FANDOM


Serek siedział w swojej kajucie, rozłożony na łóżku i rozmyślał o planie swojej nowej restauracji. Zastanawiał się też gdzie wynająć lokal… i skąd wziąć pieniądze… i ile mogą kosztować te perły na drewnianych zdobieniach ram łóżka.

- To z każdym dniem jest coraz większe, niedługo zaczną zauważać – Smok usłyszał przez sufit głos swojej siostry.

- Więc czemu im nie powiesz? Może ktoś zna rozwiązanie, w końcu w tym mieście jest mnóstwo dziwolągów – odpowiedział jej męski, trochę skrzeczący głos.

Kaszuba dopadły najgorsze myśli, czy Strange jest w ciąży? Czy Przemek jest ojcem?! Gdzie podziały się czekoladki na sytuacje kryzysowe?!

Jednak stukanie szpilek piratki o podłogę, dla niego sufit, oderwało go od tych, jakże mrocznych myśli.

Serek wytężył wszystkie zmysły i starał się wsłuchać w tonacje głosu siostry, aby móc słyszeć ją jak najwyraźniej, przez grube, drewniane deski.

- Może pójdziesz z tym do kundla?

- Nie mów tak o niej, Alie to bardzo dobry medyk.

- Z pchłami… - odgryzł się ptak.

- Nie mogę do niej iść…

- Dlaczego?

Stukanie na moment ustało. Serek wszedł na łóżko i wsłuchiwał się w dźwięki dochodzące z kajuty kapitańskiej. Przez moment wszystko ucichło tak, że mógł usłyszeć szybki oddech siostry i pulsowanie krwi w swoich żyłach.

- Znowu ci się przyśniła? – zapytał Franceour, a odpowiedziało mu milcznie. Najwidoczniej piratka tylko pokiwała głową – I myślisz, że to jest jakoś z nią związane?

- Ja nie myślę…

- Zauważyłem, nie raz.

- …Ja to wiem – dokończyła lekko rozdrażniona Strange.

- Więc co zamierzasz z tym zrobić?

- Muszę znaleźć kogoś kto może mieć na ten temat jakieś pojęcie.

Znowu kroki. Dziewczyna wyszła z kajuty, a łopotanie skrzydeł wskazywało na to, że papuga wyleciała za nią.

Serek usiadł na swoim łóżku. Dręczyło go mnóstwo pytań. Co siostra przed nim ukrywa? Czemu mówi o tym papudze? Czy Przemek wie? Dlaczego ma tak cienkie deski w podłodze?

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Lobo przechadzała się po ulicach HallenWest i patrzyła gdzie by tu zrobić roz*ierdol. Nagle usłyszała strzały, więc natychmiast pobiegła do granicy, skąd dobiegały hałas.

- Imprezka beze mnie? – zapytała żołnierzy, którzy z noktowizorami na oczach wpatrywali się w mgłę i strzelali.

- Jakiś obiekt, nie odpowiada na ostrzeżenia, więc otworzyliśmy ogień.

Nagle wokół nich rozległ się dźwięk dzwoneczka. Lobo od razu przyszły na myśl mięciutkie, malutkie kotki, takie małe… słodziusie…

Dziewczyna po chwili otrząsnęła się z transu i zauważyła, że się ślini… oraz to, że coś, a raczej ktoś siedzi jej na ramieniu.

- LoboTaker? – zapytała czarna papuga męskim głosem. Była niezwykle duża, jak na swoją rasę, ale to nie robiło różnicy jak wielki był…

- Złaź ze mnie opierzony szczurze! – krzyknęła i strąciła ptaka z ramienia, otrzepując swój czarny płaszcz z brudu.

Papuga usiadła przed nią i skłoniła lekko główkę w jej stronę. Teraz Lobo widziała, że ptak trzyma w dziobie list, oznakowany złotą pieczęcią z wosku.

- Szczerze… myślałem, że Smerfy to bajka…

- Co żeś ku*wa powiedział, mały kut*siarzu?!

- Nic, absolutnie nic madame. Jestem tu tylko po to by dostarczyć ci bardzo ważną przesyłkę – powiedział ptak po czym potrząsnął szyjką, co skutkowało ponownym rozniesieniem się odgłosu dzwoneczka.

Lobo wzięła kopertę w rękę i przyjrzała się pieczątce, po czym przełamała ją na pół i otworzyła.

- Właściwie to od kogo to? – zapytała, jednak po pierzastym nie było już śladu.

Lobo przeleciała po kartce wzrokiem i beznamiętnie patrzyła w papier.

- I kto teraz ma kłopoty? – zapytała samej siebie z ironicznym uśmieszkiem, po czym włożyła swój kapelusz i weszła w mgłę, a kartka upadła w kałużę, rozmywając treść listu i podpis Mrs.Strange.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Salai obserwowała zza stołu ludzi i nieludzi siedzących w barze, jedząc Monte. Dziwnym trafem nikt nie miał dziś humoru i właściwie mało się działo. Wszyscy wyglądali jakby brakowało im czegoś mocnego, co ubarwi ich nudny szary świat.

Shinigami spojrzała na bar. Strange powinna tu być już godzinę temu. Ins, siedząca obok niej, a właściwie leżąca na blacie stołu spoglądała na scenę.

- Gdzie ciocia? – zapytała Hajsik rysując kredkami po stole.

- Też jestem ciek… - zaczęła Salai, ale nie dokończyła, gdyż drzwi burdelu otworzyły się z hukiem i wpadła przez nie Strange wraz z papugą na ramieniu, szybko i pewnie kierując się w stronę baru.

- Wybaczcie spóźnienie, drinki przez godzinę na mój koszt – powiedziała beznamiętnie, trochę zdenerwowanym, trochę znudzonym głosem i przeskoczyła przez blat.

Atmosfera w burdelu od razu się ożywiła, klienci podchodzili i odchodzili od baru z najdroższymi drinkami. Muzyka zaczęła grać, a dziewczyny starały się, aby ich ruchy stały się żywsze.

- Ciocia! – krzyknęła Hajs i skoczyła Strange w ramiona, ta tylko ją złapała i znów postawiła na ziemi.

Bananowa już miała się odezwać, ale zauważyła, że przygląda się jej papuga siedząca na ramieniu Strange.

- To ty Smąriusz? – zapytała dziewczynka.

- Nie porównuj mnie do tego gluta BigBen’ie – odpowiedziała papuga, patrząc na zegarek wiszący na szyi dziewczynki.

Hajsik odruchowo złapała zegarek, kiedy świdrujące spojrzenie ptaka na niego trafiło.

- Strange kupiłaś mi zwierzątko do maltretowania? – zapytała Salai podchodząc z Ins do blatu baru.

- To Franceour, mój… roznosiciel listów – powiedziała piratka, patrząc się w szklanki, które czyściła.

- Po kiego grzyba ci on? – zapytała Ins, pokazując Strange na telefonie drink, który by chciała.

- Mam parę spraw do załatwienia.

Drzwi znowu trzasnęły, ale pojawiła się w nich zupełnie inna, bardzo dobrze znana wszystkim pracownicom osoba.

- Przybył „O ludu pokłoń się przed naszym wielkim dupkiem, albowiem jest to jedyny żyjący osobnik o taki stopniu zboczenia” – powiedział Franceour, patrząc na wchodzącego Przemka.

- Ciebie też miło widzieć, panie „Nie umiem korzystać z klozetu”.

- W moim przypadku to jest usprawiedliwione bo jestem ptakiem, z twoim już gorzej…

Przemek podwinął ptakowi pazury, tak, że ten spadł z ramienia Strange, a sam przytulił ją do siebie.

- Skarbie? Wszystko w porządku? – zapytał gdy piratka odwróciła wzrok.

Chłopak pogładził ją po policzku, ale natychmiast przybrał poważny wyraz twarzy. Dziewczyna zorientowała się, że ją odczytał i natychmiast się odsunęła, wracając do czyszczenia szklanek.

- Pokaż oko – powiedział.

- Przecież widzisz.

- Nie to, to drugie, z blizną – powiedział chłopak, jednak piratka zachowywała się jakby go nie usłyszała.

Przemek złapał ją za ramie i gwałtownie przyciągnął do siebie, przez co włosy Strange odsłoniły jej oko.

Połowa tęczówki była czerwona.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki