FANDOM


LoboTaker powoli otwierała zmęczone oczy. Kręciło jej się w głowie- ostatnie co pamiętała to tyle że złapała ją ta złodziejka ubrań a potem razem ze Strange wlały jej do ust ten przeklęty napój. Baldanderka skrzywiła się na samą myśl. Nienawidziła alkoholu, obiecywała sobie że nigdy nie weźmie tego sztańskiego napoju do ust. A teraz te chore poj#by ją zwyczajnie upiły. Dziewczyna zmrużyła oczy, dzięki czemu świat przestał tak szybko wirować i wizja zrobiła się wyraźniejsza. LoboTaker spojrzała w dół, łapiąc się za bolącą głowę. Wszelkie objawy kaca zniknęły jednak nagle, gdy zorientowała się w co jest ubrana.

Baldanderka podskoczyła z zaskoczenia i wściekłości. Była ubrana jak jakaś poj#bka! Strój rodem z cyrku dla upośledzonych, kawałki róż w niektórych miejscach itp. To nie chodziło nawet o to że jej się nie podobał (kolorystyka ubioru była dokładnym przeciwieństwem stylu Lobo, ale nie było źle) ale o fakt że ją ktoś przebrał. Chociaż po dłuższym zastanowieniu dziewczyna doszła do wniosku że nie chodzi nawet o to że ktoś ją przebrał: a o to że ktoś ją przebrał ZNOWU!

- Co do k#rwy nędzy?!- zakrzyknęła Baldanderka.

Nagle do jej uszu coś doszło. Ciche mruczenie przeradzające się raz na jakiś czas w jęczenie. Lobo ze zrezygnowaniem odwróciła wzrok w miejsce skąd dochodziły dźwięki, spodziewając się zobaczyć tam dwa odcienie degeneracji seksualnej: Strange albo Glorię. Jednak ku jej zdziwieniu to nie była żadna z nich.

Elizabeth leżąc na ziemi tuliła się do krzesła, ocierając się o drewnianą nogę i wydając te dwuznaczne dźwięki. Baldanderka momentalnie poczuła do niej jeszcze większe zniechęcenie.

- Feeeerian...- wyszeptała słodko kobieta, ocierając się o krzesło.

Lobo poczuła nagłą wściekłość. Ferian, dwulicowy, zdradliwy s#kinsyn który doprowadził do hekatomby jej rasy i którego zabiła w słusznym gniewie- tego właśnie Feriana wspominała ta s#ka. Ta sama która obległa jej miasto. Była wrogiem. Tamtego dnia mogła ją zabić ale tego nie zrobiła- teraz miała sposobność żeby nadrobić zaległości.

Baldanderka wzięła głęboki wdech i ścisnęła ubrane w białe rękawiczki dłonie. Nie zabije jej póki wiąże je ta klątwa- ale z pewnością nie pozwoli jej się cieszyć! Śmierć nie, ale może okalecznie? Trwałe i nieodwracalne.

LoboTaker kucnęła przy Elizabeth, a kobiecie momentalnie zniknął uśmiech. Wtuliła się mocniej w krzesło, drżąc ze smutku.

- Nie ma Cię.- powiedziała smutno Elizabeth, zamykając oczy.- Nie ma...

LoboTaker westchnęła cicho i zluzowała ręce. Przeklinała takie chwile jak tak- gdy chrześcijańska moralność wchodziła jej w drogę, gdy nie mogła ot tak po prostu znienawidzić wroga. Baldanderka potrząsnęła głową. Nie ma mowy! Nie zmięknie! Zniszczy jej życie odszczętnie!

- Nie...ma...- mówiła drżącym głosem kobieta.

LoboTaker zacisnęła zęby i zamachnęła się, żeby w ostatniej chwili położyć dłoń na głowie Elizabeth, głaszcząc ją delikatnie.

- Jestem tu, Elize.- powiedziała głosem Feriana Baldanderka. Cały czas miała skrzywione usta, wciąż nienawidziła zarówno martwego księcia jak i jego zywej żony.

Elizabeth drgnęła. Momentalnie na jej twarzy zawitał uśmiech a z wciąż zamkniętych oczu poleciały pojedyńcze łzy. Kobieta momentalnie rzuciła się na nogi zaskoczonej Baldanderki, tuląc je do siebie.

- Feeerian...- wyszeptała kobieta.

LoboTaker przewróciła lekko oczami. Nie była w stanie kopnąć leżącego. Taka już jej chrześcijańska natura.

- Śmierdzisz.- dodała Elizabeth, po czym momentalnie zasnęła.

Baldanderka skrzywiła się. W czasie gdy inne dziewczyny siedziały w saunie ona cały czas pozostawała w swoim odzyskanym stroju- nic dziwnego że srogo się spociła. Nie oznaczało to bynajmniej że takie uwagi jej odpowiadały- wręcz przeciwnie, Lobo zaczęła ponownie myśleć nad "wlaniem tej s#ce".

- Ciiiii....spokojnie.- usłyszała czyiś głos LoboTaker. Chwilę później ktoś delikatnie położył jej dłoń na ramieniu.

Baldanderka odwróciła się. Zobaczyła za sobą kogoś kogo początkowo wzięła za Przemka, jednak obecność Glorii na jego plecach kazała sugerować, że był to jednak Arise. Baldanderka odsunęła się na tyle, by II Przywódca zabrał z niej rękę, ale nie na tyle eby obudzić Elizabeth.

- Nie zrobiłam tego dla niej.- syknęła cicho Lobo.- Miałam po prostu taką ochotę.

- Oooooczywiście że tak.- powiedział stojący za Arise Przemek, trzymający półprzytomną Strange pod ręką, niczym teczkę.

- Ps...eeemke...- bełkotała piratka.- Czyyyy....ty mnniee....uprzedmiotowujesz?

- Troszkę.- odpowiedział chłopak.

- To dobrz.- powiedziała dziewczyna po czym momentalnie straciła przytomność.

Gloria spojrzała na tą scenę po czym pacnęła zaskoczonego Arise w głowę.

- Ała!- syknął Arise.- Za co to?

- Ty...mnie...nie....przedmiociszzzz.- powiedziała Gloria, również tracąc przytomność.

- Ciężko mi nawet próbować gdy robię za środek transportu.- odpowiedział Arise, uśmiechając się.

- Nikt nie zadał tego pytania więc ja to zrobię.- powiedział Kharlez, wskazując na Lobo.- Czemu masz na sobie ciuchy Szalonej?

- A skąd mam wiedzieć?- spytała wściekła Baldanderka, biorąc na ręce śpiącą Elizabeth.

- Źle zadane pytanie.- stwierdził Piteł, kładąc ręke na ramieniu Kharleza.- Poprawna wersja powinna brzmieć: skoro niebieska ma jej ubrania, to gdzie jest naga Szalona?

Kharlez nie przejmował się odpowiadaniem na to ważne, filozoficzne pytanie, tylko przeszedł od razu do natarcia. Nim ktokolwiek się zorientował, technika już nie było- pozostały po nim jedynie szeroko otwarte drzwi.

- Ej słuchajcie, mam tutaj problem.- powiedział Serek, kucając przy Hajsik i Insanity.

Mikhaln oraz Przemek, Arise i LoboTaker, mający w dłoniach inne osoby podeszli do smoka, patrząc na czym rzeczony problem polega.

Obydwie dziewczynki stały, opierając się na stole i kręcąc głowami niczym lunatycy. Wyglądało na to że było im po prostu niedobrze.

- Hajsik się upiła?- spytała zaskoczona Lobo.

- Właśnie Hajs, czemu?- spytał Serek, patrząc córce w oczy.

Hajsik mrugnęła kilka razy oczami, po czym puściła się stołu.

- Bho jeeeste..- w tym momencie dziewczynka padła z impetem na podłogę.- Bathmanem.

Stojący za wszystkimi Piteł oddychał ciężko. Zdążył polubić mieszkańców CrepyTown, jednak racja stanu była ważniejsza. Sięgnął do najbliższego stołu i dyskretnie sięgnął po nóż. Zabije przynajmniej te dwie dziewczynki- wtedy straty odniesie tylko CreepyTown.

- Nie...dobrze...mii...- powiedziała Insanity, kuląc się i otwierając szeroko usta.

Momentalnie Serek złapał swoją córkę i wraz z całą resztą odskoczyli. Teraz na "lini strzału" dziewczynki pozostał jedynie Piteł, skrywający za plecami nóż. Miał się już rzucić do ataku, gdy Insanity poczuła jak żołądek podchodzi jej do gardła.

Jednak zamiast wymiocin z jej usta wyleciała czysta wiązka energii elektyrcznej. Ładunek elektyrczny o mocy kilkunastu voltów wyleciał bardzo szybko z jej gardła, uderzając momentalnie zaskoczonego Piteła. Biolog krzyczał rażony prądem, trzęsąc się z bólu. Cała scena trwała kilka chwil, po których porażony do nieprzytomności Piteł padł na ziemię.

- O, już mi lepiej.- powiedziała Insanity, po czym zobaczyła co zrobiła biologowi Federacji.- Przepraszam!

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki