FANDOM


Droga Środka

Jarowit nie mógł uwierzyć własnym oczom. Widok zwykłego człowieka, który uśmiercił Aresa, Boga Wojny wydawał się zwykłym złudzeniem. Ale nim nie był. Tylko czekać na panikę jaka wybuchnie w szeregach wroga, gdy tylko Olimpijczycy się o tym dowiedzą. Kim był ten śmiertelnik? Musiał do niego zejść i się przekonać, jego wojska muszą wytrzymać chwilę bez przywódcy.



- O w mordę! - mamrotał Marco, wrzucając przekleństwa między krótkie zdania - No po prostu świetnie! Tylko czekać na gliny!

- Witaj, nowo-przybyły. - powiedział Jarowit - Jeśli chciałeś się odrodzić, albo czy jakkolwiek to twój lud określa, to chwilowo jest to niemożliwe. Chociaż dzięki temu co zrobiłeś, ta bitwa niedługo się zakończy.

- To świetnie, świetnie.- powiedział Marco, patrząc na Boga nieobecnym wzrokiem- Tylko gdzie ja jestem?

- Nawet nie wiesz że umarłeś? To dosyć częste. - Jarowit zobaczył na głowie Marco koronę i wydawało się, że jego oczy zaraz wyskoczą z orbit - Skąd to masz? Daj mi to!

- Ty też chcesz skończyć jak tamten?! - spytał Marco, wymachując bronią - Co to kurwa znaczy, że umarłem? To Niebo czy Piekło?

- Nie słyszałem ani o jednym ani o drugim. To Droga Środka, miejsce gdzie trafiają... trafiali buddyści by rozszczepić swoją duszę i móc się reinkarnować w kilku postaciach.

- Buddyzm? Całe życie byłem katolikiem! Jak się tutaj do cholery znalazłem? Odpowiadaj!

- Bardzo chętnie. - odpowiedział Jarowit mimo tego, że zaczynał powoli tracić cierpliwość. Jako Bóg Wojny przywykł do innego traktowania swojej osoby. - Wydaje mi się, że trafiłeś tutaj przez tę koronę. Plugawe trofeum, które stworzył Hefajstos po zabójstwie Odyna przez Posejdona. Pozwala szybko przenosić się pomiędzy najróżniejszymi planami Axis Mundi a Ziemią. Zabijając przy tym człowieka który zdecyduje się jej użyć.

- Nie zrozumiałem ani jednego słowa. No może poza imionami starożytnych bóstw greckich.

- Czyli będę ci musiał wiele opowiedzieć o tym miejscu. A ty tymczasem opowiesz mi o tej swojej zabójczej zabaweczce.

Pola Elizejskie, Hades

Tysiące Kościotrupów, chodzących szkieletów, wyposażonych w łuki i strzały, poukrywane pośród wysokich topoli oraz parę setek Strzygoni, żółtoskórych kobiet i mężczyzn o czerwonych ślepiach i skrytych w wiecznym mroku Cieni próbowało powstrzymywać ataki wciąż nadchodzących Olimpijczyków, głównie pół-ludzi pół-byków, Minotaurów oraz Mormolyke. Pola Elizejskie, niegdyś piękna polana na której każdy listek, każde źdźbło trawy świeciło własnym blaskiem, obecnie niemal ogołocona ze wszystkiego goła skała była miejscem do którego trafiają duszę Herosów i jak pokazała walka z Sziwą sprzed tysiącleci również Bogów. Okupowane wciąż od 20 lat przez siły Wschodnich, stały się niekończącym się polem bitwy, zwłaszcza od czasu gdy to miejsce opuścił Jarowit, by powstrzymać ofensywę Aresa. Na miejscu pozostali Leszko III i Herkus Monte, czyli dwóch najbardziej zaufanych ludzi Boga Wojny. Pierwszy z nich był niezbyt urodziwym blondynem w średnim wieku i mizernej posturze, o jasnych, niebieskich oczach. Herkus natomiast, zdecydowanie młodszy od swojego towarzysza, był od niego o wiele lepiej zbudowany. Miał długie brązowe włosy, niebieskie oczy oraz zarost wokół ust. Nikt nie wątpił w ich strategiczny geniusz, jednakże armie przeciwnika były dowodzone przez nieprzeciętnych dowódców. Wiecznie posępnego, wiecznie garbiącego się Hadesa, króla podziemi, Ateny, pięknej i młodej Bogini mądrości i wojny. Towarzyszył im Odyseusz, postawny starszy mężczyzna, o czarnych, kręconych włosach i krótkiej brudce, znany przede wszystkim dzięki zwycięstwu w Wojnie Trojańskiej i Oblężeniu Utgardu, który dopuścił do utraty tak ważnego terenu, a teraz przybył, by się zemścić.

- Jak sytuacja? - spytał Herkus.

- Nie jest nawet w połowie tak źle jak za moich czasów. - skłamał Leszko - Spytaj Cezara.

- Niewykluczone, że jest wśród tłumu atakujących nas Olimpijczyków.

- Panieee, Chaaaron zdoołał dooobić do brzeeegu. - powiedział jedne z Cieni, który nagle pojawił się przy dowódcach

- A wraz z nim cała armia. - bardziej stwierdził niż zapytał Herkus - Czyli utrzymanie ich na drugiej stronie rzeki nie wypaliło.

- Nie sądzisz że powinniśmy użyć smoka? - spytał Leszko - Spaliłby paru stworom dupska i dał nam trochę czasu.

- W sumie cały czas to robi. Siedzi przy portalu i niszczy każdą duszę jaka się tam pojawi. Więc oprócz tych tutaj, pewnie jest też kilku znad Drogi Środka.

- W takim razie nie pozwolę, by jakaś gadzina robiła dla Bogów więcej niż ja! Osobiście poprowadzę szturm i dam ci trochę czasu.

- Chyba nie oczekujesz, że po TO sięgnę?!- spytał Herkus, który na chwilę poczuł że staje mu serce. Używać tak destrukcyjnej broni, gdy nadal mogą się konwencjonalnie bronić, to było szaleństwo.

- A wydaje ci się, że będzie lepsza okazja?- spytał Leszko, śmiejąc się pod nosem.- Co najwyżej nie zadziała.

- Albo zniszczy cały Hades!

- To nawet lepiej.



Wielka i pokryta zielonym łuskami gadzina stała przy portalu sprowadzającym na Pola Elizejskie dusze poległych Olimpijczyków i niszczyła je swoim ognistym oddechem. Krzyki niszczejących dusz były muzyką dla jego uszu.

- Znikajcie, cholerni Olimpijczycy - myślał smok, nie przestając zionąć ogniem - Wasza wina, że taki czeka was los. Dawniej byście tutaj dopływali na łodzi Charona, ale Hades dowiedział się o łapówkach i postanowił unowocześnić system. I dlatego będziecie teraz ginąć!

Smok nadal palił setki dusz, gdy nagle zauważył, że jedna nie chce się poddać jego płomieniom. Była większa od innych dusz i miała mocniejszą aurę. Boską. Do tego nie była bezkształtna, a jej forma przypominała ogromnego hoplitę. Nagle smok zrozumiał, kogo próbuje spalić.

- Znam te ślepia! - myślał smok - Te pełne gniewu i nienawiści ślepia! Byłem wtedy w Asgardzie ty suczysynu! Myślisz że zdołasz oprzeć się moim płomieniom?!

Przez chwilę wydawało się, że dusza Aresa zdoła się przedostać na Pola Elizejskie, lecz ogień smoka, w który gadzina włożyła całe swoje jestestwo i całą siłę, zniszczyła ją doszczętnie. Niestety, wykończony smok padł, przez co przez portal zaczynało wychodzić coraz więcej wojowników. Tuż przed tym jak smok padł, wydał głośny, słyszany w całych zaświatach ryk, będący znakiem obecnego zwycięstwa i nadchodzącej porażki.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki