FANDOM


Strange leżała pod drzewem w swojej syreniej postaci. Z jej skroni oraz ust obficie lała się krew a w jej oświetlanych światłem księżyca oczach można było dostrzec łzy. Miała sobie za złe cała tę sytuację, to że się zawachała i pozwoliła żeby to wszystko się stało. Próbowała wstać, ale nawet z nogami byłoby to karkołomne zadanie. Praktycznie całe jej ciało było obolałe.

- Kukuku, nasza Noelle chyba nie ma humoru, co?- spytała osoba powoli zbliżająca się do Strange.

Piratka przeklinała wszystkie błędy jakie dzisiaj popełniła. Gdy zobaczyła rządze mordu w oczach swojego przeciwnika, wiedziała że więcej ich już nie popełni. Nie będzie miała okazji.

kilka godzin wczesniej

Rezydencja Salai wyglądała niczym pobojowisko. Zniszczona praktycznie w drobny mak, w niektórych miejscach podpalona a wokół niej leżały ciała właścicielkie, Beasta i wielu innych mieszkańców CreepyTown. Czyżby wszystkich ogarnął szał zabijania? A może ktoś ich zaatakował? Kolejna Inwazja? Nie, po prostu trzy następujące po sobie popijawy. Pierwsza była z okazji walki Przemka z Serkiem, druga- przyjęcia Mikhalna jako mieszkańca CreepyTown. Trzecia z kolei dla uczczenia tego, że udało się zrobić dwie popijawy jednego wieczoru i nadal na terenie posesji został alkohol. Gdy promienie wstającego słońca zaczęły oświetlać Rezydencje, niektórzy imprezowicze zaczęli wstawać.

- Czyli tak wygląda życie w CreepyTown?- spytał Mikhaln, przecierając oczy ze zmęczenia.

- Chłopie, to jedna z najmniejszych imprez tego miasta!- zakrzyknął Dizz.

- Ale przecież upiłeś się do nieprzytomności...- powiedział Kalasher, szukając swojej broni

- Typowe.- powiedział Rico, wymiotując w krzakach.

Czarodziej był pod wrażeniem całego miasta. Przez alkohol, jego wspomnienia były pomieszane, ale mógł przysiądz że przez ostatnie godziny widział: demonice latającą na psie, strzelanine pomiędzy dwoma żołnierzami, Smokobójcę zakradającego się do pokoju w którym była jakaś dziewczyna oraz dwa smoki, które zderzyły się ze sobą w powietrzu. Doprawdy, niezwykłe miasto.

- Obudziliście się? Jak miło!- zakrzyknął jakiś głos. Wszyscy obudzili się i zobaczyli Przemka, przywiązanego do gałęzi drzewa z rapierem wystającym z prawej nogawki.- Ściągnijcie mnie! Już!

Wszyscy uśmiechnęli się do siebie. No, w każdym razie wszyscy poza czarownikem, który nie mógł zrozumieć jak człowiek który wybił całą populację potężnych stworzeń, mógł dać się poniewierać innym. Jakaś forma pokuty? Możliwe.

- Rozumiem że Strange nie w humorze?- spytał Kalasher, podnosząc karabin do oczu i celując nim w Przemka.

- Nie wiem, nie pamiętam.- powiedział Przemek.- Po co ci te broń?

- Czy to nie oczywiste? Przestrzele te więzy, które cię krępują.

- Nie! Nie! Nie! Odłóż to, wciąż jesteś zbyt wstawiony na takie akcje!

- Cichaj, ja to załatwię!


Strzał obudził Strange, śpiącą w jednej z komnat rezydencji. Dziewczyna przeciągnęła się i złapała za bolącą głowę. Sama zastanawiała się, ile wypiła. Ćwierc kieliszka, a może nawet cały? Nie wiedziała, film urwał się jej całkowicie.

- Cześć kwiecie, wstałaś?- spytał Smąriusz, leżąc na brzuchu Strange.

- S-Smąriusz?- spytała zdziwiona piratka.- Co ty tutaj robisz?

- Przemek mnie tutaj zostawił żebym cię pilnował, po tym jak próbowałaś przerobić jego jaja na piniatę i przywiązałaś go do drzewa.- powiedział z rozbrajającą szczerością duch.

- O-on tutaj był? W jakiej sprawie?

- Nieźle się upił, mówił że widział jak ktoś za tobą chodził.

- T-to nawet miło.

Strange dziwiła się ze swojej własnej reakcji. Nie tak dawno przeszedłby ją dreszcz obrzydzenia na samą myśl że była z chłopakiem w jednym pokoju, a teraz w ogóle jej to nie przeszkadzało. Może to przez kaca?

- A właśnie, ktoś w nocy przyszedł i zostawił dla ciebie list.- powiedział Kłobuk, pokazując na biurko obok łóżka.- Nie widziałem kto, ale był dosyć niski.

Strange z niechęcią wzięła z biurka kopertę którą otworzyła. Po przeczytaniu listu, dziewczyna natychmiast go wyrzuciła, wstała i zaczęła ubierać płaszcz oraz buty.

- Chwila, a ty gdzie?!- zakrzyknął Smąriusz, który spadł z łóżka.

- Gdzieś daleko.- odpowiedziała piratka po czym wyszła.

Duch spojrzał na list i zobaczył na nim różne symbole, które z jego perspektywy nie miały żadnego sensu. Albo to było zapisane kodem, albo na list nałożono zaklęcie. Kłobuk wziął list w usta i poleciał do Przemka.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki