FANDOM


- Posuń się!

- Sama się posuń!

-Zajmujesz większość miejsca!

- Nie moja wina, że te skrzynie są takie małe!

- To wszystko przez tą kawę!

- *chrup*, *chrup*, *chrup*

Strange stała w ładowni i przyglądała się pudłu, które co chwilę podskakiwało, krzyczało, albo chrupało ciastka znajdujące się w środku. Dziewczyna rozejrzała się po ciemnym pomieszczeniu, oświetlonym zaledwie jednym kandelabrem i spojrzała na wszystkie skrzynie, jeszcze raz sprawdzając czy się nie ruszają.

- Przestańcie się wiercić! – krzyknął głośno Serek.

- Nie moja wina! Tu jest za ciasno! – mówiła zdenerwowana Ins.

- Nho phesisz ophruszniam skszymke! (No przecież opróżniam skrzynkę!) – wydarła się Salai, wciąż mieląc ciastka w ustach.

- Mogę jedno? – zapytał dziecięcy głosik, a zaraz później piratka wzdrygnęła się przez przeciągły pisk Bananowej i warczenie Salai – Okej! Nie chcę! – krzyknęła przerażona dziewczynka.

Na schodach do ładowni rozległ się odgłos stąpania ciężkich glanów i skrzypienie drewnianych desek, a zaraz potem, z przejścia wyszła Lobo. Mimo hałasu jaki zrobiła schodząc ciężkimi buciorami, krzyki w pudle nadal nie ustały.

- Nadal się nie skapnęli?

- Nope.

- I nadal myślą, że nic nie wiesz?

-Yup.

Lobo wywróciła oczami i mocno przywaliła w półkę łokciem, a skrzynia z bohaterami spadła na podłogę i poturlała się pod nogi piratki i baldanderki. Jednak..krzyki nadal nie ustawały…

W końcu Strange miała tego dość i otworzyła wieko. W pudle siedzieli Ins, Serek, Salai, Banan i o dziwno Clarity. Serek dusił się nawzajem z córką, Salai wpierniczała ciastka, a Clarity i Ins się cały czas przekrzykiwały, która ma się przesunąć.

- Mam wrażenie, że nadal nas nie widzą. – powiedziała Lobo, patrząc na całą zgraje.

Lekko rozdrażniona piratka mocno kopnęła w pudło i spojrzała na przyjaciół, którzy teraz wpatrywali się w nią jak w obrazek.

- Oooooooo.....Cześć Sis….... Emm… długo tu stoisz? – zapytał Serek wyszczerzając kły.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Renzan spokojnie wertował dokumenty w bibliotece na statku. Była ogromna, gdy się do niej weszło, można było pomyśleć, że zajmuje cały statek. Cztero-metrowe regały z najróżniejszymi księgami zajmowały całą przestrzeń, tylko w niektórych miejscach, stały stoły i pufy, delikatne promienie słońca wchodziły przez wysokie okna, a lekka morska bryza chłodziła upał panujący w pomieszczeniu i o ludu… co najważniejsze, nie było żadnych ludzi.

PD w spokoju tłumaczył kolejne zdania i informacje o przypadku Strange, jednak nie doszukał się niczego, czego by jeszcze nie wiedzieli.

- W sumie… co mi szkodzi...  – powiedział rozglądając się po bibliotece i ruszając w głąb niej. Ksiąg i zwojów było naprawdę mnóstwo, z każdej epoki. Kolekcja za którą nie jeden historyk dałby sobie uciąć głowę.

Pół-smok przechadzał się po bibliotece szukając czegoś na swój ulubiony temat, aż w końcu znalazł, regał poświęcony maszynom.Powoli zaczął wertować książki, doszukując się błędów w nazwach i opisach poszczególnych samolotów, gdy nagle usłyszał kroki.

- Strange miała zamknąć drzwi…- pomyślał i zmrużył oczy wychodząc zza regałów, poszukując choćby najmniejszego ruchu.

-Bu – ktoś nagle szepnął Renzanowi do ucha i złapał za ramiona tak, że gad się wzdrygnął.

- Przemek! Ty ch*lero! – powiedział smok i zdzielił niebiesko-włosego książką po głowie – Co ty tu robisz? Nie powinieneś być ze Strange?

Uśmiech triumfu, który pojawił się po przestraszeniu PD, nagle zszedł z twarzy chłopaka, a pojawiło się na niej zmartwienie.

- Chciałem… chciałem znaleźć coś o jej siostrze…

- Hmm.. w sumie to dobry pomysł, może tam będzie coś o tym jak to cofnąć – powiedział Renzan i parsknął śmiechem – Ale jaja, Strange ma siostrę i to bliźniaczkę! Uważaj żebyś ich nie pomylił bo wypruje z ciebie flaki!

- Hah..... fakt muszę uważać..... – powiedział Przemek, z wymuszonym uśmiechem na twarzy – To co? Idziemy szukać?

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Dawliet stał przy burcie statku, patrząc na zbliżający się sztorm i burzę w oddali, gdy nagle usłyszał trzepotanie skrzydeł, a coś czarnego usiadło mu na ramieniu.

- Bonjour Monsieur Franceour - powiedział demon.

- Koleś, ile razy mam ci powtarzać?! To, że Strange dała mi francuskie imię nie znaczy, że znam ten język! – wyskrzeczał zdenerwowany ptak.

- Wiem Monsieur, jednak wygodniej mi zwracać się do ciebie tak, jak pasuje do tego twoje imię.- powiedział Dawliet i uśmiechnął się szyderczo - A gdzie nasza Madame?

- Przestań tak gadać! – powiedział ptak i trzepnął Dawlieta skrzydłem w głowę, jednak ten cały czas się uśmiechał– O ile wiem jest w…

Nagle od strony ładowni rozległo się parę strzałów rewolweru i krzyk Strange, która po kolei wyzywała każda żyjącą istotę na tym czy innym świecie.

- Cóż to chyba też można uznać za dobrą odpowiedź.

- Nie masz nic do roboty? – zapytał podejrzliwie ptak.

- Owszem, jednak muszę przekazać mojej Madame lub jak wolisz Lady, o paru pasażerach na gapę.

Franceour popatrzył w miejsce gdzie jeszcze przed chwilą było słychać broń Strange.

- Eee… wydaje mi się, że ona już wie… - powiedział.

- Możliwe monsieur, jednak nie o tych tutaj– odpowiedział demon i wskazał głową na związanych i leżących na ziemi Dizza i Endera.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki