FANDOM


- To też s#ka!- zakrzyknęła leżąca pod ścianą LoboTaker, wskazując oskarżająco na Szaloną.

Duch ubrany w strój kąpielowy i kapelusz Lobo spojrzał na nią zdziwiony.

- O co chodzi?- spytała unosząca się w powietrzu Szalona Kapelusznik.

- Ukradłaś mi ubranie!- zakrzyknęła Baldanderka, wstając powoli z podłogi. Podobnie z resztą zrobiła cała reszta- w mniej lub bardziej udanym stylu.- Tylko nie kłam!

- A niby po co?- spytała Szalona, przekręcając się tak że latała teraz głową do ziemi. Kapelusz Lobo jednak nie spadał.- Ubrałam Cię w zapasowy strój Elizabeth. Znaczy się w strój w który chciała się ubrać, ale zapomniała że na jej klatce piersiowej można by prasować ubrania.

LoboTaker ścisnęła pięści ze wściekłości. Nie dość że została rozebrana i upokorzona i nie dość że zrobiła to mieszkanka Federacji, to jeszcze miała na sobie kostium kobiety którą wprost nazywała s#ką!

- 2%.- usłyszała za sobą głos Elizabeth.

Nim Baldanderka zdołała się odwrócić, narzeczona Feriana złapała jej głowę swoją demoniczną, przemienioną dłonią. LoboTaker próbowała coś zrobić, jednak Elizabeth ścisnęła jej włosy i cisnęła dziewczyną w ścianę. Z czaszki LoboTaker zaczęła powoli lecieć krew i  uradowana członkini Dzieci Heinricha chciała kontynuować jednak nie było jej to dane. Przybita do ściany Baldanderka podcięła Elizabeth nogę, a gdy narzeczona Feriana się przewróciła, kopnęła ją na tyle siarczyście, że ta wleciała z pluskiem do basenu.

- Głupia s#cz.- powiedziała Lobo, łapiąc się za ranę.

Ku swojemu zdziwieniu Baldanderka spostrzegła, że wszyscy się na nią patrzą, no a przynajmniej prawie wszyscy. Jedynie oczy Przemka, Arise i Kharleza były zasłonięte- odpowiednio przez Strange, Glorię i Szaloną. Reszta przypatrywała się LoboTaker z widocznym zdziwieniem- szczególnie zaskoczeni wydawali się być Mikhaln i Serek. LoboTaker spojrzała na besen z którego zaczęła wychodzić mokra, uśmiechająca się bezczelnie Elizabeth. W ręku trzymała ręcznik- ten sam który Strange dała Lobo.

Baldanderka natychmiast spojrzała w dół i z lekką paniką stwierdziła że widać jej strój. Cały. Szybko więc kucnęła, chowając swoją klatkę piersiową w kolanach.

- Tu Cię mam.- powiedziała Elizabeth, uśmiechając się szatańsko.

Nim Lobo spostrzegła, jej przeciwniczka była tuż przy niej. Elizabeth zamachnęła się swoją przemienioną dłonią, gotowa uderzyć i pozbawić przeciwniczki głowy. Wszystko wyglądało jak w zwolnionym tempie- przyjaciele Lobo próbujący podbiec i ją ocalić, Baldanderka szykująca się żeby odskoczyć i szybsza od nich wszystkich pięść Elizabeth. Lobo nie miała teraz szans.

Nagle jednak, stało się coś niespodziewanego. Ciało Elizabeth zostało sparaliżowane- nie było w stanie ruszyć się w żaden sposób. Zatrzymane w pozycji natarcia, z przemienioną pięścią centymetr przed twarzą LoboTaker. Narzeczona Feriana wkładała całą siłę woli, ale nie była w stanie się poruszyć. Cokolwiek ją trzymało, było silniejsze od niej.

Elizabeth była pewna że to już koniec- jeśli nie mogła się ruszyć, to Baldanderka dopilnuje żeby członkini Dzieci Heinricha dopełniła los swojego narzeczonego. Jednak LoboTaker również nie mogła się ruszyć- jak gdyby była uwięziona w kucającej, zasłaniającej klatkę piersiową pozycji. Z resztą, cokolwiek to było, nie dotyczyło tylko tej dwójki. Arise, Gloria, Przemek, Strange, Mikhaln, Serek, Tardsihe, Piteł, Insanity, Hajsik, Kharlez i Wasieq również nie mogli się ruszać. Coś ich wszystkich przetrzymywało. Co poniektórzy zaczęli nawet podejrzewać co.

- No dobra, bez przeginania!- zakrzyknęła Szalona, wzlatując ponad znieruchomiałych wrogów i towarzyszy.

- Sz...Szalona, co ty robisz?- spytał Tardsihe, próbując poruszyć się przynajmniej o milimetr.

- Przyszliśmy się tutaj dobrze bawić!- zakrzyknęła Szalona.- I będziemy!

- ja pżyszedłem cisnąć beke.- powiedział siedzący pod ścianą Wasieq.- puki co spełniam postanowienie.

- Szalona, to wrogowie!- zakrzyknęła Gloria, zamrożona w pozycji w której zasłaniała Arise oczy.

- Nie dzisiaj!- odpowiedziała kręcąca się w powietrzu Szalona.- Dzisiaj będziemy mieli zawieszenie broni.

- Nie zmusisz nas do tego!- zakrzyknął Serek, zamrozony w pozycji bojowej.

- A właśnie że tak!- odpowiedziała Szalona, której oko zaczęło błyszczeć piekielnym blaskiem.- I mam nawet pomysł.

- Nie cierpie kiedy to mówi.- powiedział leżacy na ziemi Kharlez, przypominając sobie że ostatnim razem kiedy Szalona miała pomysł, ucierpiało na tym jego krocze i czyiś telewizor.

Nagle na czołach wszystkich za wyjątkiem Szalonej zaczął pojawiać się dziwny symbol. Pisany jak gdyby wiązką światła, świecący obraz przedstawiał głowę kozła o świecących, czerwonych oczach. Wszyscy mogli poczuć jak ich ciała zaczynają się trząść, mimo że nadal nie mogli się poruszać.

- C...co to za magia?- wyszeptał stojący niedaleko Serka Mikhaln.

- Nie wiem, ale mi się nie podoba.- powiedziała Hajsik, leżąca na swojej piłce.

- A mówiłam żeby nie przychodzić.- powiedziała stojąca obok Hajsik Isanity.

Znaki zaczęły świecić coraz intensywniejszym blaskiem a czerwone oczy kozła na każdej postaci zaczęły wypuszczać wiązki światła, łączące się ze sobą.

- Eduardus Ursus accipere vult.- mówiła Szalona swoim głebokim, demonicznym głosem od którego wszystkich przeszły ciarki.- Et aliqua dubia scene.

Wiązki czerwonego światła stawały się coraz większe a światło emanujące ze znaków coraz jaśniejsze.

- Ego dicam aliquid de- Szalona uniosła w górę dłoń na znak kończenia magicznej inkarnacji.- Baphomet.

I wtedy wszelkie światła znikły. Jak gdyby ktoś zdmuchnął świeczke- było i nie ma. Jedyne co pozostało to wyglądająca na tatuaż głowa kozła na czołach wszystkich na basenie.

- Powiedziała Baphomet!- zakrzyknęła LoboTaker drapiąc się po czole.- Zdejmijcie to ze mnie, zdejmijcie!

- J#bać Baphometa!- zakrzyknęła bojowo Strange, biegnąc w stronę Glorii.

Dziewczyny ponownie wpadły w bojowy nastrój, podobnie jak cała reszta gości na basenie. Strange szybko znalazła się przy swojej przeciwniczce i już była gotowa sprzedać jej porządnego kopniaka w szczękę, gdy nagle poczuła że ktoś łapie ją za sznurek od stroju. Górna część zaczęła jej się wbijać w piersi a spanikowana Strange zamiast kopnąć Glorię, w ostatnim momencie odwróciła się i zaatakowała osobę która ją złapała. Piratka kopnęła Przemka bezpośrednio w twarz tak mocno, że ten puścił sznurek i odleciał pod ścianę, gdzie cały czas siedział Wasieq.

- Przemek, co ty robisz?!- zakrzyknęła zarumieniona Strange, przytrzymując swój strój.

- rzeby w takiej sytóacji o "tym" myśleć?- spytał uśmiechający się Wasieq.- podziwiam.

- Nie o to chodzi!- zakrzyknął Przemek, przestawiając sobię szczękę. Na jego prawym policzku obecny był czerwony odcisk stopy Strange.- Ja wam zycie ratuję, nikt nie może nikogo tutaj zabić!

Wszyscy natychmiast stanęli jak wryci. Nawet LoboTaker zaprzestała swoich prób usunięcia specyficznego tatuażu, przypatrując się chłopakowi.

- No się w końcu jeden zorientował!- zakrzyknęła Szalona, która tym razem oprócz kapelusza LoboTaker miała na sobie taktyczno-zielony habit Kharleza. Technik nawet nie pytał skąd go ma.- Rzuciłam na was klątwe do jasnej niezbyt ciasnej!

Uwaga wszystkich przekierowała się natychmiast na Szaloną.

- Co to ma znaczyć?!- zakrzyknął wściekły Tardsihe.

- No cóż, użyłam "Nici Życia".- powiedziała Szalona, uśmiechając się wrednie.- Taka klątwa, która dosłownie łączy ze soba funkcje życiowe kilku ofiar. Więc, jeśli jedno zginie, zginie i drugie.

- Na kim go użyłaś?!- spytał równie wściekły Arise.

Szalona zaśmiała się.

- Na wszystkich.- odpowiedziała głębokim, demonicznym głosem, po czym przeszła do swego normalnego, dziewczęcego.- Dokładniej to idzie tak: Przemek~Arise, Strange~Gloria, LoboTaker~Elizabeth, Mikhaln~Tardsihe, Serek~Kharlez, ja~Wasieq, Insanity~Hajsik.

- Dlaczego my?!- zakrzyknęły równocześnie Banan i jej przyjaciółka.

- Dla beki.- odpowiedziała Szalona, wzruszając ramionami.- Wracając jednak do meritum, nie możecie się zatłuc, bo skończy się dla was źle!

Mieszkańcy CreepyTown spojrzeli na członków Federacji, wzdychając ciężko. Mimo wielkich chęci na epicko bitwę na śmierć i życie, musieli sobie na dzisiaj odpuścić.

- A zatem.- powiedziała normalnym głosem Szalona. Chwilę potem jednak jej oczy zapaliły się demonicznym blaskiem a z jej ust wyszedł głos, będący jakby krzykiem tysiący potępionych dusz.- Bawmy się.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki