FANDOM


Metropolia

Wojownik otworzył oczy i rozejrzał się po okolicy. Był w jakimś wielkim pomieszczeniu, za sobą miał ogromny portal, a wokół siebie kilkudziesięciu żołnierzy, z karabinami wymierzonymi wprost w niego. Dla Geralta był to już drugi raz, kiedy w niewyjaśniony sposób pojawia się w nieznanym sobie miejscu. Tym razem jednak było inaczej, bowiem za pierwszym razem (w każdym razie pierwszym który pamięta) skończył z amnezją. Teraz natomiast, pamiętał coś. Walczył z wielkim demonem i pokonał go, potem rzuciły się na niego sługi tegoż demona. A chwilę potem, był już tutaj.

- Gdzie ja jestem?- spytał Geralt.

Nagle do pomieszczenia wszedł stary człowiek. Po jego chodzie i wzroku Geralt zgadywał, że był on kimś ważnym.

- W Metropoli, stolicy Federacji, na Ziemi.- powiedział stary człowiek- Nie obawiaj się, są tutaj sami ludzie.

Geralt dopiero teraz zauważył, że trzyma w górze swojego "Pogromce Bogów", przez co żołnierze w niego celują. Odłożył więc sowją broń, ale nie przestawał być czujny.

- Jak się tutaj znalazłem?

- Wykonaliśmy specjalny rytuał, by cię przywołać, Obrońco Ludzkości. Nasz gatunek toczy wojnę z nie-ludźmi. Wojnę, którą możemy przegrać.

- Przywołaliście mnie, żebym walczył z potworami? Nie mam absolutnie nic przeciwko.

- To nie jest takie proste. Widzisz, w naszych szeregach są stwory, które ciężko nazwać ludźmi, boje się że możesz nie odróżnić przyjaciół od wrogów.

- Każdy kto nie jest człowiekiem, jest wrogiem.

- Sęk w tym, że to byli ludzie. Przeklęte mutanty zamieniły ich w podobnych sobie, ale nie byli w stanie stłamsić ich woli. To nadal są nasi żołnierze.

Stary człowiek kłamał, Federacja korzystała z usług nie-ludzi tak długo, jak ci byli pod całkowitą kontrolą. Lub przynajmniej częściową.

- Można to jakoś odwrócić?

- CreepyTown. To miejsce, gdzie mieszkają ci, którzy przeklneli moich ludzi. Jeśli tylko zdołamy je zniszczyć, moi ludzie odzyskaliby dawną postać. Wiem, że proszę o zbyt wiele....

- Nie. Spełni twoją prośbę staruszku. Mój gniew zostawię dla prawdziwych wrogów ludzkości.

- Dziękuję.- starzec ukłonił się.

- Nie ma sprawy....Właściwie jak mam się do ciebie zwracać?

Starzec uśmiechnął się i podszedł do Geralta. Zignorował poruszenie, jakie wywołało to wśród jego żołnierzy, i znalazł się tuż przy wojowniku.

- Ciebie zwą Krwawym Krukiem, jednak twoje prawdziwe imię to Geralt.- powiedział starzec- Mnie zwą Heinrich Welff, ale moje prawdziwe imię to Przemek0984. Wierze że w którejś z Galaktyk o mnie słyszałeś.

Vanilla Unicorn

- Pierwsza z błyskawic trafiła w miejsce, w którym Ender, Mia, Hajsik, Kalasher i Welikan zamienili by się w cholerny ser szwajcarski.- powiedział Przemek- Druga w opuszczone lotnisko, ratując Renzana, Lokiego, Serka, Vellox i Retsu. Trzecia zniszczyła kopułę nad HallenWest. Właśnie pozbawiłem przeciwnika kilku ważnych "kart".

- Ale skrzywdziłeś Insanity!- krzyknęła Salai.

Przemek spojrzał na jeżyce. Mimo tego że Strange dała jej przezroczysty proszek, jej rany regenerowały się w ślimaczym tempie.

- Wykorzystałem cały potencjał jaki w sobie miała i rozwinąłem go do maksymalnego poziomu. Teraz jej ciało uczy się adaptować tę moc. W moim skromnym mniemaniu, lepiej żeby umarła. Jeśli będzie żyć, mimo tego że nie panuje nad swoim potencjałem, to będzie stanowić zagrożenie.

- Możesz mi podać chociaż jeden powód, żebym cię teraz nie zapi#rdolił?- spytał Rico

- Jasne. Nasza kocia lolitka w ciebie celuje. Tym bym się najpierw zajął.

Rico odwrócił się i zobaczył, jak Noworoczna w niego celuje. W ostatniej chwili uniknął strzału lasera.

- Bloody! Rusz się tutaj i mi pomóż!- zakrzyknęła Noworoczna po czym zobaczyła Bloodymushrooma leżącego na deskach.- No po prostu świetnie...

Chwilę potem przy Nowej pojawiła się Strange która powaliła kotkę na ziemię i zabrała jej laser. Przemek z niemałym trudem wyjął z siebie Kose Salai i ze strumieniem posoki lecącej z klatki piersiowej, podszedł do Nowej.

- Jak to odwrócić?

- Ja nie wiem.- powiedziała Nowa- A nawet jeśli bym wiedziała, to bym wam nie powiedziała! Nie wrócę do bycia popychadłem!

- Kim?- spytała Strange.

Przemek dotknął czoła Nowej i zaczął ją odczytywać. Chwilę potem odszedł na chwilę i wrócił z zielonoskórą panią naukowiec z Federacji.

- Ona stworzyła to gówno i powie nam teraz, jak to odwrócić.- powiedział Przemek, po czym zaczął ją odczytywać. Gdy już to zrobił, skręcił jej kark-By uwolnić Bloodiego, wystarczy zniszczyć maszynę. Na odwrócenie stanu mojego i Nowej, nie ma opcji.- Przemek nagle złapał się za głowę i jedno ucho, jakby ktoś się na niego darł- No dobra, umiem to odwrócić, ale to jest rozwiązanie, że tak powiem, tymczasowe. Dzięki swoim zdolnościom mogę odzielić nasze mroczne natury'. Choć przy pierwszym lepszym traumatycznym wydarzeniu znowu dojdziemy do głosu.

- Ale możesz naprawić siebie i Nową?- spytał Reddoshi.

- A niby z jakiej racji miałbym to zrobić?

W tym momencie do Przemka podeszła Claris. Podeszła do niego i wyszeptała kilka słów do ucha. Chłopak zrobił się cały czerwony.

- Ale że wszędzie?- spytał Przemek

- Dokładnie.- powiedziała Claris.

- Po wnikliwej analizie dochodzę do wniosku, że macie korzystne...argumenty.

Przemek usiadł i zaczął medytować. Medytował mniej niż dwadzieścia sekund, po czym wstał i przyjrzał sie wszystkim.

- Wróciłem!- zakrzyknął Przemek po czym spojrzał na Claris- A teraz moja nagroda!

- Jeszcze Nowa!- zakrzyknęła Strange, po czym walneła Przemka w głowę.

- Ehhh....no dobra!- powiedział Przemek, po czym podszedł do Noworocznej

- Nie wasz się mnie dotykać!- zakrzykneła Nowa, po czym próbowała uciec, ale złapała ją Salai- Puszczaj! Masz mnie puścić!!

Przemek podszedł do Nowej i złapał ja za głowę.

- Mam nadzieję że się jeszcze pojawisz.- powiedział Przemek, po czym zaczął "naprawiać" Nową.

Wyrażające nienawiść oczy Noworocznej zamieniły się po chwili w słodkie oczka maskotki CreepyTown.

- Co ja tutaj robię?- spytała Nowa- Jak długo spałam?

- Bardzo.- powiedziała Salai po czym zwróciła się do Przemka- A teraz Insu.

- Tutaj nie mogę ingerować.- powiedział Przemek- Mogło by to pogorszyc jej stan.

- No to co robimy?- spytała Strange

- Na początek mogłabyś pójść ze mną.- powiedział jakiś kobiecy głos.

Wszyscy odwrócili się i zobaczyli że przy wielkiej dziurze w ścianie ktoś stoi. Była to chuda kobieta, o krótkich, czarnych włosach i silnym makijażu.

- Skąd ja ją znam?- szeptał sam do siebie Przemek.

- Dawn.- powiedziała Strange, po czym z jej oczu zaczęły lecieć łzy.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki