FANDOM


Vanilla Unicorn

Ciało Przemka leżało na ziemi. Z wielkiej dziury w jego klatce piersiowej wylewała się krew, a po jego lewej i prawej leżały Smąriusze, prawdziwy i fałszywy. Arise podszedł do niego i zaczął mu się przyglądać. Chwilę potem położył nogę na głowie Przemka i zaczął go kopać.

- To wszystko?!!! Jaja se robisz?!!- na przemian śmiał się i krzyczał Arise- Do tego przygotowywałem się tyle lat?!! To ma być ten wielki wojownik?!! Pierwszy Szaman, Pogromca Smoków, Żyjący Między Światami, Prawica Szatana, Pogromca Mrocznego Anioła, Niszczyciel Wielkiej Armady?!! Skąd się wzięły te przydomki?!! Gdzie twoja potęga?!! Gdzie?!! Gdzie?!! Gdzie?!! I ty masz być prawdziwym założycielem Fe..- Arise nie dokończył, po nagle pięść dwumetrowego Smąriusza uderzyła go w twarz. Cios był silny, ale nie zrobił na Arise większego wrażenia- Rozumiem. Nie stałeś się słaby. To twój duch. Nie mogę uwierzyć, przez tysiąclecia tyle duchów było twoimi towarzyszami, a ty w tak historycznej chwili wybrałeś sobie...to? Zasranego Kłobuka? Jaja sobie robisz?!! Obrażasz mnie, karząc mi walczyć z tym czymś!!

- Zobaczymy kto tutaj jest słaby!- krzyknął Smąrisz, po czym ponownie uderzył. Arise zablokował cios bez większego problemu po czym złapał ducha za rękę

- Tak, zobaczymy.- powiedział Arise.

Cokolwiek chłopak chciał zrobić, nie zdołał, bo pojawiająca się znikąd błyskawica uderzyła go w plecy. Ciało Arise poza tymi ranami które już miał, było teraz dodatkowo przypalone. Mimo tego, chłopak nie wydawał się tym zbytnio przejmować.

- Kto zniszczył burdel??!!!- zakrzyknął głos dochodzący z miejsca, gdzie kiedyś były drzwi.

Wszyscy odwrócili się i zobaczyli wśród gruzów Insanity, otoczoną wyładowaniami elektrycznymi.

- Ten koleś.- powiedziała Salai wskazując na Arise.

- Ten co wygląda jak Przemek.- powiedziała Strange.

- Trzyma mnie za rękę...- zaznaczył swoje niezadowolenie Smąriusz.

- To w sumie dobrze.- powiedziała Insanity- Byłoby trochę niezręcznie, gdyby się okazało że poraziłam nie tego kolesia.

- Hahahahahahahahahahahahahahahahahahaha!- Arise nie mógł powstrzymać śmiechu- Rozumiem Shinigami, duchy, ale zaprzyjaźniłeś się zmutowanymi jeżami? Nii-san, naprawdę się stoczyłeś. To prawie smutne.

Insanity nie czekała dłużej. Strzeliła kolejną błyskawicą, po czym ruszyła do ataku. Przed błyskawicą ochroniła chłopaka bariera, a powstała nagle ściana ognia nie pozwoliła Insanity się przedrzeć. Dziewczyna więc z prędkością antropomorficznego jeża ominęła ścianę ognia i znalazła się za plecami Arise.

- Mam cię!- zakrzyknęła Insanity na chwilę przed tym jak dostała w twarz pięścią Mosiężnego Księcia.

- Czyżby?- drwił Arise

Podczas gdy Insanity walczyła, Strange, Smąriusz i Salai stali przy Przemku.

- Jeszcze oddycha.- powiedział Smąriusz

- Daj mu szybko proszek!- powiedziała Salai

- Już, już! - powiedziała Strange po czym włożyła Przemkowi do ust przeźroczysty proszek. Chłopak od razu zaczął normalnie oddychać a rany zaczęły się goić.

- Wiem...już.- powiedział Przemek powoli otwierając oczy- Jak on to zrobił. Salai...

- Tak?- Shinigami nachyliła się nad Przemkiem. Nagle dłoń chłopaka znalazła się na jej twarzy.

- Pożyczam.- powiedział chłopak, a chwile potem Salai straciła przytomność.

- Coś ty zrobił?- spytała Strange.

- Nic jej nie będzie.- powiedział Przemek który ponownie połączył się z dwoma Smąriuszami.- Pożyczyłem od niej esencje Shinigami.

Następnie Przemek podniósł Kose należącą do Salai, jakby na potwierdzenie swoich słów.

????

LoboTaker nie wiedziała gdzie jest, ani jak długo była nieprzytomna. Przez chwilę miała nadzieje że wszystko co ją spotkało było jakimś irracjonalnym snem. Że HallenWest wcale nie jest w kryzysowej sytuacji a ona nie została zdradzona przez Burmistrza. Jednak to co przed sobą zobaczyła, przeczyło całkowicie tezie, że to wszystko było snem. Dziewczyna leżała w brudnym lochu, przyczepiona do ściany futurystycznie wyglądającymi kajdanami.

- Czo to ma być, do k**************************rwy nędzy?!- krzyczała Lobo i rzucała się na wszystkie strony. Nagle zza jej kołnierzyka wyleciała karteczka, która wylądowała na ziemi.

Lobo zamieniła swoje ręce w macki. Kajdanki natychmiast się zacieśniły, więc Lobo cofnęła transformacje. Zamiast tego wydłużyła swoje nogi, które nie były spętane i złapała nimi karteczkę. Otworzyła ją palcami od stóp i przeczytała.

"Wiem że prawdopodobnie na to nie zasługuje, ale będę cię błagał o wybaczenie. Musiałem cię wydać, żeby kupić naszym czas. Większość naszych wojsk znajduje się w odciętym od świata HallenWest, ale poza kopułę wydostało się tysiąc żołnierzy. Mili oni początkowo uderzyć poza murami i być naszą dywersją, Bogu jednak niech będą dzięki że do tego nie doszło. Tych tysiąc ludzi jest teraz naszą największą siłą. Jedyną, jeśli mam być szczery. Postaramy się wybić jak najwięcej żołnierzy Federacji w okolicy miasta, a potem kierujemy się do CreepyTown. Mimo że napawają mnie obrzydzeniem, to tylko na nich możemy teraz liczyć. Mam szczerą nadzieje że radzą sobie lepiej od nas. Jest jedna rzecz dotycząca dowódcy wojsk oblegających nasze miasto, którą musisz wiedzieć! Otóż

Lobo nie zdołała przeczytać co jest dalej, bowiem do jej celi zaczął ktoś wchodzić. Dziewczyna więc z niemałym obrzydzeniem zjadła kartkę, żeby nikt jej nie znalazł. Zaraz potem spojrzała na drzwi. Stała w nich narzeczona Feriana, trzymająca w rękach coś co wyglądało na...słuchawki i MP4.

- Witaj, numerze 1.- powiedziała kobieta.

- Witaj, zdz*ro.- powiedziała Lobo

Kobieta podeszła do Lobo i kopnęła ją w twarz. Z ust i nosa dziewczyny poleciała krew.

- Wiesz, mam pewną przyjaciółkę.- powiedziała kobieta nakładając Lobo słuchawki- Znamy sie bardzo długo i wzajemnie szanujemy. Gloria, bo tak ma na imię, nie miała nawet nic przeciwko nagraniu specjalnej składanki, dla ciebie. Jej moc jest wielkim darem, niestety fanatycznie wierzy w to, ze tylko prawdziwi założyciele Federacji są w stanie dać nam władze absolutną. Ja nie podzielam tego poglądu. Piratka jest syreną, a Pierwszy Szaman zdradził swoje własne ideały, spoufalając się z takimi...jak ty. Dlatego właśnie dam ci zadanie. Zabijesz ich obydwoje, a potem każdego z HallenWest. Każdą osobę którą spotkasz. A po tym wszystkim, gdy już nie zostanie praktycznie nikt, karze ci się zabić. A ty to zrobisz, z nieukrywaną przyjemnością.

- Jesteś bardziej poj**ana niż twój chłoptaś.- powiedziała Lobo

- Swoją drogą, na imię mi Elizabeth.- kobieta włączyła muzykę.- Choć ty i tak będziesz się do mnie zwracać inaczej.

Elizabeth wyszła, zostawiając Lobo samą. Podczas gdy muzyka leciała, wspomnienia Lobo zaczęły się zmieniać.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki