FANDOM


Bill nie mógł się ruszyć. Albo go mięśnie kłuły, albo dostawał nagłej drętwoty kończyn. Chciał poruszyć chociaż ustami, coś powiedzieć - na próżno. Jedynie, co mógł robić to patrzeć, jak srebrnowłosy shinigami wyciąga ze zwłok taśmy życia i je w odpowiednim momencie ścina. Ten ch*j zamroził mnie po całości!, pomyślał, lecz nagle zakłuło go w mózgu - tam też się przedostał. Chciał się skulić z bólu, lecz nie mógł. Czy tak musi smakować piekło?, pomyślał Cipher. TAK, usłyszał głos w umyśle. A to dopiero początek.

Przemek patrzył się w górę, prosto w oczy mentora Lobo. Nie wiedział, czy ma się uśmiechać, być poważnym, kalać się...

- Przemyślu - odezwał się do chłopaka The Undertaker.

- Ttttaaaakkkk - nerwowo się uśmiechnął, obawiając się, że wykorzysta okazję i zniszczy jego duszę.

- Tylko ty mi się tutaj nie posikaj - stwierdził ze zgryzotą ironicznie do chłopaka. Smąriusz lekko chrząknął ze śmiechu.

W tym samym momencie podeszli Strange i Aracz.

- Woow - rzekł Aracz, bo tyle mu przyszło do głowy.

- Kuurdee, też bym chciała mieć takiego mentora...zazdrość tak bardzo! - zaczęła się zachwycać Mrocznym Kosiarzem piratka, co żołnierzowi trochę nie pasowało do niej. Pomyślał, że to pewnie przez urok manipulacji i zaraz wróci do normy. Niebieskowłosy zaczerwienił się z zazdrości, mnie tak jeszcze nigdy nie pochwaliła.

- Daj mi ją - odrzekł gromnym głosem, po czym wystawił dłonie. Przemek szybko nabrał powagi i delikatnie podniósł ciało zabójczyni.

Mężczyzna wziął ją w ramiona i zaczął mówić formuły po łacinie. Mnisi z obu stron przystawili swe pochodnie w kierunku shinigami, przy czym jeden podtrzymywał kosę. Undertaker podniósł palec i go przeciął, następnie przysunął i przycisnął krwawiący palec do ust zmarłej dziewczyny. Kropla jego krwi wpadła do jej ust. Tuż przy kosie zaczęła się materializować powłoka, przypominająca LoboTakera w negatywie. Chwilę się zastanawiała, po czym weszła.

Tradycją jest, że wybudzony ze śpiączki czy też wskrzeszony otwiera oczy i zaczyna powoli mówić. Tu było odrobinkę inaczej.

-AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA - wrzask wydawał się nie mieć końca. Całe podłoże aż zatrzęsło od krzyku. Istoty musiały aż pozatykać uszy. Shinigami w mig sobie przypomniał, że dziewczyna ma połamany kręgosłup. Szybko zaczął "szorować" po jej plecach, sklepiając i układając kręgi jak należy.

- Masz k**ewski zapłon, wiesz? - cedziła przez zęby z bólu dziewczyna, wciąż trzymana przez swego mentora.

- Wybacz - odrzekł Taker.

- I dzięki.

- Drobiazg.

Na końcu było już tylko "KRRK", głośne "AŁ!" i dziewczyna znów mogła stać o własnych nogach. Spojrzała się wprzód. Araczowi opadła kopara, Przemek powtarzał jakąś po cichu formułkę (coś w stylu byle o mnie zapomniał, byle o mnie zapomniał), a Strange wciąż zachwycała się mentorem baldanderki. Zastanawiało niebieskoskórą, czemu ma na włosach 'wianek' ze złotych nitek. Długo musiałam być martwa, pomyślała. Patrzyła dalej - Heinrich ssie kciuka w żółtej kałuży własnych szczyn, a Bill stoi jak posąg i gapi się na wprost reszty ludu. Po stosach trupów kręcił się srebrnowłosy mężczyzna z kosą.

- Undy? - zakrzyknęła Lobo. - Jaki czort cię tu przysłał?

- Ooo, Loboś! - przerwał swoją pracę shinigami. - Znowu jesteś żywa~!

- Ty do mnie tak lepiej nie mów! I pamiętaj, że ślub jest tylko formalny, FORMALNY!

- A moje oczka?

Dziewczyna zamyśliła się przez chwilę. - Co najwyżej mogłam wyjść za mąż za twoje oczy, ale NIC WIĘCEJ!

- Ekhm - odchrząknął wysoki shinigami. - Adrianie, widzę, że już swoją robotę zakończyłeś. Wracaj.

- No ale jeszcze...

- Powiedziałem coś!

- Dobra, dobra, w buźkę znów nie chcę dostać. Ale chociaż mogę przytulić Lobo, w końcu jestem jej mężusiem~!

- Jeśli musisz... w końcu to twoja - egh - żona...

Nie trzeba było czekać na reakcję zbyt długo, gdyż ten od razu rzucił się z objęciami do zabójczyni. LoboTaker tylko opuściła głowę na jego ramię z rezygnacji.

Strange, Aracz i Przemek mieli miny typowe do mindf*ck'a. Niebieskowłosy jednak wykorzystał sytuację i sam podbiegł przytulić Strange.

- Jak dobrze, że nic ci nie jest... - uśmiechnął się do piratki.

- Taaa, nic... poza tym, że byłam pod kontrolą umysłu, a ty nawet palcem nie kiwnąłeś.

- Ależ, mój kwiecie...

- Tylko nie zaczynaj znowu z tymi kwiatkami!

Jeden z mnichów przysunął się do znudzonego Deadman'a opierającego się o ramię kosy.

- Kłótnia przedmałżeńska... Skądś to znam... - zachichotał pod nosem pomocnik.

- Stul pysk Kyle i ciesz się, że darmowy kabaret masz przed sobą - powiedział shinigami, dalej opierając ręką o brodę, a łokieć o ramię kosy.

Szybko jednak coś zabłysło w głowie Lobo, przez co stanęła na równe nogi. Spojrzała się na leżącego Heinricha i znów w jej oczach zapłonął ogień nienawiści. Wyszła z uścisku srebrnowłosego i szybko powędrowała w stronę szlachcica.

- Tyy.... - warknęła groźnie baldanderka.

- Adrianno, stój - usłyszała głos za sobą. Dziewczyna na swoje imię zareagowała w dość dziwny sposób - zatrzymała się tak, jakby przed nią był już tylko ogromny dół.

- Adrianna? - spytała się Strange.

- Adrian i Adrianna? - dodał Aracz.

- Ciekawe połączenie - dokończył z uśmiechem Przemek.

Zabójczyni szybko obróciła się na pięcie.

- Mordy w kubeł, albo wam utnę ozory - wyciągnęła groźnie palec w stronę przyjaciół, choć groźby zbytnio nie wyczuli. - I czeeeemuuu, kuźwa? Wiesz, ile z tego cielska można zrobić rzeczy? - wskazała na mocarza.

- On jest z przyszłości - odrzekł sucho jej mentor. - Gdybyś zabiła go tutaj, zachwiałabyś czasoprzestrzenią całą. - na te słowa Welff aż rozpromieniał. - Ale spokojnie, zginie w międzyczasie. Dopilnuję tego. - szlachcicowi znowu zrzedła mina. - Teraz muszę wziąć ze sobą jednookiego.

Rękami pokazał, żeby dać mu miejsce. Srebrnowłosy dołączył się do grupy mnichów. Deadman rozsunął truchła tak, by nie mieć żadnych przeszkód w dojściu do Billa. Ten stał w ciągłym bezruchu.

- Idziesz ze mną - rzekł shinigami.

- A mam jakieś pie**olone wyjście? - wycedził ledwo przez zęby Cipher.

Taker dał znak, by przygotowali kajdany.

- Ale zanim... - powiedział mężczyzna, wziął swoją kosę i szybkim ruchem wbił ostrze w klatkę piersiową pseudoboga. Krew trysnęła z każdej strony rany plus z ust.

- TO za moją PODOPIECZNĄ - wycedził oschle do Billa Undertaker, patrząc na blondyna swoimi zimnymi oczami.

Zwinnym ruchem wyciągnął kosę z ciała Billa, a ten od razu padł na glebę. Mężczyzna dał znak, by inni jego pomocnicy go wzięli. Ponownie przed nimi pojawiła się fioletowa, lśniąca połać z zamglonym podłożem. Przeszli przez nią, po czym zniknęli.

- Masz j**anego farta, staruchu - odrzekła z niemałym żalem w głosie Lobo i kopnęła go jeszcze w twarz "na pożegnanie".

- Tak więc...kto teraz przejmie kontrolę nad Federacją? - spytał się Aracz.

- Dobre pytanie - stwierdziła Lobo.

- Ej, jeśli ten staruch, to znaczy Heinrich mówi, że to ja i Przemek założyliśmy Federację, to pewnie my musimy teraz tym wszystkim rządzić... - stwierdziła Strange.

- Tylko nie bądźcie drugimi Hitlerem i Braun! - przystawiła do policzka piratki hak. - Bo was oboje poszlachtuję!

- Spokojna głowa, Lobo, ja taka nie będę! A tego obok OSOBIŚCIE dopilnuję, by taki nie był... - spojrzała się groźnie na Przemka.

- I byle nie wyszedł wam drugi Heinrich... - powiedziała przez zaciśnięte usta zabójczyni.

- COOOO?!!! - piratka rzuciła się na dziewczynę. - WYPLUJ TO! WYPLUJ TO!

- Ajajajjajajajaj, kobieto, dusisz! - próbowała odciągnąć ręce asasynki. - Drugi raz mi Taker nie pomoże! No ej!

- WYCOFAJ SWOJE SŁOWA, ALE TO JUŻ!!

- Dobra, dobra....! Ej, czy ty masz proszki w dekolcie?

- Gdzie mi się patrzysz, zboku! - tym razem zaczęła walić pięściami po głowie zabójczyni, cała poczerwieniona ze wstydu.

- No wiesz, to będzie dłuuuga droga, drogi Smąriuszu - odrzekł do ducha Przemek.

- Ale z jakim miłym akcentem! Dwie dziewczyny bijące się na podłodze, jeszcze tylko kiślu brak! - zaśmiała się kulka.

Tym razem obie wbiły swój morderczy wzrok w chłopaka. Praktycznie do końca granic Metropolii obie dziewczyny, z wyciągniętymi ostrzami w rękach, goniły Przemka i Smąriusza, z chęcią mordu. Aracz tylko co jakiś czas musiał ich doganiać.


- Że się im jeszcze chce ganiać - zaśmiał się pod nosem żołnierz.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki