FANDOM


Metropolia

Elizabeth siedziała przy panelu, w którym miała dostęp do postępów na froncie. Nie było w nich zbyt wielu dobrych wieści. Poza katastrofą jaka przydarzyła się w CreepyTown, nie najlepiej szło też w HallenWest. Kilkuset żołnierzy, których zostawiono w mieście po tym, jak ogrodzono je kopułą, albo było w niewoli, albo w grobach. Posiłki leciały już na miejsce, ale zdobycie HallenWest może ich drogo kosztować. Za drogo.

- Masz wiadomość.- powiedział robotyczny głos wydobywający się z panelu.

Elizabeth przeczytała wiadomość i złapała się lekko za głowę. Nie była jakoś koszmarnie zła, ale nie była też dobra. Kobieta sięgnęła po słuchawkę i wykręciła odpowiedni numer.

- Krwawy Kruk zaginął.- powiedziała do słuchawki- Przywołany przez nas wojownik zwyczajnie zniknął.

- Ech, no trudno.- odpowiedział głos Heinricha w słuchawce- Musimy jakoś odwrócić uwagę społeczeństwa. Szykuj śmigłowce i ruszaj na DizzCity.

- To dosyć nędzny łup.

- Ale zawsze coś. Sytuację w HallenWest da się jeszcze opanować ale to co się stanie w CreepyTown zależy od Glorii.

- Martwisz się o Strange i Przemka, mój Panie?

- Heh. A jaki syn nie martwi się o swoich rodziców? Z resztą, nieważne. Gdy już ich pojmiemy, nic nie stanie na drodzę do supermacji ludzkości. Tylko to się liczy.

Vanilla Unicorn

Strange nie mogła uwierzyć w to co widzi. Stała przed nią Dawn, cyrkówka, jedyna w całym przeklętym cyrku która o nią dbała.

- Strange, moja malutka.- Dawn ledwo powstrzymywała łzy.

Piratka długo się nie zastanawiała i rzuciła się Dawn w ramiona. Cyrkówka również się do niej przytuliła.

- Dawn...jak?- spytała Strange, mocno tuląc się do swojej dawno utraconej przyjaciółki

- Siostrzyczka mi pomogła.- powiedziała Dwan, tuląc Strange- To bardzo dobra osoba. Poprosiła mnie żebym przyprowadziła ciebie i Sen...znaczy Przemka.

- Siostrzyczka?- spytała Nowa- Pamiętam że był ktoś taki. Znaczy, tak do niej mówili.

- Nieważne.- powiedziała Strange- Chodź, cwelu.

- Nigdzie nie idę.- powiedział Przemek, który się domyślił do kogo mówiła Strange- Nie pasuje mi tutaj wiele rzeczy.

- Nie denerwuj mnie!- zakrzyknęła Strange.

- Właśnie.- powiedziała Dawn, dużo spokojniejszym głosem niż piratka- Czy mógłbyś proszę się ze mną udać do Siostrzyczki?

- Nie.- odpowiedział Przemek.

- Ech, na prawdę mi przykro.- powiedziała cyrkówka, po czym obróciła Strange i przyłożyła jej nóż do gardła- Albo ze mną pójdziesz, albo poderżnę jej gardło!

- Dawn...co ty...- Strange nie miała pojęcia co się dzieje.

- Wybacz skarbie, ale muszę przyprowadzić was obydwoje.- powiedziała Dawn po czym zwróciła się do Przemka- To jak będzie? Idziesz czy mam ją zabić?

- No cóż, nie mam za dużego wyboru.- powiedział Przemek- Miło było cię poznać, kwiecie złocisty.

Nikt w pomieszczeniu nie mógł uwierzyć w to co usłyszał.

- Ch...chyba się przesłyszałam.- powiedziała Dawn.

- Nie id e. Więc musisz ją zabić, prawda?- spytał Przemek- No dawaj! Zrób to!

Dawn ani drgnęła.

- Nie zrobisz tego, prawda?- spytał Przemek

- Oczywiście, że tego nie zrobi, Przemek-dono- powiedział jakiś głos.

Po chwili z zaułka wyszły trzy postacie: Kasia Crused, Gloria i LoboTaker.

- Siostrzyczko...- powiedziała Dawn patrząca na Glorie.

- Czyli to ty jesteś Gloria?- spytał Przemek.

- Słyszałeś o mnie? Jestem zaszczycona.

- Tak, słyszałem.- Przemek uśmiechnął się lekko. Wóz albo przewóz.- I jako przywódca Federacji, rozkazuje wam wypuścić Strange.

Wszyscy dosłownie skamieniali. Wszyscy, poza Glorią.

- Jak sobie życzysz, Przemek-dono.- powiedziała Gloria- Cyrkówko, puść Noelle-dono.

- Tak jest.- powiedziała Dawn, po czym puściła Strange.

Lobo przyglądała się całej sytuacji i miała niemały konflikt wewnętrzny.

- Dobra, to ta chwile- pomyślała Lobo

- Nie rób tego!- krzyczał głos wewnątrz niej

- Musze być posłuszna Pani. Musze ich zabić.

- Nie!! Znaczy się, Przemka to nawet mo...CO JA GADAM?!!! Zaj#b te śpiewającą s#kę!

- Nie! Zabije wrogów mojej Pani

- Masz zabić swoich wrogów!! Spróbuj tylko podnieść rękę na moich przyjaciół albo Przemka!

- Czy ktoś mi k#rwa mać wyjaśni, co się tutaj dzieje?!!- zakrzyknęła Salai.

- Może później.- powiedział Przemek.

Mało brakowało, pomyślał chłopak. Wspomnienia pobrane od Imitii, Doc i Nowej na coś się zdały. Mimo że nadal nie miał pojęcia, dlaczego wszyscy uważają jego i Strange za tak ważnych.

- Nie umiem wyrazić, jak bardzo się cieszę, że was widzę, Przemek- dono i Noelle-dono.- powiedziała Gloria- Teraz przy twojej pomocy- Gloria wskazała na Przemka- umocnimy Federacje a przy towjej- kobieta wskazał na Strange- uruchomimy Zegar.

W Przemka jakby strzelił piorun. Zegar Nieskończoności! Wszystko nabrało sensu! Za nic nie mogą teraz dostać Strange. Musi to jakoś z nimi ugadać. Przemek podszedł do Glorii, dzięki czemu znalazł się też blisko Strange.

- Widzisz, sądzę że możemy to..- Przemek chciał dokończyć zdanie, ale coś mu nie pozwoliło. Tym czymś była Kosa Lobo, wbita w jego splot słoneczny.

- Przemek-dono!

LoboTaker mineła Glorię, wyciągnęła Kose z ciała Przemka i gotowała się na następny cios. Przemek zamiast się bronić, złapał Strange za ramię.

- Może jeszcze zdążę!- pomyślał Przemek.

LoboTaker zadała następny cios, który pozbawił chłopaka głowy. Gdy zamachnęła się na to by zadać podobny cios piratce, Gloria zaczęła krzyczeć. Częstotliwość jej głosu pozbawiła wszystkich w pomieszczeniu przytomności.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki