FANDOM


Kolejne strony opowiadały całą miłosną historię ze wszystkimi przemyśleniami dorosłej już syreny, niestety ktoś złapał ją na gorącym uczynku co postawiło matke Strange przed sądem, a to z kolei sprawiło, że jej spotkania  musiały się zakończyć i to w trybie natychmiastowym. Piratka nie chciała czytać wszytskiego ze szczegółami. Było tego po prostu za dużo, jej myśli nie nadążały za czytanymi słowami i informacjami, których napływ był ogromny.

Po przeczytaniu tej części dziennika, jedyne co pamiętała z tej lektury to to, że wszystko co wiedziała o swojej rodzinie, wszystkie uczucia jakie żywiła i wszystkie informacje jakie posiadała na temat swojego pochodzenia były jednym wielkim kłamstwem.

________________________________________________________________________________

"Po całej tej historii, chciałam o wszystkim zapomnieć. Chciałam o Nim zapomnieć. I gdy myślałam, że jestem już blisko celu, że uznam to za przeszłość, a cała sytuacja będzie dla mnie jedynie wspomnieniem, które od czasu do czasu wywoła lekki uśmiech na mojej twarzy, dowiedziałam się o tym.

Nie wiem co o tym myśleć, z jednej strony chcę płakać, skulić się i najlepiej zniszczyć to co sama stworzyłam, aby znów móc puścić wszystko w niepamięć. Ale... nie mogę, pierwszy raz coś czuje, coś oprócz poczucia obowiązku. Kocham te dzieci i chce je urodzić, kocham ich ojca, chce je zobaczyć i wyściskać. Poczuć ich dotyk, usłyszeć ich śmiech.

Chciałabym, aby Edward też mógłby się o tym dowiedzieć, jednak ja nie mogę mieć z nim kontaktu, a już za parę dni, ta możliwość zostanie mi odebrana na wieki. Czeka mnie Przemiana. Za same zasługi oraz wszystkie informacje na temat ludzi, które zdobyłam przez związek... z Nim... postanowiono, mimo głośnych protestów niektórych, włączyć mnie do Wielkiej Rady. Jeśli mam to zrobić, muszę być szamanką. A jeśli będę szamanką, możliwość chodzenia zostanie mi na zawsze odebrana. Nie ma odwrotu, wszystko jest postanowione. Jedyne co mi po nim zostało to moje córeczki, moja prawdziwa rodzina i jedyne osoby poza Nim, któe kocham."

_________________________________________________________________________________

Strona nie wytrzymała siły z jaką drżąca ręka Strange ją ciągnęła, gdy piratka czytała ten tekst kolejny i kolejny raz. Jak mogła, jak mogła mówić, że ją kocha, jakim prawem kiedykolwiek stwierdziła, że jest do tego zdolna?!

Ból jaki rozrywał serce skrytobójczyni był nie do opisania. Nie można porównać bólu psychicznego z tym fizycznym. To dwie różne bajki. Każda sekunda nawet najbardziej bolesnych tortur, chodźby nie wiadomo jak długa minie, jednak oszustwa, tajemnice i kłamstwa, które wyjdą na jaw pozostaną dopóki o nich pamiętamy, a im częściej są wspominane tym większy jest ból jaki sprawiają.

Z minuty na minutę czytanie tego dziennika stawało się czymś więcej niż zwykłym odczytywaniem informacji i analizowaniem ich. Teraz wyglądało to jakby cała historia miała zostać wymazana i napisana na nowo. Ale tego nie da się zrobić, nie da się po prostu usunąć wszystkich wspomnień i myśli z przeszłości, a patrząc na to, można wszystko wywrócić o 180 stopni.

Strange jeszcze nigdy nie czuła takiego zmęczenia i przepracowania. Mimo, że żyje już ponad 3 wieki i miała styczność z wieloma naprawdę ciężkimi zadaniami, żadne z nich taki jej nie wykończyło jak to. Piratka przerzuciła od niechcenia parę stron i zauważyła, że następny wpis, jest ostatnim napisanym przez jej matkę.

- Ciekawe czym jeszcze mnie zaskoczy. - powiedziała, przecierając drżącą ręką spuchnięte oczy.

__________________________________________________________________________________

"Ten moment był tak przepełniony szczęściem... a teraz czuje jakbym była skazana na jego wieczny brak. Dlaczego to musiało się stać?! Dlaczego akurat jej? Czemu to musiało być moje dziecko.

Urodziły się dwie, zdrowe i piękne blond włose dziewczynki, Rosalie i Essalie. Moje kochane maleństwa.

Miałam je na rękach tylko przez chwilę po porodzie. Rada nalegała natychmiastego Rytułału Perły. Nie bałam się. Nie było czego, przy każdej z moich córek nie było problemów.

Pierwsza była Rosalie, gdy zobaczyła zbierający się wokół nich tłum ludzi, złapała niezgrabnie swoją małą rączką rączkę swojej siostry. Jej bródka zaczęła drżeć, a już po chwili słychać było cichy, dziecięcy płacz. Kamień rozjarzył się niebieskim kolorem, z łatwością można było dostrzec błękitną perłę, która odpadła, od skały i poturlała się tuż pod nóżki dziewczynki.

Radny szybko ją przebił i przewiązał sznurkiem, po czym zawiesił na szyi mojej córeczki. Gdy tylko zobaczyła świecidełko od razu przestała płakać. Essalie widząc to od razu się uśmiechnęła, a ja miałam wrażenie, że jej uśmiech mógłby rozmrozić serce największego tyrana. Jej śmiech dotarł do wszytkich, jednak poza nią nie uśmiechał się nikt.

Żadna perła nie była jej wskazana, żadna nie rozpromieniła się blaskiem. Morze jej nie chciało... nie chciało mojego dziecka.

Wśród stojących blisko mnie syren i trytonów widziałam różne emocje, strach, smuteki i współczucie. Ale nigdzie nie zauwazłyam obrzydzenia czy gniewu. Nikt nie wyglądał jak ktoś kto zgadzałby się  z decyzja kamienia, nikt nie uważał, że moje dziecko zasługuje na wyrok śmierci, nikt z obecnych.

Radni nie mogli się sprzeczać z "przepowiednią", malutka Essalie może być kiedyś odpowiedzialna za śmierć wielu braci i sióstr naszej rasy. Nie obchodziło mnie to. Nie mogłam pozwolić, aby mi ją odebrali, te dwie małe syrenki były dla mnie wszystkim... wszytskim co kocham.

Powiedziałam to co myśle i to co czuje. Chciałam zerwać swoją perłę i oddać małej, mogłabym iść na wygnanie nawet poddać się karze śmierci, ale ona nie może zginąć. Nie może...

Rada zagłosowała jednomyślnie. Essalie może zostać w mieście, ale będzie wychowywana pod nadzorem Rady i jeśli kiedyś ktoś z jej członków zauważy, że przepowiednia się sprawdza... wyrok zostanie wykonany.

Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie ona. W tym momencie pożałowałam mojego błędu bardziej niż kiedykolwiek, czemu nie zginęłą, gdy próbowałam ją zabić podczas ciąży? Czemu ona wciąż żyła?

Wyrzuciła ją jak zwykłego śmiecia. Powiedziała, że ryzkowanie śmierci wielu istnień dla zwykłego dziecka to nieodpowiedzialność i zbrodnia. Nikt nie zaprzeczył. Nigdy jednak nie powiedziano, że postąpiła dobrze czy szlachetnie, widziałam jak inni na nią patrzą, niektórzy z szacunkiem inni ze złością, a jeszcze inni z obrzydzeniem.

Te dwa ostatnie uczucia mieszały się we mnie. Wszystko co czułam do mojej córki zniknęło bezpowrotnie zaraz po tym jak usłyszałam co zrobiła. Chciałam, aby zginęła, zamiast mojej kochanej Essalie.

Jak mogłaś..."

______________________________________________________________________________________

- Avolin... - szepnęłaStrange wyrywając kartkę z dziennika.

_______________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________

Przepraszam za wszytskie błędy ortograficzne i gramatyczne. Sami wiecie, że dawno nie pisałam. Tę część w dużej mierze można zawdzięczyć Przemkowi, Bananowi, Lobo i Serkowi, którzy mi ciągle zawracali o to dupę. Dziękuje!

Najwspanialsza i Najznakomitsza Piratka Wód CreepySea Noelle Strange (dyskusja) 23:03, lut 27, 2016 (UTC)

Ps. Obiecuję, że to ostatnia część z fragmentami dziennika.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki