FANDOM


Przezroczysty proszek, który Strange dała Przemkowi zaczynał powoli działać. Rany na ciele chłopaka zaczęły znikać, pozostały po nich jedynie plamy krwi na ubraniu chłopaka.

- Cholera, przyszedłem żeby cię uratować, a skończyło się na tym, że to ty musiałaś ratować mnie.- powiedział Przemek, śmiejąc się pod nosem.

- Nieprawda.- powiedziała Strange, odsuwając się od niego.- Naprawdę jestem ci wdzięczna za to że przyszedłeś. Właściwie, to jak się tutaj dostałeś?

- Na twoim statku.

- Ale przecież kazałam załodze go przeszukać...

kilka godzin wcześniej

Przemek i Smąriusz wychodzili powoli spod łóżka Strange, oglądając się na boki i wsłuchując się, czy nikt nie nadchodzi.

- Nie rozumiem, dlaczego się zakradamy?- spytał Smąriusz, siedzący chłopakowi na ramieniu.

- Pod wpływem czaru może mnie nie słuchać i zwyczajnie stąd wyrzucić.- powiedział Przemek.- Musimy tutaj przeczekać.

- Dobra, kapitan kazała nam przeszukać jeszcze jej kajutę.- usłyszeli zza drzwi Przemek i Smąriusz.

Obydwoje wpadli w panikę i szybko zaczęli szukać miejsca żeby się ukryć. Na pewno nie wróciliby pod łóżko, to pierwsze miejsce jakie sprawdzą. Z tego samego powodu odpadała szafa oraz dywanik. Przemek szybko jednak dojrzał szansę. Chłopak otworzył sporej wielkości szufladę i zaczął do niej wchodzić.

- Chwila, co ty robisz?!- niemal krzyczał Smąriusz.

- Chowam się.- syknął Przemek.

- To szuflada z jej bielizną!

- Cicho, cel uświęca środki.

Obecnie

- I tak to mniej więcej było.- powiedział chłopak.

- Powinieneś dostać ode mnie w ryj.- powiedziała Strange, ze wzrokiem zdradzającym że jest gotowa go zabić.

Przemek szybko skulił sie i zaczął chronić najważniejsze części ciała. Strange nachyliła się nad nim, jednak zamiast posłać mu plaskacza, uśmiechnęła się i pocałowała go w policzek.

- Ale w nagrodę dostaniesz to.- powiedziała piratka.

- D-dzięki.- powiedział zdziwiony chłopak.

- Jakie to...słodkie.- rozległ się nagle głos Louise.

Przemek, Strange i Smąriusz spojrzeli na ciało Louise w tym samym momencie. Straszliwie poraniona, z posoką wciąż lejącą się z jej klatki piersiowej, dziewczynka powoli zaczęła się przemieniać. Wokół jej ciała zaczęła się gromadzić obrzydliwa, mroczna energia. Na oczach wszystkich rany dziewczynki zaczęły się goić a ona sama- rosnąć. Jej ręce i nogi zaczęły się wydłużać, piersi rosnąć a twarz nabrała kobiecych kształtów. Louise, w co najmniej trzy razy starszej formie wstała na równe nogi i spojrzała na swoich przeciwników.

- No proszę proszę, naprawdę mnie zaskoczyliście.- powiedziała Louise, o wiele dojrzalszym tonem głosu.

- Co tu się odpi#rdala?- pytał Smąriusz.

- Możecie uznać to za moją prawdziwą formę. Ta z którą tutaj przyszłam, to forma której używam do zabawy, ledwie 20% mojej prawdziwej siły.

Wampirzyca obnażyła kły i przyjrzała się dokładnie Przemkowi, Strange i Smąriuszowi. Nagle jej źrenice zwężyły się i w całą trójkę trafiła dziwna fala energii, która wbiła ich znowu w drzewo.

- Pan zwiększył moją moc i to wielokrotnie!- krzyczała Wampirzyca.- Nie macie ze mną szans! Nawet jakby było was stu, dwustu, czterystu czy tysiąc! Poddaj się, moja Noelle, a może oszczędzę tego chłoptasia i całe miasto.

Strange wzięła głęboki oddech. Nie zamierzała się poddawać, ale nawet bardziej nie chciała narażać swoich przyjaciół na niebezpieczeństwo. Uda że się poddaję a potem spróbuje zaatakować z bliska. Najwyżej się nie uda, lepsze to niż nic. Piratka postawiła pierwszy krok w keirunku Louise, jednak niespodziewanie stanął przed nią Przemek, z mieczem wycelowanym w Wampirzycę.

- Stań za mną, ochronię cię.- powiedział Przemek.

Wampirzyca chciała teraz wtrącić jakiś komentarz, ale wtedy zauważyła dziwną rzecz. Strange odsunęła się od Przemka, stanęła przed nim i sama wycelowała swoje ostrze w Louise.

- Nie, to ja cię ochronię.- powiedziała piratka.

Przemek ponownie zamienił się z nią miejscami.

- Nie! Ja to zrobię.

Strange wskoczyłą mu na plecy tak, że obydwoje padli na ziemię, na której zaczęli się siłować.

- Pozwól mi cię ocalić do cholery!- krzyczał Przemek.

- To ty pozwól mi!- odkrzykiwała Strange.

- Ocaliłaś mnie w walce z Serkiem, chcę się odwdzięczyć!

- Nie udowodnisz mi że to ja! Leż i daj mi nas ocalić.

- Chcę cię chronić, ty tępy filecie!

- To ja próbuję się dla ciebie poświęcić, ty skretyniały alfonsie!

Dalsze kłótnie przerwał upiorny śmiech, wychodzący z gardła Louise. Wampirzyca znała powiedzenie "gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta" i wiedziała że powinna zaatakować, ale nie była w stanie. Cała sytuacja była zbyt absurdalna i przyprawiała ją o atak histerycznego śmiechu.

- Hahahahahaha...haha..ha.- Wampirzyca prawie płakała ze śmiechu.- Nie wytrzymam, jesteście tacy rozkoszni!

- Wcale że nie!- zakrzykneli w tym samym momencie Przemek i Strange.

- Ej, serio jesteście.- powiedział Smąriusz.

- No dobrze, dobrze, zatrzymam was obydwoje.- powiedziała Louise, szykując się do ataku.

Wampirzyca napawała się każdą sekundą, jaka upływała. Prezentowała swoje kły, wsłuchiwała się w rytm serc swoich ofiar oraz niemalże narkotyzowała się zapachem krwi na ich ubraniach. Gdyby mogła to stałaby tak całą noc, ale chciała już móc bawić się z Noelle i tym jej chłoptasiem. Louise zgieła lekko nogi, szykując się do skoku, gdy nagle poczuła ogromny ból w okolicach splotu słonecznego. Skuliła się momentalnie i spojrzała w dół. Z jej klatki piersiowej wystawało coś dziwnego, wyglądającego jak ogromny, czarny kieł. Kieł ten niemalże niewyczuwalnie wbił jej się przez plecy i teraz wystawał jej z klatki piersiowej. Wampirzyca zakrzyknęła z bólu i padła na kolana, wymiotując krwią. Znała tę energię aż za dobrze i wiedziała, że zbliża się jej koniec

- K...Kahrl...dlaczego?!- krzyczała Louise, nadal wymiotując krwią.

Przemek przyjrzał się całej sytuacji trochę lepiej. Zobaczył za plecami Wampirzycy metrową, czarną kulę, stworzoną najwidoczniej z jakiejś mrocznej energii. Jeden jej fragment uformował się w coś przypominającego kieł i wbiło się głęboko w ciało Louise. Po chwili zza jednego z drzew wyszła dziwna postać. Gruby, ubrany w obdarte ubrania mężczyzna o szarej skórze i żołtych oczach, mający kawałki jedzenia w okolicach ust. Trzymał w dłoni coś, co wyglądało jak smycz. Stworzone było z tej samej energii co kula i było do niej przyczepione.

- Wybacz Louise, ale złamałaś zasady.- powiedział grubas o szarej skórze.- Pan kazał nam czekać. Poza tym...- grubas mocniej ścisnął "smycz" a Wampirzyca zaczęła drzeć się jeszcze mocniej.- Umowa była inna. Ja wezmę Drugiego, ty weźmiesz Strange. Nie tak się umawialiśmy.

- Kahrl, przestań!!- krzyczała Louise.

Szaroskóry pociągnął dłonią nagle i gwałtownie, po czym kieł wbity w ciało Louise wrócił spowrotem do kuli, ciągnąc ze sobą Wampirzycę. Po zaledwie kilku sekundach, wróg z którym Przemek i Strange musieli tyle walczyć, zniknął, wewnątrz tej dziwnej anomalii.

- Wybaczcie proszę problemy, wasz czas jeszcze nie nadszedł.- powiedział Kahrl i po chwili kula zmniejszyła się i została wchłonięta przez jego ogromne ciało.

- Kim jesteś?- spytała Strange.

- I dlaczego nazwałeś mnie Drugim?- dodał Przemek.

Grubas uśmiechnął się, przez co wszystko mogli zobaczyć jego żółte i przeżarte próchnicą zęby.

- Na imię mi Kahrl i uratowałem was przed Louise. Zrobiłem to jednak tylko z jednego powodu.- w tym momencie grubas wskazał swoim palcem na Przemka.- Nie mogłem pozwolić żeby cię zabiła. Jesteś jedynym człowiekiem który pokonał Pana i właśnie dlatego ja będę tym, który cię zarżnie. Raz a dobrze. A teraz wracajcie do siebie. Wasz czas jeszcze nie nadszedł.

Po tych słowach tajemnicza postać nagle zniknęła. Przemek, Smąriusz i Strange przeszukiwali okoliczne zarośla w poszukiwaniu swojego obrzydliwego wybawcy, jednak nikogo nie znaleźli. Gdy zza kilkumetrowych drzew dało się widzieć promienie słońca, zgodnie uznali, że należy wracać na statek. Droga do Mer de Sang była taką samą męczarnią jak droga do polany, ale całej trójce udało się ją pokonać w miarę szybko. Zdyszani, zmęczeni, brudni i spoceni wrócili na okręt, po czym jak najszybciej odbili od brzegu.


Przemek wpatrywał się w wody oceanu i dziękował Bogu, że wziął wcześniej proszek na chorobę lokomcyjną. Rozmyślał nad całą sprawą- walką z Wampirzycą a potem przybyciem tego grubego stwora. Pochodzili oni z nieznanej części Kraju, to było oczywiste, ale chłopaka nurtowało coś innego. Gdy walczył z Louise, w czasie ciosów odczytywał szczątki jej wspomnień. Nie zdołał dowiedzieć się wiele, ale jeden obraz utkwił mu w pamięci. Oczy z wieloma tęczówkami i źrenicami, wpatrującymi się w niego niczym w ofiarę.

- Nadal nie wiem co się właściwie stało.- powiedziała Noelle, która nagle pojawiła się obok Przemka.- Najpierw pojawia się osoba z tak odległej przeszłości, że nawet jej nie pamiętałam. Potem pojawił się ten grubas a Louise wspominała o kimś jeszcze! O kimś kto rzucił na mnie ten czar. Coś się zbliża, zapowiada się na kolejną Inwazję.

Przemek uśmiechnał się sam do siebie, wpatrując się w piratkę. Gdy tylko zorientował się że coś z nią nie tak, od razu do niej przyleciał, nie wymyślając żadnych planów ani nie organizując ekipy. Biegł na złamanie karku, chcąc ją chronić, a potem naprawdę chciał zabić Wampirzycę za to co jej zrobiła. Nawet nie zorientował się kiedy to się stało, ale Strange była...jest dla niego cenna.

- Masz rację, zbliża się burza.- powiedział chłopak, po czym nagle przytulił piratkę.- Niebezpieczeństwo większe niż dotychczas zakładałem. A ja mam zamiar chronić to, co jest dla mnie najcenniejsze.

- C-co chcesz przez to powiedzieć?- spytała Strange, mająca rumieńce na policzkach.

Przemek uśmiechnął się i złapał ją za dłoń. Nie musiał mówić nic więcej.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki