FANDOM


Przedmieścia Moskwy

Żołnierze Tsarskayej Armiy wraz z sierżantem Tolkiewiczem ostatkiem sił bronili się przed atakującymi ich Opętanymi. Za osłonę robiła im pozostałość po transporterze sierżanta. Żołnierze i sierżant strzelali ze strzelb i kusz przez otwory w zniszczonym pojezdzie, trafiając od czasu do czasu w jakiegoś potwora, przez co zwrocili na siebie uwagę kilku z nich. Opętani wskakiwali na resztki pojazdu i próbowali się przebić do środka, gdy nagle podszedł do nich 5-metrowy mutant, pokryty tysiącami skwierczących blizn, ktory zwyczajnie podniósł pozostałości pojazdu wraz z siedzącymi na nich Opętanymi i gdzieś rzucił. Ludzie próbowali odpowiedzieć ogniem, ale skończyły się naboje a stwór złapał jednego żołnierza i rozerwał go na strzępy. Następnie swoją pięścią zgniótł drugiego żołnierza i miał zamiar zabrać się za sierżanta, gdy nagle pocisk z muszkietu trafił go między oczy i stwór padł. Tolkiewicz był pewien że ocalił go jakiś żołnierz i odwrócił się, by mu pogratulować. Zobaczył jednak Opętanego który zamiast prawej ręki miał ostrze a w lewej trzymał dymiący muszkiet.

- Jest tutaj może Mariusz?- spytał Opętany

- N...Nie ma.- powiedział przestraszony sierżant

- Psia mać! Mariusz! Mariusz, gdzie jesteś?!

Światowid ruszył dalej, zostawiając osłupionych żołnierzy i sierżanta Tsarskayej Armiy za sobą. Ignorował równierz trupy zarówno ludzi jak i Opętanych, szukając jakiegoś człowieka, który wyglądał by jak chłopiec od sprzątania placu broni. Przez swoje poszukiwania nie zauważył, jak rzuciła się na niego bestia, przypominająca przykokszoną wersję tygrysa szablozębnego. Bestią zablokowała jego ręce i nogi i probowała ugryźć, jednak złamał sobie kieł na skórze Światowida. Stwór następnie chciał rozerwać go swoimi pazurami (zdecydowanie mocniejszymi niż kły) jednak nagły cios ostrzem w gardło zakończył jego żywot. Światowid zabrał z siebie jego ogromne cielsko i chciał zobaczyć, kto go uratował. Zobaczył przed sobą dziewczynę, która nie mogła mieć więcej niż 19 lat. Miała bladą skórę, pokrytą tysiącami fioletowych ukąszeń oraz przerażająco przekrwione oczy. Trzymała ostrze które otrzymuje się po zostaniu Łowcą Demonów w jednej ręce a przy pomoc drugiej ciągneła za sobą nieprzytomną kobiete w mundurze Tsarskayej Armiy.

- Mości Światowidzie, czy wszystko w porządku?- spytała dziewczyna

- Nic mi nie jest. Po prostu straciłem na chwilę fason.- odpowidział Światowid- Co ty tutaj robisz?

- Moja wspaniała, ukochana, mądra i piękna Pani kazała mi znaleźć nowe niewolnice. Niestety, znalazłam tylko jedną w miarę nadającą się. Ale jak powiem Pani że uratowałam Mości Światowida, jestem pewna że wynagrodzi mnie swoim jadem.

- Zawsze gdy z wami rozmawiam to czuje się jakbym występował w hentaju. Choć ty pewnie nawet nie wiesz co to... Nie ważne. Widziałaś gdzieś może gości co mieli sprzątać pole bitwy?

- Tak, Mości Światowidzie. Mała grupka jest masakrowana przez Latacy niedaleko stąd- powiedziała dziewczyna pokazując palcem kierunek

- Więc chyba muszę się pośpieszyć.

Posiadłość Zakajewskich, Caricyno, Moskwa

Bojar Zakajewski jest jednym z najpotężniejszych Bojarów w Carstwie, nic dziwnego że jego posiadłość równierz była okazała. Trzy 4-piętrowe pałace, jeden dwór i własne koszary. Stać go było nawet na wynajęcie sporej ilości żołnierzy, ktorzy mieli za zadanie chronić majątek Zakajewskich, więc właściwie wszyscy mogli się czuć tam bezpiecznie. Jednak sześcioletni Artem Zakajewski nie mógł tej nocy zasnąć.

- Paniczu Artem, panski szanowny ojciec wydał dosyć sporo pieniędzy byś był bezpieczny.- powiedziała pokojówka Zakajewskich

- Ale Julio, ja go widziałem!- powiedział Artem- Był cały pokryty czerwono- białym świństwem i patrzył na mnie swoi  jednym, czerwonym okiem.

- Prosze się nie martwić Paniczu, to zapewne tylko zły sen. Jeśli coś takiego naprawdę by się tutaj szwędało, żołnierze na pewno by się tym zajeli. A nawet jeśli nie oni, to ze mną żaden potwór nie ma szans.

Nagle przez okno sypialni Artema coś wpadło. Jakaś pokryta posoką i czymś białym postać. Wiła się ona po ziemi, trzymając rękę w okolicach oczu.

- Ta suka! Zraniła nas! Będzie cierpieć ale później!- wrzeszczał wijący się na ziemi stwór- Teraz jesteśmy głodni!

Pokojówka szybko złapała malego chłopca i miała się kierować do drzwi, jednak z szybkością mrugnięcia okiem, stwór znalazł się tuż przed nimi. Czerwonooki złapał chłopca za włosy a pokojówkę odepchnął. Przy pomocy ostrego pazura poderżnął Artemowi gardło i zaczął pić posokę ktora się z niego wylewała. Następnie przebił sie przez jego klatkę piersiową, wyrwał wciąż pijące serce i pożarł je. Ciało chłopca rzucił na podłogę, gdzie zajeły się nim szczury. Następnie spojrzał na przerażoną pokojówkę i podszedł do niej dość blisko, by jednym, wciaż sprawnym okiem sie jej dokładnie przyjrzeć.

- Taka piękna.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki