FANDOM


Lobo siedziała zniecierpliwiona przed barem i czekała na Strange, która wraz z Przemkiem wyszła na zaplecze.

- Właściwie to co oni tam robią? – zapytała.

- Znając życie są dwie opcje, albo nadal się kłócą, albo Strange w końcu zdecydowała się go zabić.

Lobo spojrzała na nią i z uśmiechem wzniosła złożone do modlitwy ręce ku górze.

-Błagam ta druga opcja…Błagam ta druga opcja… Błagam…

Nagle dziewczyny przy barze usłyszały damski krzyk, a zaraz potem ktoś wybiegł spod stolika przepraszając wystraszone klientki.

- Tato? Co ty robiłeś pod stołem? – zapytała Bananowa, gdy Serek podszedł zrezygnowany do baru.

- Emm.. widzisz Hajsik, gdy pan jest dorosły i bardzo lubi pewną panią… - zaczęła jej tłumaczyć Salai, ale Ins natychmiast zatkała jej usta.

- Salai, może niech on nam to powie? – zaproponowała Insu.

- Strange coś przede mną ukrywa! Jestem jej bratem, a nie ma do mnie za grosz zaufania! – wykrzyczał gniewnie smok.

- Hmm… Podsłuchujesz jej rozmowy, śledzisz ją,… ukrywasz się i próbujesz zdobyć informacje… No nie rozumiem czemu ci nie ufa – powiedziała ironicznie Lobo.

Franceouer podleciał do dziewczyn i Serka, siadając na oparciu stołku barowego  i westchnął.

- Hmm… w mojej jednej mandze też była papuga… Mark! Tak! Od dzisiaj będziesz Mark! – krzyknęła zadowolona z siebie Salai.

- Jakoś nie przypominasz mi mojego mentora.. ale ok… - powiedziała Lobo uśmiechając się do siebie – Czy oni w końcu mogą ruszyć te du*ska?! Mam dość tego zawszonego miejsca!

Jak na zawołanie Strange wyszła z zapuchniętymi od płaczu oczami, a Przemek ze spuszczoną głową i rękami w kieszeniach tuż za nią.

-Ohh… Lobo, mogę cię prosić do prywatnego pokoju? – zapytała piratka, która starała się aby jej głos brzmiał spokojnie.

- O ile nie zaczniesz tam tańczyć to chyba tak – powiedziała baldanderka pół-żartem, pół-serio.

- Nie zamierzam – odpowiedziała Strange i wskazała Lobo pokój za zasłoną.

Gdy dziewczyny się oddaliły, Serek natychmiast rzucił się na Przemka, na szczęście powstrzymały go przed tym Ins, Salai i Banan.

- Coś ty zrobił mojej siostrze?! – krzyknął rozzłoszczony smok.

- Nic, ale przekaż jej, że nie pozwolę na spotkanie, choćby nie wiem co. Nie mogę jej stracić – odpowiedział niebiesko-włosy wciąż patrząc w ziemie. Ostatnie zdanie skierował raczej do siebie niż do innych.

Przemek odetchnął, rozejrzał się i powoli zaczął kierować się w stronę wyjścia widząc, że nie ma tu czego szukać.

- Zaraz rzygnę tęczą – powiedziała Salai i uderzyła głową w blat, puszczając Serka, który nadal gniewnie patrzył na drzwi.

- Nawet on wie więcej niż ja!

Bananowa zaczęła się chichrać trzymając w rękach zmieloną karteczkę. Spojrzała na przyjaciół, a jej usta wykrzywiły się w wielkim uśmiechu.

- Co to? – zapytała zaciekawiona Insu i podeszła do Bananka – Zabrać zapasy żywności… Wywalić Serka z kajuty… Sprawdzić czy nie będzie sztormów… Ona będzie gdzieś płynąć!

Wszyscy przyjaciele popatrzyli na siebie znacząco.

- Zamawiam miejsce w skrzyniach z ciastkami! – krzyknęła Salai.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

- Właściwie to po jaką cho*erę mnie tu zaprosiłaś? – zapytała Lobo siadając na kanapie. Strange stała centralnie przed nią, ale po chwili zaczęła powoli krążyć bo małym pokoiku.

- Mam pewien problem, a o ile wiem, jesteś ekspertką w zmianie wyglądu – zaczęła piratka.

- Twojego wyglądu nie zmienię, choć jakbym mogła zmniejszyłabym ci dekolt – powiedziała Lobo, patrząc na bufiastą koszulę piratki, która odkrywała ramiona.

- Nie o to mi chodzi, nie wiesz może co oznacza zmiana koloru oczu? – zapytała Strange.

Baldanderka spojrzała na dziewczynę i zaczęła intensywnie myśleć. Znała coś takiego? Coś jej się kojarzyło, ale nie wiedziała co…

- Ty masz siostrę! – krzyknęła nagle, a piratka natychmiast zatkała jej usta dłonią.

- Nie tak głośno! Chcesz żeby każdy wiedział?! – zapytała wściekła odsłaniając jej usta – Skąd wiesz?!

- U niektórych ras występuje zjawisko rozłąki bliźniaczej, wtedy zmieniają się poszczególne cechy wyglądu u jednej z nich, niestety, niekoniecznie ładne.

- Jak to zatrzymać?

- Tego nie wiem. Pamiętam tyle, że naziści pracowali nad tą teorią. Może ten w d*pe jeb*ny… ekhem.. znaczy twój chłopak… mógłby ci pomóc?

Piratka spochmurniała i stanęła w miejscu, odwracając wzrok.

- Nie zamierzam z nim o niczym rozmawiać.

- Ooookeeeeeej… nie mieszam się w wasze kłótnie małżeńskie, to… mogę już iść?

- Tak, prosto na mój statek.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Renzan, leżał w jednym z hangarów na opuszczonym lotnisku i powoli zaczynał drzemać, gdy nagle usłyszał kroki i łopotanie skrzydeł.

- Wiesz o tym, że twoi znajomi będą próbować dostać się na twój statek – zapytał Franceour piratki.

- Ehh… szczerze to miałam nadzieje, że tym razem sobie odpuszczą…

- Kto tam?! – krzyknął gniewnie pół-smok.

- PD Se’lai – powiedziała Strange, wychodząc zza Messerschmitt’a Bf 109 F-4.

- Coś się stało? – zapytał Renzan, którego piratka nigdy nie odwiedzała.

- Można tak powiedzieć. O ile mi wiadomo, masz tu stare nazistowskie dokumenty, jeszcze z 33 roku.

- No pewnie parę by się znalazło – powiedział PD i spokojnym krokiem podszedł do piratki i stanął, parę centymetrów przed nią, mimo, że miała szpilki, pół-smok nadal był od niej wyższy i patrzył na nią z góry – Mogę wiedzieć, do czego ci te zapiski?

- Wydaje mi się, że ta informacja jest ci zbędna.

Między Strange, a Renzanem można było wyczuć napięcie, wręcz widoczne w powietrzu. Piratka w końcu odetchnęła i odsunęła kosmyk włosów, z twarzy pokazując, teraz już całkowicie czerwoną tęczówkę.

- Rozłąka bliźniacza? – PD uśmiechnął się zjadliwie – Jak długo chciałaś przed nami ukrywać siostrzyczkę?

- Tak długo jak tylko się da! Czemu to się dzieje, akurat teraz?! – krzyknęła zdenerwowana Strange.

- Nie mam pojęcia, czas występowania, jest zwykłym przypadkiem.

- Wiesz jak to powstrzymać? – zapytała piratka z nadzieją w głosie.

- Hmm… - Renzan podszedł do jednej z metalowych skrzyń na narzędzia znajdujących się w hangarze, jednak, w środku nie było nic co pomogło by naprawić samolot, a same papiery. Pół-smok wziął jeden arkusz do ręki i zaczął czytać – Tu nie ma za dużo o tym jak konkretnie to powstrzymać, wiadomo tylko tyle, że gdy bliźnięta znów były razem, proces zaczynał się cofać.

- A jakie były skutki nie zastopowania procesu? – zapytała Strange patrząc uważnie na kartkę papieru.

-Choroby, Odpadanie kończyn, Szybsze starzenie się, Powolne tracenie świadomości psychicznej, a w najgorszym przypadku Śmierć – powiedział Renzan – Wszystko to rozwijało się w niewiarygodnym tempie… już po 2 tygodniach niektóre z obiektów traciły większość możliwości ,a nawet zmysłów, takich jak słuch, węch czy wzrok.

Strange odsunęła się i podniosła dłonie, tak jakby chciała dotknąć swojej twarzy i sprawdzić czy wszystko ma na miejscu. Myśl, że mogła by stracić tyle…

- Zabierz wszystkie dostępne informacje o tym i zamelduj się na moim statku.

- Co zamierzasz zrobić? – zapytał zaintrygowany PD, gdy Strange kierowała się w stronę wyjścia.

- Odwiedzę moich siedem sióstr… w tym jedną bliźniaczkę.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki