FANDOM


8 stacjakultura 1360774199

Grzyb atomowy

Atak nuklearny na Kramatorsk- atak atomowy na miasto na Ukrainie, które zapoczątkowało III wojnę światową. Miało miejsce 6 listopda 2015 roku.

Sytuacja

Od końca stycznia 2015 roku, wyposażona w nowy sprzęt Ukraina rozpoczeła wielką ofensywę w Donbasie. Do końca marca udało im się odzyskać większość Donbasu wraz z takimi ważnymi miejscowościami jak Łgańsk, Donieck, Horlivka czy Makiivka. Separatyści przenieśli się do Krasnodonu i Sverdlovska, które decyzja Wladimira Putina zostały zaraz potem wchłonięte do Federacji Rosyjskiej. Nieświadoma tego armia ukraińska nacierała dlej, przez co 30 marca doszło do starć wojsk rosyjsko-ukraińskich. W takim wypadku Rosja wysłała większość swojej armii w okolice wschodniej granicy z Ukrainą i zagroziła wejściem na jej terytorium. Dopiero wtedy prezydent Petro Poroszenko rozkazał swoim wojskom zatrzymać ofensywę. Sytuacja stała się bardzo napięta, dlatego większość sił ukraińskich skierowano do Kramatorska a ci którzy nie zostali tam skierowani, stacjonowali niedaleko granicy z Rosją.

Operacja "Jezioro Łabędzie"

Napięcie rosyjsko-ukraińskie to było coś, na co czekał dyktator Białorusi, Aleksandr Łukaszenka. Dzięki rozpowszechnieniu "Berserka" wśród wysokich rangą ludzi w państwie oraz członkom Specnazu, uzyskał dużą i bezwzględnie oddaną grupę. Było to pierwszym krokiem do jego wielkiego planu, którego finałem miało być przejęcie władzy w Federacji Rosyjskiej. Łukaszenka miał nim zostać w 1999 roku jako następca Jelcyna, jednak wygryzł go Wladimir Putin. Białoruski dyktator przez następne lata udawał "posłusznego pieska" Kremla, jednak potajemnie szykował się na zemstę. Momentem jej realizacji miał się okazać 6 listopada 2015 roku.

Operacja "Jezioro Łabędzie" miała proste założenia: żołnierze białoruskiego Specnazu mieli przedostać się do Rosji i przejąć jedną z wyrzutni wyposażonych w pociski atomowe, znajdującą się w okolicach Kubania. Po przejęciu ładunku nuklearnego, członkowie Specnazu mieli wycelować go w teren Ukrainy. W przypadku przejęcia więcej niż jednego ładunku, drugi pocisk miał zostać wystrzelony w terytorium amerykańskiej bazy w północnych Niemczech. Wszystko miało wyglądać na robotę armii rosyjskiej i wywołać wojnę pomiędzy NATO i Ukrainą a Rosją. Łukaszenko przewidywał, że w przypadku wybuchu takiego konfliktu, Federacja Rosyjska nie miałaby szans na wygraną. Po zakończeniu konfliktu Wladimir Putin albo by zdymisjonował albo zginął (albo jedno i drugie) dzięki czemu przywódca Białorusi będzie miał szanse zostania równierz przywódcą Federacji Rosyjskiej. Plan został wprowadzony i 4 listopada 2015 roku członkowie białoruskich oddziałów specjalnych, ubrani jak ich rosyjscy odpowiednicy wyruszyli w drogę.

Kości zostały rzucone

Żołnierze ze Specnazu dostali się na poligon na którym była wyrzutnia w nocy 5 listopada. Mieli szczęście, bowiem w wyniku awarii elektroniki żołnierze na poligonie zostali oddzieleni od świata, więc nie mogli wezwać pomocy ani poinformować o sytuacji. Po dłuższej strzelaninie, białorusini wybili wszystkich żołnierzy na poligonie po czym wystrzelili głowice, ukryli zwłoki i po usunięciu śladów jakiejkolwiek walki, ulotnili się.

Tymczasem pocisk atomowy został wykryty przez Rosjan w momencie, gdy był już na granicy z Ukrainą. W sztabie wojskowym zapanowała panika, wszyscy byli bowiem przekonani że atomówka uderzy w zgrupowania wojsk rosyjskich. Stało się jednak inaczej i pocisk nuklearny uderzył w Kramatorsk 6 listopada o godzinie 00:02, zabijając wszystkich przebywających tam ludzi. Czyli ponad 172 tysięcy cywili i połowę armii ukrainskiej.

Następstwa

Atak nuklearny na Kramatorsk był szokiem dla całego świata. Poraz pierwszy od czasów II wojny światowej jakieś państwo odważyło się użyć broni atomowej na mieście pełnym cywili. Wszystko wskazywało, że za te tragedie odpowiedzialni byli Rosjanie.

Na Kremlu doszło do wielkiego poruszenia. Wyglądało na to, że albo terroryści przejeli jedną z głowic atomowych, albo jakiś twardogłowy generał pamiętający czasy ZSRR pragnący wojny z Zachodem postanowił wprowadzić swoje marzenia w życie. Już kilka godzin po ataku, państwa na całym świecie potępiły Rosje. Przeciwko Wladimirowi Putinowi, wystąpił praktycznie cały świat. Na nic zdały się tłumaczenia Moskwy, że to nie była ich wina.

W Mińsku na Białorusi natomiast, świętowano. Operacja okazała się sukcesem, teraz wystarczyło włączyć do wojny państwa NATO, o to jednak Łukaszenko się nie martwił. Okazja nadażyła się jeden raz, to nadaży się i drugi.

Naród Ukraiński nie tylko był zdumiony i przerażony ale i wściekły. Ludzie domagali się zemsty oraz krwi Rosjan. W miastach z mniejszością rosyjskojęzyczną tłumy dokonywały samosądów a policja często udawała, że nic nie widzi. Przywódcy Ukrainy, twierdzili, że Rosja pokazała swoją prawdziwą twarz a ich krajowi potrzebne jest wsparcie świata, by mógł przetrwać.

W Polsce rządzący nie wiedzieli co robić, oczekiwali więc na "wskazówki" z Brukseli. Tylko Mieczysław Przebraż, doradca prezydenta i premiera oraz kilku analityków było gotowych do pracy. Przewidując, że konflikt pomiędzy wschodnimi sąsiadami Polski może się wkrótce rozszerzyć, przygotowali Plan "Hetman", który polegał na zaatakowaniu Obwodu Kalingradzkiego i położonych tam instalacji rakietowych, które mogły by zaszkodzić Rzeczpospolitej.

Reszta świata czekała na dalszy rozwój wypadków mając nadzieje, że incydent ten nie wpłynie poważnie na obecną sytuacje na świecie. Niestety, miało się okazać inaczej.

Źródła

Wymyśliłem sam, ale inspirowałem sie wydarzeniami z książki Vladimira Wolffa "Horyzont Zdarzeń", którą nawiasem mówiąc polecam.