FANDOM


DizzCity

Elizabeth rozglądała się po mieście. Jakby nie spojrzeć, wrażenia to ono nie robiło. Nie chodziło o to że było jakąś zapyziałą dziurą. Po prostu było to jej drugie zdobyte miasto, to miała być bitwa o której mogła opowiadać dzieciom. A skończyło się na dosyć marnej, kilkuminutowej pseudo kampanii. Nie chciało jej się nawet kazać przeprogramowywać tych wszystkich robotów.

- Niech lepiej do nich postrzelają.- powiedziała sama do siebie- Będą mieli trochę zabawy.

- Dowódco!! Dowódco, jesteśmy atakowani!!- zakrzyknął głos w komunikatorze

- Atakowani?! Podaj liczbę napastników.

- To..agha!'!!!- poza krzykami żołnierza, Elizabeth mogła usłyszeć kilka innych dźwięków. Głównie ryków i przekleństw.

- Halo? Halo! To działa?- nagle w słuchawce Elizabeth usłyszała jakiś inny głos- 'Ave satan, boga nie ma, polać wódki, jestem głodna!

- Działa.- powiedziała Elizabeth- Kim jesteś?

- Ło to się nie martw, zaraz się bliżej poznamy. Wystarczy że spojrzysz w górę.

Elizabeth zrobiła to o co prosiła osoba po drugiej stronie komunikatora. Zobaczyła jak na niebie, bardzo szybko w jej stronę leci kobieta w fioletowym dresie, dojeżdżająca wielkiego, przypominającego białego psa stwora.

- Lets get ready for wpi###############rdol!

Jaźń Strange

Strange otworzyła oczy. Trzymał ją za rękę jakiś chłopak, na oko trzynastoletni. Z jakiegoś powodu, Strange nie mogła zobaczyć jego twarzy. Jednak jakiś jej wewnętrzny głos mówił jej, że go zna.

- Co jest do jasnej cholery?- spytał głos- Już ją miałem! Skąd się tutaj wziąłeś?!

- Patrz dalej, Noelle.- powiedział chłopak- Nie poddawaj się rozpaczy.

- Nie będziesz mi mówił co mam...a zresztą to dobra rada.- powiedziała Strange

Po chwili scena na którą patrzyła piratka poszła dalej. Pirat, który miał się już "zacząć" poczuł, że ktoś go obserwuje. Odwrócił się i zobaczył, że przy drzwiach kajuty stoi trzynastoletni blondyn, z żołtymi oczami. Chłopak był wściekły, a pirat przerażony.

- Jack! Ccco zza niespodziankaa.- jąkał się pirat, po czym odsunął się od nieprzytomnej małej Noelle- Ttooo nie tak jak wygląda!

- Zabierz te swoją kuśkę znad jej ciała.- powiedział chłopak, nie przestając patrzeć na niego z gniewnym wyrazem twarzy.

Ja umrę, gównarz zaraz mnie zabije, myśli pirata były słyszalne dla Strange

- Spoooko, już ubieram spodnie.- powiedział pirat, po czym zaczął podciągać spodnie. Gdy tylko to zrobił, z niebywałą szybkością wyciągnął broń i strzelił do chłopaka. Trafił go w prawe udo.

- Nie!- zakrzykneła Strange, poruszona tym widokiem

- Powiedziałem ci coś.- powiedział chłopak po czym złapał ją delikatnie za ramię- Nie daj się ponieść emocjom.

Pirat ponownie strzelił, teraz jednak pomiędzy nim a Jackiem staneła ściana wody.

- Ścierwo!- zakrzyknął Jack, łapiąc się za prawe, mocno krwawiące udo- Nie zasługujesz na to żeby żyć.

Pirat ponownie złapał nieprzytomną Noelle i przystawił jej lufę do skroni.

- Słuchaj Jack, możemy zapomnieć o tym małym incydencie.- powiedział pirat- Wystarczy że mnie puścisz a ja zostawię ją w spokoju i wyniose się w cholerę. Co ty na to?

- Powiedz mi, pi#przone ścierwo.- powiedział Jack, a za jego plecami zaczeła się formować potężna aura- Czy wiesz że ludzkie ciało składa się w większości z wody?

Zanim pirat zrozumiał o czym mówi Jack, było za późno. Wystarczyło jedno spojrzenie, aby jego obydwie ręce wyschły na wiór. Pirat zakrzyknął z bólu, gdy wyschnięte ręce rozleciały się, a wraz z nimi na łóżko padła broń i Noelle. Jack następnie wykonał parę gestów i wokół pirata pojawiła się wielka kula wody, która go wchłoneła. Niedoszły gwałciciel powoli topił się, nie mając szans na ucieczkę. Chłopak natomiast podszedł do Noelle, zapiął jej piżamę, wziął na ręce i wyszedł z nią z kajuty. Strange natomiast nadal w niej stała i mogła jedynie przysłuchiwać się rozmową na korytarzu.

- Niktor, weź Noelle.- powiedział Jack- Masz uciekać z nią na ląd.

- Panie, ty miałeś to zrobić!- zakrzyknęła osoba z afrykańskim akcentem- Kapitan Czarnobrody powiedział...

- Widzisz tę ranę?! To wcielenie jest już martwe! Pójdę z Edwardem na jego ostatnią bitwę, a ty zaprowadź ją na ląd. Dałem jej mapę do skarbu Czarnobrodego, z tyłu są odpowiedzi na każde pytanie jakie będzie mogła zadać.

- Panie...

- Idź Niktor. Jak tylko zaprowadzisz ją na ląd, będziesz wolny.

Jaźń Smąriusza

- Hehehehehehehehe- śmiech Przemka, mimo że cichy, był dla wszystkich doskonale słyszalny. Chłopak, krwawiący z każdego możliwego miejsca, powoli wstawał na nogi, dalej się śmiejąc- Świetnie! Zajebiście! Oto chodziło, Smąriusz!

- Nadal możesz stać?- spytała potworna forma Smąriusza- Byłem pewien że cię zabiłem!

- Nie ty pierwszy i nie ty ostatni.- powiedział Przemek, po czym wyciągnął jakiś pergamin. Zapisane w japońskim języku słowa zaczeły z niego wylatywać, powoli tworząc formę. Przed Smąriuszem stanął czerwony, skrzydlaty demon- To Kambion, bardzo silny demon. Mogę go przyzwać raz na 10 lat. W najśmielszych przypuszczeniach nie śmiałem myśleć, że przyjdzie mi go wezwać tak szybko.

Demon wyciągnął swój miecz i ruszył na stwora. Potworna wersja Smąriusza postanowiła się bronić.

- Coś jest bardzo nie tak.- powiedział głos- Nie powinieneś tego widzieć.

- Co masz na myśli?- spytał Smąriusz, patrzący na to wszystko- A tak w ogóle to kim ty jesteś?

Demon uderzył w potwora mieczem, ale Smąriusz zablokował cios łapiąc broń w zęby. Po chwili jednak, gdy siła miecza zaczeła topić mu pysk, zrozumiał swój błąd. Puścił miecz, po czym sprawił że jego łapa stała się dwa razy większa i uderzył w Kambiona. Demon w porę odskoczył i szykował się do kontrataku.

- Rozumiem, umieścił część swojej energii w tobie i niej. Ochronił wasze dusze i umysły. Ale teraz sam jest osłabiony'. Dam radę go złamać.

- O czym ty pierdzielisz?!- zakrzyknął Smąriusz

Nagle wszyscy walka się zakończyła. Potworny Smąriusz co prawda wbił swoje zęby w głowę demona, jednak ten wcześniej wbił miecz w jego serce. Przemek wykorzystał to, podszedł do Smąriusza i złapał go za głowę. Po chwili jego potworna postać zaczeła znikać. Kilka chwil potem, na ziemi leżał nieprzytomny Smąriusz, w formie małej, czarnej kuleczki. Niebieskowłosy wziął go na ręce.

- Nazwiemy to Poziomem 0- powiedział Przemek, głaszczący Smąriusza- Partnerze.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki