FANDOM


- Nie przerywać ostrzału!- krzyczał Goblin, wychylając lekkogłowę zza rogu i ostrzeliwując atakujących z ze swoich dwóch pistoletów. Głos nieczłowieka ginął jednak w huku ciężkiego ostrzału.

Betonowy, dwupiętrowy budynek w którym okopało się kilkunastu wojowników Grupy Rognara z racji bycia jednym z niewielu solidnych budynków w miasteczku, stanowiło główne stanowisko ich oporu w tej części CreepyTown. W Zakładzie Pogrzebowym "Żyć nie Umierać" i kilku otaczajacych go, mniejszych budynkach stacjonowało łącznie ponad 40 nieludzkich żołnierzy Federacji. Po opróżnieniu wnętrz z cennych przedmiotów mieli trochę czasu żeby przygotować się do obrony, nikt jednak specjalnie nie oczekiwał ciężkej walki- w końcu ich przeciwnikami mogła być grupka licząca co najwyżej kilka osób. Czym się przejmować?

- Umrzemy tutaj do cholery!- wydarł się na całe gardło szary Ogr, siedzący wewnątrz przy oknie na drugim piętrze zakładu. Żołnierz ten wyróżniał się brakiem egzoszkieletu i obecnością hełmu na głowie, który relatywnie osłaniał mu głowę.

Ogr wziął głęboki wdech, ścisnął mocniej karabin laserowy i wychylił się lekko, szukając jakiegoś celu do odstrzelenia. Niestety sytuacja nie dawała mu takiej szansy.

Atakująca ich grupa, wychodząca powoli z przestrzeni pomiędzy lasem a miasteczkiem, liczyła na oko Ogra pięć jednostek. Dwie z nich, Mia i Mikhaln, odprawiając magiczne formuły formowały przed sobą ścianę czystej energii, od której odbijały się pociski Grupy Rognara. Za osłoną Mikhalna znajdował się nadal mocno ranny Renzan, z ochrony Mii korzystali natomiast BloodyMushroom i Salai.

Ogr, podobnie jak jego towarzysze, natychmiast rozpoczął ostrzeliwać magiczną osłonę czarodziejów, jednak pociski laserowe zamiast przebijać tarcze, zwyczajnie sprawiały że magowie się zatrzymywali. Było to jakieś osiagnięcie, jednak wciąż zbyt małe!

W tym momencie momentalnie zza osłony wyskoczył Renzan, z uformowanym w prawej ręce ładunkiem czystej energii w kształcie włóczni.

- Shinden.- wyszeptał pół-smok, zamachując się i rzucając swoją najpotężniejszą bronią w położony obok zakładu budynek.

Huk eksplozji obiegł całe miasteczko, a siła uderzenia była tak duża, że ziemia dookoła się zatrzęsła. Ogr obrócił się i zobaczył, że z trzypiętrowego, drewnianego budynku pozostał jedynie dymiący krater, pełen spalonych ciał. Żołnierz Grupy Rognara zaklnął. W tamtym budynku przebywało 10 jego towarzyszy- jednym ruchem przeciwnik pozbawił ich 1/4 siły!

- Sk#rwysyn!!!- wydarł się z calych sił Ogr, celując w leżącego pół-smoka.

Nim jednak nieczłowiek zdołał pociągnąć za spust, mała, czerowna kulka lecąca z zawrotną prędkością trafiła go w nieosłoniętą skroń. Pocisk z krwi Blooda wbił mu się w czaszkę, przebijając mózg i przebijając Ogra na wylot. Ułamek sekundy później martwe ciało żołnierza padło na podłogę.

- Niezły strzał.- pochwaliła Grzyba Mia. Po czarodziejce widać było że jest wykończona, całe jej ciało się pociło i ciężko dyszała. Tworzenie osłony będącej cały czas pod ostrzałem naprawdę zabierało mnóstwo siły.

- Nie tak dobry jak twój.- stwierdził Mikhaln zwracając się do pół-smoka i rozciągając barierę tak, by obejmowała również jego. Arcymag również był zmęczony, chociaż nie tak bardzo jak jego towarzyszka.

- Dzięki.- wydyszał Renzan, wstając z pewnym trudem. Rany które odniósł w walce z samolotem Federacji nadal dawały o sobie znać.

- Może tak skończycie sobie lizać dupy i zaczniemy w nich poważnie napi#rdalać?!- zakrzyknęła Salai.

- Zrobią z ciebie durszlak jeśli teraz wybiegniesz, Salai.- powiedział Bloody, nacinając sobie dłoń z której powoli zaczęła lecieć krew.

Demonica przyjrzała się miejscu do którego zmierzali. Okolice Zakładu były wręcz najeżone wrogimi żołnierzami, którzy nie zamierzali przerywać ostrzału. Największe szanse na przebicie się dawała jej przemiana w nietoperza- niestety w tym przypadku również zachodziła obawa, że zostanie trafiona. Mogło się to skończyć nawet gorzej, w końcu postać nietoperza jest mniej wytrzymała niż postać demona.

Wtedy dziewczynę olśniło. Pracowała w Zakładzie jako grabarz- co prawda dawno nie przychodziła do pracy, ale ostatnim razem coś tam przeszmuglowała.

- Dajcie mi chwilę żeby się tam przebić to się to szybko skończy!- krzyknęła Salai.

- Myślisz że sama dasz radę?- spytał Mikhaln, któremu krople potu powoli zaczęły lecieć po twarzy. Ostrzał mimo że nie robił się intensywniejszy, to nadal sprawiał że utrzymanie bariery było męczące.- Strange i Lobo nie ma, przez co nie mamy nikogo innego na bliski dystans!

- No...i...nie...masz....Kosy.- wydyszała Mia, pod którą powoli zaczęły uginać się nogi. Czarodziejka nie chciała tego przyznawać, ale była w stanie wytrzymać jeszcze najwyżej minutę.

- Na ch#j mi to.- powiedziała Salai.- Kilka sekund, tylko tyle potrzeba!

Jakby na życzenie demonicy na niebie coś się pojawiło. Początkowo wszyscy obawiali się że to jakiś samolot Federacji, jednak po chwili odetchnęli z ulgą. Nad ich głowami mignęła sylwetka wielkiego pół-smoka o czarno-zielonych łuskach, białych oczach iniebieskim języku.

- Rets!- zakrzyknął Bloody.

Szybko zauważyli ją również członkowie Grupy Rognara, jednak niewiele mogli zrobić. Retsuunochana mignęła nad polem bitwy, otwierając paszczę i zionąc ogniem tak, by trafić przed Zakład, ale nie w sam budynek. Przed betonowym przedsiębiorstwem pojawiła się ściana ognia- lecąca z niego fala ciepła zmusiła wielu członków Grupy Rognara do wycofania się w głąb zakładu, a unoszący się dym odciął im widoczność. Co więcej zapalił się budynek tuż obok dwupiętrowca- nieludzie jednak zdolali się z niego szybko wycofać, osłaniając się wzajemnie i strzelając w stronę mieszkańców CreepyTown.

- Masz te swoje sekundy!- krzyczał Mikhaln.

Salai uśmiechnęła się po czym wybiegła, używając swojej nadludzkiej prędkości.



- Czemu ja poszłam z tobą?- narzekała LoboTaker, przedzierając się przez krzaki.

- Pytałaś już czemu wszyscy do ciebie przychodzą, czemu ty przychodzisz do wszystkich a teraz jeszcze pytasz czemu gdzieś poszłaś?!- wycedziłą przez ściśnięte zęby Strange, idąc tuż obok niej.- Może się k#rwa zastanów nad swoim życiem?!

- A się wybuchowa zrobiłaś...- powiedziała Baldanderka, odwracając wzrok i nic więcej nie mówiąc.

Obydwie dziewczyny szły krzakami CreepyForest, nasłuchując odgłosów trwającej bitwy. Wychodziło na to że miasteczko znowu zostanie mocno zniszczone- trudno, odnowi się. Zdołowana, przygnębiona Strange początkowo chciała cały swój żal przelać na żołnierzy Federacji, jednak myśli o jej zaginionej protegowanej okazały się bardziej ją zajmować. Podobnie było z LoboTaker- ona również bardziej martwiła się o stan przyjaciółki niż o zniszczenie wojsk Grupy Rognara. Mimo to trochę głupio im było nie uczestniczyć aktywnie w walce- w końcu jako jedyne odnalazły swoje bronie pośród zabitych żołnierzy Federacji.

Po chwili dziewczyny wyszły z krzaków, prosto na pustą polane. Serce Strange momentalnie stanęło, a żyłka Lobo pękła. W środku polany stał Przemek, z siedzącym mu na ramieniu Smąriuszem.

Po chwili serce piratki zaczęło bić szybciej a jej ciało trząść niczym galareta. Patrzyła na chłopaka z pustym, niemal żałosnym wzrokiem i wykrzywionymi w grymasie smutku ustami. Przemek z kolei patrzył na nią ze smutkiem w oczach otwierając usta żeby coś powiedzieć.

- Pierwsza go zobaczyłam!!- zakrzyknęła LoboTaker, biorąc swoją Kosę w ręce i nacierając na chłopaka.

Baldanderka bardzo szybko znalazła się przy niebieskowłosym, zamachując się Kosą i atakując. Przemek podskoczył z zaskoczenia, jednak bez większych problemów zablokował jej broń otwartą dłonią.

- K#rwa Lobo, o mało co zawału nie dostałem!- zakrzyknął Smąriusz.

Baldanderka jednak nie zamierzała sie zatrzymywać. Wyciągnęła swoją drugą podręczną broń jaką był łańcuch i jednym, szybkim ruchem owinęła go wokół wolnej ręki Przemka. LoboTaker zacisnęła swoje narzędzie wyjątkowo mocno, jednym ruchem dłoni posyłając chłopaka na ziemię. Gdy Przemek upadł z impetem Baldanderka była gotowa jednym cięciem zakończyć jego życie- w tym momencie zareagował Smąriusz. Duch wstąpił w łańcuch, który niczym żywa istota odwinął się z ręki Przemka, by niczym bicz strzelić Baldanderkę w twarz. LoboTaker zakrzyknęła z bólu, cofając się o dwa kroki i łapiąc za czerwony policzek.

- K#rwa mać, dajcie mi wytłumaczyć!- zakrzyknął Przemek.

Tego Strange już nie wytrzymała. Drań zdradził ich wszystkich, złamał jej serce i teraz jeszcze śmiał się tłumaczyć! Piratka jednym, płynnym ruchem wyciągnęła swój Miecz Kinry, wpatrując się w byłego chłopaka z grymasem wściekłości.

Przemek z zaskoczeniem spojrzał Strange w oczy.

- Kwiecie...- powiedział cicho chłopak.

Piratka natomiast przetarła załzawione oczy i ruszyła na niebieskowłosego.

Przyszedł czas na walkę LoboTaker i Strange vs. Przemek i Smąriusz.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki