FANDOM


Ac5ad73587f3343e5c98fc0894227d74.jpg
Co się dzieje? Czyżby kolejny sen? Kolejna binarna wizja snu? Sam już nie wiedział, czy żyje, lub nie. W sumie czy maszyna w ogóle żyje? Próbował się uruchomić, zmusić zasilacz do ponownej pracy na wysokich obrotach by mógł się ruszać. Systemy poinformowały coś niezwykłego. Zasilacz nagle zaczął dostarczać olbrzymie ilości energii. Powoli otworzył oczy, rozejrzał się powoli. Czuniki wykryły coś dosłownie metr od niego. Zobaczył malutką maszynę unoszącą się nad ziemą w pobliżu jego głowy. Skany nic nie wykazywały niebezpiecznego.

-Jak się czujesz?- zapytała maszyna. Systemy zaczęły w błyskawicznym tępie analizować pytanie innej maszyny i wybierać słowa do odpowiedzi.

-Jestem robotem. Ja nic nie czuję. Twoje zdanie nie ma sensu.

-To może to inaczej powiem. Czy twoje systemy wydają się być sprawne?

-Systemy sprawne w dziewiędziesięciu procentach- odpowiedział, po dokładnym przeskanowaniu samego siebie- coś jest nie tak z zasilaczem. -Ale działasz i funkcjonujesz. To trochę dziwne, ale nie możemy tu tego załatwiać. -Dlaczego? -Upadli przyjdą i będzie po nas.

Upadli? Kim są? Dyski pamięci nie mogły wyrzucić jakiś informacji na ich temat. Kolejna usterka do naprawy. Exo rozejrzał się wokół siebie. Wszędzie leżały stare, zardzewiałe I zapomniane przez czas samochody, a raczej to co z nich zostało, sprzed ponad wieku. Spojrzał na swoją rękę. Czarny metal, parę obwodów I strzępki prawdopodobnie gumy. Czemu wraki zardzewiały a on nie? Nie miał czasu by rozwiązywać algorytmy odpowiedzi w swoim robotycznym mózgu, ruszył za białym robotem, który prowadził go do starej ogromnej budowli. Parę chwil wystarczyło by znaleźć w bazach danych ten obiekt. Była to stara rafineria.


-Jesteśmy w Rosji?- zapytał swojego towarzysza exo.


-Nie do końca, raczej na jej dawnych terenach. Dzisiaj to nazywamy Cosmodromem. Największy obiekt w swoim rodzaju. Kiedyś to stąd ludzie zaczynali pordróże na Marsa, Wenus i inne ciała niebieskie. To było dawno temu, przed tym jak Upadli zajeli to miejsce.


-Nie mogę znaleźć w mojej bazie danych kim są ci “Upadli”. Możesz mi to powiedzieć?


-Nazwaliśmy tak jedną z ras, które przybyło na ziemię wieki temu. Dalej szli w milczeniu. Exo nadal starał się znaleźć powód swoich usterek w pamięci I zasilaniu. Może przez to, że był uśpiony? Miał tylko nadzieję, że jego nowy toważysz pomoże mu je narawić. Tym głębiel szli w czeluście fabryki tym było ciemniej. Latający towarzysz zaczął oświetlać dogę przed nimi.


-Wiesza jak ja to mawiam? Poświeć światłem ciemności lżej.- Exo milczał. Robocik nie spodziewał się takiej reakcji- nie rozumiesz kawału?


-Nie. Ale to intrygujące.


-Ale, że co?


-Jesteś robotem jak ja a masz uczucia.


-Pfff... To coś dziwn...- zaciął się gdy spojrzał na Exo. No tak. To jest inny typ maszyny. Bez uczuć- No cóż ciebie stworzyli ludzie, jesteś kierowany przez system ludzki, a ja zostałem stworzony przez Podróżnika.- Exo szybko przeszukał bazę danych.


-Przez planetę? To nie ma logicznego punktu widzenia.


-To wykracza ponad ludzkie myśli, więc I ponad twoje systemy rozumienionwe.- odparł robot- Słuchaj. Może się w końcu przedstawimy? Jak masz na imię?


-Moja fabryczna nazwa to Exo v.23405394231324JKT Holotyp GH345J.- odparł exo.


-Może tak skrócona wersja?


-Nie mam skróconego imienia.


-Choliwka... Co powiesz na Exan?


-Skąd ten pomysł na to imię?


-Jesteś Exo, więc zamieniłem o na a i dodałem n- Exan.- Exo nie rozumiał czemu akurat tak, lecz nic innego mu nie zostało. Musieli się przecież jakoś porozumiewać, od teraz jest Exanem.


-A ty jak się nazywasz?


-Yhawen. Jestem duchem, czyli rzeczą stworzoną przez Wędrowcę. Tu ich rozmowa się skończyła. Exan ciągle skanował okolicę. Oznaki życia dwadzieścia metrów od nich.


-Mam coś.


-Ja też. Nie podoba mi się to. To nie ludzie. Chodź!


Szybko skręcili w inny korytarz. Yhawen skanował wszystko jak by czegoś szukając. Dziesięć metrów. Coś było dosłownie za rogiem. Systemy obliczyły, że niebezpieczeństwo było bardzo wysokie.


-Yhawen!


-Czekaj! Mam! Bierz!


Duch wskazał na leżący na ziemi reworwer MK.36 w wersji BANDIT. Exo wziął do ręki broń. Sprawdził bęben. Zostały naboje. Odruchowo po skanie otworzył szafkę. Dodatkowe naboje. W sumie 84 naboje wraz z tymi w bębnie broni. Zanim zdążył wiąć naboje lufa już spoczeła na czole istoty. Jej dwie pary oczu zrobiły się ogromne. Sygnał elektryczny spowodował zaciśnięcie spustu przez robotyczny palec. Niebieskawa krew zaczęła spływać po twarzy Exana. Coś na wzór duszy odleciało z ciała i się ulotniło.

Zero emocji. Zeskanował poczwarę, papka jaka została z głowy wskazywała, że raczej już nie żył. Zero funkcji życiowych. Wszystko tak schematycznie. Przeanalizować problem, znaleźć jego rozwiązanie, rozwiązać je i zapomnieć. Tak działają maszyny I nie inaczej było u niego. Zaczął skanować okolicę, kolejni wrogowie. Sto metrów, sześćdziesiąt, byli coraz bliżej. W bębnie zostało siedem naboji.Skanery wykrywały sześciu. Starczyło. Jak szarańcza wskoczyli do pokoju, każdy skończył na ziemi z jakąś częścią ciała zamienioną w papkę. Jeden dogorywając chciał uciec. Exo podszedł do cierpiącego wroga. Jego biała maska stała się niebieska. Ciągle wykaszliwał krew patrząc się na czerwone ślepia robota. Ten go zeskanował. Popatrzył się jeszcze przez chwilę. Przycelował i strzelił. Yhawen przyglądał się temu z tyłu.


-Nie ma już wrogów w zasięgu stu metów.


-Powinniśmy ruszać.


Exan załadował 8 naboji do bębna, resztę gdzieś schował. Zaczeli pośpiesznie przemierzać teren. Mijali korytarz na korytarzem, omijając szczątki obcych, maszyn i ludzi od czasu do czasu. Skany nonstop pokazywały zero oznak życia w promieniu stu metrów. Przebiegali wokół maszyn rafineryjnych, które były jednym z nielicznych symboli potęgi ludzi sprzed ich upadku. Kolejne sygnały. Exan przystał, odbezpieczył broń i celując na wprost siebie zaczął iść powoli.

Byli za rogiem. Było ich dziewięciu. Tak blisko. Wyskoczył zza rogu celując. Palec zaciskał już spust, lecz szybkie procesy analityczne zmusiły palec do ześlizgnięcia się ze sustu, a ręką do spuszczenia broni z oka. To byli ludzie, tak samo jak on zdjęli celowniki z oczu i odetchneli z ulgą. Ich przerakie pancerze zakrywały ich ciała w celu obrony przed pociskami. Niektórzy mieli szarawe inni czerwone kolory swoich pancerzy. Niektórzy mieli cięższe pancerze inni lżejsze, które zakrywały mniej ciała. Część trzymała karabiny szturmowe CYDONIA-AR2, inni PULSAR MSE a jeszcze inni karabiny maszynowe typu SARGON-B2.


-Wspaniale! To Strażnicy!- wykrzyczał Yhawen.


-Co tu robicie?- spytał prawdopodobnie przywódca tego oddziału. Twarzy nie było widać, ale po budowie ciała i głosie było widać, że to mężczyzna. Miał on lekki pancerz z długą peleryną z kapturem założonym na jego niebieskawy chełm z dużymi goglami w kolorze przypominający złoty.


-Próbujemy się wydostać stąd.- odpowiedział Exan. Człowiek zdjął hełm ujawniając swą twarz. Exan od razu go przeskanował. Systemy wskazywały, że był to człowiek w wieku dwudziestu ośmiu, może dwudziestu dziewięciu lat. Jego białe włosy i jasnoniebieskie oczy kontrastowały z jego jasną skórą. Jego prawa brew nosiła bliznę- A co wy tutaj robicie?


-Wysłano nas tu z oczyszczeniem tego miejsca, poraz kolejny. Upadli wracają i wracają. Niestety ponieśliśmy już straty i mamy rannych- wskazał na paru rannych żołnierzy. Exan od razu pomyślał- zostawić. Jednak nie chciał mu tego mówić- dlatego proszę ciebie o pomoc.- kontynuował.


-Niby na co wam ma pomoc? -Z tego co wiem exo byli tworzeni dla wojsk, więc możesz być przydatny. Po za tym gwaratnuję ci wtedy miejsce wśród strażników, napewno sprawdzisz się jako hunter, lub titan. Raczej warlockiem nie będziesz. Roboty nie mają tych umiejętności do kontroli mocy energii.


Systemy analizowały argumenty za i przeciw. Sam by nie dał rady, po za tym oni mogą mu i Yhawenowi wydostać się stąd i pomóc odnaleźć się w nowym świecie, przynajmniej jemu.


-Niech wam będzie. Pomogę wam. Jednak nie myśl, że będę targać te trupy.- Tu wskazał na rannych- Według moich analiz mają tylko czterdzieści procent szans na przetrwanie jeśli spotkamy dużą grupę Upadłych.


-W porządku. Masz jakoś na imię?


-Exan. A ten duch ma na imię Yhawen.


-Mi możesz mówić Genos, jestem hunterem.


-Mało mnie to obchodzi. Musimy już iść. Na razie jest czysto, ale to tylko w promieniu stu metrów, więc gdzieś tam są.- Bez emocji powiedział i ruszył dalej. Genos tylko westchnał i wraz ze swoimi żołnierzami zaczął wraz z Exanem i Yhownem przemierzać korytarze rafineri.


Skany coś wykryły. Jakiś rodzaj pułapki. Rzucił okiem na coś co leżało na ziemi. Wyglądało na jakiś pojemnik. Może mina? Zbliżył się na zalecaną przez systemy odległość trzech metrów.


-Lepiej się nie zbliżaj.- powiedział jeden z żołnierzy.


-Co to jest? Jakaś mina?


-To wystrzeliwuje w górę granat, który wybucha i spowalnia wszystko w obrębie dwóch metrów. Upadli lubią to ustawiać przy granatach laserowych.


-Jakich granatach laserowych?


-Takie wbijane do jakieś powierzchni granaty, które wybuchają gdy przerwiesz wiąskę lasera. Taka pułapka.


Exan posłuchał zalecenia żołnierza i odszedł od miny. W dość szybkim tępie przemierzali wręcz ogromny obiekt. Exan szybko się obrócił i odbezpieczył broń. Genos również tak zrobił widząc jak to robi exo.


-Ilu?- zapytał.


-Dziesięciu... Teraz dwudziestu.


-Tu nie możemy walczyć. Wycofajmy się tam.- Genos wskazał dość duże pomieszczenie, gdzie wszyscy zaczeli uciekać, prócz Exana i towarzyszącemu mu Yhawenowi. Zanalizował sprawę. W korytarzu jego broń będzie mieć największe możliwości do użytku. Sto metrów, dwadzieścia. W ciemości zauważył jednego z nich i wystrzelił. Pocisk reworweru rozerwał głowę drega na miazgę. Kolejny strzał. Tym razem wandal. I tak kolejne trzy strzały trafiały. Jednak wandale byli za szybcy. Jeden z nich dorwał robota i wraz z nim wlecieli do pokoju, za nimi reszta.


Gdy reszta żołnierzy strzelała do upadłych, Exan siłował się z wandalem, który przyparł go do ściany. Co tu teraz zrobić? Systemy wykazywały dziewięciesięcio procentowe szanse na przegraną. To już koniec? Dopiero co został wskrzeszony przez ducha. Dopiero co miał szansę się dowiedzieć o tym świecie. Jednak poczuł się żywszy. Czuł, że ma więcej energii niż przed tem.


-Exan co z tobą?!- wykrzyczał Yhawen po sprawdzeniu skanu pracy zasilacza exo.


Do rąk została skierowana fioletowa energia. Jeden cios otwartą dłonią i odepchnięcie przez energię. Wandal odleciał i uderzył o ścianę. Stał na nogach patrząc na exo. Upadli i ludzie zaskoczeni obserwowali całe to zajście. Wandal po chwili wypluł krew i upadł jak szmaciana lalka na ziemię. Upadli skierowali swój ogień na Exana. Odruchowo cisnął energią, która utworzyła coś w rodzaju kuli, która zaczęła ciskać moc pustki wokół siebie. Odrzuciła część upadłych od siebie, część stała w jej prowmieniu i pochwili upadała wypluwając krew. Żołnierze zaczęli strzelać do upadłych wykorzystując ich zdezorientację. Podłoga została zaplamiona niebieskawą cieczą i zaśmiecona łuskami pocisków i ciałami dregów i wandali. Exan przygądał się swoim rękom. Otaczała je jakaś energia. Czuł się żywszy. Skany wykazały, że zasilacz działa jak należy. To była ta usterka? Usterka, która polegała na niemożliwości władania energią?


-Niemożliwe...


-Wy to widzieliście? Ten exo kotroluje moc pustki jak warlocy!


Exan ignorował te komentarze. Przeładował swój Mk.36 i spojrzał na Yhawna.


-To niesamowite!- wykrzyczał duch- Jesteś pierwszym exo, który potrafi to robić! To dlatego moje skany pokazywały coś niezwykłego! Urządzenie generujące energię pustki!


-To coś niezwykłego?


-Takiego typu urządzenia udało się jedynie przystosować do broni. Oczywiście próbowano z robotami, lecz nie udawało się to. Tylko ludzie mogli się tego nauczyć, dzięki Podróżnikowi. Możesz być jedyny swego rozdzaju.


-Exan. Rozumiem, że to może być dla ciebie normalka, ale musisz ze mną o tm porozmawiać z moimi przełożonymi i z Mówcą.- oznajmił Genos przypatrując się czerwonym oczom robota.


-Zgoda.


Wszyscy pośpiesznie dotarli do końca rafinerii. Genos uruchomił znacznik ewakuacyjny. Exan patrzył w niebo i spadający śnieg z szarych chmur, które zasłaniały słońcę i niebieskie niebo. Spuścił swój wzrok na żołnierzy. Siedzieli w kółku, śmiali się razem i coś opowiadali. Tylko Genos i paru innych żołnierzy obserwowało okolicę. Systemu cały czas skanowały zdobywając różne informacje.

Zimne powietrze uderzało w jego metalowe ciało, które było zakryte ubraniami które teraz wyglądały jak szmaty. Spojrzał w górę, czujniki wykryły obiekt latający zbliżający się z dużą prędkością. Głosy silników zagłuszyły śpiewy ptaków i dalekie odgłosy upadłych. Przez czarną barwę z daleka przypominał ptaka, odróżnić go od nich można było tylko dzięki światłom i ogniu wydobywanego ze silników. Zwolnił nad nimi i wylądował w miejscu najlepiej odpowiadającym do lądowania. Z otwartych drzwi wybiegli kolejni strażnicy, którzy zabezpieczyli teren. Wyglądało na to, że poważnie traktowali tą ewakuację. Exan ruszył za Genosem i jego drużyną. Przebiegli w parę chwil kilkanaście metrów. Exan zatrzymał się tuż przed wejściem na pionowzlot.


-Yhawen, doką my będziemy lecieć?


-Do ostatniego miasta ludzkości, to tam ludzie zrobili swój ostatni bastion życia. Tam znajduje się siedziba strażników.- odparł Yhawen. Exan po usłyszeniu odpowiedzi chwilę się zawachał. Analizował to wszystko próbując złożyć to do kupy. Po chwili wszedł, a za nim żołnierze którzy zabezpieczali teren. Usiadł obok Genosa, który opatrywał swoją ranę na ramieniu, której nabawił się podczas ostatniej potzyczki z upadłymi. Milczał całą podróż. Według niego nie było warto coś powiedzieć. Po prostu słuchał rozmów innych. Tyle było emocji w ich głosach. Tylko od czasu do czasu było słychać bez uczuciowy głos innego exo. Znów spojrzał na swoje ręce. Czy na prawdę tylko on ze wszystkich exo potrafi kontrolować jakąś energię? Nie miało to za bardzo sensu. Jeśli on to potrafi to któryś inny też tak może. Wstał gdy poczuł, że pionowzlot zaczął zwalniać.

Drzwi powoli się otworzyły pokazując Exanowi gdzie się znajdują. Wyraźnie widział panoramę dużego miasta. Nad nim unosiła się planeta zwana Podróżnikiem. Genos i jego oddział wysiadł wraz z innymi żołnierzami za nimi powoli podążał Exan z Yhawnem. Rozglądał się dookoła skanując okolicę. Według skanów znajdywali się na wieży, a dokładniej na jakimś placu na jej szczycie. Białe ściany kontrastowały z żołnierzami ubranymi w szarawe, lub kolorowe pancerze. W tłumie znalazł Genosa przy schodał prowadących na dół.


Zeszli do długiego korytarza oświetlonym żółtawym światłem z lamp. Na końcu znajdywała się duża sala ze stołem na jej środku. Wokół niego stali żołnierze wyskokiego szczebla. Exan od razu wiedział, że jeden z nich to robot exo, który jest hunterem, wywnioskował to z tego, że nosił pancerz typowy dla hunterów.

Niebieskawo skóry mężczyzna był titanem ze względu na jego ciężki pancerz, ale nie mógł zidentyfikować go do żadnej z istniejących ras ludzkich zapisanych na jego dyskach pamięci.

Nie potrafił tylko zidentyfikować jaką profesje miała czarno skóra kobieta. Skoro byli tutaj titan i hunter to może ona była była warlockiem? Analizy wskazały tą możliwość.


-Poruczniku Genos, zdaj raport i powiedz dlaczego przyprowadziłeś tego exo? Jeśli chce to od razu może zostać wcielony jako hunter, lub titan.- Powiedział titan.


-Na misji zginęło ośmu strażników, paru zostało rannych po przez potyczki stoczone z upadłymi. Przemierzaliśmy jednak dalej fabrykę i jej pobliskie tereny. Po rozprawieniu się z ósmą grupą przeciwnika spotkaliśmy tego oto exo i towarzyszącego mu ducha. Zwą się kolejno Exan i Yhawen.- Genos sam nie był pewny jak im objaśnić to, że exo ma moc władania energią pustki. Cały czas układał zdania, by zamienić je na inne, aby potem zamienić na jeszcze inne.


-Ale co ma ten exo do rzeczy?- zapytała kobieta. Exan milczał zostawiając tą sprawę do wyjaśnienia Genosowi.


-No bo...


-Exan jest nie byle jakim robotem.- wtrącił się Yhawen- Potrafi manipulować energią pustki jak inni warlockowie, którzy poszli ścieżką pustki.


-Non sens!- wykrzyczała kobieta- To nie możliwe by robot to potrafił!


-Proszę pani...


-To niemożliwe!


Exan stał w milczeniu patrząc się na kobietę. Zastanawiał się czy ona udaje czy na serio jest ignorantką. Po szybkim skanie dowiedział się, że ma niesamowity poziom inteligencji, jednak nie dorównywał jemu. Spostrzegł, że exo patrzył na niego. Skanował go? Myślał co w nim niezwykłego? Zastanawiał się nad czymś? Przez to, że był exo nie mógł tego wyczytać z jego twarzy. Niebieska twarz skrwyała swoje tajemnice.


-Rey.- powiedział po chwili- Yhawen może mieć rację.


-Cayade, rozumiem że chcesz bronić kogoś ze swojego rodzaju, ale to nie ma sensu.


-Po zeskanowaniu jego wykryłem coś nietypowego. Coś ma w zasilaczu. Coś czego ja i inni exo nie mają.- powiedział ze Cayade bez emocji.


-Niby co?- zapytała zirytowana Ikora.


-Energię pustki.- odpowiedział.


-Może popsuły ci się skanery?


Genos, Yhawen, Exan i titan stali w milczeniu przysłuchując się kłótni dwojga strażników.


-Cayade... Ikora. Czemu się kłócicie?- zapytał mężczyzna ubrany w białą szatę z czarnym kapturem. Twarzy nie było widać przez białą maskę.


-Mówco...- powiedziała zaskoczona Rey. Exan i Cayade od początku wiedzieli, że tu jest. Exan patrzył na niego zastanawiając się kto jest pod maską. Mówca... Wszystkie analizy wskazywały na to, że jest on łącznikiem między ludźmi a Podróżnikiem. Dlaczego on tutaj przyszedł. Genos wspominał o nim, ale nie spodziewał się że na serio tutaj przyjdzie.


-Przepraszam za lekkie spóźnienie.- przeprosił i stanął obok Exana- To dlaczego się kłóciliście?


-Cayade i duch o imieniu Yhawen mówią, że ten exo który stoi obok pana ma umiejętności panowania nad mocą pustki.- odpowiedział titan.


-Czyżby Zavala?


-Moje skanery na to wskazują.- oznajmił Cayade.


-Jeśli jest jak mówisz to niech nasz exo pokaże, czy to umie czy nie.


Exan wiedział, że Mówca na niego patrzy przez białą maskę ukątem, tak jak on sam na niego. Odsunął się kawałek od reszty. Zgromadził trochę energi i cisnął ją o ziemię tworząc fioletową kulkę destruktywnej materii. Ikora patrzyła na to z zaskoczeniem. Nie wiedziała co powiedzieć.


-Niesamowite.-powiedział Mówca- Czyli Cayade miał rację Ikoro. Ten exo jest niesamowity w swojej budowie i działaniu.


-I może się przysłużyć.- odparł Genos.


-Niby jak? Nawet jeśli wcielimy go do strażników jako warlock, to szybko upadli go upolują. Przecież wiecie o tym, że zaczęli niedawno polować na warlocków, dzisiaj jest nas niewielu.


-Tylko, że ludzi ogranicza moc umysłu i siła fizyczna. Exan może nam pomóc w tej przegranej wojnie. Jego wytrzymałość robota i możliwość kontrolowania mocy pustki może być niezwykle przydatna.- powiedział Zavala przyglądając się Exanowi.


-Teraz pytanie. Czy chcesz do nas dołączyć?- Exan patrzył na Mówce, który oczekiwał odpowiedzi.


-A co będę z tego mieć? Nie czuję potrzeby dołączenia do was.


-Powiem tak. Kiedyś w końcu ciemność nas dopadnie... Jeśli my upadniemy to oni w końcu cię znajdą i zabiją. Stracisz swoje binarne życie.


Analogiczny umysł Exana analizował każde słowo Mówcy. Rozważał za i przeciw. Jak na robota o wysokim poziomie inteligencji zastanawiał się długo. W końcu zdecydował się odpowiedzieć.


-To kiedy zaczynam?______________________________________________________________________________________________ Uwaga. Opowiadanie dzieje się w uniwersum Destiny. Gra Destiny należy do jej twórców Bungie. Wszelkie informacjena temat świata destiny znajdziecie na wiki poświęconej tej grze.



Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki