FANDOM



Przyjaciele wychylili swoje głowy zza lasu wodorostów i skierowali swoje spojrzenia na miasto. Było niezwykłe, trudno porównać je do czegokolwiek innego. Nie wyglądało jak bogate, zaginione miasta syren, które oglądało się w bajkach. Całość była postawiona na jednej wielkiej skale, poza miastem, przy samych krawędziach nie było widać dna, jedynym wyjątkiem była wschodnia strona z kamienną ścianą przy której teraz stali. Wydrążone w niej tunele były tak usytuowane, że za glonami nie było widać czegokolwiek poza kamieniem.

Sam wystrój Deluded Depths zadziwiał. Domy, plac, w ogóle wszystkie miejsca były zbudowane z rozbitych i zatopionych statków lub tylko z ich fragmentów. Gdyby nie wszędzie widoczne perły miasto pogrążyło by się w całkowitej ciemności. Ich sznury porozwieszane były w każdym miejscu, a ich blask przeganiał każdy mrok. Dalej była… latarnia morka. Trudno powiedzieć skąd się tam wzięła, ale tuż pod nią, żelazna barierka oddzielała kawałek ziemi od reszty miasta. To właśnie tam znajdował się cmentarz. Piękne i kunsztownie wykonane rzeźby przedstawiały płaczące syreny i trytonów, młodych czy starych, nie było ich mało.

Jednak to co robiło największe wrażenie to najjaśniejsze światło dochodzące wprost ze środka miasta. Nie oślepiało, ani nie raziło, a mimo to było ogromnie jasne. Setki, tysiące, czy może nawet miliony pereł było umiejscowionych w jednym wielkim kamieniu na głównym placu miasta.

Strange dostała gęsiej skórki. Widziała to miejsce i pamiętała je ze swoich snów, a raczej przebłysków pamięci z dzieciństwa.



Dookoła niewyraźny zarys błękitu wody i blasku różnokolorowych świateł. Starszy mężczyzna, a raczej tryton pochyla się nad małą płaczącą osóbką leżącą obok i podnosi ją na ręce. Blond włosa dziewczynka przestaje na chwilę płakać, a jej niebieskie oczy są skierowane do światła, które bije z jednego kamienia. Mężczyzna wyłamuje coś z niego i wkłada do wisiorka. Na szyi dziewczynki wisi teraz mała biała perła.

Ja też zaczynam się śmiać, też chce taką błyskotkę, jak ona! Dajcie mi ją! Próbuje powiedzieć, ale z moich ust wychodzą tylko ledwo wyraźne piski. Nagle atmosfera robi się ociężała. Blask gaśnie i jedyne co to tylko mało widoczne niebieskie światło mruga tuż przy mnie, ale nikt go nie widzi. Zebrani krzyczą, ktoś mnie podnosi. Zaczynam płakać, ale słysze bicie serca tej osoby. Uspokaja mnie to i zapadam w sen. Jednak moja pobudka nie jest już taka wesoła. Dookoła pustka. Nic, żadnej rośliny, żywego stworzenia… tylko piach i woda. Boje się, zimno mi… zaczynam płakać. Wielka siatka się do mnie zbliża i mnie łapie. A potem widzę już tylko ciemność.

- Strange?! Obudź się! – Przemek, trzymał swoją ukochaną na rękach i tulił do piersi, nie wiedząc co się dzieje. Jeszcze przed chwilą była przytomna, a zaraz potem padła jak kłoda.

- Dobra, przyznawać się, kto wziął alkohol i się nie podzielił?! – krzyknęła Salai wyjmując kosę.

Piratka powoli zaczynała wracać do żywych. Rozejrzała się i potrząsnęła głową. Miała taką migrenę, że ledwo widziała, ale nie mogła się teraz poddać. Nie kiedy byli już tak blisko.

- Ej śpiąca królewna. – krzyknęła do niej Lobo. – Ocknęłaś się wreszcie?

- Mhm.. – szepnęła syrena, nie mogąc zdobyć się na więcej. Nagle poczuła mocny uścisk w okolicach bioder, a zaraz później czyjś delikatnie zarośnięty policzek musnął ją, pozostawiając przyjemne uczucie szorstkości po  całusie.

- Nie strasz mnie tak. – powiedział Przemek i uśmiechnął się do niej.

- No.. to jaki jest plan? – zapytał Serek, trzymając swoją córkę za rączkę, a ta, wciąż z Maksiem na rękach, próbowała mu się wyrwać.

-  Przede wszystkim… - zaczęła Strange powoli się podnosząc. – Musimy dostać się do miasta, nie zwracając na siebie zbyt wielkiej uwagi.

- Taaak, jestem pewna, że dwa smoki, dorosły facet, demonica i mała dziewczynka, przejdą niezauważeni przez miasto gdzie mieszkają TYLKO syreny. – powiedziała sarkastycznie Lobo.

- Od czego są proszki? – zapytała Strange z uśmiechem i już sięgała do swojego dekoltu, ale ktoś ją wyprzedził.

- Ja znajdę! – powiedział z zadowoleniem Przemek.

Piratka westchnęła, odsunęła rękę swojego, lekko zawiedzionego chłopaka i ostrożnie wyjęła woreczek ze złotym proszkiem.

- Lobo, pomóż mi go rozdać. – powiedziała i wysypała go trochę sobie na rękę.

- Czemu to na ciebie nie działa? – zapytała Salai.

- Dopóki nie pomyślę o tym jak chciałabym wyglądać i nie zażyczę sobie tego, nie zadziała.

Lobo w swojej syreniej formie podpłynęła do Serka, Hajsik i Maksia. Na tego ostatniego spojrzała morderczym wzrokiem, przez co Bananowa odwróciła się sfochana do baldanderki.

- Pamiętajcie, że ten proszek działa jak hologram, zmienia tylko wygląd, ale nie masę, czy rozmiar, dlatego – tu piratka spojrzała na Serka i Renzana. – Nie zbliżajcie si ę za bardzo do reszty, bo jeszcze kogoś uderzycie ogonem czy skrzydłem, a nie będzie wiedział co się stało, jasne? – zapytała.

- Jasne. – odpowiedzieli jej wszyscy chórem po czym obsypali się proszkiem.

Po chwili mgła, którą spowodował proszek opadła i przed Strange i Lobo pływało trzech trytonów, jedna mała syrenka i dorosła syrena… w swetrze.

- Salai!

- Nie będę łazić roznegliżowana jak jakaś dziwka! – odkrzyknęła demonica.

- To tylko złudzenie! – odpowiedziała jej Strange. – Błagam cię zmień się!

- Nie ma mowy!

- Saaaalaaaai… – zaczęła Bananowa patrząc ze złośliwym uśmieszkiem na shinigami. – A gdybyś dostała monte?

Dziewczyną wzdrygnęła się i odwróciła się do Hajsik, patrząc na nią nieufnie przymrużonym oczami.

- Ile?

- Pamiętasz ile dał ci Mikhaln?

- Tak. Mało.

- A jakbyś dostała sześć razy tyle? – zapytała dziewczyna, wciąż wrednie się szczerząc.

- Osiem.

-Siedem.

- Deal. – powiedziała, uścisnęła rękę sześciolatce, po czym wzięła od Strange garść proszku i sypnęła sobie nim w twarz.

- No, to możemy chyba płynąć co?

Przyjaciele zgodnie pokiwali głowami i już mieli ruszać, gdy nagle..

- Ciooooociu! – krzyknęła mała, patrząc skwaszoną miną na Strange.

Piratka ze zrezygnowaniem spojrzała na miasto i myśląc, ze nigdy się tam nie dostaną spojrzała na małą Hajsik.

- Co znowu? – zapytała, a w jej głosie słychać było, że zaraz się rozpłacze.

- Bo ja muszę siusiu.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki