FANDOM


Piętnasty konwój zwiadowczy powoli przemieszczał się opustoszałą drogą, poza nimi były tam wraki pojazdów zniszczonych przez miny, nalot, ostrzał przyjacielski lub wysadzonych przez własną załogę.

Ostania żywa dusza jaką minęliśmy był wartownik przedniego posterunku, a on sam był teraz jakieś 90 kilometrów za nami.

Lodowata, ciemna zimowa noc przeszkadzała w poruszaniu, wszechobecne zamarznięte błoto mocno ograniczało prędkość jazdy i marszu, niektóre miejsca stały się nieprzejezdne bez ogrzania ziemi.

Nasze noktowizory niewiele pomagały,z powodu bardzo gęstej mgły,a latarek z oczywistych przyczyn nie mogliśmy używać.

Nagle pojazd prowadzący zatrzymał się, bez ostrzeżenia lub powiadomienia reszty co było wbrew rozkazom.

Wraz z kilkoma chłopakami wyszedłem z naszego BWP by spawdzić co się stało,jak zwykle każdy żartował sobie z mojego nazwiska i mojego wyglądu,jednak ja jak zwykle miałem to gdzieś.

-Ej żyd otwieraj i tłumacz się co się dzieje.-Rozkazał żołnierz z uśmiechem na twarzy uderzając ręką w drzwi hamera.

Jednak nie było żadnej odpowiedzi,nawet cichego szeptu czy szelestu ubrań,cisza totalna ...nienaturalna.

Ten sam żołnierz samodzielnie otworzył drzwi,z których po chwili wypadł „Żyd” z białą wysuszoną skórą.Nie było widać by oddychał..

Jego mundur był pełen dziur po kulach,jednak ciało ani jednej dziury nie miało,podobnie jak przednia szyba i fotele…

-Ej Adam sprawdź czy jeszcze żyje.

-Nie żyje.-Odpowiedziałem natychmiast

-No ale sprawdź dla pewności.-Wciąż nalegał

Odbezpieczyłem swój karabin i przyłożyłem go do głowy tego który wypadł po czym wypaliłem,nie wypłyneła z niego nawet kropla krwi.

-Sprawdziłem,nie żyje.-Odpowiedziałem z moim mrocznym głosem.

Mimo że nie patrzyłem na nich,to czułem ich przerażone spojrzenia.

TO było wspaniałe uczucie

-Każdy z nich nie żyje,moim zdaniem coś zabrało z nich krew.

-Jak ...wampiry ?

-Agh...tak...coś podobnego.

Sam nie brałem udziału w rozmowie,powoli obeszłem pojazd i wyciągnełem na zewnątrz resztę załogi,po czym każdemu z nich strzeliłem w głowę z mojego karabinu z tłumikiem.

Korzystając z okazji zacząłem sprawdzać dokładnie ciała,w poszukiwaniu jakichkolwiek ran.

Lecz nie widziałem ani jednej,postawiłem wszystko na jedną kartę i rozebrałem jednego z trupów po czym wyciągnąłem nóż i jednym ruchem wbiłem go w klatkę piersiową po czym szybko pociągnąłem w dół.

W tej samej chwili za mną stanął jeden z żyjących chłopaków,który prawie się porzygał gdy zobaczył co robię.

-Tak jak myślałem,brak organów wewnętrznych i ran na ciele,pełna najemicza sztuka z najwyższej półki.

-Co ?!

-Najemnicy z Azji,a zwłaszcza z tych terenów gdzie właśnie jesteśmy mają specyficzny „styl gróźb”,pierw nożem przecinają gardło by ofiara się wykrwawiła,potem robią więcej nacięć na skórze by całkowicie upuścić krew,następnie wycinają wszystkie organy wewnętrzne,na sam koniec aplikują ofierze serum z różnych wiecznych by całkowicie wyleczyć wszystkie rany zewnętrzne.

-Ale ci mają skórę wyblakłą i wysuszoną..

-Bo zamiast mistrza,serum przyrządził nowicjusz nie znający dokładnych proporcji i niedokładnie przeprowadził rytuał,zostały ledwie widoczne ślady jak drobne blizny lub zanik tatuaży.

-Skąd ty to wszystko wiesz ?

-Bo sam to stosowałem,sam byłem mistrzem...no i rozpoznaje podpis na tym ciele...mamy przesrane bo to najemnik z nienaturalnie wielką szybkością ruchu.

Nagle wszystkie pozostałe pojazdy zgasły,światła które zapalono by sprawdzić co się stało tak samo.

Przez powietrze zdążył się przedostać tylko cichy krzyk.

„CZY TY JESTEŚ !?”

Włączyłem swoją latarkę by sprawdzić moje oczekiwania,i niestety spełniły się.

Wszystkie pojazdy były zniszczone,z śladami pazurów,wielkimi plamami krwi,na ziemi były ścieżki z juchy zupełnie jak po ciąniętych zwłokach,przy niektórych były ślady po palcach…

-To twój uczeń ?-Spytał się mnie przerażony nie na żarty sojusznik.

-Tak,nauczyłem go wszystkiego co umie.

-NO to po prostu wspaniale…

-ALE,nie nauczyłem go wszystkiego co ja wiem.

Chwile po zakończeniu tego zdania usłyszałem cichy szelet liści i odgłos łamania czegoś,natychmiast odwróciłem się i posłałem serie w prawdopodobne źródło odgłosu.

Na odpowiedź,głośny,ogłuszający wręcz ryk bestii przeleciał przez powietrze,nie ludzki,ani zwierzęcy.

-To nie było ludzkie…-Stwierdził oczywiste jeden z ocalałych podkręcając światło latarki na maksa.

-A kto powiedział że mój uczeń był człowiekiem ?  

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki