FANDOM


Vanilla Unicorn

- Wstawaj! Słyszysz?! Wstawaj!!!- krzyczał jakiś męski głos.

- Jeszcze pięć godzin, tato!- odpowiadała Salai.

Po chwili demonica wyczuła, że ktoś trzyma ciastko tuż pod jej nosem. Otworzyła więc szybko oczy i pożarła cistko, o mało co nie pozbawiając osoby trzymającej ją kilku palców. Gdy już zjadła ciastko, rozejrzała się. Obok niej stał Loki, był jeszcze Renzan, Ender, Kalasher, Welikan, Mia, Hajsik, LoboTaker (związana), Lobo i jakiś Shinigami. Byli równierz wszyscy którzy wcześniej byli w burdelu. A raczej prawie wszyscy.

- Nie ma Strange i Arise.- powiedział Aracz, po czym spojrzał na rozczłonowane ciało Przemka- Można powiedzieć że Przemka też nie ma.

- To akurat nie problem.- powiedziała Claris- Odrodzi się.

- Co to za laska?- spytał Kalasher, po czym podbiegł do Claris- Cześć mała, lubisz broń? Bo ja mam tutaj nie zgroszą strzelbę.

Claris szybkim ruchem wyjeła środek usypiający i wstrzykneła Kalasherowi. Pod chłopakiem ugieły się nogi. Chwile później zasnął.

- Jak mówiłam, odrodzi się.- powiedziała Claris- Kwestia czasu.

- Nie byłbym tego taki pewien.- powiedział Smąriusz, który wyszedł z ciała Przemka- Nie ma śladów po jego duchu.

- A tak po polskiemu?- pytał Ender

- Kiedy dusza odchodzi do zaświatów, pozostawia po sobie jakąś aurę.- powiedział Smąriusz- Ale nie ma tutaj nic takiego. Jakby po śmierci dusza Przemka po prostu znikneła.

- Znikneła?- spytała Claris- Ostatnim razem coś takiego było w...- twarz pielęgniarki stała się czerwona ze złości- Ten drań!!- zakrzykneła po czym wybiegła z burdelu

- Ej chwila ale o co cho...no i wyszła.- podsumował Welikan

Przy związanej LoboTaker siedzieli Lobo, Taker i Aracz.

- Czyli mówisz mi że coś przejeło kontrole nad naszą małą?- spytał Taker

- Tak, z tego co wiem to bardzo silny rodzaj kontroli umysłów.- powiedział Aracz

- Więc pozostała nam już tylko jedna rzecz do zrobienia.- powiedział Lobo, robiąc najbardziej poważną minę na jaką go było stać- Taker, włącz radio.

Taker wyjął radio i włączył tzw. "Hymn Rewolucjonistów". Lobo wraz ze swoim towarzyszem wyjeli mikrofony.

- Iluminati. Przybyliście by przejąć kontrolę.- Lobo jako pierwszy zaczął fałszować.

- Iluminati. Nigdy nie przejmiecie kontroli.- do fałszu dołączył się Taker.

- Niebo jest dla wszyyyystkich, by być wolnym od ciemności!!- te linijkę zaśpiewali razem.

- Przestańcie!! Uszy więdną!!- krzyczała Salai, po czym zniszyła radio.

- Ktoś tutaj jest, wciąż obserwuje co robię. Z daleka, jego oczy są wszędzie!!- zaczeła śpiewać LoboTaker. Po chwili rozejrzała się po resztkach burdelu- Gdzie ja jestem? Czemu jestem związana? I czemu moje radio jest zniszczone?!

- No fakt, było twoje...- wymamrotał Taker.

- Nieważne, dobrze że jesteś już wśród nas.- powiedział Lobo- Teraz możemy rozpi#rdolić całą Federację, że aż miło!!

- Rozpi#rdolić? A niby czym?- spytał Rico- Chyba że masz tu gdzieś armię, której nie widzę.

Lobo i Taker uśmiechneli się lekko, po czym rozwalili jedną z neiwielu wciąż stojących ścian w burdelu. Oczom wszystkich ukazała się armia żołnierzy. Część z nich wyglądała jak zwyczajni żołnierze Burns Corporation, a część jak lekko przypalone, żywe trupy.

- Resztki armi HallenWest plus ożywieni przeze mnie żołnierze Federacji.- powiedział Loki- To mało, ale dość żebyśmy mogli się sk#rwysynom odgryźć.

- I właśnie dlatego, w imieniu HallenWest, zawieramy z wami sojusz.- powiedział Taker- Sojusz, którego celem jest zniszczenie Federacji.

Wszyscy ochoczo zareagowali na ten pomysł. Dzięki temu sojuszowi stali się bardzo silni, mogą też teraz uratować Strange. Losy wojny miały się odwrócić.

- Wszystko fajnie, ale co z Insu?- spytała Hajsik, pokazując na zwijającą się w bólu jeżyce

Metropolia

Heinrich Welff szedł spokojnym krokiem do sali przesłuchań. Miał nadzieję że będzie z nim Gloria, ale kobieta po zaobaczeniu śmierci Przemka, załamała się. Obwiniała samą siebie za to, że nie udało jej się wykonać misji. No cóż, trudno, Przemek i tak się odrodzi, dobrze że Panienkę Strange udało się przyprowadzić. Przywódca Federacji wszedł do sali przesłuchań. Jego ludzi oraz pojmaną oddzielał ekran, więc póki co nie wiedział co piratka robi.

- Jak się zachowuje nasz gość?- spytał Heinrich.

- Eee..nie wiem jak to powiedzieć, mój Panie.- powiedział człowiek w mundurze

- Krótko.

- No więc...poprosiła o alkohol. Dużą ilość alkoholu. Dostaliśmy rozkaz by spełniać jej zachcianki (oczywiście w granicach rozsądku) więc daliśmy go jej.

- To dobrze. Wywiad donosi że ma słabą głowę, łatwiej będzie ją przesłuchać. Co dokłanid eteraz robi?

Mundurowy zaczerwienił się i postanowił włączyć ekran, by przywódca Federacji sam to zobaczył. Oczom Heinrich ukazał się obraz Strange, w jednej ręcę trzymającą rum podczas gdy drugą ręką obmacywała sobie piersi.

- Jak dużo już wypiła?- spytał Heinrich.

- Robiła to zanim cokolwiek jej daliśmy...- powiedział mundurowy.

- Nieważne. Wchodzę tam.

Mundurowy zasalutował, a Heinrich wszedł do sali przesłuchań. Usiadł naprzeciwko mocno już wstawionej Strange. Gdy tylko przywódca Federacji wszedł, piratka odłożyła alkohol oraz przestała robić dziwnie niestosowne rzeczy swoją drugą ręką.

- Jestem Heinrich Welff, przywódca Federacji. Miło mi poznać.- powiedział Heinrcih po czym lekko się ukłonił

- Serio? No cóż, przynajmniej jednemu z nas jest miło- powiedziała Strange. Mimo że dziewczyna wyraźnie była pijana, nic nie bełkotała.

- No więc, nie wiem od czego zacząć.

- Może od tego, po co to wszystko?

Heinrich uśmiechnął się. Miał nadzieję, że dziewczyna zada podobne pytanie.

- W takim razie pozwól że przedstawie się jeszcze raz. Jestem Edward Strange, najmłodszy z siódemki dzieci Przemka0980 i Noelle Strange.

Źrenice Strange powiększyły się z zaskoczenia. Dziewczyna jednak nic nie mówiła.

- Przybyłem z roku 2043 by uratować nas wszystkich. Z powodu działań mojego ojca, w przyszłości nie-ludzie rozproszą się po całym świecie. Zaczną powoli, ale metodycznie wybijać ludzkość. Lucyfer wykorzysta tę szanse by przejąć władzę, a Niebo nie pzostanie obojętne. Wojna która się rozegra sprawi, że ludzkośc najzwyczajniej w świecie wyginie. A ja przybyłem by temu zapobiec. Ale aby to zrobić potrzebuje ciebie, matko.

Heinrich czekał chwilę na reakcję Strange. Spodziewał się teraz ataku paniki oraz wrzasków a przede wszystkim zaprzeczania, że mogłaby mieć z Przemkiem dzieci. Dziewczyna jednak usmiechneła się i zaczeła histerycznie się śmiać.

- Sam to wszystko wymyśliłeś, czy może masz jakiś specjalny sztab, który wymyśla ci te bzdury.- mówiąc to Strange nei przestawała się śmiać- Przegiąłęś z tym pi#rdoleniem, nawet jeśli jesteś politykiem.

- To wszystko prawda!- zakrzyknął Hainrich. Coś było nie tak, jej charakter w ogóle nie odpowiadał niczemu co o niej wiedzieli.

- Muszę przyznać, że to nawet zabawne, mam nadzieję że ktoś kiedyś nakręci o tym film.- powiedziała Strange, powoli przestając się śmiać- Pozwól że zadam ci pytanie..."synku". Znalazłeś dziennik pra-pradziadka, prawda?

Heinricha oblał zimny pot. Skąd ona wie o dzienniku? Nie mogła o nim pamiętać, gdy Fryderyk von Welff go spisywał, Strange była jeszcze mała. Nie miała prawda o tym pamiętać. I nagle przywódce Federacji olśniło. Ona nie mogła tego pamiętać, ale jest ktoś, kto mógł.

- Nie rozmawiam z Panienką Strange, prawda?- spytał Heinrich.

Strange uśmiechneła się, a jej oczy nagle zrobiły się fioletowe.

- W końcu się spotykamy, panie Przemysławie.- powiedział Heinrich.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki