FANDOM




DZD-Dosyć

DZD-JestemNajlepszy
Jestem zmieszany... Moje życie runęło w kawałkach. Pytasz się dlaczego? Mój artystyczno-autystyczny wybryk wyobraźni - który mogłeś czytać stronę temu - zatruł mi umysł. Nie chodzi tu już o obawy i lęki, które sam w sobie wywołałem pisząc ten szajs sprzed chwili. Boli mnie jak zamknąłem sobie furtkę do normalności. Tudzież pozorów normalności! Otóż, idąc do szatni w której przebierała się męska część klasy uznałem: "Hej to będzie doskonała okazja by przeprowadzić normalną ludzką rozmowę z moimi materialnymi przyjaciółmi". Otóż przeliczyłem się. Myślałem, że wejdę do szatni, rzucę surowym "mamy zajęcia w 202" po czym zostanę wypytany:


DZD Detal10
- Oh skąd o tym wiesz?

- Naprawdę? To nie do pomyślenia!
- Nie oszukujesz nas?

W tym momencie - ja - odpowiedziałbym, że Pani Profesor Gashima osobiście poprosiła mnie bym im przekazał informacje. Na co grono tych pomiotów odpowiedziałoby z wdzięczności:


DZD Detal9

- Dziękujemy, że nas informujesz!
- Chwała ci za doręczenie informacji!
- Wszystko znów nabiera sensu!



DZD-IMDONE
Dzięki dostarczeniu im tej wiedzy zaczęliby oni ze mną rozmawiać, prowadzić konwersacje na tematy informacji ogólnej, a ja mógłbym w końcu żyć jak normalny człowiek, pławiąc się w atencji i kąpiąc się w lajkach spod moich postów. Nie, nie mogło tak być. Nie mogłem z nimi przeprowadzić normalnej rozmowy. Oni są na to za głupi, wiesz jak ta "sytuacja" wyglądała? Zabrzmi to jak zła komedia, ale streszczę to tutaj.

Idę dzielnie by przekazać im wiedzę, wszedłem do szatni i... Wyszedłem z szatni. Smród zbliżony do tego, który można poczuć w cyrku, z domieszką siarki oraz potu. Zapach ten tak skutecznie mnie odstraszył, że moje ciało samo z siebie zbuntowało się i wyprowadziło mnie z tamtej gazowni w celu ratowania mi życia. Potrzebowałem jakichś trzech głębszych oddechów by wywietrzyć ten zapach z płuc. Z szatni wyszedł Barney... Pomyślałem sobie "Boże! A co jeżeli ten dziennik to narzędzie do kreowania przyszłości!" Czułem jak przed oczyma robi mi się czarno. Może była to zwyczajnie kwestia smrodu wydobywającego się z cyrku szatni.

DZD-Detal8
Barney założył koszulkę i z wyrazem twarzy sugerującym zmartwienie zapytał - "Czy mam zawołać pielęgniarkę, dobrze się czujesz?" Szmer w szatni ucichł i zza jego pleców wyglądali kumple z klasy, część z nich była rozbawiona część zdziwiona. To w tym momencie włączył mi się tik nerwowy w oku. Wydukałem przez zęby - "Nie, dziękuje. Mamy zajęcia w 202"




Chciałem już oddalić się od tego skażonego miejsca i wyczyścić sobie płuca i mózg szczotką od kibla, ale Stan zawołał mnie tłumacząc, że potrzebuje mojej pomocy. Przez chwilę w moim sercu rozbłysł promień nadziei. Może miałem jeszcze szansę na normalną rozmowę, tak jak dwie normalne istoty ludzkie. Jak myślisz? Też bym chciał. Gdy tylko zapytałem się, o co dokładnie chodzi - w odpowiedzi dostałem: "Pożycz zeszyt z Chemii, stary!" Trochę się zawiodłem...

DZD-Pfu
Rzuciłem mu zeszytem jak dyskiem, Stan wykorzystał swój venom smoka i w sekundę przed upadkiem zeszytu na ziemię złapał go w smoczy pysk. Załamałem się... Ślina z siarką pachną co najmniej tak przyjemnie jak mokry pies wytarzany w gnojowniku. Podniosłem tylko dłoń i już chciałem wylać z siebie falę ostrzeżeń, ale chłopak wciąż utrzymując formę smoka, trzymając w pysku mój zeszyt wycedził: "Nie zniszczę!". Wzruszyłem ramionami i pożegnałem się z zeszytem od chemii w myślach. Niech trafi do zeszytowego nieba i żyje długo i szczęśliwie... Amen!



DZD-Wstecz
DZD-Dalej

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki