Zakajewski nie mógł tego pojąć.

- W takim razie przejdę do sedna. Jako że zraniła pani wąpierza, który zabił bliską mi osobę, sądze że mogę przydzielić pani zadanie zabicia bestii.

- Mineły lata od czasu gdy ostatnim razem zabiłam Opętanego, nie wiem czy powinnam...

- Zapłacę sowicie!

Muzyka dla uszu wszystkich obecnych w salonie.

- Jak sądzisz, Mistrzu? Może 120?

- Weźmiemy dokładnie tyle.- powiedział Światowid- Oraz trzy torebki bekonu. Z tego co pamiętam, Zakajewscy jako jeyni hodują jeszcze świnie.

Bojar był na skraju wybuchu wściekłości. Nie dość, że warunki de facto dyktuje mu ten stwór, to jeszcze żąda od niego tego, by zabił jedną ze swoich świń tylko po to, by nasycił swój brzuch.

- Co to jest bekon?- spytał nagle Mariusz

- Dowodem na to, że Bóg jednak istnieje.- powiedział Światowid

- Dogadamy się?- spytała Swietłana, która wyczuła że Bojarowi łatwiej będzie się dogadać z nią niż z jej Mistrzem

- Tylko pod warunkiem że przyniesiecie mi jego serce.- powiedział Bojar- Wiem co się dzieje z sercem wąpierza po śmierci. Będe je trzymał szczelnie zamknięte w stalowym pojemniku.

- W takim razie chętnie zajmiemy się tą sprawą- powiedziała Swietłana

Donskoj, Moskwa

Andreji Andrejukowicz Kocłow kochał swoją pracę, jednak były takie dni kied zwyczajnie ją przeklnał. To właśnie jeden z takich dni. Nie dość, że sprawa wąpierza była wciąż niewyjaśniona, to na rozwiązanie pozastały jeszcze dwie: dwóch żołnierzy którzy wypuścili małą dziewczynkę z miasta oraz kto zawalił na ostatnich manewrach. Jakby tego było mało, przyszli do niego dwaj goście a jednego z nich oficer KGB znał dość dobrze. Nie wsposób, pomylić go z kimś innym.

- Nowy uczeń?- spytał Andreji

- Tak, ma na imię Mariusz.- powiedział Światowid- Widzę że masz kupę roboty.

- Zajmuje sie jeszcze sprawą tej dziewczynki, którą mi zgłosiłeś. Paskudna sprawa.- Andreji przerwał wypowiedź widząc, że drażni Światowida.- W każdym razie, co tutaj robicie?

- Nie potrzebujesz przypadkiem pomocy z tym wąpierzem?

- Wiem o co ci chodzi. Ile?

- 120 nabojów i w przeciągu dwóch tygodni sukinsyn będzie martwy. Oczywiście ludzie będą wiedzieć że niebezpiecznego morderce zgładził oficer Kocłow.

- Skoro tak się sprawy mają, to zgoda.

Posiadłość Tomaszkiewiczów, Caricyno, Moskwa

Swietłana siedziała w wygodnym fotelu, w czasie kiedy dzici Bojara bwiły się wokół niej. Gdy przyszedł ich ojciec, dzieci pytały się go czy przyprowadził nową mamę. Bojar uśmiechnął się do Swietłany i spojrzał na nią pożądliwie a ona udała że jej to schlebia, niech stary zbok się cieszy.

- Panno Swietłano, co jest tak ważnego że postanowiła panna przybyć do mnie osobiście?- spytał Bojar

- Chodzi poniekąd o zamówiony przez pana obraz.- powiedziała Swietłana- Najpewniej słyszał pan już o tym, że morderca odpowiedzialny za śmierć wielu mieszkańców miasta włamał się do mnie jakiś czas temu.

- Początkowo myślałem że to zwykłe plotki i nie chciało mi się wierzyć ale tak, słyszałem.

- Oczywiście jest pan w stanie zrozumieć, że w przypadku takiego zagrożenia nie mogę się skupić na malarstwie?

- Jakiego zagrożenia?

- Jako jedyna z ofiar mordercy zdołałam przeżyć jego atak. To oczywiste, że będzie szukał zemsty.

- Chętnie pozwolę pannie schronić się w mojej posiadłości.

Swietłana zauważyła, że mimo że Bojar uważnie słucha tego co ona mówi, to cały czas bezczelnie patrzy się w jej dekolt. Czy on myśli że ja tego nie widzę?, pmyślała artystka. Widocznie nie wie albo nie chce wiedzieć, że Bojar Dragonuv zginął bardzo bolesną śmiercią kilka lat temu właśnie dlatego, że się do niej dobierał.

- Nie mogę przyjąć pańskiej oferty, jednakże jestem wdzięczna za troskę. Jednak przyszłam dlatego że mam dla pana propozycję. Jeśli się pan zgodzi to nie dość że w miarę szybko dostanie pan zamówiony obraz, to może jeszcze ogłoszą rodzinę Tomaszkiewiczów bohaterami.

- Naprawdę? Zaintrygowała mnie pani.- poraz pierwszy od początku rozmowy, Bojar nazwał Swietłane "panią". I przestał patrzeć się w jej dekolt.

- Wierzę że zna pan Dukha Światowida?

- Bardzo dobrze. Co prawda nie widziałem go dobre piętnaście lat, jednak ja i moja rodzina bardzo dobrze znamy tego pomyleńca.

"Pomyleńca", tak? Ciekawe czy też będziesz tak gadał jak wbiję ci ostrze w splot słoneczny, pomyślała Swietłana.

- Tak się składa, że Światowid interesuje się sprawą tego mordercy. Podobno poszukuje człowieka który będzie skory mu zapłacić za jego głowę. Póki co niestety nikt się nie zgłosił.

- Wiesz może ile żąda?

- 230 nabojów.- Swietłana początkowo miała prosić jedynie o 120 nabojów, jednak w czasie konwersacji się rozmyśliła. Ze zrozumiałych powodów.

- To dosyć drogo.

- Jednak zapewniem pana, jest wart swojej ceny. Poza tym, jeśli mi pan pomoże, może pan liczyc na moją wdzięczność. Dozgonną.

- W takim wypadku nie pozostaje mi nic innego jak się zgodzić. Mogę zaufać że poinformuje pani Opętanego o mojej ofercie.

- Ależ oczywiście.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki