FANDOM


Niby Mieszany, ale przed Koniunkcją. Jak chcecie jakoś chronologicznie, to pomiędzy Porządkiem a Zdobądź się na zaufanie ;)

II Przywódca siedział w wygodnym fotelu nad ręcznie rzeźbionym, zakupionym niedawno biurkiem. Nowe meble były jednym z pierwszych rzeczy jakie jego sztab zamówił po otwarciu się Federacji na świat. Chłopak uśmeichnął się sam do siebie. To biurko ciężko było nazwać nowym, w końcu pamiętało jeszcze czasy Księstwa Warszawskiego. Ot, taki drobny, acz łachcący jego ego mebel.

- Dobra, koniec bujania w obłokach.- powiedział sam do siebie Przywódca i wrócił do przeglądania dokumentów.

A były ich setki! Wyjście Federacji na świat, szok jaki wywołało na świecie istnienie Kraju, zaawansowanej technologicznie Federacji i innych inteligentnych gatunków, był ogromny. Praktycznie z miejsca do Federacji zaczeli przybywać naukowcy, politycy, różnoracy eksperci a przede wszystkim- turyści. Ci ostatni przynieśli ze sobą pieniądze, które desperacko chcieli wręcz wydać. Różnorakie waluty lądowały w kieszeniach mieszkańców i samej Federacji, co początkowo wywoływało powikłania, jako że Federacja na giełdzie nie istniała. Z czasem jednak, dzięki umiejętnej polityce finansowej, w której Przywódca nie uczestniczył wcale, bo się na niej kompletnie nie znał, udało się umocnić walutę Federacji. Teraz jeden Opes (waluta Federacji, z łac. bogactwo) wachał się od jednego do półtora Euro, ale Przemek jakoś tego ostatnio nie sprawdzał. Wolał zostawiać rzeczy na których się nie znał, ludziom kompetentnym, którzy z kolei byli pod nadzorem jeszcze innych kompetentnych ludzi.

Przywódca co prawda bał się że żyjące przez ten czas w izolacji przed światem społeczeństwo Federacji albo nie będzie chciało przyjąć do siebie turystów, albo zacznie masową emigrację, jednak obawy te okazały się bezpodstawne. Bardzo mały procent mieszkańców postanowił opuścić ojczyznę, a większość z nich chętnie przyjęła propozycję pracy dla wywiadu Federacji. Przemek uśmiechnął się szczerze, czytając o dostaniu się jednego ze szpiegów Federacji do sejmu w Berlinie. Co za obywatele, niejeden Przywódca pewnie chciałby takich mieć, pomyślał Przemek.

Niestety, były też minusy. Notoryczne łapania szpiegów z innych państw, udających turystów albo niewiadomo kogo. Ciągłe ataki hakerskie na serwery wojskowe, mimo że w większości odpierane, są więcej niż irytujące. Przemka aż bolała głowa gdy tylko wspominał o jednym z żołnierzy, tym kretynie który opublikował w internecie rozstrzeliwanie starych, nienadających się do pracy nie-ludzi, wywołując gigantyczną burzę. Chłopak aż zapomniał co kazał z nim zrobić, po prostu oddał go w rece Tardsihe'a i powiedział że ma wolną rękę. Takich debili się niszczy, dając przy tym zastraszający przykład dla innych, chcących pochwalić się swoim kretynizmem.

Niestety, chociaż sprawca zniknął, problem pozostał. Zaczęły się porównywania Federacji do najbardziej zbrodniczych państw w historii- ZSRR i Niemieckiej Republiki Socjalistycznej. W dziesiątkach państw miały i nadal mają miejsce setki protestów przeciwko jakiejkolwiek współpracy z Federacją, tysiące ludzi codziennie koczuje pod ambasadami kraju Przywódcy, wyzywając  i obrzucając je najróżniejszymi rzeczami w najróżniejszy sposób. II Przywódcę w sumie niewiele to obchodziło, niedługo będzie miała miejsce kolejna afera i bestialskie mordowania nie-ludzi staną się trzeciorzędnym tematem. Chłopaka w sumie bawiła ignorancja ludzi którzy obrzucali go wyzwiskami- czy oni nie wiedzą że to ludzkie przez stulecia byli poniżani i zabijani? Czy naprawdę oczekują że ciemiężeni od tak będą chcieli stać się równi ze swoimi ciemiężcami? Oczywiście że nie, dzięki Heinrichowi ludzkość zyskała swój status, a nie-ludzie go stracili. Takie są prawa natury: silniejszy wygrywa i robi z przegranym to co uzna za słuszne. Czemu niektórzy nie byli w stanie tego zrozumieć?

- K#rwa mać.- Przemek ponownie skarcił samego siebie.- Znowu bujam w obłokach.

Nagle z głośnika umiejscowionego na suficie pokoju Przywódcy wydobył się głęboki, męski głos.

- Mój Panie, przedstawiciel przybył.

Przemek przeciągnął się i uśmiechnął sam do siebie. Mógł teraz schować dokumenty i zająć tym co sam bardzo lubił- bawienie się kobietą, której przeznaczeniem i tak było stać się jego.

- Wpuścić.- powiedział Przywódca, wygodnie rozkładając się w fotelu.

Wielkie na 2 metry, żelazne drzwi wejściowe otworzyły się automatycznie, dzięki czemu Essalie Feelover, zwana Strange, mogła wejść do pokoju w którym przebywał jej zwierzchnik. Strange skrzywiła się lekko- myśl że ktoś taki jak on ma nad nią, nawet symboliczną władzę, był dla niej nie do zniesienia.

Syrena rozejrzała się po pokoju, nieco zawiedziona. Zawsze kojarzyła Federację z przepychem- ogromne, futurystyczne miasta, gigantyczne bazy wojskowe, Proautostrady i sprzedawane w sklepach kondomy klasy XXXXL i jakkolwiek nienawidziła tego państwa, to nie mogła zaprzeczyć że to wszystko robiło wrażenie. Tym czasem umieszczona pod Metropolią ("brudni nie-ludzie nie mają do niej wstępu" jak ostatnio usłyszała) kwatera Przywódcy wyglądała jak wielki barak wojskowy. A pokój w którym przebywał, robił jeszcze mniejsze wrażenie. Brązowe, nieudekorowane niczym ściany, hamak w rogu i ogromne lustro, które z daleka wyglądało na weneckie. To, wraz z pięknym, ręcznie rzeźbionym biurkiem i skórzanym, czarnym fotelem, stanowiło całość wystroju pokoju II Przywódcy Federacji.

Przemek miał już coś powiedzieć, ale nim jakikolwiek dźwięk wydobył się z jego ust, zamknął je. Przyglądał się swoimi krwisto-czerwonymi oczami w blondwłosą piekność. Przyjrzał się dokładnie jej nogom, wędrując  coraz wyżej i oblizując się po ustach w okolicach ud. Przyglądał się jej całkowicie otwarcie- jej talii, piersiom, szyi i czerwonej z zakłopotania twarzy. W końcu ich spojrzenia się spotkały i II Przywódca zobaczył w nich coś na kształt konfliktu wewnętrznego. Dziewczynie z jednej strony strasznie schlebiało to jak przyciągała wzrok Przemka, a ludzkie pożądanie było dla jej syreniej natury jak afrodyzjak. Z drugiej natomiast, miała ochotę rzucić się na niego, wbić pazury w gardło a potem rozbić jego czaszkę o ręcznie rzeźbione biurko. Kilkukrotnie.

W końcu dziewczyna nie wytrzymała patrzenia w oczy Przywódcy i odwróciła wzrok. Przeklinając go w duchu błagała przy tym, żeby to on zaczął rozmowę, żeby ta kłopotliwa atmosfera odeszła i najlepiej już nie wracała. Jednak Przemek nadal siedział cicho, wpatrując się w nią. Uwielbiał takie momenty i czerpał z nich jakąś niezrozumiałą dla siebie samego przyjemność. Z pewnym smutkiem musiał jednak przerwać tę askapadę, w końcu czekło go jeszcze sporo pracy.

- Zapewne zastanawiasz się moja droga, dlaczego cię wezwałem.- przerwał dłuższą ciszę Przywódca, a Essalie była mu przez to niewypowiedzianie wdzięczna.

- Tak jest!- palnęła zdenerwowana Strange, nie wiedząc co powiedzieć.

Tak jest?! Co ty, k#rwa, żołnierz?!!- karciła się w myślach dziewczyna, próbując się uspokoić.

- Spokojnie, nie mam co do twojej pracy żadnych zastrzeżeń.- powiedział Przemek, śmiejąc się cicho z reakcji syreny.- W CreepyTown wszyscy są zaskakująco grzeczni. Dobrze mi służysz.

Nagle w oczach Essalie zapłonął płomień nienawiści, wywołany przez słowa Przywódcy.

Hoho, przesadziłem, pomyślał lekko rozbawiony Przemek.

- Mówiłam ci już, nie jestem twoją niewolnicą!- zakrzyknęła mieszkanka CreepyTown, podchodząc do II Przywódcy i uderzając pięścią w biurko.- Wszystko co robię, robię dla swoich towarzyszy, nie dla ciebie!

- No dobrze, dobrze.- powiedział Przemek, podnosząc dłonie do góry niczym pospolity złodziej do którego mierzy policja.- Przepraszam za nazywanie rzeczy po imieniu.

- Ty sukin...- dziewczyna nie dokończyła zdania. Nim się spostrzegła, Przemek złapał ją za brodę i przyciągnął do siebie.

Essalie z niemałym zaskoczeniem zauważyła jak blisko jest II Przywódcy. Jej twarz, jej usta dzieliły od Przemka zaledwie centymetr a ona znowu wpatrywała się w jego czerwone niczym ognie piekielne oczy.

- Wezwałem cię tutaj, bo mam dla ciebie zadanie.- powiedział Przemek, a jego oddech przyjemnie muskał skórę dziewczyny.

- J...jakie?- spytała dziewczyna, próbując się odsunąć. Jej wysiłki były jednak tak małe, że możnaby uznać, że dziewczyna tylko udaje że chce się znaleźć dalej od rozmówcy.

W tym momencie wzrok Przemka zmienił się. Wyglądał teraz jak dzikie zwierze, które dręczone głodem chcę dorwać swoją ofiarę, zatopić w niej kły, ale ta jest poza jego zasięgiem. Essalie lekko to zaniepokoiło ale szybko zrozumiała, że ta dzika nienawiść nie jest skierowana w jej stronę. Ona miała być narzędziem w jego rekach, które złapie dla niego nieosiągnalną, znienawidzoną zdobycz.

- Arcturus Lwowski.- powiedział II Przywódca, niezwykle poważnym tonem.- Masz go zabić.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki