FANDOM


Donskoj, Moskwa, Carstwo Wszechmoskiewskie

Tysiące żołnierzy Tsarskayej Armiy stało przed jedną z bram prowadzących do wyjścia na świat którym niegdyś niepodzielnie władała rasa ludzka. Teraz jednak były to tereny Opętanych a ludzie mogliby tam wychodzić tylko w poszukiwaniu śmierci. Swojej lub Opętanych.

- Wiesz że cię o to obwiniam?- powiedział jeden z żołnierzy do swojego kolegi

- W sensie?- spytał drugi żołnierz

- Nie pogrywaj ze mną Mariusz. Nie byłoby nas tutaj gdyby nie to, że pobiłeś syna Bojara!

- Daj spokój Pál. Szczyl mi groził a ja myślałem że to jakiś nawalony burak. Z resztą jakie to tam pobicie, w mordę mu ze dwa razy dałem. W naszej dzielnicy mocniej oberwiesz na dzień dobry.

- No dobra, trudno. Tyle dobrze że naszym zadaniem jest zbieranie bełtów i strzał a nie walka z tymi cholerstwami.

- Daj spokój, nie mów że nie chciałbyś żebyśmy razem skopali jakiegoś Opętanego. "Polak Węgier dwa bratanki. Do szabelki i do szklanki", nie słyszałeś?

- KOMPANIA BACZNOŚĆ!!- powiedział przy użyciu megafona sierżant Tolkiewicz stojący na wielkim transporterze opancerzonym- DZIŚ WASZ WIELKI DZIEŃ, ŚMIECIE! MACIE SZANSE UDOWODNIĆ SWOJĄ ODWAGĘ, BOHATERSTWO I LOJALNOŚĆ WOBEC CARA, PANA NASZEGO!! WBREW RÓŻNYM PLOTKOM, TO NIE JEST NASTĘPNA PRÓBA ODBICIA ZIEM LEŻĄCYCH ZA MOSKWĄ! TO ZWYKŁE MANEWRY, TYLE ŻE EKSTREMALNE. DOWÓDZTWO WPADŁO NA GENIALNY POMYSŁ BY POŁĄCZYĆ WASZ TRENING Z EKSTERMINACJĄ POCZWAR KTÓRE OBLEGAJĄ NASZE UKOCHANE MIASTO!! NAJPIERW WYCHODZĄ KOZACY, POTEM KAWALERZYŚCI ŚWIĘTEGO STEFANA A POTEM MIĘSO AR... CHCIAŁEM POWIEDZIEĆ WY. SKAZAŃCY KTÓRZY DOSTALI NAKAZ ZBIERANIA BRONI, WYCHODZĄ ZARAZ PO WAS!!! A TERAZ ZBIERAĆ SIĘ!!

Mariusz i Pál przyglądali się przejeżdżającym obok nich oddziałom Kozackim. Ich przodkowie pochodzili z rejonu, który dawniej nazywał się Kubań, który (jeśli wierzyć plotkom) był przed Zdarzeniem przejściem to samego Piekła a tamtejsi Kozacy musieli odpierać ataki demonów, podobnie jak Tsarskaya Armiya szturmy Opętanych. Kozacy byli wyposażeni w muszkiety oraz łuki, podobno umieli ustrzelić Lataca z odległości 1000 metrów. Tuż za nimi szła grupa Kawalerii Węgierskiej nazwanej imieniem Świętego Stefana. Węgrzy byli całkowitym przeciwieństwem Kozaków. Węgry przed Zdarzeniem podobno również były niezwykłym miejscem. Otoczone ze wszystkich stron świętymi relikwiami oraz innymi niezwykłościami, które jednak w żaden sposób nie uchroniły ich przed Opętanymi. Te świętość było widać wśród chorągwi, przedstawiających Świętego Stefana na czerwono-biało-zielonym tle, który jedną ręką zabija Opętanego a drugą składa hołd Carowi. Węgrzy byli uzbrojeni w kopie oraz szable i, w przeciwieństwie do Kozaków, woleli walczyć w zwarciu. Gdy brama się otworzyła, kawalerzyści ruszyli do walki a zaraz po nich TsarskayaArmiya. Mariusz i Pál wraz z innymi skazanymi szli na końcu, słysząc już odgłosy bitwy.

Okolice Moskwy

Sen Światowida przerwały krzyki i wrzaski zarówno ludzi jak i Opętanych. Zignorował je i chciał spać dalej, gdy nagle poczuł że ktoś go obserwuje. Podniósł głowę i zobaczył nad sobą coś co przypominało ludzką twarz. Tylko przeróconą na drugą stronę.

- Haraszo, my dear friend.- powiedział stwór

- Mów normalnie. Nie mam ochoty rozmawiać z tobą po angielsku.- powiedział Światowid

- Wybacz, wybacz. Moje stado wraca właśnie z Federacji, więc zaciągnęliśmy trochę języka.

Światowid przyjrzał się swojemu rozmówcy. Całe jego ciało wyglądało jak ludzkie, wywrócone na drugą stronę. Jeśli ludzie mieliby skrzydła, to te należące do Lataca wyglądały by jak ich dokładna odwrotność.

- Jak żeście się tam tak zaklimatyzowali, to po co wracacie?

- W Ameryce zaczyna się zima. Tutaj natomiast lato.

- W lecie masz szczęście, jeśli temperatura nie przekroczy -20 stopni! Nie ogrzejesz się

- Jasne że nie. Lecz będzie słońce, czyli i ludzi będzie można w miarę przypiec. Na surowo są zbyt łykowaci.

- Masz zamiar do nich dołączyć?- spytał Światowid, pokazując na kierunek wrzasków

- Niech się inni pomęczą. My sobie podlecimy jak walka będzie zmierzać ku końcowi.

Światowid początkowo nie wiedział, dlaczego Latac powiedział "my", jednak gdy spojrzał w górę, zrozumiał. Całe stado Latacy, jakieś 50 latających Opętanych. Poradziłby sobie z dwoma, może trzema a wymęczona kompania Tsarskayej Armiy może z trzydziestoma.

- Jak sobie chcecie.- powiedział Światowid- Ja się nie będę wtrącał.

- Miałem nadzieje że dołączysz. Wiem że masz swoje powiązania z ludźmi, jednakże czy te twoje dziwne relacje z ludzkością przetrwają, gdy ON nadejdzie?

- Póki co to nie twoja sprawa. A teraz leć.

Gdy tylko Latac odleciał do swoich pobratyńców, Światowid położył się znowu na ziemi. Chciał zasnąć i mieć to wszystko w dupie, ale nie potrafił. Wstał i powoli zaczął zmierzać w stronę bitwy.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki