FANDOM


Arcturus wziął kieliszek w dłoń, podniósł go do ust i wyzerował jednym, długim łykem. Były książe Dominium spojrzał smutno na pusty kieliszek. Od jakiegoś czasu mu się nie powodziło, nastały dla niego ciężkie czasy.

Wszystko zaczęło się walić po jego największym osiągnięciu jakim było zabicie dyktatora Federacji, Heinricha Welffa. Twórca tego państwowego tworu był dla Lwowskiego naprawdę mocnym przeciwnikiem a walka pomiędzy nimi Arcturusowi przynosiła na myśl antyczne pojedynki wielkich herosów. Chociaż z jakiegoś powodu Welff walczył ze swoim przeciwnikiem sam na sam, nie myśląc nawet żeby wezwać straż. I ten pełen samozadowolenia uśmieszek, gdy nóż Lwowskiego wbił się w gardło Welffa przyprawiał tego pierwszego o gęsią skórkę. Arcturus sądził że po zabiciu Heinricha Welffa nastąpi najlepszy okres jego życia. Planował przekazać władzę w państwie dzieciom Welffa, samemu od czasu do czasu pojawiać się w telewizji, na kilku(nastu(setkach(tysięcy))) reportażach, może od czasu do czasu popozować przed jakimś obrazem. Niestety, cały jego plan trafił szlag.

Arcturus nalał więcej trunku. Welff nie miał dzieci! Lwowski uderzył sie w głowę: kto mógł to wiedzieć? Jasne, Arcturus mógł łatwo to sprawdzić będąc w Federacji, ale jak usłyszał o tak zwanych "Dzieciach Heinricha" doszedł do wniosku że Przywódca Federacji ma potomków. Kto, oprócz wszystkich mieszkańców Federacji, CreepyTown czy HallenWest, mógł wiedzieć że chodziło o organizację, nie o potomstwo?

Później też nie było różowo. Okazało się że mieszkańcy Federacji naprawdę kochali swojego dyktatora i nie mieli zamiaru świętować wyzwolenia. Arcturus chciał po całym wydarzeniu do nich wyjść, powiedzieć że od teraz są wolni, los zależy tylko od nich, przyjąć gratulacje i zobaczyć płaczących ze szczęścia ludzi. A tutaj okazało się że mieszkańcy Federacji naprawdę lubią swój reżim i niemal natychmiast zabrali się za poszukiwanie zabójcy swojego dyktatora. W tym czasie ktoś zdążył przejąć władzę w Federacji, doprowadzając przy okazji do końca walki z CreepyTown i HallenWest. Arcturus wiedział że nie może się już czuć bezpiecznie w Kraju, musiał więc uciekać z tamtąd najszybciej jak tylko się dało. A jak się miało okazać, w domu również się nie przelewało.

Wielkie Dominium Ludzkości upadło niemal miesiąc po jego proklamowaniu. Okazało się że unia Polski, Litwy, Łotwy, Białorusi i Ukrainy, czyli państw które się wzajemnie nie trawią, była mocno nietrwała. Tym bardziej że w Dominium panował ustrój absolutny, którego kraje świetnie pamiętające komunistyczny totalitaryzm nie były w stanie znieść. Nie mówiąc już o tym że same hasła rządzących tym państwem kosmopolitan kojarzyły się zbyt wielu z hasłami komunistów. "Wielki Eksperyment" jak nazwano miesięczne istnienie tego państwo-podobnego tworu, zakończył się klapą.

Arcturus Lwowski rozejrzał się po barze w którym przebywał. Znana w całych Katowicach nieco obskurna knajpa "Nawie" przyciągała wszystkich tych, którym chwilowo w życiu się nie powodziło, tanimi, mocnymi trunkami. Z tego co słyszał knajpa ta miała długą historię, w czasie II wojny światowej dowódcy Armii Krajowej i armii Pattona rozstawili się tutaj i planowali dalszą walkę z komunistami. Obecnie jednak przypomina o tym tylko tabliczka przy wejściu. Sam bar był zwykłą, szarą speluną, z jednym barem, kilkunastoma drewnianymi krzesłami i stolikami oraz....Arcturus odwrócił wzrok. Wolał myśleć że ta plama na środku baru to woda. Żółta, ale woda.

- Najlepszy, najmocniejszy i najtańszy drink jaki macie!- zakrzyknął nagle kobiecy głos.

Lwowski odwrócił się i zobaczył jak jakaś dziewczyna wchodzi do baru, zręcznie omijając leżących u wejścia pijaków. W opini byłego księcia była niczego sobie- blada cera pięknie komponowała z jej błękitnymi oczami i blond włosami. Arcturs spojrzał na jej piracki strój i zaczął się po chwili zastanawiać. Miał małe deje vu, wrażenie że gdzieś już tę dziewczynę widział ale za nic nie mógł sobie przypomnieć gdzie.

- Panienka mówi o trzech różnych trunkach.- odezwał się barman, łysy siłacz z ledwie kilkoma żółtymi zębami.

Strange westchnęła. Naprawdę miała zabić tego człowieka a potem zniszczyć jego miecz, w tej obmierzłej spelunie? Jako że jej cel był księciem, miała nadzieję na walkę w jakimś pałacu, albo chociaż przytulnym domku. No cóż, nie podobał jej się bar, ale miałą teraz niemałą motywację żeby szybko zabić Arcturusa, zniszczyć miecz i jeszcze szybciej wybyć. Tym bardziej że pełne pożądania spojrzenia klientów napawały ją odrazą. Co prawda zwykle bardzo jej się one podobały, ale wolała być "na celowniku" mężczyzn którzy mają przynajmniej tyle punktów IQ ile zębów w ustach. Ci panowie się raczej do tej grupy nie zaliczali.

Essalie szybko wyciągnęła z kieszeni nóż i jednym, płynnym ruchem wbiła go w klatkę piersiową Arcturusa. Zaskoczony Lwowski spadł z krzesła, upadając na podłogę, a Strange ze zdziwieniem zauważyła, że ostrze nie przebiło się przez ubranie mężczyzny. Złapała mocniej swoje narzędzie mordu i próbowała wbić je w szyję Lwowskiego, jednak Arcturus szybko wyciągnął swoje czerwone Ostrze Krwi i skontrował atak. Szybko odbił się od baru i gdy znalazł się w miarę bezpiecznej odległości od przeciwniczki, stanął na nogi.

- No proszę, zabójca.- powiedział Arcturus, ściskając swoje Ostrze jeszcze mocniej.- No już, powiedz, kto cię nasłał? Kto się mnie tak panicznie boi?

Strange jedynie wzruszyła ramionami i rzuciła nożem w swojego przeciwnika. Arcturus próbował zablokować rzucony nóż, jednak wbił mu się on dotkliwie w oko. Lwowski szybko wyciągnął nóż, wyciągając sobie przez to sporą część białka i krwawiąc obficie. Jego ręce zaczęły drżeć a emocje brać górę nad rozsądkiem. Szybko wyciągnął spod płaszcza karabinek maszynowy i nawet nie patrząc gdzie celuje, oddał długą salwę.

- Żryj wolność, równość i braterstwo!- zakrzyknął na wpół oślepiony Lwowski strzelając na wszystkie strony.

Gdy skończyła się mu amunicja i karabinek przestał strzelać, Lwowski z niemałym trudem otworzył swoje zdrowe oko. Rozejrzał sie po spelunie i z niemałym wstrząsem stwierdził, że kilku niewinnych bywalców baru padło ofiarą jego kul. Nigdzie nie mógł jednak znaleźc Strange. Czyżby zabóczyni wycofała się, wiedząc że nie ma szans z jego talentem?

- K#rwa, moje oko.- powiedział Lwowski, łapiąc się za obficie krwawiące miejsce.- Kupię sobie opaskę. A może powinienem zostać piratem? W sensie, przywódcą piratów?

- Za dużo gadasz.- głos Strange był ostatnią rzeczą jaką usłyszał Lwowski.

Chwilę później Miecz Kinry wbił się w jego plecy tak głęboko, że jego ostrze przebiło serce. Essalie szybko wyciągnęła swój miecz i jednym cięciem oddzieliła głowę Lwowskiego od reszty ciała. Gdy korpus Arcturusa upadł na kałuże z moczem, Strange wyciągnęła mały aparat który dostała od Przemka i zaczęła robić zdjęcia.

NASTĘPNA CZĘŚĆ BĘDZIE OSTATNIĄ

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki